Portal „Tygodnik Powszechny” publikuje wpis Marka Migalskiego, polityka i ateisty, opisującego walkę z nowotworem jelita. Autor relacjonuje diagnozę, operację, chemioterapię i przerzuty, które obniżyły prognozę do pięćdziesięciu procent przeżycia pięciu lat. Schorowanie staje się pretekstem do filozoficznej refleksji nad „uważnością”, „tu i teraz” oraz jakością jedzenia. Migalski jawnie przyznaje się do ateizmu. Uważa, że wierzący mają „lepiej”, bo śmierć jest dla nich przejściem. Ateista ma „gorzej”, bo śmierć to koniec wszystkiego. Modlitwa to dla niego jedynie placebo poprawiające samopoczucie modlącego się. Nadzieję kładzie wyłącznie w medycynie. Artykuł kończy się apelem o badania profilaktyczne. To jest straszliwe świadectwo duszy stojącej przed wiecznością bez łaski, redukującej Krzyż do psychologii i medycyny do boga.