Portal Opoka relacjonuje uroczystości niepodległościowe w Świątyni Opatrzności Bożej z udziałem „abpa” Galbasa i „bpa” Lechowicza, gdzie w homilii padły frazesy o „kulturowych drwalach” niszczących narodowe dziedzictwo. „Pierwszym patriotycznym obowiązkiem jest dbałość o naszą świętość” – miał powiedzieć „biskup”, zapominając, że prawdziwa świętość zaczyna się od nienaruszonej lex orandi, a nie od pseudo-liturgii sprawowanej w modernistycznej świątyni.
Naturalistyczna parodia katolickiej Mszy
„Eucharystii” przewodniczył „abp” Galbas – duchowny wyświęcony w latach 90., a więc w wątpliwym rycie posoborowym. Jak podkreśla św. Pius X w Lamentabili sane: „Kościół słuchający współpracuje w taki sposób z nauczającym w określaniu prawd wiary, iż Kościół nauczający powinien tylko zatwierdzać powszechne opinie Kościoła słuchającego” (propozycja 6 potępiona). Tymczasem cała „liturgia” stała się politycznym spektaklem z udziałem świeckich władz, gdzie Najświętsza Ofiara została zredukowana do narzędzia legitymizacji establishmentu.
„Trzeba postawić także pytanie, na jakich kanonach lektur chcemy kształtować wrażliwość estetyczną i moralną młodego pokolenia”
Ironią jest słyszyć takie pytania od hierarchy, który milczy o indeksie ksiąg zakazanych i pozwala, by w „katolickich” szkołach promowano relatywizm moralny pod płaszczykiem „otwartości”. Gdzie Quas Primas Piusa XI, gdzie wezwanie do poddania narodów pod panowanie Chrystusa Króla? Zamiast tego – puste frazesy o „laboratorium wiary” i ekumenizmie.
Wolność bez Chrystusa Króla – herezja w czystej postaci
„Bp” Lechowicz ośmielił się cytować słowa Wojtyły: „nie depczcie przeszłości ołtarzy”, choć sam stał przy ołtarzu będącym architektonicznym zaprzeczeniem katolickiej sacrum. Jak przypomina Pius XI: „Państwo, jako będące źródłem wszelkich praw, jest obdarzone pewnym prawem nie ograniczonym żadnymi granicami” jest błędem potępionym w Syllabusie (propozycja 39). Tymczasem cała homilia to hołd laickiemu patriotyzmowi, gdzie „świętość” oderwana została od stanu łaski uświęcającej, a „solidarność” – od obowiązku czynnej walki z błędem.
„Budowanie pozytywnych relacji z cudzoziemcami przebywającymi na terenie Polski to także jedno z imion miłości Ojczyzny”
Gdzie tu Mortalium Animos Piusa XI, gdzie potępienie indifferentizmu religijnego? „Dialog” zastąpił ewangelizację, a obowiązek nawracania heretyków – pustą tolerancją. Nawet „kulturowi drwale” to eufemizm dla rewolucjonistów niszczących Christianitas, podczas gdy prawdziwym zagrożeniem jest apostazja władz „kościelnych” współpracujących z tym procesem!
Polska bez Prymasa Wyszyńskiego – naród bez kręgosłupa
Wspomnienie o bł. Wyszyńskim i o. Kolbe w kontekście niepodległości to czyste świętokradztwo. Jak można czcić męczenników wiary, gdy się toleruje Novus Ordo – „mszę” która według kard. Ottavianiego „zdąża do protestantyzmu pod każdym względem”? Prawdziwy kult bohaterów wymagałby odrzucenia posoborowego eksperymentu, a nie organizowania „transmisji online” z udziałem apostatów.
„Abp” Galbas i jego otoczenie powinni pamiętać słowa św. Pawła: „Albo jakąż społeczność ma światło z ciemnościami? Albo jakaż zgoda Chrystusowa z Belialem?” (2 Kor 6,14-15). Dopóki „duchowni” nie zerwą z modernistyczną herezją, ich płytkie apele o patriotyzm pozostaną tylko dymem kadzidła na ołtarzu Nowego Porządku Świata.
Za artykułem:
Bp Lechowicz w święto niepodległości o „kulturowych drwalach z siekierami i piłami” (opoka.org.pl)
Data artykułu: 11.11.2025



