Portal LifeSiteNews relacjonuje wypowiedzi miliardera Elona Muska, który w wywiadzie z 11 grudnia 2025 roku określił Boga jako „Stwórcę wszechświata”, jednocześnie deklarując:
„Wszechświat pochodzi od czegoś… Ludzie mają różne etykiety”
. Choć Musk konsekwentnie odcina się od religii objawionych, jego deistyczny redukcjonizm odsłania głębszy problem współczesnego technokratycznego bałwochwalstwa.
Deizm jako przejaw teologicznego bankructwa
Musk wielokrotnie powołuje się na „Boga Spinozy” – bezosobową siłę stwórczą, co Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) jednoznacznie potępił jako „usunięcie Jezusa Chrystusa i Jego najświętszego prawa z obyczajów, życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”. Taka koncepcja odpowiada błędom potępionym w Syllabusie błędów Piusa IX (1864):
„Nie istnieje Najwyższy, wszechmądry, opatrznościowy Byt Boży, odrębny od wszechświata, a Bóg jest tożsamy z naturą rzeczy” (Błąd 1)
Muskowska wizja „Stwórcy” to jedynie primus motor rodem z filozofii oświeceniowej, całkowicie oderwany od Objawienia. Jak zauważył św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice: „Niechrześcijanin w żaden sposób nie może być zbawiony, gdyż nie może być głową czegoś, czego nie jest członkiem” – analogicznie, koncepcja Boga wykluczająca Wcielenie i Odkupienie jest jedynie demoniczną karykaturą.
Technokracja jako nowa religia
Szczególnie niepokojące są transhumanistyczne projekty Muska, zwłaszcza Neuralink. Zapowiedzi „telepatycznej komunikacji” przez implanty mózgowe to jawny przejaw grzechu pychy, próby zastąpienia duszy – nieśmiertelnego daru Bożego – technologicznymi protezami. Pius X w Lamentabili sane (1907) potępił podobne błędy:
„Prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim, w nim i przez niego” (Błąd 58)
Kult postępu technologicznego u Muska przybiera cechy religii zastępczej, gdzie człowiek staje się bogiem przez technikę. Tymczasem Sobór Watykański I (1870) nauczał niezmiennie: „Bóg, początek i koniec wszystkich rzeczy, może być poznany z pewnością naturalnym światłem ludzkiego rozumu” (Dei Filius, rozdz. 2).
Etyczny bankrutyzm
Muskowe stwierdzenie:
„Jestem w porządku z pójściem do piekła… Ponieważ większość wszystkich urodzonych ludzi tam trafi”
odsłania całkowite niezrozumienie natury grzechu i Bożego miłosierdzia. Jak przypomina katechizm rzymski: „Piekło jest stanem wiecznej kary, na którą skazani są ci, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego”. Lekceważenie tej prawdy to nie tylko herezja, ale akt duchowego samobójstwa.
Halloweenowy kostium Muska z satanistycznymi symbolami w 2022 roku nie był „niewinnym żartem”, lecz publicznym aktem bałwochwalstwa potępionym w Dekalogu: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!” (Wj 20,3 Wlg).
Fałszywy prorok ery technotronicznej
Musk wpisuje się w nurt „fałszywych proroków, którzy przyjdą podstępnie w owczej skórze” (Mt 7,15 Wlg). Jego wpływ na młodzież poprzez popkulturę i media społecznościowe tworzy kulturę apostazji, gdzie Bóg zostaje zredukowany do „energii kosmicznej”, a zbawienie – do transhumanistycznej transformacji.
Kardynał Louis Billot w De Ecclesia Christi przestrzegał: „Gdy ludzie wyrzekają się prawdziwego Boga, czczą swoje własne wynalazki jako bóstwa”. Neuralink i marsjańskie fantazje Muska to współczesne wieże Babel – próby sięgnięcia nieba o własnych siłach, bez Chrystusa Króla.
Na koniec pozostaje modlić się za Muska słowami z Quas Primas: „Niech ludzie prywatnie i publicznie uznają nad sobą władzę królewską Chrystusa, aby spłynęły na społeczeństwo niewysłowione dobrodziejstwa”. Tylko bowiem uznanie socialnego panowania Naszego Pana Jezusa Chrystusa może ocalić cywilizację przed technokratycznym barbarzyństwem.
Za artykułem:
Elon Musk says he believes in God, Creator of the universe (lifesitenews.com)
Data artykułu: 11.12.2025



