Sen o jesieni – duchowa próżnia łódzkiego teatru

Podziel się tym:

Tygodnik Powszechny (31 marca 2026) publikuje rozmowę z twórcami spektaklu „Sen o jesieni” w Teatrze Nowym w Łodzi, gdzie dramat norweskiego noblisty Jona Fossego staje się punktem wyjścia do autorefleksji nad kondycją ludzką. Wypowiedzi reżysera Tomasza Fryzła i scenografki Anny Oramus koncentrują się na analizie relacji, pamięci i metafizycznego niepokoju postaci spotykających się na cmentarzu, co w ujęciu twórców ma być uniwersalną konfrontacją z utratą. Całość projektu, choć artystycznie ambitna, stanowi kolejny dowód na to, jak współczesna kultura, pozbawiona zakorzenienia w Prawdzie Objawionej, błądzi po omacku w poszukiwaniu sensu, zamieniając chrześcijańską nadzieję zmartwychwstania na egzystencjalny nihilizm.


Cmentarz bez Chrystusa – przestrzeń metafizycznego nihilizmu

Wypowiedzi twórców spektaklu demaskują głęboką alienację, w jakiej funkcjonuje dzisiejsza kultura, nawet gdy dotyka tematów ostatecznych. Reżyser Tomasz Fryzeł wskazuje na fascynację dramatem, w którym „nie wiemy, kim są ani czy żyją, może są duchami”. Ta ambiwalencja, tak ceniona w tzw. teatrze wysokim, jest w istocie teologicznym kapitulowaniem przed rzeczywistością, która po śmierci człowieka – według nauczania Kościoła – jest klarowna: jest to moment Sądu Szczegółowego przed Chrystusem, najwyższym Sędzią. Przekształcenie cmentarza – miejsca oczekiwania na Zmartwychwstanie ciał – w przestrzeń „niepokojącej przestrzeni”, „czarnego, pofalowanego podłoża”, czy „geologicznych warstw”, jest radykalnym odrzuceniem nadziei nadprzyrodzonej. Zamiast eschatologii, mamy tu do czynienia z naturalistycznym lękiem przed nicością.

Scenografia Anny Oramus, która „nie chciała budować realistycznego cmentarza”, a jedynie stworzyć miejsce „energetycznie odpowiadające dramatowi”, doskonale wpisuje się w nurt modernistycznej sekty posoborowej. To nie jest miejsce spoczynku, ale symbol zagubienia. Odrzucając chrześcijański porządek – krzyż, modlitwę za dusze w czyśćcu cierpiące, perspektywę wiecznego zbawienia lub potępienia – twórcy redukują śmierć do „splątanych relacji”. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisze św. Pius X w Pascendi Dominici gregis: redukcja wiary i rzeczywistości do subiektywnego, mglistego uczucia religijnego, pozbawionego nadprzyrodzonego fundamentu.

Zastąpienie Sakramentalności Psychologią

Charakterystyczne jest, że w rozmowie o dramacie, którego akcja rozgrywa się w miejscu tak jednoznacznie kojarzącym się z ostatecznością, nie pada ani jedno słowo o zbawieniu czy potępieniu. Postaci „nie mają imion, są po prostu Mężczyzną, Kobietą, Matką, Ojcem”, co reżyser nazywa „lustrami”. Ta dehumanizacja poprzez uniwersalizację jest wygodnym sposobem na ucieczkę od konkretu chrześcijańskiego powołania. Człowiek w dramacie Fossego, podobnie jak w relacji twórców, staje się abstrakcyjną jednostką uwięzioną w sieci własnych emocji i pamięci, a nie osobą powołaną do wiecznego zjednoczenia z Bogiem.

Pominięcie wymiaru nadprzyrodzonego jest aktem duchowego okrucieństwa. Autorzy spektaklu chcą konfrontować widza z „utratą”, lecz nie oferują lekarstwa. Tymczasem jedynym lekarstwem na ból po stracie bliskich i na lęk przed własną śmiercią jest Ofiara Chrystusa, udzielana w Najświętszej Ofierze Mszy Świętej, jedynej, która rzeczywiście scala to, co w relacjach ludzkich uległo „splątaniu”. Zamiast tego, łódzki teatr proponuje nam „energetyczne odpowiadanie”, co brzmi jak paganistyczna mantra, a nie chrześcijańska refleksja.

Duchowy bezwład pod szyldem kultury

W obliczu postępującej apostazji struktur posoborowych, nawet instytucje kultury, które powinny promować najwyższe wartości, stają się tubą dla naturalistycznego nihilizmu. Reżyser Tomasz Fryzeł przyznaje, że tekst wybrał ze względu na „odpowiednie warunki obsadowe”, co wskazuje na to, że nawet teatr, który aspiruje do bycia „głębokim”, jest podporządkowany logice doraźności i zawodowej biegłości, a nie duchowej misji.

Prawdziwy Kościół katolicki, trwający poza murami sekty posoborowej, nie potrzebuje „symbolicznych podestów”, by mówić o śmierci. On ma naukę Chrystusa Króla (Quas Primas), który przez swoją śmierć i zmartwychwstanie pokonał śmierć. Inscenizacje takie jak „Sen o jesieni” są symptomatem cywilizacji, która odrzuciła swego Stwórcę i w konsekwencji błądzi w ciemnościach własnych emocji. To, co w teatrze nazywa się „głębokim sensem”, w świetle integralnej wiary jest jedynie pustką, którą wypełnić może tylko powrót do Prawdy, do sakramentów i do autentycznej Mszy Świętej, gdzie śmierć nie jest „zakończeniem relacji”, ale bramą do wieczności – albo w chwale, albo w potępieniu.


Za artykułem:
Fosse i Fryzeł, fragment większej całości. O łódzkich spektaklach
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 31.03.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.