Portal Tygodnik Powszechny (31 marca 2026) zauważa rosnącą tendencję adaptacji prozy literackiej na deski polskich teatrów, porównując tę praktykę do strategii współczesnych platform streamingowych, nastawionych na rynkową atrakcyjność i szybką konsumpcję. Autor artykułu, Dariusz Kosiński, wywodzi teatr nie z rytuału, lecz z opowieści, czyniąc ze sceny przestrzeń czysto ludzkiej zabawy i gawędy, całkowicie abstrahując od jakiegokolwiek nadprzyrodzonego wymiaru dramatu. To sprowadzenie teatru do roli „Netflixa” jest nie tylko trafną diagnozą kondycji współczesnej kultury, ale przede wszystkim świadectwem jej głębokiego, duchowego wyjałowienia, gdzie zamiast uczestnictwa w Objawieniu, oferuje się widzowi estetyczny substytut.
Sekularyzacja teatru jako odrzucenie rytuału
Autor artykułu z lubością odrzuca tezę o teatralnym rodowodzie z rytuału, pragnąc w ten sposób zerwać jakiekolwiek powiązanie sztuki dramatycznej z sacrum. W ujęciu katolickim, teatr – o ile w ogóle ma szansę na wzniosłość – powinien być echem prawdy o człowieku stworzonym na obraz Boga, a w swoim najgłębszym, przedsoborowym sensie, powinien być podporządkowany Prawdzie. Odrzucenie rytuału na rzecz „gawędy” i „zabawy” to świadome wycofanie się kultury w sferę czysto immanentną. Jest to realizacja modernistycznego dążenia do uczynienia z religii i sztuki jedynie wyrazu ludzkiego „uczucia religijnego”, o czym trafnie przestrzegał Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis. Teatr, który przestaje być rytuałem, przestaje pełnić rolę wychowawczą ku wieczności, stając się jedynie kolejnym narzędziem zaspokajania estetycznych pożądliwości współczesnego człowieka.
Teatr jako konsumpcyjna „platforma streamingowa”
Porównanie sceny teatralnej do dzisiejszych platform streamingowych nie jest przypadkowe. Demaskuje ono mechanizm działania tzw. kultury popularnej, która w ramach struktur sekty posoborowej uległa całkowitej degradacji. To, co w artykule jest przedstawione jako „rynkowa marka” czy „atrakcyjna fabuła”, w rzeczywistości stanowi o triumfie ducha tego świata nad duchem Bożym. Pogoń za „nowością” i „atrakcyjnością” to nic innego jak kult zmienności, w którym prawda zostaje poświęcona na ołtarzu doraźnego zadowolenia odbiorcy. To systemowe działanie, w którym kapłani kultury (reżyserzy, pisarze) zamieniają się w dostarczycieli rozrywki, zapominając, że celem sztuki winno być ukazywanie wielkości Chrystusa Króla, a nie schlebianie niskim gustom masowego widza.
Brak nadprzyrodzonego kontekstu w gawędzie o „żar-ptaku”
Nawiązanie do Adama Mickiewicza i „teatru ludowego bajarza” rzucającego wióry w ogień, by wywołać złudzenie feniksa, jest symptomatyczne dla całej współczesnej kondycji duchowej. Autor artykułu zachwyca się tym naturalistycznym „efektem specjalnym”, całkowicie ignorując fakt, że prawdziwe odrodzenie – nie z popiołów, lecz z łaski sakramentalnej – jest możliwe jedynie w Prawdziwym Kościele. To nie bajarz, lecz kapłan, sprawując Najświętszą Ofiarę, czyni uobecnienie rzeczywistości nadprzyrodzonej, która ma moc przemiany dusz. Współczesny teatr, zamiast prowadzić widza do źródeł łaski, raczy go estetyczną iluzją, która – podobnie jak feniks z bajki – znika wraz z końcem spektaklu, pozostawiając duszę w tej samej duchowej nędzy, w jakiej przyszła.
Duchowa pustka ukryta pod maską literatury
Zupełne przemilczenie nadprzyrodzonego celu człowieka w tak szerokim kontekście rozważań o kondycji polskiego teatru jest aktem duchowego okrucieństwa. Autor komentuje rozwój adaptacji literackich, nie zadając sobie trudu, by zapytać, czy te dzieła służą zbawieniu dusz. To właśnie jest owo bankructwo doktrynalne, w którym kultura została zredukowana do sfery „ludzkich emocji” i „intelektualnych poszukiwań”. Jak zauważył Pius XI w Quas Primas, królestwo Chrystusa jest duchowe i wymaga, by Chrystus panował w umyśle, woli i sercu człowieka; teatr natomiast, jeśli nie uznaje tego panowania, staje się jedynie areną dla „wrogów wewnątrz”, promujących laicyzm i indyferentyzm religijny, w których każde „opowiadanie” jest równie prawdziwe co inne, dopóki dostarcza estetycznych wrażeń.
Za artykułem:
Kiedyś teatr był jak Netflix. Jak dziś scena czerpie z literatury? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 31.03.2026








