Portal Tygodnik Powszechny relacjonuje (14 kwietnia 2026) artykuł „o.” Wacława Oszajcy SJ, w którym autor podejmuje próbę refleksji nad kondycją ludzką, grzechem i obecnością zła w świecie, odwołując się do tekstów biblijnych. Całość rozważań stanowi podręcznikowy przykład naturalistycznej redukcji katolickiej teologii do poziomu psychologicznych impresji.
Redukcja tajemnicy upadku do „głupiego postępowania”
W cytowanym tekście „o.” Wacław Oszajca SJ pisze: „Nie definiuje nas zdolność czynienia zła, lecz przy całej naszej słabości umiejętność dzielenia się chlebem”. Już to pierwsze zdanie jest fundamentalnym błędem teologicznym. Katolicka nauka o grzechu pierworodnym nie definiuje człowieka poprzez jego „umiejętności”, lecz poprzez stan jego natury, która została skażona upadkiem. Zmniejszenie powagi grzechu śmiertelnego – który w swojej istocie jest odrzuceniem Boga – do poziomu „głupiego postępowania”, jest typowym dla posoborowego modernizmu zabiegiem retorycznym, mającym na celu zneutralizowanie poczucia winy i odpowiedzialności przed Bogiem.
Autor pisze: „Ta zdolność do głupiego postępowania, spadek po Adamie i Ewie (…) który dzisiaj daje się również nam we znaki i aż dziw, że wciąż z tej umiejętności głupiego postępowania chętnie korzystamy”. To sprowadzenie aktu buntu przeciwko Stwórcy do rangi „głupstwa” jest duchową zbrodnią. Grzech nie jest brakiem intelektualnej bystrości, lecz przewrotnością woli, która odwraca się od Dobra Najwyższego ku stworzeniu. Używając tak lekkiego języka, autor nie tylko ośmiesza powagę Bożego Prawa, ale przede wszystkim uniemożliwia słuchaczowi zrozumienie konieczności prawdziwej pokuty.
Błędna egzegeza i brak odniesienia do Łaski
Wacław Oszajca SJ przywołuje św. Pawła, pisząc: „Wiem, że we mnie (…) nie mieszka dobro, ponieważ w mojej mocy jest pragnienie dobra, ale nie jego wykonanie”. Jest to wyrwane z kontekstu nadużycie Listu do Rzymian. Św. Paweł opisuje tam zmagania człowieka poddanego Prawu, ale przede wszystkim wskazuje na konieczność wyzwolenia przez Jezusa Chrystusa. W artykule natomiast, postać Zbawiciela jest nieobecna. Zamiast wskazać na sakramentalne źródło siły do walki z grzechem, autor serwuje czytelnikowi egzystencjalny nihilizm: „śmierć (…) niekoniecznie musi być postrzegana jako Boże przekleństwo i produkt grzechu”. Jest to wprost zaprzeczenie słowom Pisma Świętego: „Dlatego też jako przez jednego człowieka grzech wszedł na ten świat, a przez grzech śmierć” (Rz 5, 12 Wlg).
Pominięcie w tym kontekście nauki o konieczności łaski uświęcającej, która jedynie uzdrawia naturę ludzką, jest milczeniem, które woła o pomstę do nieba. Jeśli bowiem śmierć nie jest skutkiem grzechu, to po co Chrystus cierpiał na Krzyżu? Autor w swoim tekście demaskuje własne odstępstwo od Wiary Katolickiej, sprowadzając teologię do poziomu czysto ludzkich, naturalistycznych rozważań. W ten sposób „o.” Oszajca jawi się jako przedstawiciel sekty posoborowej, która usunęła z centrum religii Krzyż i Ofiarę, zastępując je pustym humanitaryzmem.
Symptomatyka posoborowej apostazji
Artykuł „o.” Wacława Oszajcy SJ jest doskonałym przykładem tego, jak „Kościół Nowego Adwentu” systematycznie niszczy w duszach wiernych pojęcie grzechu, kary za grzechy i konieczności odkupienia. Nie ma tu mowy o Sądzie Ostatecznym, nie ma mowy o piekle, nie ma mowy o nawróceniu. Jest tylko „dzielenie się chlebem” – pojęcie wzięte z repertuaru socjologicznego, które ma maskować całkowitą pustkę duchową sekty posoborowej. Jest to typowa strategia: uczynić religię „miłą” i „łatwą”, by nie drażnić sumień „współczesnego człowieka”.
Postawa autora, który mieni się być „zakonnikiem”, a w rzeczywistości jedynie recytuje modernistyczne brednie, jest wstrząsająca. Zamiast prowadzić wiernych do Prawdy, prowadzi ich na manowce naturalistycznej iluzji. Prawdziwy kapłan katolicki (wyświęcony przed 1968 rokiem) zawsze uczyłby o konieczności stałego czuwania przeciwko zasadzkom szatana. Tymczasem „o.” Oszajca, w swojej pychie, próbuje „tłumaczyć” Boga w obliczu zła, co jest wyrazem głębokiego lekceważenia dla Objawienia Bożego. Jest to kolejny dowód na to, że struktury, w których funkcjonuje autor, nie mają nic wspólnego z autentycznym Kościołem Katolickim.
Za artykułem:
Z pokolenia na pokolenie robimy głupie rzeczy. Co na to Pan Bóg? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 14.04.2026






