Portal Tygodnik Powszechny informuje o pladze bezprawnego wykorzystywania wizerunków dzieci w celach marketingowych przez przedszkola i szkoły. W artykule opisano proceder nagrywania przedszkolaków w ramach tzw. „viralowych trendów” i formatów memicznych, co ma służyć rekrutacji uczniów. Autorka tekstu, Anna Golus, wskazuje na wyzysk wizerunku dzieci, które stają się darmowymi aktorami w rękach dorosłych, często działających pod presją dyrekcji placówek.
Instrumentalizacja dziecka w zsekularyzowanym świecie
Opisany proceder, w którym placówki edukacyjne „MASOWO używają dzieci do autopromocji”, jest jaskrawym świadectwem głębokiego kryzysu moralnego, w jakim pogrążyło się społeczeństwo po odrzuceniu prymatu Boga i Praw Bożych. Kiedy instytucje, które w założeniu winny wychowywać w duchu chrześcijańskim i chronić niewinność, redukują dziecko do roli „produktu marketingowego” czy „aktora viralowych trendów”, mamy do czynienia z duchowym bankructwem tych struktur. Dziecko, będące w oczach Boga czystym stworzeniem, w rękach „nowoczesnych” pedagogów staje się narzędziem w walce o finansowanie placówki.
Język użyty w artykule jest słownikiem psychologii społecznej i praw człowieka, co jest charakterystyczne dla współczesnego, humanistycznego dyskursu. Nie ma tu mowy o wychowaniu w bojaźni Bożej czy o przygotowaniu duszy do zbawienia. Mówi się o „wyzysku”, „bezpieczeństwie” i „szacunku dla wizerunku”. Choć te kategorie są ważne w porządku naturalnym, to w analizowanym przypadku stają się one jedynymi ramami odniesienia, co pokazuje, jak głęboko zeświecczenie przeniknęło nawet w kwestie dotyczące dobra najmłodszych. Brak odniesienia do nadprzyrodzonego powołania dziecka sprawia, że dyskusja o jego „wizerunku” zawisa w próżni.
Utrata sacrum w instytucjach edukacyjnych
To, że „wielu nauczycieli ma już tego dość”, jest zrozumiałe z ludzkiego punktu widzenia, jednak niepokojący jest brak odwołania do wyższego autorytetu, który mógłby przeciwstawić się dyrekcjom. W prawdziwym Kościele Katolickim, gdzie wychowanie opierało się na niezmiennej wierze, instytucja edukacyjna była przedłużeniem pracy rodziców, a dziecko było pod opieką Boską. Dzisiaj, w strukturach posoborowych, szkoła i przedszkole stały się placówkami czysto świeckimi, w których „bezpieczeństwo” rozumiane jest jako brak roszczeń prawnych, a nie jako ochrona duszy przed zepsuciem świata.
Pomijanie w edukacji Chrystusa Króla prowadzi nieuchronnie do degradacji roli nauczyciela i ucznia. Zamiast kształtowania woli w cnocie, mamy do czynienia z „produkcją zabawnych filmików”. Jest to nie tylko estetyczna degrengolada, ale przede wszystkim moralna klęska, która przygotowuje dzieci do życia w świecie, gdzie liczy się tylko autopromocja, „lajki” i wizerunek, a nie stan łaski uświęcającej. Jest to systemowe działanie sekty posoborowej, która zamieniła depozyt wiary na „nowoczesne metody” zarządzania uwagą.
Bezbożny świat w oczach dzieci
W artykule cytowana jest działaczka, która słusznie zauważa, że „żadne dziecko w ich wieku nie powinno korzystać z tego serwisu [Facebooka] ani podejmować decyzji o wyborze przedszkola”. To, że dorośli, często w imieniu „katolickich” placówek, zmuszają przedszkolaki do odgrywania ról w „gangsta” konwencjach, jest wyrazem totalnego braku szacunku do świętej niewinności. Jest to działanie, które w sposób radykalny łamie zasady chrześcijańskiej powściągliwości i skromności.
Należy z całą mocą podkreślić, że poza strukturami autentycznego Kościoła Katolickiego wszelkie wołania o „szacunek dla dziecka” będą głosem wołającego na puszczy. Dopóki społeczeństwo nie powróci do uznania panowania Chrystusa nad szkołą i rodziną, dopóty dzieci będą wystawiane na pastwę marketingowych machinacji. Prawdziwa ochrona dzieci wymaga nie tylko regulacji prawnych, ale przede wszystkim odbudowania porządku nadprzyrodzonego, w którym każde dziecko jest przede wszystkim własnością Boga, a nie zasobem dla instytucji czy rodziców.
Za artykułem:
Szkoły i przedszkola wykorzystują wizerunek dzieci: to wyzysk i bezprawie (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 14.04.2026





