Wracamy na Księżyc – ucieczka przed nicością w kosmiczną próżnię

Podziel się tym:

Portal Tygodnik Powszechny informuje o rozpoczęciu misji Artemis, której celem jest powrót człowieka na Księżyc po pół wieku od zakończenia programu Apollo. Autorzy audycji, Michał Sowiński i Piotr Paziński, próbują zmierzyć się z pytaniem o sens tej inicjatywy, analizując ją w kategoriach technologicznych, kulturowych i metafizycznych. Rozmowa oscyluje wokół pytania, czy w świecie, który utracił swoje wielkie narracje, podbój kosmosu może stać się źródłem nowego zachwytu i doświadczenia wzniosłości. Ten projekt, przedstawiony przez redakcję jako próba nadania sensu ludzkim dążeniom, staje się w rzeczywistości bolesnym świadectwem duchowej jałowości współczesnego człowieka, który ucieka w przestrzeń międzygwiezdną, nie potrafiąc znaleźć odpowiedzi na pytania o cel własnego istnienia w obliczu Boga Stwórcy.


Sekularyzacja kosmosu: technokratyczna wieża Babel

Tygodnik Powszechny, próbując „uchwycić” sens misji Artemis, wpada w sidła naturalistycznej retoryki. Rozmowa dotyczy Księżyca jako „elementu kultury, religii, wyobraźni i pamięci”, jednak całkowicie ignoruje teologiczną rzeczywistość stworzenia. Nie ma tu mowy o Księżycu jako dziele rąk Bożych, które ma „głosić chwałę niebios” (Ps 18, 2), lecz jako o obiekcie fizycznym, który ma zaspokoić ambicje człowieka. To współczesna wersja wieży Babel: budujemy technologiczną konstrukcję, by sięgnąć nieba, nie mając przy tym żadnej relacji z Tym, który to niebo rozpostarł. Jest to typowy owoc soborowej rewolucji, która odczarowała świat, zastępując cześć dla Stwórcy kultem technologii i ludzkich możliwości. Prawdziwy zachwyt nad stworzeniem powinien prowadzić do pokory i uznania zwierzchności Boga, a nie do pychy „sięgania dalej”.

W poszukiwaniu wzniosłości w pustce

Redaktorzy Tygodnika Powszechnego pytają: „czy kosmos może jeszcze przywrócić doświadczenie wzniosłości?”. Jest to pytanie dramatyczne, ujawniające stan ducha człowieka odciętego od sakramentów. Prawdziwa wzniosłość nie leży w kosmicznej próżni, lecz w Najświętszej Ofierze Mszy Świętej, gdzie Niebo łączy się z ziemią. Szukanie „doświadczenia wzniosłości” w locie na Księżyc jest próbą zastąpienia łaski uświęcającej subiektywnym przeżyciem emocjonalnym. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis przestrzegał przed modernizmem, który redukuje wiarę do „uczucia religijnego”. Tygodnik Powszechny dokonuje tu operacji odwrotnej: próbuje nadać charakter quasi-religijny czystemu naturalistycznemu przedsięwzięciu, nie znajdując oparcia w objawionej Prawdzie. To nie jest „powrót do wzniosłości”, to desperacka próba uniknięcia pustki egzystencjalnej poprzez ucieczkę w przestrzeń pozaziemską.

Brak celu, brak Chrystusa, brak zbawienia

Najcięższym oskarżeniem, jakie płynie z lektury tego „dziennikarskiego formatu”, jest całkowite przemilczenie celu ostatecznego człowieka. Pytanie „po co tam lecimy?” pozostaje w audycji bez odpowiedzi, ponieważ dla autorów, wpisujących się w agendę sekty posoborowej, zbawienie duszy nie jest już głównym punktem odniesienia. Zamiast wskazać na konieczność pokuty i przygotowania na sąd, redaktorzy serwują czytelnikom „bieżące i ponadczasowe treści”, które mają „naprawiać świat”. To czysty pelagianizm: wiara, że człowiek siłami własnej technologii i moralności naprawi rzeczywistość, ignorując fakt, że jedynym uzdrowicielem jest Chrystus Król. Tośka Szewczyk czy inni bohaterowie współczesnych „inicjatyw”, o których wspomina sekta posoborowa, są tylko pionkami w tej wielkiej grze o zastąpienie Królestwa Bożego królestwem człowieka.

Bankructwo idei „odpowiedzialnego pisania”

Tygodnik Powszechny reklamuje się jako miejsce „unikające uproszczeń”, „piszące odpowiedzialnie” i „z szacunkiem”. Analiza treści audycji o Księżycu pokazuje jednak, że jest to szacunek ograniczony wyłącznie do sfery doczesnej. Prawdziwa odpowiedzialność dziennikarska, w kontekście wiary katolickiej, wymagałaby postawienia pytania o to, czy wydawanie miliardów dolarów na podbój Księżyca w sytuacji, gdy narody odwróciły się od Chrystusa, nie jest jedynie kolejnym przejawem ohyda spustoszenia. Zamiast prowadzić wiernych do Prawdy, portal ten staje się tubą propagandową dla „nowoczesności” i „liberalnej cywilizacji”, która w swojej istocie jest wroga Bogu. Chrześcijanin nie szuka swojego miejsca w kosmosie, lecz w Kościele, który jest mistycznym Ciałem Chrystusa. Poza tym Ciałem, nawet na Księżycu, człowiek pozostanie w ciemnościach, z których wyzwolić go może jedynie niezmienna nauka katolicka, a nie „podkast” o misjach kosmicznych.


Za artykułem:
Wracamy na Księżyc – ale po co?
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 16.04.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.