Grzegorz Kleszcz w modlitwie przed krzyżem w tradycyjnym kościele katolickim

Grzegorz Kleszcz: sport mnie ukształtował, Bóg mnie uratował

Podziel się tym:

Portal Opoka (Echo Katolickie 14/2026) przedstawia wywiad z Grzegorzem Kleszczem, byłym sztangistą i trzykrotnym olimpijczykiem. Sportowiec opisuje swoją karierę, upadek moralny po zakończeniu kariery (alkohol, narkotyki, ezoteryka), a następnie rzekome nawrócenie, które dokonało się pod wpływem żony i rekolekcji charyzmatycznych prowadzonych przez o. Jamesa Manjackala. Kleszcz wskazuje na rolę wspólnoty w Otwocku, spowiedź z całego życia oraz udział w „Eucharystii” i adoracji jako źródła siły. Artykuł, choć relacjonuje ludzką walkę z nałogami, czyni to w ramach narracji typowej dla posoborowej „nowej ewangelizacji”, pomijając kluczowe kwestie dogmatyczne i sakramentalne, co czyni go kolejnym przykładem duchowej powierzchowności, gdzie ludzkie wzruszenie zastępuje katolicką ortodoksję.


Naturalistyczna opowieść o „cudzie” zamiast katolickiej nauki o nawróceniu

Poziom faktograficzny: Świadectwo w duchu psychologii sukcesu

Analiza faktów przedstawionych w wywiadzie ukazuje klasyczny schemat „od zera do bohatera”, który w strukturach posoborowych zastępuje tradycyjną naukę o nawróceniu jako dziele łaski. Grzegorz Kleszcz opisuje swoją drogę: od sukcesów sportowych, przez upadek (doping, alkohol, narkotyki, „ezoteryka”), aż po rzekome ocalenie poprzez udział w rekolekcjach charyzmatycznych. Faktograficznie tekst jest poprawnym reportażem z życia byłego sportowca, jednak jako przekaz medialny na platformie Opoka.org.pl (będącej częścią infrastruktury tzw. Kościoła otwartego), nie spełnia roli katechezy.

Sportowiec wspomina:

„Pan Bóg zadziałał przez moją żonę, która trwała przy mnie cierpliwie. Ze swojej strony robiłem wszystko, żeby wyrwać się z nałogów, z nieczystości, alkoholu, narkotyków, a Pan Bóg wykonywał swoją pracę, obdarzając mnie światłem Ducha Świętego”.

Choć intencja wypowiedzi jest szczera i ludzka, to brak w niej precyzji teologicznej. Czytelnik dowiaduje się o „świetle Ducha Świętego” i „uzdrowieniach” na rekolekcjach, ale nie znajdzie ani słowa o żalu za grzechy wynikającym z miłości do Boga, ani o konieczności stanu łaski uświęcającej. Sukces walki z nałogiem jest tu przedstawiony jako triumf woli i „cud”, co wpisuje się w nurt pelagianizujący, tak często spotykany w neokościele.

Poziom językowy: Retoryka „chrześcijańskiego życia” bez Chrystusa Króla

Język artykułu jest typowo posoborowy: emocjonalny, psychologizujący i nastawiony na „dzielenie się” (sharing) doświadczeniem. Używa się sformułowań takich jak „kamień milowy”, „ekstremalne chodzenie w ciemności”, „terapia”, „cud”. Jest to słownik humanitaryzmu i rozwoju osobistego, a nie katolickiej ascezy. Brakuje tu języka ofiary, krzyża i zadośćuczynienia.

Szczególnie rażące jest użycie frazy: „Pracuj i działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, a módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga”. Jest to popularny, lecz teologicznie wątpliwy maksyma, sugerująca pewien synkretyzm między wysiłkiem ludzkim a łaską, niemal na równi. Prawdziwa katolicka nauka, zgodnie z nauczaniem Soboru Trydenckiego, uczy, że w procesie zbawienia gratia praeveniens (łaska uprzedzająca) jest całkowicie darmowa i niezbędna, a współpraca człowieka jest zawsze poddana działaniu Boga. Artykuł pomija również język królewskiego panowania Chrystusa, o którym Pius XI w encyklice Quas Primas pisał: „Chrystus króluje w umyśle, króluje w woli, króluje w sercu”. Tutaj mamy do czynienia z „bogiem” jako narzędziem do porządkowania życia, a nie z Bogiem, któremu należy się całkowite poddanie jako Królowi.

Poziom teologiczny: Charyzmatyzm i brak katolickiego kontekstu sakramentalnego

Najcięższym błędem teologicznym artykułu jest promowanie charyzmatyzmu jako drogi nawrócenia. Kleszcz wspomina o rekolekcjach o. Jamesa Manjackala – postaci, której działalność wpisuje się w nurt modernistycznej odnowy charyzmatycznej, często krytykowanej za brak zgodności z klasyczną mistyką katolicką i podejrzenia o fałszywe objawienia. W świetle pliku [Fałszywe objawienia fatimskie] wiemy, że wszelkie ruchy oparte na subiektywnych „objawieniach” i „uzdrowieniach” odwracają uwagę od centralnego faktu naszej wiary: Najświętszej Ofiary Mszy Świętej.

Kleszcz mówi: „Znalazłem wspólnotę w Otwocku, odbyłem spowiedź z całego życia, zacząłem się modlić”. Choć spowiedź jest sakramentem, artykuł całkowicie pomija kwestię ważności sakramentów w strukturach posoborowych. Zgodnie z nauczaniem św. Roberta Bellarmina w De Romano Pontifice oraz bullą Cum ex Apostolatus Officio, jawny heretyk traci urząd ipso facto. Skoro Stolica Piotrowa jest pusta od 1958 roku, a struktury okupujące Watykan są heretyckie (promujące modernizm potępiony przez św. Piusa X w Lamentabili sane exitu), to kapłani „święceni” przez uzurpatorów


Za artykułem:
Grzegorz Kleszcz: sport mnie ukształtował, Bóg mnie uratował
  (opoka.org.pl)
Data artykułu: 21.04.2026

Więcej polemik ze źródłem: opoka.org.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.