Portal „Tygodnik Powszechny” (28.04.2026) prezentuje wywiad z malarzem Łukaszem Stokłosą, absolwentem krakowskiej ASP, który snuje refleksje nad swoją twórczością, oscylującą wokół motywów władzy, „zmierzchu” i sacrum. Artysta wychowany w cieniu Kalwarii Zebrzydowskiej przyznaje, że jego estetykę ukształtowały barokowe widowiska pasyjne oraz telewizyjna „Dynastia”. W rozmowie porusza wątki „queerowe”, analizując św. Sebastiana jako „gejowską ikonę”, oraz przywołuje popkulturowe fantasmagorie, takie jak „Łowca androidów” czy wampiryczna postać Brada Pitta. Stokłosa definiuje swoje malarstwo jako „opowieść” i „zawieszenie”, gdzie przedmioty historyczne tracą swój pierwotny sens na rzecz relatywistycznej gry kontekstów. Całość wywiadu stanowi manifest relatywizmu, w którym sacrum i historia zbawienia zostają zredukowane do roli rekwizytów w postmodernistycznym teatrze.
Redukcja sacrum do estetycznego widowiska
Pierwszym poziomem analizy jest faktograficzna dekonstrukcja wypowiedzi malarza. Stokłosa wspomina Kalwarię Zebrzydowską, nazywając ją miejscem, gdzie „ceremonial i teatralność religijnych widowisk przeniknęły do moich obrazów”. To kluczowe przyznanie: dla artysty depozyt wiary katolickiej, jedyny źródło zbawienia, zostaje sprowadzony do „teatralności” i „estetyki przestrzeni”. Kalwaria, będąca autentycznym sanktuarium marjno-pasyjnym, w jego ujęciu staje się jedynie bazą do „barokowego sacrum” traktowanego jako styl wizualny. Jest to klasyczny przykład redukcji wiary do emocji i widowiska, o której ostrzegał św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu, potępiając błąd, jakoby religia była jedynie „uczuciem religijnym” (propozycja 21).
Równie niepokojąca jest konstatacja artysty o „Dynastii” – serialu, który ukształtował jego poczucie przepychu. Zestawienie baroku kalwaryjskiego z „kiczowatym i kampowym” stylem serialu jako równorzędnych „baz estetycznych” jest jawne. W świecie Stokłosy nie ma prawdy obiektywnej; jest tylko „napięcie” między formami. To czysta apostazja intelektualna, gdzie Bóg żywy ustępuje miejsca „konstrukcjom” i „opowieściom”. Jak stwierdza Pius XI w encyklice Quas Primas: „Chrystus króluje w umysłach ludzi… ponieważ On sam jest Prawdą”. Stokłosa natomiast głosi, że „różne źródła podają odmienne wersje i czasami nie wiadomo, w którym kontekście się poruszamy”. To czysty indyferentyzm, potępiony przez Piusa IX w Syllabusa (błąd 15 i 16), głoszący, że człowiek może znaleźć zbawienie w jakiejkolwiek religii.
Język „pomiędzy” jako symptomy duchowej pustki
Analiza językowa wywiadu obnaża retorykę typową dla „kościoła nowego adwentu”. Stokłosa wielokrotnie używa słowa „pomiędzy” – „moment pomiędzy”, „pomiędzy powagą a niepoważnościem”. Ten język „zmierzchu” jest symptomem duchowej śmierci. Artysta maluje „gasnące światło”, co jest w istocie wizualizacją stanu duszy pozbawionej łaski uświęcającej. W świetle niezmiennej nauki Kościoła, jedynym światłem jest Chrystus, „Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka” (J 1,9 Wlg). To, co Stokłosa nazywa „interesującym napięciem”, jest w rzeczywistości duchowym bankructwem.
Używanie przez malarza terminów takich jak „fetysze władzy” w odniesieniu do insygniów królewskich czy orderów, świadczy o materialistycznym podejściu do historii. Zamiast widzieć w koronie symbol Królestwa Chrystusa, widzi „tragizm” i „cierpienie” wynikające z procesów ekonomicznych. Jest to pogląd typowy dla modernistycznej krytyki społecznej, która pomija fakt, że prawdziwa władza pochodzi od Boga (Per me reges regnant – Prz 8,15). Brak w wywiadzie jakiejkolwiek wzmianki o panowaniu Chrystusa Króla nad narodami jest milczącym wyrokiem na tę twórczość. Bez Chrystusa, jak uczy Pius XI, „ginąć muszą narody i jednostki”.
Profanacja św. Sebastiana i „queerowy” modernizm
Najcięższym grzechem teologicznym zawartym w artykule jest wątek „świętego” Sebastiana. Stokłosa otwarcie przyznaje, że badał, dlaczego ta postać stała się „gejowską ikoną”, i wykorzystuje „gejowską pornografię vintage” do swoich prac. Jest to skandaliczna profanacja męczennika, który oddał życie za Chrystusa. Św. Sebastian jest dla Kościoła wzorem męstwa duchowego i wierności doktrynie, a nie obiektem „pożądania” czy „performansu”. Próba wtłoczenia kultu męczennika w ramy ideologii „queer” jest aktem herezji modernistycznej, odrzucającej niezmienną naturę człowieka i grzechu.
W tym miejscu ujawnia się cała nędza „Tygodnika Powszechnego” – tuby propagandowej struktur okupujących Watykan. Publikowanie takich treści pod płaszczykiem „sztuki” jest formą demoralizacji, która zastępuje cnotę czystości (castitas) patologicznym zainteresowaniem erotyką i „pozami”. Zgodnie z nauką św. Piusa X w Pascendi Dominici gregis, moderniści redukują wszystko do subiektywnego przeżycia. Dla Stokłosy nawet męczeństwo jest tylko „opowieścią”, którą można „przebudować” na modłę popkulturową. Prawdziwy Kościół katolicki, trwający w wierze sprzed 1958 roku, potępia takie praktyki jako obrzydliwość spustoszenia.
Symptomatyczna apostazja „posoborowia”
Wątek „zmierzchu” u Stokłosy jest symptomatyczny dla całej epoki „posoborowej”. Artysta mówi: „Moment zmierzchu, czyli sytuacja »pomiędzy«: coś się skończyło, a nowe jeszcze się nie zaczęło”. To doskonała metafora stanu, w jakim znalazły się struktury okupujące Watykan od 1958 roku. Stara wiara została odrzucona, a nowa – modernistyczna – okazała się jałową pustynią. Stolica Piotrowa jest pusta, a to, co nazywa się „kościołem”, jest jedynie „sektą posoborową”. Stokłosa maluje „przygaszone obrazy” – tak samo jak „duchowieństwo” nowego adwentu odprawia „przygaszone” nabożeństwa, które nie są prawdziwą Najświętszą Ofiarą.
Obraz „Fałszywe widoki” (tytuł wystawy) jest tu kluczowy. Wszystko, co oferuje „kościół nowego adwentu” – od „Mszy” Novus Ordo po „sztukę” Stokłosy – jest fałszywym widokiem. To iluzja natury, iluzja władzy, iluzja sacrum. Prawdziwe widzenie należy do tych, którzy trwają przy niezmiennym depozycie wiary, odrzucając uzurpatorów takich jak Leon XIV (Robert Prevost). Stokłosa mówi o „weryfikacji historii”, ale najważniejszą weryfikacją jest sprawdzenie, czy dana instytucja wyznaje wiarę katolicką integralnie. Skoro „Tygodnik Powszechny” promuje ideologię „queer” i relatywizm, jest on synagogą szatana, o której pisał Pius XI, a nie głosicielem prawdy.
Prawda ponad estetyką
Jedynym ratunkiem dla artysty i odbiorcy nie jest „balansowanie między”, lecz radykalne nawrócenie. Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków (Ps 44,7 Wlg). Chrystus Król nie jest „jedną z opowieści”, jest Panem czasu i wieczności. Prawdziwe sacrum nie polega na „barokowym przepychu” czy „kampowym mrugnięciu oka”, ale na realnej obecności Boga w Najświętszym Sakramencie. Dopóki artysta nie uzna, że „wszystko jest marnością (vanitas) bez Chrystusa”, jego twórczość pozostanie jedynie „gasnącym światłem” w ciemnościach, które go nie ogarnęły. Prawdziwe uzdrowienie duszy daje tylko ważny sakrament pokuty i Krew Chrystusa, a nie „obecność” drugiego człowieka czy „ironia” wobec przedmiotów kultu.
Za artykułem:
Łukasz Stokłosa i jego malarstwo. Przyszłość, która już była (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 28.04.2026





