Portal EWTN News (30 kwietnia 2026) informuje, że międzynarodowy zespół naukowców pod kierownictwem profesora Garricka V. Allen’a z Uniwersytetu w Glasgow odzyskał 42 utracone strony jednego z najważniejszych rękopisów Nowego Testamentu — Kodeksu H, szóstowiecznego egzemplarza listów św. Pawła. Rękopis został rozebrany w XIII wieku w klasztorze Wielkiej Lawry na Athosie, a jego strony posłużyły jako materiał oprawkowy w innych księgach. Dzięki technice obrazowania multispektralnego (multispectral imaging) oraz analizom radiowęglowym przeprowadzonym w Paryżu udało się odzyskać teksty, które fizycznie już nie istniały. Wśród kluczowych odkryć znajdują się starożytne listy rozdziałów uznawane za najstarsze znane dla listów św. Pawła, różniące się od obecnego podziału tych tekstów. Odkrycie to, choć dotyczy tekstów już znanych z listów paulinowych, dostarcza nowych informacji o sposobie przekazywania i rozumienia Nowego Testamentu w starożytności.
Nowe odkrycie w kontekście tradycji katolickiej
Należy oddać sprawiedliwości redakcji EWTN News: artykuł rzetelnie relacjonuje odkrycie naukowe, nie wymyślając faktów ani nie przypisując im sensu, którego nie zawierają. Profesor Allen słusznie podkreśla, że odkrycie dowodów dotyczących wyglądu ważnego rękopisu jest „niczym mniej niż monumentalne” (nothing short of monumental). Rzeczywiście, każde odkrycie, które przybliża nas do zrozumienia sposobu przekazywania Pisma Świętego na przestrzeni wieków, zasługuje na uznanie. Katolik, który zna naukę Dei Verbum — choćby w jej autentycznym, przedsoborowym rozumieniu — wie, że Pismo Święte jest natchnione przez Boga (Deus est auctor Sacrae Scripturae) i że jego przekaz wymaga starannej troski ze strony Kościoła. Św. Hieronim, który poświęcił życie na tłumaczenie i krytyczne opracowanie Biblii, uczynił to nie z własnej inicjatywy, lecz jako sługa Kościoła, pod jego autorytetem i z jego zaufaniem.
Jednakże samo odkrycie, choć godne uznania, musi być postrzegane w szerszym kontekście. Kodeks H pochodzi z VI wieku — epoki, gdy Kościół katolicki był jedynym strażnikiem Pisma Świętego. Nie istniały wtedy żadne „międzynarodowe zespoły naukowców” działające poza autorytetem Kościoła. Przechowywanie, kopiowanie i przekazywanie rękopisów było zadaniem klasztorów i skryptoriów działających pod bezpośrednim nadzorem hierarchii kościelnej. To właśnie Kościół katolicki — a nie świeca akademicka — ustalił kanon ksiąg świętych, zachował je w całości i przekazał kolejnym pokoleniom. Jak uczył Leon XIII w encyklice Providentissimus Deus (1893), to Kościół posiada „władzę i misję interpretowania Pisma Świętego”, a nie świeci krytycy tekstuali.
Technologia bez autorytetu — nauka bez Kościoła
Artykuł podkreśla rolę technologii — obrazowania multispektralnego i datowania radiowęglowego — w odzyskaniu utraconych stron. To bezpieczne stwierdzenie faktograficzne. Jednakże warto zauważyć, że technologia sama w sobie nie jest gwarancją prawdy. Może służyć zarówno prawdzie, jak i manipulacji. W rękach katolickich uczonych, działających w ramach Kościoła, jest narzędziem pożytecznym. W rękach świeckich badaczy, pozbawionych wierności Magisterium, może stać się instrumentem podważania autorytetu Pisma Świętego i tradycji kościelnej. Historia krytyki tekstowej XIX i XX wieku pełna jest przykładów, w których „postęp naukowy” służył raczej destrukcji wiary niż jej umacnianiu.
Warto przypomnieć, że wulgata — łacińskie tłumaczenie Biblii opracowane przez św. Hieronima — przez ponad tysiąc lat była autorytetem dla Kościoła katolickiego. Nie potrzebowano wtedy multispektralnego obrazowania, by wierzyć w autentyczność przekazu. Potrzebowano wiary, posłuszeństwa Kościołowi i ufności Bożej Opatrzności, która zadbała o zachowanie Słowa Swego.
Starożytne listy rozdziałów — czy to ważne?
Wśród odkryć wymienione są „najstarsze znane listy rozdziałów” dla listów św. Pawła, różniące się od obecnego podziału. To ciekawostka filologiczna, która może zainteresować specjalistów od tekstologii biblijnej. Jednakże dla wierzącego katolika podział na rozdziały nie jest dogmatem wiary. Obecny podział został ustanowiony w XIII wieku przez Stephena Langtona, a numeracja wersetów — w XVI wieku przez Roberta Estienne’a. Żaden z tych podziałów nie jest natchniony. To konwencje ludzkie, pomocne w cytowaniu, ale nie stanowiące istoty Pisma Świętego.
Ważne jest to, że treść listów św. Pawła pozostaje niezmienna — to, czego nauczał Apostoł Narodów, zachowało się w całości dzięki trodze Kościoła. Czy rozdziały są podzielone inaczej w rękopisie VI wieku, czy w wydaniu z XX — nie ma to żadnego wpływu na wiarę katolicką. Kościół nigdy nie nauczał, że konkretny podział na rozdziały jest częścią Objawienia.
Zniszczenie rękopisu — lekcja na przyszłość
Artykuł wspomina, że Kodeks H został rozebrany w XIII wieku, a jego strony posłużyły jako materiał oprawkowy. To smutny fakt, ale nieunikniony w historii. Kościół zawsze nauczał, że rękopisy Pisma Świętego wymagają szczególnej troski. Klasztory, które je przechowywały, były zarazem miejscami modlitwy, pracy i kontemplacji. Skrybowie poświęcali życie na przepisywanie Słowa Bożego, często z najwyższą starannością i pięknem. To właśnie dzięki ich ofiarności dysponujemy dziś bogactwem rękopisów biblijnych.
Jednakże warto zauważyć, że współczesna technologia, choć pozwala odzyskać utracone strony, nie zastępuje staranności, którą Kościół zawsze otaczał Pismo Święte. Lepiej zadbać o zachowanie rękopisu niż o jego późniejszą rekonstrukcję. To lekcja, którą Kościół wciąż naucza — i którą warto mieć na uwadze w kontekście współczesnych wydawnictw biblijnych, często pozbawionych należytej staranności teologicznej.
Podsumowanie
Odkrycie 42 utraconych stron Kodeksu H jest bez wątpienia ważnym wydarzeniem w obszarze tekstologii biblijnej. Naukowcy, którzy nad nim pracowali, zasługują na uznanie za swoją pracę. Jednakże dla katolika prawdziwy autorytet w kwestiach Pisma Świętego należy do Kościoła, a nie do laboratoriów. Technologia jest narzędziem — użytecznym, ale neutralnym. To, co nadaje jej wartość, to wierność Objawieniu, tradycji i Magisterium Kościoła katolickiego, który przez dwa tysiące lat zachowywał, przekazywał i interpretował Słowo Boże z nieomylną starannością.
Non est salus in alio nisi in Ecclesia Catholica — nie ma zbawienia poza Kościołem Katolickim. Nie ma też prawdziwego zrozumienia Pisma Świętego poza Jego autorytetem.
Za artykułem:
Advanced technology recovers 42 lost pages of ancient New Testament manuscript (ewtnnews.com)
Data artykułu: 30.04.2026







