Grupa wolontariuszy w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie starannie przepisuje stare rękopisy w historycznym sali z oknami witrażowymi i drewnianymi regałami książkowymi.

Biblioteka UW: wolontariusze potrzebni do odczytania rękopisów, których nie rozumie AI

Podziel się tym:

Portal „Gość Niedzielny” (18 maja 2026) informuje o projekcie TranskriBUW prowadzonym przez Bibliotekę Uniwersytecką w Warszawie, w ramach którego wolontariusze pomagają w odszyfrowywaniu i transkpowaniu rękopisów, z którymi nie radzi sobie sztuczna inteligencja. Artykuł przedstawia inicjatywę w sposób neutralny, koncentrując się na aspektach technicznych i organizacyjnych projektu, bez głębszej refleksji nad tym, co tak naprawdę stoi za ograniczeniami AI ani jakie duchowe wnioski płyną z tego, że maszyna nie potrafi odczytać tego, co wymaga ludzkiego umysłu.


AI zawodzi tam, gdzie konieczna jest dusza

Artykuł z „Gościa Niedzielnego” zaczyna od pozornie oczywistego stwierdzenia: „Tam, gdzie algorytmy sztucznej inteligencji zawodzą, wciąż niezbędny jest czas i wnikliwość ludzi”. To zdanie, choć wypowiedziane w kontekście bibliotecznym, zawiera w sobie głęboką prawdę, której autor prawdopodobnie nie zamierzał wyrażać w tak radykalny sposób. Sztuczna inteligencja, będąc produktem materialistycznej wizji człowieka, jest z natury pozbawiona zdolności do pojmowania tego, co wykracza poza czysto materialne i formalne struktury języka. Nie potrafi odczytać szwabachy nie dlatego, że jest „niewystarczająco wytrenowana”, lecz dlatego, że odczytanie historycznego dokumentu wymaga nie tylko rozpoznawania wzorców, lecz zrozumienia intencji autora, kontekstu duchowego, w jakim powstał dokument, oraz tradycji, w której został on wpisany. To są kategorie, do których maszyna nigdy nie będzie miała dostępu, ponieważ są one kategoriami duchowymi, a nie czysto formalnymi.

Agnieszka Kościelniak-Osiak, wicedyrektorka BUW, wyjaśnia, że „żeby właściwie skatalogować obiekt, bibliotekarz musi być badaczem”. To stwierdzenie, wypowiedziane w kontekście bibliotecznym, jest zarazem stwierdzeniem o naturze poznania ludzkiego. Poznanie autentyczne wymaga nie tylko zdolności formalnej, lecz także wiedzy, doświadczenia i – co najważniejsze – zdolności do intuicji intelektualnej, która jest własnością duszy rozumnej, a nie algorytmu. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (I, q. 84, a. 7) nauczał, że intelekt ludzki poznaje rzeczy materialne poprzez abstrakcję, ale ta abstrakcja jest możliwa dzięki duszy, która jest formą ciała. Maszyna nie ma duszy, nie ma intelektu w sensie właściwym, a zatem jej „poznanie” jest jedynie symulacją poznania, nigdy jego rzeczywistością.

Redukcja człowieka do algorytmu – symptomatyczne pominięcie

Artykuł, relacjonując ograniczenia AI, nie zadaje sobie trudu, by wyjaśnić, dlaczego te ograniczenia istnieją. Mówi się o braku danych treningowych, o trudnościach z rozpoznawaniem szwabachy, o konieczności „tysięcy przykładów” do wytrenowania algorytmów. Ale nie mówi się o tym, że źródłem tych ograniczeń jest sama natura sztucznej inteligencji jako narzędzia zrodzonego z materialistyście i redukcjonizmu. AI jest produktem epoki, która odrzuciła metafizykę i zredukowała człowieka do zbioru procesów fizycznych. To właśnie dlatego nie potrafi ona odczytać rękopisu – bo odczytanie rękopisu wymaga nie tylko rozpoznawania znaków, lecz zrozumienia człowieka, który je napisał, a to z kolei wymaga dostępu do rzeczywistości duchowej, do której maszyna nie ma dostępu z definicji.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Chrystus panuje nie tylko w umysłach, ale i w sercach, i w ciałach, które stają się „zbroją sprawiedliwości Bogu” (Rz 6,13). To panowanie Chrystusa obejmuje również sferę poznania – prawdziwe poznanie jest możliwe tylko w relacji do Boga, który jest Prawdą. AI, będąc narzędziem pozbawionym duszy, nie może uczestniczyć w tym poznaniu w sensie właściwym. Może jedynie symulować je, naśladować jego formę, ale nigdy nie dotrzeć do jego istoty. Artykuł z „Gościa Niedzielnego”, przytaczając ograniczenia AI bez ich głębszego zrozumienia, przypadkowo staje się świadectwem tego, czego sam nie chce zauważyć: że człowiek jest czymś więcej niż maszyną, a poznanie jest czymś więcej niż przetwarzaniem danych.

Crowdsourcing jako zastępstwo dla zawodowej nauki – czyli degradacja poznania

Projekt TranskriBUW, choć w swojej intencji godny pochwały jako forma zaangażowania społecznego, niesie w sobie symptomy charakterystyczne dla współczesnego świata: degradację zawodowej nauki i zastępowanie jej amatorskim crowdsourcingiem. Artykuł informuje, że „wolontariusze biorą na warsztat rysunek mikrograficzny z 1762 r.” oraz że „obecnie społeczność uczestników projektu liczy ok. 240 osób”. To podejście, choć praktyczne, jest wyrazem szerszego zjawiska: świat, który nie jest w utrzymać wysokich standardów naukowych, zastępuje profesjonalizm dostępnością. Zamiast inwestować w szkolenie specjalistów, sięga po „pasożytniczą” pracę ochotników, którzy – choć z najlepszymi intencjami – nie posiadają odpowiedniego przygotowania.

To zjawisko ma swoje korzenie w tym samym redukcjonizmie, który stworzył AI. Jeśli człowiek jest tylko zbiorem procesów fizycznych, to po co inwestować w jego głębokie wykształcenie? Wystarczy „społeczność uczestników”, która wspólnie rozwiąże problem. Ale jeśli człowiek jest istotą duchowo-materialną, posiadającą duszę rozumną, to jego poznanie wymaga nie tylko czasu i zaangażowania, lecz także formacji intelektualnej, moralnej i – w przypadku dokumentów o charakterze historycznym i religijnym – także duchowej. Artykuł nie zadaje sobie trudu, by zauważyć tę różnicę, a sam projekt, choć użyteczny, jest wyrazem pogłębiającej się kryzysu instytucjonalnego, w którym biblioteki nie są w stanie utrzymać odpowiedniego poziomu kadrowego.

Historia biblioteki jako świadectwo zniszczenia i odbudowy

Artykuł wspomina, że „podczas II wojny światowej biblioteka straciła ponad 90 proc. rękopisów”. To zdanie, wypowiedziane zdawkowo, bez żadnej refleksji nad tym, co to oznacza, jest kolejnym przykładem charakterystycznego dla współczesnej prasy „katolickiej” przemilczania. Stracone rękopisy to nie tylko „obiekty historyczne” – to świadectwa wiary, myśli, modlitwy, życia duchowego pokoleń. Ich zniszczenie nie jest tylko stratą naukową, lecz stratą duchową. To, co zostało zniszczone podczas wojny, było częścią dziedzictwa chrześcijańskiego, a jego utrata jest wyrazem tego, co Pius XI nazywał „zeświecczeniem czasów obecnych” – procesem, w którym rzeczy duchowe tracą na znaczeniu, a ich miejsce zajmują rzeczy materialne.

Fakt, że biblioteka od 1945 roku znowu gromadzi zbiory, w tym „artefakty kultur orientalnych, Afryki czy Azji”, jest z jednej strony pozytywny, ale z drugiej – symptomatyczny. Biblioteka, która kiedy była depozytarium dziedzictwa chrześcijańskiego, dziś gromadzi „artefakty kultur orientalnych” bez żadnej refleksji nad tym, co to oznacza. Czy te artefakty są traktowane jako świadectwa prawdy, czy jako „obiekty historyczne”? Czy biblioteka zachowuje wobec nich tę samą czcię, jaką zachowywała wobec rękopisów chrześcijańskich? Artykuł nie zadaje sobie trudu, by odpowiedzieć na te pytania, a samo wspomnienie o „artefaktach kultur orientalnych” jest wyrazem relatywizmu kulturowego, w którym wszystkie kultury są traktowane jako równoważne, a prawda chrześcijańska nie ma żadnego uprzywilejowanego statusu.

Artykuł jako świadectwo duchowej pustki

Całość artykułu z „Gościa Niedzielnego” jest pozbawiona jakiegokolwiek duchowego wymiuru. Mówi się o rękopisach, o algorytmach, o wolontariuszach, ale nie mówi się o Bogu, o prawdzie, o tym, co te rękopisy zawierają i dlaczego są ważne. Artykuł traktuje rękopisy jako „obiekty historyczne”, a nie jako świadectwa wiary i życia duchowego. To jest charakterystyczne dla współczesnej prasy „katolickiej”, która, zamiast prowadzić czytelnika do Prawdy, pozostawia go w sferze czysto materialnej.

Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) demaskował modernistów, którzy redukowali wiarę do „uczucia religijnego” i subiektywnego przeżycia. Artykuł z „Gościa Niedzielnego” nie jest modernistyczny – jest po prostu duchowo pusty. Nie redukuje wiary do uczucia, ale przemilcza o wierze w ogóle. Nie mówi o Bogu, o Chrystusie, o Kościele, o sakramentach, o modlitwie. Mówi o algorytmach, o wolontariuszach, o szwabach, o planach bitwy pod Pragą. To jest właśnie duchowa pustka, o której pisał Pius XI w Quas Primas – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki.

Prawdziwe poznanie wymaga prawdziwego Kościoła

Czytelnik artykułu z „Gościa Niedzielnego”, poszukujący prawdziwej nadziei, musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwego poznania poza Chrystusem i Jego Kościołem. Tym Kościołem nie są jednak struktury posoborowe, które odrzuciły niezmienną wiarę i stały się synagogą szatana. Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmiennie doktryny, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. To tam, a nie w algorytmach AI, a nie w projektach crowdsourcingowych, a nie w bibliotekach gromadzących „artefakty kultur orientalnych”, dusza znajduje prawdziwe poznanie i prawdziwe ukojenie.

Artykuł z „Gościa Niedzielnego” jest tego jaskrawym dowodem: świat, który odrzucił Chrystusa, zastępuje prawdziwe poznanie symulacją, prawdziwą naukę crowdsourcingiem, a prawdziwą mądrość algorytmami. To jest prawdziwa tragedia naszych czasów – wierni muszą szukać Prawdy sami, bo ich pasterze nie są w stanie ich poprowadzić. Dopóki nie zwrócimy się do Chrystusa Króla, dopóty wszelka ludzka wiedza pozostanie tylko cieniem prawdziwego poznania, które jest w Nim.


Za artykułem:
Biblioteka UW: wolontariusze potrzebni do odczytania rękopisów, których nie rozumie AI
  (gosc.pl)
Data artykułu: 18.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.