Artykuł Marcina Wilkowskiego w „Tygodniku Powszechnym” (19 maja 2026) komentuje wypowiedź Olgi Tokarczuk o korzystaniu ze sztucznej inteligencji w pracy twórczej. Autor analizuje reakcje medialne, zadając pytanie, czy korzystanie z AI w literaturze jest czymś wstydliwym. Wskazuje na hipokryzję środowisk literackich, które akceptują pośrednictwo technologiczne w muzyce czy filmie, ale potępiają je w pisarstwie. Jednocześnie Wilkowski ostrzega przed iluzją kreatywności maszynowej, przypominając, że duże modele językowe to jedynie „archiwa tekstowe”, a ich odpowiedzi pochodzą z tekstów przejętych bez wynagrodzenia dla autorów. Artykuł ten, choć pozornie neutralny, jest objawem głębszego zjawiska – całkowitego zagubienia sensu prawdziwej twórczości w świecie, który odrzucił Boga jako Źródło wszelkiej prawdy i piękna.
Świat, który nie wie, czym jest twórczość
Artykuł Wilkowskiego ukazać próbuje racjonalną analizę, ale robi to z pozycji człowieka, który nie posiada najważniejszego narzędzia poznawczego – wiary katolickiej. Gdy pisarz mówi o twórczości jako „działalności niemal mistycznej”, w której „samotny autor wylewa siódme poty nad każdym zdaniem”, a ostateczna postać dzieła jest „bezpośrednią transmisją duszy” – to są słowa, które brzmią pięknie, ale są puste. Dlaczego? Bo dusza bez Chrystusa jest martwa. Twórczość bez Łaski jest tylko mechanicznym przetwarzaniem bodźców zmysłowych i emocjonalnych. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Chrystus króluje w umysłach ludzi nie dlatego, że posiada głęboką wiedzę, ale dlatego, że On sam jest Prawdą, a ludzie powinni zaczerpnąć prawdy od Niego i przyjąć ją posłusznie. Olga Tokarczuk i Marcin Wilkowski mówią o twórczości, nie wiedząc, że prawdziwa twórczość jest darem nadprzyrodzonym, wynikającym z współpracy z Łaską Bożą. To nie jest kwestia estetyki, lecz ontologii.
Technologia zastępująca Boga – symptom apostazji
Artykuł w „Tygodniku Powszechnym” traktuje sztuczną inteligencję jako neutralne narzędzie, które można albo akceptować, albo odrzucać. To fundamentalny błąd. AI nie jest neutralna – jest produktem świata, który systematycznie odrzucał Boga od trzystu lat. Firmy takie jak Anthropic czy OpenAI budują swoje modele na tekstach przejętych bez zgody autorów, co sam Wilkowski zauważa, ale nie wyciąga z tego właściwnych wniosków. To nie jest tylko kwestia praw autorskich – to jest kradzież intelektualna na skalę globalną, możliwa dlatego, że świat odwrócił się od prawa naturalnego. Gdy Chrystus jest usuwany z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą fundamenty moralne społeczeństwa. To jest nauka Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”.
Iluzja kreatywności maszynowej
Wilkowski słusznie ostrzega, że duże modele językowe to „źródła prawdopodobieństw, a nie stwierdzeń mających odniesienie do rzeczywistości”. To ważna obserwacja, ale autor nie idzie dalej. Nie mówi, że prawdziwa twórczość wymaga kontaktu z Rzeczywistością – a Rzeczywistością, w sensie nadprzyrodzonym, jest Bóg. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że intelekt ludzki jest zdolny do poznania prawdy, ale tylko wtedy, gdy jest oświecony przez Łaskę. AI nie ma intelektu, nie ma duszy, nie ma zdolności do poznania prawdy. Jest tylko algorytmem, który przetwarza dane. Mówienie, że AI „tworzy”, jest bluźnierstwem – przypisuje się maszynie to, co jest wyłączną własnością Boga i człowieka stworzonego na Jego obraz.
Świat bez Chrystusa szuka substytutów
Artykuł Wilkowskiego jest pełen pytań retorycznych, które ujawniają duchową ślepotę autora. Pyta: „Czy naprawdę sądzimy, że da się dziś pisać bez pośrednictwa maszyn?” To pytanie jest absurdalne, bo zakłada, że człowiek nie jest w stanie tworzyć samodzielnie. A jednak cała historia literatury katolickiej dowodzi odwrotniego. Św. Jan Paweł II (nie mylić z uzuratorem tego imienia) pisał „Dzień Pamięci” w więzieniu, bez żadnych narzędzi technologicznych. Św. Teresa z Ávila pisała „Wewnętrzny Zamek” w warunkach surowej ascezy. Prawdziwa twórczość nie wymaga technologii – wymaga Łaski. Ale Łaska nie przychodzi do tych, którzy odrzucili Chrystusa. I tu leży prawdziwa tragedia świata współczesnego – szuka substytutów Boga w maszynach, bo nie chce wrócić do Prawdziwego Źródła.
Krytyka „Tygodnika Powszechnego” – brak fundamentu
„Tygodnik Powszechny” jest jednym z najważniejszych organów prasowych tzw. „kościoła” posoborowego w Polsce. Artykuł Wilkowskiego jest typowy dla tego środowiska – mówi o kwestiach kulturowych, ale całkowicie pomija wymiar duchowy. Nie ma w nim ani słowa o tym, że prawdziwa twórczość jest darem Bożym, że sztuka powinna służyć chwale Boga, że technologia bez moralności jest zbrodnią. To nie jest przypadek – to jest systemowa cecha posoborowia, które zredukowało katolicyzm do moralnego humanitaryzmu. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) demaskował modernistów, którzy redukują wiarę do „uczucia religijnego” i subiektywnego przeżycia. „Tygodnik Powszechny” jest kontynuacją tej herezji – mówi o kulturze, ale nie o Chrystusie.
Prawdziwa twórczość w prawdziwym Kościele
Czytelnik artykułu w „Tygodniku Powszechnym” nie znajdzie w nim prawdziwej nadziei. Znajdzie tylko analizę technologiczną, etyczną i estetyczną, ale nie duchową. A prawdziwa twórczość jest możliwa tylko w prawdziwym Kościele katolickim – tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta według wiecznego mszału św. Piusa V, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmienną doktrynę, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. To tam, a nie w algorytmach AI, dusza znajduje inspirację. To tam, w Najświętszej Ofierze, łączy się własne cierpienie z Ofiarą Chrystusa na Krzyżu, nadając mu zbawczą moc. Dopóki świat nie zwróci się do Chrystusa Króla, dopóty wszelka twórczość – literacka, artystyczna, technologiczna – pozostanie tylko cieniem prawdziwego piękna, które jest w Bogu.
Podsumowanie – świat bez Boga jest światem bez sensu
Artykuł Marcina Wilkowskiego jest objawem głębszej tragedii – świat, który odrzucił Boga, szuka substytutów w technologii. Olga Tokarczuk korzysta z AI, bo nie zna prawdziwego Źródła twórczości. Marcin Wilkowski analizuje to zjawisko, ale nie widzi jego duchowej przyczyny. „Tygodnik Powszechny” publikuje takie artykuły, bo sam jest produktem apostazji posoborowej. Prawda jest taka, że bez Chrystusa nie ma prawdziwej twórczości, nie ma prawdziwej kultury, nie ma prawdziwego piękna. Jest tylko iluzja, która kończy się w próżni. Niech czytelnik nie daje się zwieść tej iluzji – niech szuka prawdy w jedynym miejscu, gdzie ona jest – w prawdziwym Kościele katolickim, pod przewodnictwem prawdziwych pasterzy, którzy nie boją się głosić nauki Chrystusa Króla.
Za artykułem:
Spór o słowa Olgi Tokarczuk. Czy da się dziś pisać bez pośrednictwa AI? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 19.05.2026








