„Z tej mojej Kamilki sportowca nie będzie” – system sportowy zaprojektowany pod chłopców odbiera dziewczynkom radość z ruchu

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (26 maja 2026) publikuje wywiad z Sebastianem Snaczkem, prezesem Fundacji UsportowiONA i założycielem Klubu Sportowego „Bystra”, poświęcony problemowi porzucania sportu przez dziewczynki. Snaczke diagnozuje, że system sportowy był przez lata projektowany przede wszystkim pod potrzeby chłopców, a dziewczynki „nie porzucają aktywności fizycznej przez brak talentu, ale dlatego, że nie czują się u siebie”. Wskazuje na rolę rodziców, trenerów i środowiska, które zamiast wspierać, często zniechęcają dziewczynki do sportu. Artykuł porusza też kwestie dojrzewania, wstydu, presji rówieśników oraz braku kobiet w strukturach związkowych i trenerskich. Snaczke mówi o programie „Growth Up” wdrażającym młode dziewczyny w funkcję trenerek. Wywiad zawiera również wzmiankę o Igi Świątek jako potencjalnym wzorze dla młodych dziewczynek, którego potencjał społeczny jest – zdaniem rozmówcy – niewykorzystany. Jeden z najważniejszych problemów współczesnego świata jest bowiem taki, że nawet rozmowa o zdrowiu fizycznym i psychicznym dziecka zostaje w całości zawieszona w naturalistycznej próżni, pozbawiona wszelkiego kontekstu duchowego i moralnego.


Rzetelność dziennikarska kontra duchowe przemilczenie

Należy oddać sprawiedliwość autorom wywiadu: poruszają oni realny i ważny problem – marginalizację dziewczynek w sporcie, stereotypy rodzicielskie, brak kobiet w strukturach sportowych oraz konsekwencje zdrowotne zaniedbań ruchowych. Sebastian Snaczke precyzjnie diagnozuje mechanizmy zniechęcania dziewczynek: od presji wyniku, przez wstyd związany z dojrzewaniem, po stereotypowe traktowanie dziewcząt jako mniej predysponowanych do aktywności fizycznej. To wszystko są fakty, które warto dokumentować i komentować.

Jednakże wywiad, mimo pozornej rzetelności, staje się kolejnym przykładem medialnej papki, w której człowiek zostaje zredukowany do wymiaru czysto naturalistycznego – fizycznego i psychicznego – a jego dusza zostaje całkowicie pominięta. Mówi się o „zdrowiu psychicznym”, o „depresji i lękach”, o „pewności siebie” i „dyscyplinie”, ale ani razu nie pojawia się pytanie o źródło prawdziwego pokoju, o sens cierpienia, o powinność człowieka wobec Stwórcy, o grzech i łaskę. To nie jest wina samego Snaczkego, który prawdopodobnie działa w dobrej wierze w ramach swoich kompetencji – lecz wina „Tygodnika Powszechnego”, który jako portal określający się mianem katolickiego, powinien przynajmniej zasygnalizować, że integralny rozwój człowieka nie może być sprowadzony do sportu i psychologii.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Chrystus Król powinien panować „w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa; niech Chrystus króluje w woli, która powinna słuchać praw i przykazań Bożych; niech panuje w sercu, które, wzgardziwszy pożądliwościami, ma Boga nade wszystko miłować”. Żaden program sportowy, żadna „Girls Academy”, żaden „Growth Up” nie zastąpi tego, co jedynie Kościół katolicki może zaoferować duszy – sakramentów świętych, prawdziwej wiary i życia w łasce uświęcającej.

Język psychologii jako substytut języka zbawienia

Analiza językowa wywiadu ujawnia, że cały słownik jest słownikiem psychologii i humanitaryzmu, a nie teologii. Mówi się o „zdrowiu psychicznym”, „depresji”, „lękach”, „pewności siebie”, „dyscyplinie”, „radzeniu sobie z presją”, „równowadze psychicznej”, „relacjach z rówieśnikami”, „poczuciu bezpieczeństwa”. Te kategorie nie są złe same w sobie – ale w kontekście wiary katolickiej są całkowicie niewystarczające i stają się niebezpieczne, gdy zastępują naukę o zbawieniu.

Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) demaskował modernistów, którzy redukowali wiarę do „uczucia religijnego” i subiektywnego przeżycia. Wywiad w „Tygodniku Powszechnym” nie jest modernistyczny w ścisłym sensie – jest po prostu naturalistyczny. A naturalizm jest jedną z najczęstszych form apostazji wśród tych, którzy formalnie pozostają w łonie tzw. Kościoła posoborowego. Gdy katolicki portal pisze o dziecku, o jego rozwoju, o jego problemach – i nie wspomina ani słowem o Bogu, o grzechu pierworodnym, o potrzebie chrztu, o sakramencie pokuty, o Najświętszej Eucharystii jako źródle prawdziwego pokoju – to nie jest neutralność, lecz materialne okaleczenie przekazu ewangelicznego.

W encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) bł. Pius IX ostrzegał przed „śmiertelnym wirusem niewiary i równoducha rozłożonym szeroko i daleko”, a także przed tymi, którzy „całkowicie pochłonięci rzeczami doczesnymi, zapominając o Bogu, religii i duszy swojej, błędnie zakładają całe swoje szczęście w gromadzeniu bogactw i pieniędzy”. Zastąpienie „bogactw” słowem „sport” nie zmienia istoty zjawiska – nadal mamy do czynienia z redukcją człowieka do wymiaru doczesnego.

Bezpieczna przystań bez Chrystusa

Sebastian Snaczke mówi, że rolą rodzica jest być „przystanią” i dawać dziecku „komfort i poczucie bezpieczeństwa”. To piękne słowa, ale pozbawione fundamentu. Prawdziwą przystanią dla dziecka jest nie rodzic, lecz Chrystus – Ten, który powiedział: „Puszczcie dzieci przychodzić do Mnie, nie im przeszkadzajcie” (Mt 19,14). Rodzic katolicki powinien przede wszystkim dźwigać dziecko ku Bogu – przez modlitwę, przez sakramentalne życie, przez wychowanie w wierze, przez czytanie Pisma Świętego, przez ofiarowy przykład własnego życia chrześcijańskiego.

Zamiast tego wywiad proponuje model, w którym rodzic jest „drugim trenerem” – tyleko że bez presji wyniku. To jest humanistyczny redukcjonizm. Dziecko potrzebuje nie tylko bezpieczeństwa emocjonalnego, ale przede wszystkim wiedzy o tym, że jest stworzone na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1,27), że ma duszę obdarzoną życiem wiecznym, że grzech rani tę duszę, a sakramenty leczą. Sport może być narzędziem wychowawczym – ale nigdy nie może zastąpić formacji chrześcijańskiej.

Pius XI w Quas Primas podkreślał, że „Chrystusowi jako Człowiekowi dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi” i że „nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania”. Każda rozmowa o wychowaniu dziecka – nawet w kontekście sportu – powinna się opierać na tej fundamentalnej prawdzie.

Sport jako bożek – idolatria ciała

Wywiad w „Tygodniku Powszechnym” wyraźnie gloryfikuje sport jako wartość samą w sobie. Snaczke mówi: „Zapisujecie dziecko na sport, żeby nauczyło się wierzyć w siebie, współpracować z innymi i radzić sobie z trudnościami. By zbudowało relacje z rówieśnikami na lata. By miało kiedyś masę pięknych wspomnień.” Gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Gdzie Chrystus? Gdzie życie wieczne?

Nie chodzi o to, aby sport był zły – chodzi o to, aby nie był bożkiem. Kiedy portal katolicki pisze o dziecku i jego rozwoju, a nie wspomina ani razu o tym, że największą inwestycją w przyszłość dziecka jest jego zbawienie, to popełnia duchowe okrucieństwo – odmawia dziecku najważniejszego lekarstwa.

Św. Paweł w Liście do Rzymian pisze: „Czy nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusowym?” (1 Kor 6,15). Wychowanie ciała bez wychowania duszy jest formą bałwaństwa. A bałwochwalstwo ciała jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych form idolatrii w społeczeństwach, które porzuciły Chrystusa.

Kobiecość bez Maryi – pusta emancypacja

Snaczke mówi o trenerze Andrzeju Niemczyku, który „namawiał zawodniczki, by się malowały, żeby czuły się atrakcyjne” i „zabierał dziewczyny do dyskotek, żeby mogły się wytańczyć i zrelaksować”. To jest świecki model kobiecości – kobiecość rozumiana jako atrakcyjność fizyczna, relaks, dobre samopoczucie. Gdzie w tym modelu jest czystość? Gdzie pokora? Gdzie ofiarność? Gdzie Maryja – Matka Boża, wzór wszystkich kobiet, Dziewica przed porodem, Dziewica w porodzie, Dziewica po porodku?

Prawdziwa kobiecość katolicka nie polega na byciu „atrakcyjną” dla przeciwniczek na boisku, lecz na byciu „świątynią Ducha Świętego” (1 Kor 6,19). Kobiecość katolicka to kobiecość Maryi – cicha, mocna, pełna łaski, zanurzona w Bogu. Żaden program sportowy nie zastąpi wzoru Maryi w formacji dziewczynki.

W Quas Primas Pius XI przypomina, że „Kościół w każdym czasie oddalał zwycięsko zarazę herezji i błędów” przez czcić Bożą Rodzicielkę. Gdy katolicki portal pisze o kobietach i dziewczynkach bez jednego słowa o Maryi, to jest to symptom duchowej pustki, która jest owocem soborowej rewolucji.

Iga Świątek – niewykorzystany wzór czy ukryty bałwochwalstwo?

Snaczke mówi o Igi Świątek jako o osobie niosącej „ogromny potencjał społeczny – według mnie niewykorzystany” i jako o „przykładzie sportsmenki, która łączy wybitne wyniki z dojrzałością, inteligencją i autentycznością”. To jest typowy przykład kultu człowieka, który jest jednym z objawów modernistycznej apostazii.

Nie chodzi o to, że Iga Świątek jest złą osobą – chodzi o to, że wzorem dla dziewczynek powinna być nie tenisistka, lecz Maryja. Wzorem może być św. Tereska od Dzieciątka Jezus, św. Maria Goretti, św. Katarzyna ze Sieny – kobiety, które poświęciły życie Bogu i osiągnęły świętość. Sportowczyni, nawet najlepsza, jest człowiekiem grzesznym, który potrzebuje zbawienia tak samo jak każdy inny.

Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore ostrzegał: „Co korzysta człowiekowi, jeśli zyska cały świat, a na duszy swojej poniesie szkodę?” (Mt 16,26). Sukces sportowy, nawet największy, nie ma żadnej wartości w perspektywie wieczności, jeśli nie jest zjednoczony z Chrystusem.

System sportowy bez Króla – próżnia instytucjonalna

Snaczke mówi o braku kobiet w strukturach związkowych, o parytetach, o programach społecznych. To wszystko są świeckie rozwiązania świeckich problemów. Nie mówi się o tym, że prawdziwa sprawiedliwość nie wynika z parytetów i przepisów, lecz z uznania królewskiej władzy Chrystusa nad społeczeństwem.

Pius XI w Quas Primas nauczał: „Jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój.” Żadna reforma sportowa, żaden „Growth Up”, żaden program mentoringowy nie zastąpi publicznego uznania panowania Chrystusa Króla.

Krytyczne pytanie do „Tygodnika Powszechnego”

Czy redakcja „Tygodnika Powszechnego”, publikując wywiad o wychowaniu dzieci i młodzieży, celowo przemilcza o konieczności wiary, sakramentów i życia w łasce? Czy to wynik nieświadomości, czy też celowego dążenia do redukcji katolicyzmu do moralnego humanitaryzmu?

W świetle encykliki Pascendi Dominici gregis Piusa X, która potępia redukcję wiary do uczucia, każde takie przemilczenie jest formą apostazji. Artykuł nie służy zbawieniu dusz, lecz utrwalaniu ich w naturalistycznej iluzji, że sport i psychologia mogą zastąpić łaskę sakramentalną. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI w Quas Primas – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki.

Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta według wiecznego mszału św. Piusa V, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmienną doktrynę, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. To tam, a nie w klubach sportowych i fundacjach, dusza – dziecka i dorosłego – znajduje prawdziwe ukojenie. To tam rany zadane przez grzech – własny i cudzy – są obmywane w sakramencie pokuty. To tam, w Najświętszej Ofierze, łączy się własne cierpienie z Ofiarą Chrystusa na Krzyżu, nadając mu zbawczą moc.


Za artykułem:
„Z tej mojej Kamilki sportowca nie będzie”. Czemu dziewczynki porzucają sport
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 26.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.