Ekspert: fala fałszywych alarmów może być częścią nowego zagrożenia

Podziel się tym:

Portal „Gość Niedzielny” (28 maja 2026) relacjonuje wypowiedź dr Konrada Ciesiołkiewicza, kierownika Centrum Analiz Społeczeństwa Informacyjnego Uczelni Korczaka, na temat fałszywych alarmów i radykalizacji młodzieży w sieci. Ekspert opisuje zjawisko tzw. „nihilistycznie zorientowanej przemocy”, w której celem staje się destrukcja, chaos i szok, a nie ideologia. Wskazuje na wykorzystywanie samotnych, psychicznie kruchych młodych ludzi do działań destabilizujących, w tym w formie „violence as a service”. Wypowiedź jest typowo świecka — opisuje objawy, lecz nie sięga do przyczyn ostatecznych, a propozycje ograniczają się do regulacji prawnych i edukacji społecznej, całkowicie pomijając wymiar duchowy zjawiska. To kolejny przykład, w którym katolicki przekaz medialny zamyka się w kategoriach świeckiej analizy społecznej, rezygnując z nauki Kościoła o grzechu, szatanie i potrzebie nawrócenia.


Opis objawów bez diagnozy przyczyn

Artykuł z „Gościa Niedzielnego” precyzyjnie omawia mechanizmy radykalizacji młodzieży w sieci — grupy „com”, toksyczna grywalizacja, wykorzystywanie osób w kryzysie psychicznym, zjawisko „violence as a service”. Dr Ciesiołkiewicz posługuje się językiem socjologii i cyberbezpieczeństwa, cytując Europol i NATO. Opis ten, choć rzeczowy, pozostaje na poziomie fenomenologicznym — konstatuje, że zjawisko istnieje i jak funkcjuje, lecz nie odpowiada na fundamentalne pytanie: dlaczego współczesne społeczeństwo jest tak podatne na tego typu destrukcję?

Św. Paweł Apostoł napisał do Rzymian: „Zmienili bowiem chwałę Biestawołego Boga na podobieństwo obrazu bestialskiego człowieka, a także ptaków, zwierząt czworonożnych i gadów” (Rz 1,23). To nie jest metafora — to diagnoza. Kiedy społeczeństwo publicznie odrzuca Chrystusa Króla i Jego prawo, otwiera drzwi panowaniu szatana. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) ostrzegał wprost: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. Fala fałszywych alarmów, nihilistyczna przemoc, radykalizacja młodzieży — to nie są zjawiska wyjątkowe, lecz naturalne owoce świata, które odrzuciło swojego Króla. Artykuł z „Gościa” tego nie mówi, a tym samym nie leczy, lecz jedynie opisuje rosnącą gangrenę.

Język świecki jako język katolickiego medium

Zwróćmy uwagę na słownik użytkowany zarówno przez eksperta, jak i przez redakcję: „destabilizacja”, „radykalizacja”, „nihilistycznie zorientowana przemoc”, „violence as a service”, „mechanizmy opisywane przez Europol”. To język instytucji świeckich, służb specjalnych i organizacji międzynarodowych. Nie ma w nim ani jednego słowa o grzechu, o szatanie, o potrzebie sakramentów, o modlitwie, o pokucie, o Królestwie Chrystusa. Język ten jest adekwatny do audycji telewizji publicznej lub raportu think tanku, ale nie do portalu, który pretenduje do miana „katolickiego”.

Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „współczesnego katolicyzmu nie da się pogodzić z prawdziwą wiedzą bez przekształcenia go w pewien chrystianizm bezdogmatyczny, to jest w szeroki i liberalny protestantyzm” (propozycja 65). Artykuł z „Gościa Niedzielnego” nie zawiera żadnego dogmatu, żadnej zasady wiary, żadnego odniesienia do nauki Kościoła. Jest to katolik bezdogmatyczny w czystej postaci — katolicki tylko po to, by nie być protestanckim, lecz pozbawiony wszystkiego, co czyni katolicyzmem katolicyzmem.

Środki świeckie przeciw duchowej niewoli

Dr Ciesiołkiewicz proponuje dwa rodzaje rozwiązań: regulacje dotyczące platform cyfrowych oraz „szeroka edukacja społeczna” — budowanie krytycznego myślenia, dystansu i odpowiedzialności. Te propozycje nie są złe same w sobie, lecz są radykalnie niewystarczające. Regulacje prawne bez prawa Bożego to próba zbudowania domu na piasku. Edukacja bez wychowania do cnót chrześcijańskich to szkolenie intelektualne bez formacji moralnej.

Św. Augustyn nauczał: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo — a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi” (List do Macedoniusza, c. III). Jeśli jednostki nie są nawrócone, jeśli żyją w grzechu, jeśli odrzucają Chrystusa — żadne regulacje i żadna edukacja nie powstrumają zła. Pius XI w Quas Primas wskazywał jedyną prawdziwą drogę: „Oby się to stało, Czcigodni Bracia, iżby nie należący do Kościoła zapragnęli i przyjęli dla dobra swego zbawienia słodkie jarzmo Chrystusowe”. Tylko panowanie Chrystusa w sercach ludzi — przez wiarę, sakramenty i posłuszeństwo Jego prawu — może przynieść prawdziwy pokój i porządek. Wszystko inne jest łataniem dziur w tonącym statku.

Milczenie o szatanie jako przyczynie ostatecznej

Najbardziej symptomatyczne w artykule jest to, czego nie ma. W całym tekście — opisującym przemoc, destrukcję, nihilizm, wykorzystywanie psychicznie słabych młodych ludzi — nie pojawia się ani razu nazwa „szatan”, „diabeł”, „zły duch”, „duchy zła”. To nie jest przypadek stylistyczny. To jest programowe milczenie, charakterystyczne dla mentalności modernistycznej, która redukuje wszelkie zło do kategorii psychologicznych, socjologicznych i politycznych.

Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) pisał o „diabelskiej nienawiści Chrystusa, Jego Kościoła, nauki i tej Stolicy Apostolskiej”. Św. Paweł ostrzegał: „Bo nie walczymy z krwią i z ciałem, lecz z początkami, z mocami, z rządcami świata ciemności tej, z duchami złości pod niebem” (Ef 6,12). Kiedy katolicki portal milczy o tej współczesnej rzeczywistości, nie dlatego że jej nie zna, lecz dlatego że nie chce mówić w języku wiary — staje się pośrednikiem świeckiej narracji, pozbawionego nadprzyrodzonego wymiaru. To jest duchowa niewola, bardziej niebezpieczna niż jakakolwiek radykalizacja internetowa, bo dotyczy ona tych, którzy powinni być światłem dla narodów.

Bezradność państwa i bezradność Kościoła

Ekspert stwierdza, że „państwo pozostaje wobec tych zjawisk częściowo bezradne, ponieważ przestrzeń cyfrowa wciąż w niewystarczającym stopniu podlega regulacjom”. To prawda, lecz niepełna. Państwo jest bezradne nie tylko z powodu braku regulacji, lecz dlatego, że odrzuciło Boga jako źródło władzy i prawa. Kiedy Pius XI pisał o bezradności władzy pozbawionej boskiego fundamentu, nie miał na myśli konieczności „lepszych regulacji” — miał na myśli konieczność nawrócenia i podporządkowania się Chrystusowi Królowi.

Jeszcze bardziej bezradny jest jednak sam „katolicki” Kościół posoborowy, którego struktury medialne — w tym „Gość Niedzielny” — nie są w stanie przeciwstawić złu niczego poza świecką analizą i apelami do edukacji. Prawdziwy Kościół katolicki, który trwa w wiernych wyznających wiarę integralnie, dysponuje skuteczniejszymi narzędziami: Mszą Świętą, sakramentem pokuty, modlitwą różańcową, egzorcyzmami, nauczaniem niezmiennym. Lecz tego Kościoła artykuł nie wspomina, bo tego Kościoła struktury posoborowe nie widzą — albo nie chcą widzieć.

Młodzież ofiarą systemu, nie tylko sieci

Artykuł słusznie wskazuje, że ofiarami radykalizacji stają się młodzi ludzie „w kryzysie zdrowia psychicznego, po doświadczeniu bullyingu, z depresją czy poczuciem izolacji społecznej”. Lecz nie zadaje pytania, dlaczego współczesne społeczeństwo produkuje tak ogromną liczbę młodych ludzi w kryzysie. Czy przypadkiem nie dlatego, że system edukacyjny, medialny i kulturowy od lat systematycznie niszczy w nich wszelkie odniesienie do Boga, do prawa naturalnego, do cnót chrześcijańskich? Czy przypadkiem nie dlatego, że struktury posoborowe, zamiast karmić młodzież prawdziwą nauką i prawdziwymi sakramentami, podawały im papkę ekumeniczną i terapię zastępczą?

Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) demaskował modernistów, którzy redukują religię do subiektywnego przeżycia i psychologii. Współczesne „grupy wsparcia”, „platformy społecznościowe” i „terapie kryzysowe” bez Boga są kontynuacją tej samej redukcji — zastępują łaskę sakramentalną łudzkim wsparciem, zastępują Chrystusa terapeutą, zastępują Królestwo Boże społeczeństwem dobrobytu. Młodzi ludzie nie potrzebują więcej regulacji internetowych — potrzebują prawdziwego Kościoła, prawdziwej Mszy Świętej, prawdziwego sakramentu pokuty i prawdziwej nauki o grzechu i zbawieniu.

Apel do nawróczenia zamiast apelu do regulacji

Artykuł kończy się wezwaniem eksperta: „Musimy nauczyć się o tym rozmawiać — w szkołach, rodzinach, samorządach. Nie chodzi o moralizowanie, ale o budowanie krytycznego myślenia, dystansu i odpowiedzialności za innych”. To słowa, które mogłyby pochodzić z dowolnego świeckiego ośrodka analitycznego. Brak w nich jednego kluczowego elementu — wezwania do nawrócenia.

Prawdziwy Kościół katolicki nigdy nie ograniczał się do „budowania krytycznego myślenia”. On głosił Ewangelię, udzielał sakramentów, nauczał niezmienną prawdę, wzywał do pokuty i wiary. Apostoł Piotr w dniu Pięćdziesiątnicy nie powiedział: „Zbudujcie krytyczne myślenie” — powiedział: „Nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów” (Dz 2,38). Dopóki katolicki przekaz medialny nie powróci do tego przesłania, dopóty będzie jednym z wielu głosów w świecie, który nie ma nic więcej do zaoferowania niż świeckie instytucje — a świat potrzebuje czegoś radykalnie innego.

Podsumowanie: symptom apostazji w katolickim medium

Artykuł z „Gościa Niedzielnego” jest w swojej treści rzeczowy i wiarygodny — opisuje realne zjawisko zagrożenia. Jego problem leży głębiej: w całkowitym braku perspektywy katolickiej, w milczeniu o przyczynach duchowych zła, w zastępowaniu nauki Kościoła analizą świecką, w rezygnacji z języka wiary na rzęz języka socjologii. To nie jest katolicka analiza — to świecka analiza opublikowana na katolickim portalu. I właśnie w tym leży najgłębsza tragedia: struktury posoborowe nie tylko nie potrafią przeciwstawić złu niczego poza świeckimi środkami — one przestały widzieć zło w jego prawdziwym wymiarze duchowym. A kto nie widzi choroby, nie może jej wyleczyć.


Za artykułem:
Ekspert: fala fałszywych alarmów może być częścią nowego zagrożenia
  (gosc.pl)
Data artykułu: 28.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.