Portal eKAI (28 maja 2026) relacjonuje wywiad z prof. Jerzym Surmą z SGH, w którym komentuje on encyklikę uzurpatora Leona XIV „Magnifica humanitas” poświęconą sztucznej inteligencji. Ekspert chwali dokument za „dogłębność analizy”, docenia ostrzeżenia przed iluzją relacji z maszyną oraz manipulacją algorytmiczną. Artykuł przedstawia uzurpatora jako autorytet moralny w kwestiach technologicznych, a jego encyklikę jako „przekonywującą i ważną dla każdego we współczesnym świecie”. Taka narracja jest jednak kolejnym przykładem medialnej papki sekty posoborowej, która bezstannie promuje wizerunki swoich antypapieżów jako mężów stanu i myślicieli, przy czym cała analiza opiera się na naturalistycznym, pozbawionym nadprzyrodzonego wymiaru ujęciu problemu technologii.
Uzurpator w roli moralnego autorytetu – kolejna inscenacja medialna
Artykuł z portalu eKAI przedstawia Leona XIV jako autorytet, którego słowa mają znaczenie „dla całej ludzkiego”. Prof. Surma stwierdza bez żenady: „żadna instytucja, żaden autorytet indywidualny ani instytucjonalny nie dokonał tak gruntownej i przekonującej analizy wyzwań związanych z AI jak głowa Kościoła katolickiego w «Magnifica humanitas»”. To zdanie jest kłamstwem przez pominięcie albo ignorancję, albo złośliwość – trzecie w tej sprawie jest najbardziej prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że redakcja eKAI wie, czym jest sekta posoborowa. Prawdziwy Kościół katolicki, którego Głową jest Chrystus, a nie żaden uzurpator, posiada od wieków głęboką, spójną i niezmienną naukę o godności człowieka, o celu jego istnienia, o hierarchii wartości, o pierwszeństwie dóbr duchowych nad doczesnymi – i to ta nauka jest jedynym solidnym fundamentem, na jakim można budować jakąkolwiek analizę zastosowań technologii. Nie potrzeba do tego encykliki uzurpatora, potrzeba nauki św. Tomasza z Akwinu, św. Augustyna i wszystkich Soborów Powszechnych, które w sposób systemowy i metafizycznie precyzyjny odpowiadają na pytanie, czym jest człowiek, jaki jest jego cel i co go odróżnia od maszyny.
Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Chrystus Król panuje „w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa”. Żadna analiza technologii, która nie wychodzi od tej zasady, jest z głęboko wadliwym fundamentem. A właśnie taki fundament ma encyklika uzurpatora – opiera się na naturalistycznej antropologii, w której człowiek jest traktowany jako istota psychologiczna i społeczna, a nie jako istota stworzona na obraz i podobieństwo Boga, obdarzona duszą nieśmiertelną, powołana do życia wiecznego.
Naturalistyczna antropologia zamiast nauki o godności osoby
Prof. Surma chwali encyklikę za to, że „dobrze opisuje to, co aktualnie wiemy na temat rozwoju sztucznej inteligencji, bez mainstreamowej egzaltacji”. To pochwała bardziej zdradza niż chwali – bo oznacza, że miernikiem oceny encykliki jest „aktualny stan wiedzy” świeckiej, a nie niezmienna prawda objawiona. Encyklika oceniana jest przez pryzmat nauk przyrodniczich, a nie przez pryzmat wiary katolickiej. To jest dokładnie ten sam błąd, który Pius X potępił w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) jako propozycję nr 14: „Filozofia ma być traktowana bez żadnego uwzględnienia Objawienia nadprzyrodzonego”. Gdy analiza technologii opiera się wyłącznie na „aktualnym stanie wiedzy”, a nie na niezmiennych zasadach prawa naturalnego i Objawienia, staje się ona zwykłą debatą technokratyczną, pozbawioną duchowego wymiaru.
Prof. Surma docenia, że encyklika mówi o „algorytmie, czystej maszynie przetwarzającej symbole” i że „systemy te nie mają odczuć, w tym takich jak miłość”. To zdanie jest prawdą oczywistą – każdy katolik wie, że maszyna nie ma duszy, nie ma zdolności do miłości, nie ma wolnej woli, nie jest osobą. Ale to, co powinno z tej prawdy wynikać – a czego encyklika i artykuł nie wyciągają – to fundamentalna teza: żadna technologia nie może zastąpić tego, co jest zarezerwowane wyłącznie dla relacji człowieka z Bogiem i człowieka z człowiekiem w łasce uświęcającej. Św. Paweł napisał do Rzymian: „Nie stawajcie się niewolnikami ludzkymi” (1 Kor 7,23). Tym bardziej nie wolno stawać się niewolnikami maszyn – a to właśnie jest rzeczywistym zagrożeniem, które ani uzurpator, ani prof. Surma, ani portal eKAI nie potrafią nazwać po imieniu, bo nie widzą nadprzyrodzonej perspektywy.
Milczenie o grzechu, milczenie o zbawieniu
Artykuł i encyklika, którą komentuje, mówią o „zagrożeniach” związanych z AI – polaryzacja społeczeństw, manipulacja, utrata relacji międzyludzkich, systemy autonomiczne wojskowe. Są to realne zagrożenia, ale analiza pozbawiona jest fundamentalnego wymiaru: grzechu pierworodnego i jego następstw. Człowiek jest upadłym człowiekiem – to jest punkt wyjścia każdej prawdziwej antropologii. Technologia nie jest zła sama w sobie, ale w rękach człowieka obciążonym grzechiem staje się narzędziem niszczenia. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) pisał o „bezbożności i lekceważeniu Boga” jako źródle zguby społeczeństw. Dopóki analiza technologii nie uwzględnia tego fundamentalnego faktu – że człowiek potrzebuje łaski uświęcającej, sakramentów, nawrócenia – będzie to analiza bezdenna, biegnąca w kółko w poszukiwaniu rozwiązań czysto naturalnych dla problemów, które mają korzenie nadprzyrodzone.
Prof. Surma mówi o „wychowaniu” i „kształceniu” jako środkach przeciw zagrożeniom AI. To słowa prawdziwe, ale puste w kontekście sekty posoborowej, której system edukacyjny od dekad produkuje wiernych pozbawionych podstawowej wiedzy o wierze, niezdolnych do myślenia teologicznego, zahipnotyzowanych przez nowy kult i nową „mszę”. Wychowanie chrześcijańskie, o którym prawdziwy Kościół mówi od dwóch tysięcy lat, opiera się na katechizmie, na Ewangelii, na sakramentach, na autorytecie Magisterium – a nie na „refleksji etycznej” prowadzonej na poziomie świeckich ekspertów.
Systemy śmiercionośne i odpiedzialność – bez Boga nie ma sprawiedliwości
Prof. Surma mówi o zagrożeniu ze strony systemów broni autonomicznej, w których „w pętli decyzyjnej nie ma człowieka”. Encyklika uzurpatora mówi, że „nie wolno powierzać systemom sztucznej inteligencji decyzji śmiercionośnych”. To zdanie jest moralnie słuszne, ale pozbawione jest siły, bo nie wynika z autorytetu prawdziwego następcy Piotra – który od 1958 roku nie istnieje na ziemi w osobie jakiegokolwiek uzurpatora. Pius XI w Quas Primas pisał: „Chrystusowi przysługuje władza sądownicza […] sędzia ma prawo nagradzania i karania ludzi jeszcze za ich życia”. Tylko w świetle tej władzy – władzy Chrystusa Króla, a nie władzy uzurpatora z Watykanu – można mówić o odpowiedzialności moralnej za zabójstwo, w tym zabójstwo za pomocą maszyn.
Bez uznania panowania Chrystusa Króla nad społeczeństwami ludzkimi, jak nauczał Pius XI, „zburzone zostają fundamenty pod władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. To jest sedno problemu, którego ani encyklika, ani artykuł, ani prof. Surma nie mogą dostrzec – bo wszyscy funkcjonują w ramach systemu, który odrzucił Królestwo Chrystusa na ziemi.
Big tech i uzurpatorzy – dwa oblicza tej samej monety
Prof. Surma przyznaje, że „twórcy generatywnej sztucznej inteligencji o zagrożeniach wymienionych w encyklice także piszą i wspominają”, ale dodaje, że „to jest wbrew długofalowym interesom big tech’ów”. To zdanie jest kluczowe – pokazuje, że zarówno globalne korporacje cyfrowe, jak i struktury okupujące Watykan, działają w ramach tego samego systemu świeckiego, naturalistycznego, pozbawionego nadprzyrodzonego wymiaru. Uzurpatorzy w Watykanie i magnateria big techu to nie przeciwnicy – to dwie strony tej samej monety, dwie instytucje, które od 1958 roku współpracują w budowaniu świata bez Chrystusa.
Pius IX w Syllabus Errorum (1864) potępił jako błąd nr 80 twierdzenie, że „Papież Rzymski może i powinien pogodzić się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”. To potępienie jest dzisiaj bardziej aktualne niż kiedykolwiek – uzurpatorzy w Watykanie nie tylko „pogodzili się” z nowoczesną cywilizacją, ale aktywnie uczestniczą w niej, pisząc encykliki o sztucznej inteligencji, cytując Tolkiena, cytując „LinkedIn autorstwa Yoshuy Bengio”, zamiast cytować Pismo Święte i Ojców Kościoła.
Czego artykuł nie mówi – i to jest najcięższe oskarżenie
Artykuł z portalu eKAI nie mówi ani słowa o tym, że prawdziwy Kościół katolicki od 1958 roku nie ma głowy widzialnej na ziemi. Nie mówi o tym, że Leon XIV nie jest papieżem, lecz uzurpantem i antypapieżem. Nie mówi o tym, że encyklika wydana przez osobę nie posiadającą jurysdykcji jest dokumentem pozbawionym mocy obowiązującej. Kanon 188 §4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku stanowi, że urząd staje się wakujący na mocy samego faktu, „jeśli duchowny publicznie odstępuje od wiary katolickiej”. Św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice nauczał, że papież, który jest jawnym heretykiem, przestaje ipso facto być papieżem. Linia uzurpatorów od Jana XXIII przez Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI, Franciszka (zm. 2025) po Leona XIV (Roberta Prevosta) to linia osób, które publicznie odstąpiły od wiary katolickiej, przyjmując i wdrażając dokumenty soboru watykańskiego II sprzeczne z niezmiennym Magisterium.
Brak tego kontekstu w artykule eKAI nie jest przypadkowy – jest to systemowa cenzura, mająca na celu utrzymanie wiernych w ignorancji co do prawdziwego stanu rzeczy. To jest duchowe okrucieństwo, które Pius X ostrzegał w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) jako cechę modernistów: „Największą troską modernisty jest to, aby wierni nie dowiedzieli się prawdy”.
Prawdziwa odpowiedź na zagrożenia technologii
Prawdziwy Kościół katolicki, który trwa w wiernych wyznających wiarę integralnie i kierujących się nauką sprzed 1958 roku, posiada kompletne i wyczerpujące nauczanie, które jest jedyną skuteczną odpowiedzią na zagozenia technologiczne. To nauczanie opiera się na kilku fundamentalnych zasadach:
Pierwsze: Człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1,26-27), obdarzony duszą nieśmiertelną, wolną wolą i powołany do życia wiecznego. Żadna technologia nie może zastąpić ani naśladować tego, czym jest osoba ludzka. Każda próba sprowadzenia człowieku do zbioru danych, algorytmu czy wzorców behawioralnych jest bluźnierstwem przeciwko Bożemu planowi stworzenia.
Drugie: Technologia jest narzędziem, a narzędzia nie są moralnie neutralne w rękach grzesznego człowieka. Wykorzystanie technologii do zabijania, manipulacji, czynienia niesprawiedliwości jest grzechem, a grzech ma swoje źródło w upadłej naturze człowieka i wymaga nawrócenia, pokuty i łaski sakramentalnej – nie „refleksji etycznej” i nie „mechanizmów regulacyjnych”.
Trzecie: Jedyną instytucją, która ma autorytet do nauczania o moralnym wykorzystaniu technologii, jest Kościół katolicki w swojej niezmienności – a nie struktury okupujące Watykan, które od 1958 roku głoszą doktryny sprzeczne z Objawieniem.
Czwarte: Ostatecznym rozwiązaniem problemów, które technologia stwarza, nie jest lepsza technologia ani lepsza regulacja – lecz nawrócenie człowieka do Chrystusa, przyjęcie sakramentów, życie w łasce uświęcającej i podporządkowanie wszelkich ludzkich działań prawu Bożemu.
Tylko w świetle tych zasad można budować prawdziwą odporność na zagrożenia, jakie niesie sztuczna inteligencja. I tylko prawdziwy Kościół katolicki – a nie sekta posoborowa z jej uzurpatorami i portalami – jest w stanie zaoferować tę odporność.
Za artykułem:
Prof. Surma: najbardziej dramatyczne konsekwencje zastosowania AI są dopiero przed nami (ekai.pl)
Data artykułu: 28.05.2026








