Człowiek trzymający ranny kota w ruinach zniszczonego kościoła na tle wojny

Wojna przeciw wszystkiemu, co żyje — naturalistyczna pobożność bez Chrystusa Króla

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (2 czerwca 2026) recenzuje książkę Wojciecha Tochmana „Delfiny i Belzebub”, reportaż o cierpieniu zwierząt podczas wojny w Ukrainie — delfinów, ptaków, kotów i psów, które „współcierpią z ludźmi, choć nie wiedzą, dlaczego muszą umierać”. Recenzent Tomasz Fiałkowski opisuje poruszające losy zwierząt domowych, wolontariuszy ratujących je z strefy konfliktu, a także historię ukraińskiego poety Maksymy Krywcowa, którego wizerunek śpiącego w okopie z czuwającym rudym kotem obiegł świat, zanim zginął na froncie. Książka zawiera też elegijne odniesienia do kocich postaci literackich — od Iwana państwa Konwickich po ulubienicę żydowskiej dziewczynki z wojennego Tarnopola, opisaną w wierszu Adama Zagajewskiego. Fiałkowski podkreśla, że książka jest „reportażem o ludziach — wspaniałych, pełnych poświęcenia, często bohaterskich” i że „chwilami trzeba ją odłożyć, tak jest mocna i gęsta”.


Naturalistyczna empatia w miejscu teologicznej prawdy

Recenzja książki Tochmana, choć poruszająca i w pewnym sensie nawet wzruszająca, jest jednak typowym przykładem tego, jak katolicki — a raczej tak zwany katolicki — przekaz medialny funkcjonuje w całkowitym oderwaniu od nadprzyrodzonej perspektywy. Tomasz Fiałkowski pisze o cierpieniu zwierząt z autentycznym współczuciem, ale to współczucie pozostaje na poziomie czysto naturalnym, psychologicznym, humanistycznym. Brak w całej recenzji choćby jednego słowa o Bogu jako Stwórcy wszystkiego, co żyje, o Chrystusie jako Pantokratorze, o sensie cierpienia w porządku nadprzyrodzonym. Cierpienie delfinów, ptaków, kotów i psów jest opisywane jako tragedia, ale tragedia bez Boga — a więc tragedia, która w istocie nie ma żadnego rozwiązania poza ludzkim współczuciem i działalnością wolontariuszy.

Św. Paweł Apostoł pisze w Liście do Rzymian: „Stworzenie poczeka z nadzieją na objawienie się synów Bożych. Bo stworzenie zostało podporządkowane marności — nie z własnej woli, lecz przez wolę Tego, je podporządkował — z nadzieją, że i samo stworzenie zostanie wyzwolone z niewoli w porządku zepsucia na wolność, którą mają synowie Bożej chwały” (Rz 8,19-21 Wlg). Te słowa otwierają perspektywę, jakiej całkowicie brakuje w recenzji Fiałkowskiego: cierpienie stworzenia jest realne, ale jest ono częścią większej tajemnicy zbawienia i odkupienia, której centrum jest Chrystus Król, a nie ludzka empatia. Bez tej perspektywy nawet najpiękniejszy gest współczucia wobec cierpiących zwierząt pozostaje w sferze czysto naturalnej i nie jest w stanie dać odpowiedzi na pytanie, które sam recenzent zadaje: „dlaczego muszą umrzeć”?

Zwierzęta w porządku stworzenia — co przemilcza „Tygodnik Powszechny”

Fiałkowski przytacza szokujące dane: 85 tysięcy delfinów zabitych w Morzu Czarnym, flamingi porzucające czterysta gniazd, migrujące ptaki przestające pojawiać się nad Ukrainą. Są to fakty godne ubolewania, ale recenzja nie zadaje sobie pytania, dlaczego stworzenie zwierzęce podlega takim cierpieniom. Odpowiedź na to pytanie znajduje się w nauce katolickiej o grzechu pierworodnym i jego następstwach dla całego stworzenia. Katedra w Przemyślu, a nie „Tygodnik Powszechny”, naucza, że upadek Adama przyniósł zepsucie nie tylko ludzkości, ale i całego kosmosu. Pius XI w encyklice Quas Primas przypomina, że Chrystus otrzymał od Ojca „nieograniczone prawo nad wszystkim, co stworzone, tak, iż wszystko poddane jest Jego woli”. To oznacza, że cierpienie zwierząt, podobnie jak cierpienie ludzi, ma swoje miejsce w tajemnicy Bożej Opatrzności i znajdzie swoje rozwiązanie dopiero w powtórnym przyjściu Chrystusa Króla, gdy „nowe niebo i nowa ziemia” zastąpią obecny porządek rzeczy.

Recenzja Fiałkowskiego nie tylko pomija tę perspektywę — ona konsekwentnie zastępuje ją perspektywą naturalistyczną. Cierpienie zwierząt jest tu opisywane wyłącznie w kategoriach ekologicznych i emocjonalnych: sonary okrętów wojennych uszkadzają mózg delfinów, mazut z tankowców zabija je, wojna „pochłania” życie. To prawda, ale prawda niepełna — a w świetle wiary katolickiej, która powinna być kryterium oceny dla każdego, kto pisze na łamach „katolickiego” tygodnika, niepełna prawda jest formą przemilczenia, które staje się formą kłamstwa.

Bohaterscy wolontariusze bez kapłana

Recenzja podkreśla „wspaniałych, pełnych poświęcenia, często bohaterskich” wolontariuszy ratujących zwierzęta w strefie konfliktu. Opisana jest babcia Sonja, lat 78, która odmówiła ewakuacji, bo nie chciała porzucić dziewięciu psów i sześciu kotów. Jest to postawa godna szacunku z punktu widzenia naturalnego — człowiek, który nie porzuca bezbronnych stworzeń, okazuje cnotę współczucia. Ale w perspektywie katolickiej ta postawa, pozbawiona wymiaru nadprzyrodzonego, staje się jedynie przejawem humanitarnego impulsu, który nie prowadzi do Boga.

Pius XI w Quas Primas naucza, że prawdziwa miłość bliźniego — a tym bardziej miłość wobec całego stworzenia — znajduje swoje uzasadnienie i swoją moc tylko w miłości do Chrystusa Króla: „Chrystus króluje w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa; niech Chrystus króluje w woli, która powinna słuchać praw i przykazań Bożych; niech panuje w sercu, które, wzgardziwszy pożądliwościami, ma Boga nade wszystko miłować”. Bez tego fundamentu nawet najpiękniejszy akt miłości — czy to wobec człowieka, czy wobec zwierzęcia — pozostaje w sferze czysto naturalnej i nie ma mocy zbawczej.

Recenzja Fiałkowskiego nie wspomina ani razu o modlitwie, o sakramentach, o kapłanie, o Kościele jako źródle łaski. Wolontariusze są bohaterskimi ludźmi, ale ludźmi działającymi wyłącznie na własną siłę. To jest duchowa pustka, która charakteryzuje całą produkcję medialną struktur okupujących Watykan — i „Tygodnik Powszechny” jest jedną z najbardziej znamiennych jej manifestacji.

Elegia Zagajewskiego bez Krzyża

Fiałkowski przytacza fragment wiersza Adama Zagajewskiego o kocie żydowskiej dziewczynki z wojennego Tarnopola: „Jej ukochana kotka (…) nie chciała zostać w getcie, dwukrotnie nocą wracała na aryjską stronę. Jej kotka nie wiedziała, kim są Żydzi i co to jest aryjska strona”. Jest to ładny, elegijny obraz, ale recenzja nie robi z niego żadnego wniosku teologicznego. A wniosek jest oczywisty dla każdego, kto zna naukę katolicką: cierpienie niewinnych — czy to ludzi, czy zwierząt — w czasie wojen jest jednym z najbardziej bolesnych następstw grzechu pierworodnego i grzechów poszczególnych ludzi, którzy prowadzą wojny. Bez tej perspektywy elegia Zagajewskiego pozostaje pięknym, ale pustym literackim gestem.

Św. Augustyn w De Civitate Dei wyjaśnia, że wszelkie zło — w tym cierpienie niewinnych — wynika z nadużycia wolnej woli, którą Bóg pozwolił, aby człowiek mógł wybierać dobro, ale którą człowiek wybierał zło. Wojna w Ukrainie, z jej konsekwencjami dla ludzi i zwierząt, jest kolejnym dowodem na prawdę tej nauki. Ale „Tygodnik Powszechny” — jak zresztą cała sekta posoborowa — nie ma odwagi powiedzieć tego wprost. Zamiast tego oferuje czytelnikowi elegijne wiersze i porządne reportaże, które nie prowadzą do Boga.

Belzebub bez egzorcyzmy

Tytuł książki Tochmana — „Delfiny i Belzebub” — pochodzi od imienia kota, którego autor zostawił w Iraku, gdy rodzina wyjeżdżała przed wojną iracko-irańską. Fiałkowski opisuje to w sposób sentymentalny i wzruszający, ale nie zauważa symbolicznej głębi tego tytułu. Belzebub — imię diabła, „władcy much”, „księcia demonów” — zestawione z delfinami, symbolami niewinności i wolności, tworzy kontrast, który powinien prowadzić do refleksji teologicznej o walcię dobra ze złem. Ale recenzja nie podąża tą drogą. Zamiast tego pozostaje na powierzchni emocjonalnej, opisując „niezwykłe relacje ludzi ze zwierzętami” i „zwykłą ludzką miłość”.

Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) przestrzega przed „diabelską nienawiścią Chrystusa, Jego Kościoła, nauczania i tego Stolicy Apostolskiej”, która objawia się w „bezbożnych i nieczystych pismach, widowiskach teatralnych i domach rozpusty ustanawianych prawie wszędzie”. Wojna w Ukrainie, z jej niszczycielską mocą wobec całego stworzenia, jest jednym z owoców tej nienawiści — nienawiści, której źródłem jest upadek człowieka i odrzucenie panowania Chrystusa Króla. Recenzja Fiałkowskiego nie tylko nie mówi o tym — ona konsekwentnie ukrywa tę prawdę, zastępując ją naturalistyczną empatią.

Patchwork bez Kościoła

Fiałkowski pisze, że książka Tochmana jest „wstrząsającą patchworkową całością”, którą „chwilami trzeba odłożyć, tak jest mocna i gęsta”. Metafora patchworku — kawałków zszytych w całość przez wskazówki kolejnych bohaterów — jest trafna, ale przypadkowo odsłania głębszą prawdę o całym projekcie medialnym, jakim jest „Tygodnik Powszechny”. Ten tygodnik jest bowiem sam w sobie patchworkiem — zbiera porządne reportaże, elegijne wiersze, poruszające historie, ale nie ma w centrum Chrystusa i Jego Kościoła. Jest to kolekcja pięknych fragmentów, które nigdy nie tworzą całości, bo brakuje im fundamentu.

Pius XI w Quas Primas naucza, że „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” i że „Chrystus króluje nie tylko w umysłach, ale i w sercach, i w ciałach, które stają się zbroją sprawiedliwości Bogu” (Rz 6,13). Bez tego królestwa każda ludzka aktywność — czy to ratowanie zwierząt, czy pisanie wierszy, czy prowadzenie tygodnika — pozostaje fragmentaryczna i niepełna. „Tygodnik Powszechny” to patchwork bez Kościoła, elegia bez nadziei, współczucie bez zbawienia.

Co powinien powiedzieć katolicki recenzent

Prawdziwy katolicki recenzent książki o cierpieniu zwierząt w czasie wojny powinien byłby powiedzieć coś, czego Fiałkowski nie powiedział: że cierpienie stworzenia zwierzęce jest jednym z najbardziej bolesnych następstw grzechu i odrzucenia Chrystusa Króla przez ludzkość; że jedynym źródłem prawdziwego pokoju — także dla zwierząt — jest powrót narodów i jednostek do panowania Chrystusa; że wolontariusze ratujący zwierzęta czynią dobry rzecz naturalną, ale ich praca odnosi pełny sens tylko wtedy, gdy jest zjednoczona z Ofiarą Chrystusa na ołtarzu i skierowana ku Jego chwale; że modlitwa — a nie tylko działanie — jest najpotężniejszym narzędziem w walce ze złem wojny.

Św. Paweł pisze: „Nie jesteśmy w walce z krwią i ciałem, lecz z księstwami, z władcami świata tego mroku, z duchami zła w niebieskościach” (Ef 6,12 Wlg). Wojna w Ukrainie — z jej cierpieniem ludzi i zwierząt — jest przejawem tej duchowej walki. Ale „Tygodnik Powszechny” nie ma odwagi powiedzieć tego wprost. Zamiast tego oferuje czytelnikowi porządną recenzję porządnej książki, która nie prowadzi do Boga — bo prowadzić nie może, skoro jej autor i jego medium żyją w duchowej próżni, którą pozostawiła po sobie apostazja posoborowa.

Wojna przeciw wszystkiemu, co żyje — także przeciw prawdzie

Tytuł książki Tochmana — „To wojna przeciw wszystkiemu, co żyje” — jest prawdziwy, ale w sposób, którego ani autor, ani recenzent nie rozumieją w pełni. Wojna jest przeciw wszystkiemu, co żywe, bo jest przeciw Bogu, Źródłu wszelkiego życia. I ta wojna toczy się nie tylko na polach bitew w Ukrainie, ale i w sercach ludzi, w redakcjach tygodników, w strukturach okupujących Watykan. „Tygodnik Powszechny” jest jednym z frontów tej wojny — frontem, na którym prawda o Chrystusie Królu jest zamiatana pod dywan elegijnych wierszy i porządnych recenzji.

Czytelnik szukający prawdy musi zostać wyprowadzony z błędu. Prawdziwe ukojenie dla cierpiących — ludzi i zwierząt — nie pochodzi z ludzkiego współczucia, ale z Krwi Chrystusa, udzielanej w sakramencie przez upoważnionego kapłana. Prawdziwy pokój na ziemi — także dla delfinów i flamingów — nastąpi dopiero wtedy, gdy narody i jednostki uznają panowanie Chrystusa Króla. Dopóki tego nie stanie się, każda recenzja, każdy wiersz, każdy reportaż będzie tylko patchworkiem bez fundamentem, świecą bez ognia, elegii bez nadziei.


Za artykułem:
Wojna przeciw wszystkiemu, co żyje. Tochman o zwierzętach w Ukrainie
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 02.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.