Portal eKAI (3 czerwca 2026) publikuje wywiad z prof. Markiem Melnykiem, socjologiem komunikacji z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, który komentuje dekret prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego nadający elitarnej jednostce Sił Operacji Specjalnych ZSU honorowe imię „Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii”. Melnyk, określany jako „działacz społeczności ukraińskiej w Polsce” i „zasłużony dla dialogu polsko-ukraińskiego”, przedstawia analizę, która wydaje się zrównoważona i akademicka, lecz przy dokładnej lekturze ujawnia głębokie założenia naturalistyczne i pozywistyczne, charakterystyczne dla mentalności posoborowej. Cała argumentacja opiera się na kategoriach świeckich – „polityki pamięci”, „narracji narodowej”, „mobilizacji społecznej” – całkowicie pomijając wymiar moralny i teologiczny, który powinien być fundamentem każdego prawdziwego pojednania. Profesor Melnyk, mówiąc o „prawdzie historycznej”, nie ma pojęcia o Prawdzie w sensie nadprzyrodzonym, a jego pojednanie jest pojednaniem czysto naturalnym, pozbawionym łaski uświęcającej i odniesienia do Chrystusa Króla.
Poziom faktograficzny: dekret Zełenskiego w świetle historii
Dekret nr 440/2026 z 26 maja 2026 roku, wydany przez prezydenta Zełenskiego, nadaje Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych ZSU tytuł honorowy „imienia Bohaterów UPA”. Uzasadnienie dekretu odwołuje się do „przywrócenia historycznych tradycji armii narodowej” oraz „wzorowego wykonywania powierzonych zadań w obronie integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Profesor Melnyk w sposób rzeczowy konstatuje fakt, że wśród bojowników UPA byli „zwykli mordercy” i że „rzeź ludności polskiej na Wołyniu w 1943 roku była wielkim złem uczynionym w imię miłości do własnego narodu”. To stwierdzenie jest prawdziwe i zgodne z historią. Rzeź wołyńska, dokonana przez Ukraińską Powstańczą Armię w latach 1943-1944, była aktem ludobójstwa na ludności polskiej, w którym zginęło od 50 do 100 tysięcy cywilów – kobiet, dzieci, starców – w najbrutalniejszych formach. Ofiary były mordowane siekierami, nożami, palone żywcem, a ich śmierć była poprzedzana bestialskim okrucieństwem. To fakt historyczny potwierdzony przez liczne źródła, świadectwa ocalałych oraz badania historyków.
Jednakże Melnyk, mimo że konstatuje ten fakt, natychmiast przechodzi do analizy politycznej i socjologicznej, traktując dekret jako „element państwowej polityki historycznej Ukrainy” i „efekt połączenia wojennej mobilizacji społeczeństwa, utrwalonej od 2014 r. polityki pamięci Ukrainy, poszukiwania symboli antyrosyjskiego oporu, presji środowisk patriotycznych i wojskowych oraz niedostatecznego uwzględnienia polskiej pamięci o rzezi wołyńskiej”. Taka analiza, choć akademicka, jest w istocie pozbawiona moralnego wymiaru. Traktuje ona zbrodnię ludobójstwa jako „kwestię pamięci historycznej”, a nie jako grzech ciężki wymagający pokuty i zadośćuczynienia.
Melnyk podkreśla, że „dla znacznej części społeczeństwa ukraińskiego UPA pozostaje symbolem walki o niepodległość przeciwko dominacji sowieckiej i obcym okupantom, natomiast dla Polaków jest przede wszystkim organizacją odpowiedzialną za zbrodnie dokonane na ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej i innych aktów przemocy etnicznej”. Ta dychotomia jest trafna, ale Melnyk nie wyciąga z niej właściwnego wniosku: że państwowa gloryfikacja formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo jest złem moralnym, niezależnie od kontekstu politycznego. Zamiast tego proponuje „język pozwalający połączyć te dwa aspekty historii”, co w praktyce oznacza kompromis moralny, w którym prawda o zbrodni jest stawiana na równi z „prawdą” o walce o niepodległość.
Poziom językowy: naturalistyczny słownik pojednania
Analiza językowa tekstu prof. Melnyka ujawnia całkowite zaniedbanie wymiaru teologicznego i moralnego. Operuje on wyłącznie kategoriami świeckimi: „polityka pamięci”, „narracja narodowa”, „mobilizacja społeczna”, „wzajemne zaufanie”, „dialog historyczny”, „kultura pamięci”. Te pojęcia, choć użyteczne w analizie socjologicznej, są całkowicie niewystarczające do opisu rzeczywistości moralnej i duchowej.
Melnyk mówi o „prawdzie historycznej”, ale nie definiuje, czym jest prawda. W ujęciu katolickim prawda jest cechą Boga – „Ego sum via, veritas et vita” (J 14,6) – i każda prawda historyczna musi być osadzona w kontekście Prawdy absolutnej, którą jest Chrystus. Bez tego fundamentu „prawda historyczna” staje się narzędziem politycznym, które każda strona może interpretować na swój sposób. Melnyk traktuje prawdę o rzezi wołyńskiej jako jedną z wielu „perspektyw pamięciowych”, a nie jako obiektywny fakt moralny wymagający uznania i pokuty.
Podobnie, gdy Melnyk mówi o „pojednaniu”, nie odnosi się ono do pojednania w sensie chrześcijańskim – czyli przywracania jedności w Chrystusie przez sakrament pokuty, zadośćuczynienie i przebaczenie. Zamiast tego pojednanie jest traktowane jako proces polityczny i społeczny, oparty na „wzajemnym zaufaniu”, „cierpliwości” i „uczciwości historycznej”. To jest pojednanie czysto naturalne, pozbawione łaski uświęcającej, a zatem skazane na powierzchowność i nietrwałość.
Melnyk używa również sformułowania „Kościoły chrześcijańskie i organizacje religijne w obu krajach” jako wspierające proces pojednania. To sformułowanie jest charakterystyczne dla mentalności ekumenicznej, która traktuje wszystkie „Kościoły” jako równoważne podmioty dialogu. W rzeczywistości jedynym prawdziwym Kościołem jest Kościół katolicki, założony przez Chrystusa na Piotrze, a wszystkie inne „Kościoły” są albo schizmatyckie, albo heretyckie. Melnyk nie rozróżnia między nimi, co jest typowym objawem indyferentyzmu religijnego potępionego przez Piusa IX w Quanto Conficiamur Moerore (1863): „Protestantizm nie jest niczym innym jak inną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej, w której formie można się równie dobrze podobać Bogu jak w Kościele katolickim” – to zdanie zostało potępione jako błąd w Syllabus of Errors (propozycja 18).
Poziom teologiczny: pojednanie bez Chrystusa jest pojednaniem bez prawdy
Z perspektywy katolickiej, prawdziwe pojednanie między narodami jest możliwe tylko w Chrystusie i przez Chrystusa. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” i że „nie ma w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inie imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Pojednanie, które nie opiera się na tym fundamencie, jest pojednaniem pozorowanym, które nie może przynieść trwałego pokoju.
Melnyk, mówiąc o pojednaniu polsko-ukraińskim, całkowicie pomija wymiar religijny. Nie wspomina o roli Kościoła katolickiego jako jedynego prawdziwego mediatora między Bogiem i człowiekiem. Nie wspomina o sakramencie pokuty jako środku pojednania z Bogiem i bliźnim. Nie wspomina o konieczności zadośćuczynienia za grzechy, w tym za grzechy ludobójstwa. Zamiast tego proponuje „budowanie kultury pamięci, która nie wymaga od żadnej ze stron rezygnacji z własnej wrażliwości historycznej, ale jednocześnie pozwala uznać cierpienie drugiego narodu”. To jest propozycja czysto humanistyczna, oparta na kategoriach psychologii i socjologii, a nie na nauce Kościoła.
Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore (1863) wyraźnie nauczał, że „wieczne zbawienie nie może być uzyskane przez tych, którzy sprzeciwiają się władzy i oświadczeniom tego samego Kościoła i są uparcie oddaleni od jedności Kościoła, a także od następka Piotra, Papieża Rzymskiego, któremu 'straż winnicy została powierzona przez Zbawiciela'”. Melnyk, odwołując się do „Kościołów chrześcijańskich” jako równoważnych partnerów w dialogu, nieświadomie promuje właśnie ten błąd.
Poziom symptomatyczny: dekret Zełenskiego jako owoc apostazji
Dekret Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” nie jest pojedynczym aktem politycznym – jest owocem głębokiego procesu apostazji, który od dziesięcioleci zachodzi zarówno w Ukrainie, jak i w Polsce. Proces ten polega na stopniowym usuwaniu Chrystusa z życia publicznego i zastępowaniu wartości chrześcijańskich wartościami świeckimi – nacjonalizmem, humanitaryzmem, relatywizmem.
W Ukrainie proces ten przybrał szczególnie ostre formy. Po 2014 roku, a intensywnie po 2022 roku, ukraińska polityka pamięci zdominowana jest przez nacjonalistyczną narrację, w której UPA jest gloryfikowana jako symbol walki o niepodległość, a zbrodnie ludobójstwa na ludności polskiej są przemilczane lub bagatelizowane. Dekret Zełenskiego jest logicznym kontynuacją tego procesu – państwo ukraińskie oficjalnie honoruje formację odpowiedzialną za masowe mordy na cywilach, co jest aktem moralnego bankructwa.
W Polsce proces apostazji przejawia się w tym, że główne media i instytucje „katolickie”, takie jak portal eKAI, prezentują takie wydarzenia w sposób, który nie tylko nie potępią ich stanowczo, ale wręcz próbują je „zrozumieć” i „wyjaśnić” w kategoriach świeckich. Melnyk, cytowany przez eKAI, mówi o dekrecie Zełenskiego jako o „błędzie”, ale nie jako o grzechu. Mówi o „prawdzie historycznej”, ale nie o Prawdzie Bożej. Mówi o „pojednaniu”, ale nie o pojednaniu w Chrystusie. To jest duchowe bankructwo, które jest charakterystyczne dla struktur posoborowych.
Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudgy zaś mają obowiązek słuchać”. Dekret Zełenskiego i jego komentowanie przez eKAI są tego jaskrawym przykładem – Chrystus jest usuwany z życia publicznego, a w jego miejsce wstawiane są symbole nacjonalizmu i „prawdy historycznej” pozbawionej wymiaru moralnego.
Polska strona ma prawo i obowiązek obrony prawdy
Mimo całej krytyki, należy podkreślić, że Polska strona ma pełne moralne i historyczne prawo przypominać o ofiarach zbrodni wołyńskiej oraz krytykować państwową gloryfikację formacji odpowiedzialnej za masowe mordy na ludności cywilnej. To nie jest kwestia „polityki pamięci” czy „narracji narodowej” – to jest kwestia sprawiedliwości i prawdy. Ofiary rzezi wołyńskiej zasługują na to, by ich cierpienie nie było przemilczane ani bagatelizowane. A sprawcy zbrodni zasługują na to, by ich czyny były nazywane po imieniu – nie jako „bohaterstwo”, lecz jako ludobójstwo.
Św. Paweł Apostoł napisał: „Nie stawajcie się niewolnikami ludzkim” (1 Kor 7,23). Polska nie powinna stać się niewolnikiem ukraińskiej narracji historycznej, która gloryfikuje morderców i pamięta ofiary. Jednocześnie Polska nie powinna popadać w nienawiść wobec narodu ukraińskiego – bo nienawiść jest grzechem śmiertelnym, a Ukraińcy, którzy walczyli i walczą o swoją niepodległość, mają prawo do szacunku i solidarności. Ale solidarność nie oznacza akceptacji zbrodni.
Prawdziwe pojednanie polsko-ukraińskie jest możliwe, ale tylko pod warunkiem, że obie strony uznaną prawdę o przeszłości – w tym o zbrodniach UPA – i że obie strony zwrócą się do Chrystusa, jedynego Źródła prawdziwego pokoju. Jak napisał Pius XI w Quas Primas: „Wówczas to wreszcie będzie można uleczyć tyle wan, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą a każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca”.
Brak katolickiej perspektywy w analizie eKAI
Portal eKAI, publikując tekst prof. Melnyka, nie tylko nie dostarcza czytelnikowi katolickiej perspektywy na opisywane wydarzenia, ale wręcz utrzymuje go w naturalistycznej iluzii, że pojednanie między narodami możliwe jest bez Chrystusa. Melnyk jest przedstawiony jako autorytet w kwestii pojednania polsko-ukraińskiego, ale jego analiza jest pozbawiona fundamentu, którym jest wiara katolicka. Nie ma w niej ani słowa o roli Kościoła, o sakramentach, o grzechu, o pokucie, o zadośćuczynieniu. Zamiast tego mamy do czynienia z typową „papką medialną” – tekstem, który brzmi mądrze i zrównoważone, ale który w istocie odwraca uwagę od Prawdy.
Brak jest także ostrzeżenia, że przyjmowanie „Komunii” w strukturach posoborowych, gdzie Msza została zredukowana do stołu zgromadzenia, a rubryki naruszają teologię ofiary przebłagalnej, jest jeżeli nie świętokradztwem, to bałwochwalstwem. Melnyk odwołuje się do „Kościołów chrześcijańskich” jako wspierających pojednanie, ale nie rozróżnia między prawdziwym Kościołiem katolickim a sekami posoborowymi. To jest błąd, który Pius IX potępił w Syllabus of Errors (propozycja 18) jako „protestantyzm jest niczym innym jak inną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej”.
Apel do powrotu do Chrystusa Króla
Czytelnik artykułu „katolickiego” portalu eKAI, poszukujący prawdziwej nadziei, musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwego pojednania poza Chrystusem i Jego Kościołem. Tym Kościołem nie są jednak struktury posoborowe, które odrzuciły niezmienną wiarę i stały się synagogą szatana. Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmienną doktrynę, a Chrystus Król panuje niepodzielnie.
Polska i Ukraina potrzebują pojednania, ale pojednania opartego na prawdzie, sprawiedliwości i miłości chrześcijańskiej. Pojednania, które zaczyna się od uznania grzechu – zarówno grzechu ludobójstwa na Wołyniu, jak i grzechu apostazji, który doprowadził do gloryfikacji morderców. Pojednania, które prowadzi przez sakrament pokuty do zadośćuczynienia i przebaczenia. Pojednania, które kończy się w Chrystusie Królu, jedynym Źródle prawdziwego pokoju.
Jak napisał św. Paweł: „Bo On jest pokojem naszym, który z obu uczynił jedno i ścianę dzielącą rozerwał” (Ef 2,14). Bez Chrystusa wszelkie pojednanie między Polakami a Ukraińcami pozostanie tylko cieniem prawdziwego pokoju, który jest w Nim.
Za artykułem:
Prof. Marek Melnyk: Pojednanie polsko-ukraińskie nie wymaga rezygnacji z prawdy historycznej (ekai.pl)
Data artykułu: 03.06.2026



