Portal EWTN News (9 czerwca 2026) przedstawia postać Julesa Rimet, katolickiego Francuza i współzałożyciela FIFA, jako wzór wirtuozy świeckiego humanizmu – człowieka, który rzekomo „jednoczył narody” poprzez sport, czerpiąc inspirację z encykliki Leona XIII Rerum Novarum (1891). Artykuł przedstawia jego wizję piłki nożnej jako narzędzia pokoju, braterstwa i demokratyzacji, nie wspominając jednak, że ten sam mechanizm dziś służy jako globalna maszynka do bałwochwalstwa cielesności i rozrywki masowej. To nie jest historia triumfu katolickiego ducha – to historia, w której dobre intencje, oderwane od prawdziwego Kościoła, stały się paliwem dla imperium, które z definicji nie może prowadzić do zbawienia.
Świecki humanizm bez Chrystusa – od encykliki do estrady
Artykuł przedstawia Julesa Rimet jako człowieka „głęboko ukształtowanego przez wiarę” i „humanistę, który wierzył, że sport może zjednoczyć świat”. Podkreśla się jego inspirację encykliką Rerum Novarum, która dotyczyła warunków pracy i ucisku robotników w epoce industrializacji. Rzekomo to właśnie ta encyklika zainspirowała młodego Rimet, by założyć organizację pomagającą biednym. Jednakże nawet powierzchowna analiza pokazuje, że to, co powstało z tej inspiracji, nie ma nic wspólnego z intencjami Leona XIII. Encyklika Rerum Novarum była wezwaniem do sprawiedliwości społecznej w ramach porządku chrześcijańskiego – do płacenia uczciwego wynagrodzenia, do prawa do własności prywatnej, do związków zawodowych opartych na wierze. Nie była natomiast wezwaniem do stworzenia globalnej federacji sportowej, która w stu lat przekształciła się w potężny, skorumpowany mechanizm komercyjny, oddalony od jakichkolwiek wartości duchowych. Rimet, zamiast budować katolickie organizacje pomocowe, stworzył strukturę, która dziś generuje miliardy dolarów rocznie, a której główną „wartością” jest widowisko, a nie człowiek. To klasyczny przykład, jak dobre intencje, oderwane od prawdziwego Kościoła i od Chrystusa Króla, prowadzą do tworzenia struktur, które w swej istocie są obce nauce katolickiej.
„Braterstwo” bez Króla Chrystusa – iluzja pokoju świeckiego
Jules Rimet wierzył, że piłka nożna może „zapobiec przyszłym konfliktom globalnym” i „promować uniwersalne braterstwo”. To brzmi pięknie, ale jest to dokładnie ten sam rodzaj iluzji, którą potępiał Pius XI w encyklice Quas Primas (1925). Papież z jednej strony przyznawał, że „najpewniejszą drogą do pokoja jest przywrócenie panowania Chrystusa”, z drugiej – ostrzegał, że „dopóki jednostki i państwa nie wyrzekną się i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela, nie zajaśnieje nadzieja trwałego pokoju”. Rimet, działając w duchu świeckiego humanizmu, próbował zbudować pokój na fundamencie, który z definicji nie może utrzymać tego, co obiecuje. Sport, nawet jeśli łączy ludzi różnych ras i klas społecznych, nie jest w stanie zastąpić Królestwa Chrystusa. Może chwilowo zagłuszyć nienawiść, ale nie usunąć jej źródła, którym jest grzech. Prawdziwy pokój, jak uczył św. Augustyn, to „uporządkowanie spokoju”, a nie tylko brak otwartej wojny. Artykuł nie zadaje sobie pytania, czy Rimet kiedykolwiek zrozumiał, że jego wizja „braterstwa” bez Chrystusa jest tylko cieniem prawdziwego jednoczenia, które daje się tylko w Kościele katolickim.
Red Star – demokratyzacja sportu czy jej fałszywy obraz?
Artykuł podkreśla, że Rimet założył klub sportowy Red Star, który był „otwarty dla wszystkich, niezależnie od klasy społecznej”, i że włączył do niego piłkę nożną, mimo że sport ten był uważany za „tylko dla Anglików i niższej klasy”. To przedstawiane jest jako akt odwagi i wizji. Jednakże warto zauważyć, że „demokratyzacja” sportu, którą Rimet promowała, nie była czymś nowym w duchu świeckim – była częścią szerszego ruchu, który dążył do oddania sfery duchowej w ręce laickie. Pius XI w Quas Primas ostrzegał, że „zeświecczenie czasów” zaczęło się od tego, że „odmawiano Kościołowi władzy nauczając ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami”. Rimet, czy to świadomie czy nie, był częścią tego samego procesu – zastępowania autorytetu Kościoła autorytetem świeckiej instytucji. Klub sportowy zamiast parafii, zawody zamiast sakramentów, „braterstwo” zamiast wspólnoty wiernych. To nie jest postęp – to apostazja w wersji sportowej.
FIFA – od wizji do globalnego imperium
Artykuł milczy na temat tego, co FIFA stała się dzisiaj. Z organizacji, która miała „jednoczyć narody”, przekształciła się w potężny, skorumpowany mechanizm, który od lat jest w centrum skandali korupcyjnych, manipulacji finansowej i eksploatacji. To nie jest wina samego Rimet – ale jest to logiczny skutek jego świeckiego humanizmu. Gdy człowiek buduje coś w oparciu o „dobre intencje” bez fundamentu, którym jest Chrystus i Jego Kościół, to to, co buduje, z czasem ulega degeneracji. Nie ma tu miejsca na naukę o tym, że „bez Mnie nie możecie nic uczynić” (J 15,5). Rimet, zamiast budować na skale, budował na piasku. Jego wizja „pokoju przez sport” była piękna w teorii, ale w praktyce stała się narzędziem, które służy bardziej do rozrywki masowej niż do prawdziwego jednoczenia ludzkości. Prawdziwe jednoczenie jest możliwe tylko w Chrystusie, w Jego prawdziwym Kościele, poprzez sakramenty i życie w łasce uświęcającej.
„Humanista i idealista” bez Boga – wnuczka o dziadku
Cytat wnuka Yvesa Rimet, który opisuje dziadka jako „humanistę i idealistę, który wierzył, że sport może zjednoczyć świat”, jest szczególnie bolesny w świetle nauczania katolickiego. Humanizm bez Boga nie jest humanizmem – jest jego karykaturą. Św. Paweł w liście do Rzymian ostrzegał, że ci, którzy „zamienili prawdę Bożą na kłamstwo i czcili i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy” (Rz 1,25), są oddani „nieprawym rzeczom”. Rimet, z całym szacunkiem dla jego dobrych intencji, nie zbudował swojej wizji na fundamencie, którym jest Chrystus. Jego „humanizm” był świecki, a jego „idealizm” – pozbawiony nadprzyrodzonej perspektywy. To nie oznacza, że był złym człowiekiem – oznacza, że był człowiekiem, który działał w duchu swoich czasów, czyli w duchu modernizmu, który odsuwa Boga na margines życia publicznego. Artykuł nie zadaje sobie trudu, by to zauważyć. Zamiast tego, gloryfikuje postać, która – choć katolicka w korzeniach – nie potrafiła przekształcić swojej wiary w czyny zgodne z nauką Kościoła.
Nobel za pokój bez Chrystusa?
Informacja o nominacji Rimet do Nagrody Nobla dla Pokoju jest szczególnie ironiczna. Pokój, który Rimet „promował”, był pokojem świeckim, pozbawionym fundamentu duchowego. Prawdziwy pokój, jak uczył Pius XI, jest możliwy tylko wtedy, gdy Chrystus króluje – w umyśle, woli i sercu człowieka. Rimet, zamiast prowadzić ludzi do Źródła Pokoju, którym jest Chrystus, prowadził ich do stadionów. To nie jest zła wola – to jest niewystarczalność. Artykuł nie zadaje sobie pytania, czy Rimet kiedykolwiek zrozumiał, że jego wizja „pokoju” jest tylko cieniem prawdziwego pokoju, który daje się tylko w Kościele katolickim. Zamiast tego, gloryfikuje postać, która – choć szanowna – nie potrafiła przekształcić swojej wiary w czyny zgodne z nauką Kościoła.
Konkluzja – sport bez duszy
Artykuł z EWTN News przedstawia Julesa Rimet jako wzór „katolickiego humanizmu” w sporcie. Jednakże analiza w świetle nauczania przedsoborowego Kościoła pokazuje, że to, co artykuł przedstawia jako triumf, jest w istocie przykładem tego, jak dobre intencje, oderwane od Chrystusa i Jego Kościoła, prowadzą do tworzenia struktur, które w swej istocie są obce nauce katolickiej. Rimet, zamiast budować na skale, budował na piasku. Jego wizja „pokoju przez sport” była piękna w teorii, ale w praktyce stała się narzędziem, które służy bardziej do rozrywki masowej niż do prawdziwego jednoczenia ludzkości. Prawdziwe jednoczenie jest możliwe tylko w Chrystusie, w Jego prawdziwym Kościele, poprzez sakramenty i życie w łasce uświęcającej. Sport, nawet jeśli łączy ludzi, nie jest w stanie zastąpić Królestwa Chrystusa. Może chwilowo zagłuszyć nienawiść, ale nie usunąć jej źródła. Artykuł nie zadaje sobie tego pytania – i to jest jego największy błąd.
Za artykułem:
Meet Jules Rimet: The devout Catholic who helped create the FIFA World Cup (ewtnnews.com)
Data artykułu: 09.06.2026



