Tradycyjny ołtarz katolicki w kościele z krzyżem i świecami symbolizującym pokój boski w czasach geopolitycznych konfliktów

Przyszłość Omanu. Czy neutralność przetrwa w regionie, który nie uznaje półcieni

Podziel się tym:

Artykuł Igora Kuśmierskiego z „Tygodnika Powszechnego” (9 czerwca 2026) analizuje omański model dyplomacji oparty na dyskrecji i pośrednictwie, który – jak twierdzi autor – podlega erozji w obliczu nowej geopolityki silniejszego. Tekst przedstawia Oman jako „anomalie strategiczną”: małe państwo, które przez pół wieku potrafiło utrzymać relacje z wrogimi stronami, unikając jednocześnie bezpośredniego zaangażowania w konflikty. Kuśmierski opisuje mechanizm omańskiej facylitacji, jego korzenie w ibadyckiej tradycji islamu oraz historyczny kontekst transformacji kraju za panowania sułtana Kabusa ibn Sa’ida. Artykuł stawia tezę, że logika bloków i radykalizacja stosunków międzynarodowych – symbolizowana przez postacie Putina, Trumpa i Xi Jinpinga – wypierają logikę mediacji, a groźby Trumpa pod adresem Omanu ilustrują, jak neutralność staje się coraz trudniejsza do utrzymania. Tekst jest rzetelnie napisany pod względem faktograficznym, lecz jego głębsza analiza ujawnia fundamentalne założenia, które wymagają krytycznej oceny z perspektywy katolickiej.


Neutralność jako strategia przetrwania a neutralność jako zgubne założenie

Artykuł przedstawia omański model dyplomacji jako coś pozytywnego, godnego podziwu i naśladowania. Kuśmierski pisze o Omanie jako o kraju, który „przez ponad 50 lat istniał” w regionie, gdzie „każdy konflikty zaczyna się od pytania: po czyjej jesteś stronie?”. Omańczycy mieli odpowiadać na to pytanie inaczej: „jak mogę pomóc, aby obie strony były zadowolone?”. To brzmi pięknie, ale z perspektywy katolickiej stanowi niebezpieczne uproszczenie. Prawdziwy pokój nie polega na unikaniu konfliktu za wszelką cenę, lecz na ustanowieniu sprawiedliwości, która jest fundamentem pokoju. Św. Augustyn w De Civitate Dei (XIX, 13) uczy, że pokój jest „uspokojeniem porządku”, a porządek wymaga uznania prawa Bożego. Oman, budując swoją pozycję na wyłącznie pragmatycznym unikaniu sojuszy, nie stworzył prawdziwego pokoju – stworzył tylko pozory stabilności, które rozpadają się, gdy silniejsi decydują się na przemoc.

Brak moralnego kompasu w analizie geopolitycznej

Tekst Kuśmierskiego jest wolny od jakiejkolwiek oceny moralnej opisywanych zjawisk. Wojna USA i Izraela z Iranem, ataki Huthich na statki na Morzu Czerwonym, irańskie rakiety rujnujące omańskie porty – wszystko to jest relacjonowane w tonie neutralnego obserwatora. Brak w tekście pytania o ius ad bellum i ius in bello, o to, czy którakolwiek ze stron ma słuszne powody do prowadzenia wojny, czy też cierpieni cywili jest traktowane jako coś więcej niż statystyka. Katolicka nauka o sprawiedliwej wojnie, rozwinięta przez św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu, wymaga rygorystycznej oceny moralnej każdego konfliktu zbrojnego. Artykuł tego nie robi – i właśnie to milczenie jest najcięższym oskarżeniem wobec jego autora i wydawnictwa, które go opublikowało.

Ibadyzm jako „teologiczna przypadłość” – katolicka perspektywa

Kuśmierski opisuje ibadyzm jako „trzecią drogę islamu”, która – dzięki swojemu odrębnemu charakterowi – dała Omanowi „strategiczną zaletę” w postaci wolności od sunnicko-szyickich podziałów. Z perspektywy katolickiej jest to oczywiście fałszywa religia, będąca jedną z heretyckich odłamów islamu. Żadna forma islamu nie może być uznana za drogę zbawienia – uczy o tym katolicka doktryna, wyrażona choćby w Quanto Conficiamur Moerore Piusa IX: „Wieczne zbawienie nie może być uzyskane przez tych, którzy sprzeciwiają się władzy i orzeczeniom tegoż Kościoła i są uparcie oddaleni od jedności Kościoła”. To, że ibadyzm jest mniej agresywny niż sunnizm czy szyizm, nie czyni go lepszym – jest po prostu mniej groźnym wrogiem, co w żadnym wypadku nie jest powodem do pochwały.

„Porozumienia Abrahamowe” jako znak czasów

Artykuł wspomina o „Porozumieniach Abrahamowych” jako o czynnikze zmieniającym realia regionu. Z perspektywy katolickiej jest to kolejny przykład fałszywego ekumenizmu, który – zamiast prowadzić do nawrócenia Żydów i muzułmanów – służy legitymizacji izraelskiego państwa i arabskich monarchii. Prawdziwy dialog między religiami możliwy jest jedynie na gruncie katolickim i musi dążyć do nawrócenia rozmówców, a nie do wzajemnej akceptacji różnic doktrynalnych. „Porozumienia Abrahamowe” są w istocie sojuszy politycznymi, pozbawionymi jakiejkolwiek wartości duchowej, a nawet sprzecznymi z wolą Bożą, która przewiduje nawrócenie Izraela w czasach ostatecznych.

Groźby Trumpa i koniec neutralności

Kuśmierski kończy artykuł tezą, że „świat wierzy w neutralność” zanika, a logika bloków wypiera logikę mediacji. Przytacza groźby Trumpa pod adresem Omanu jako przykład tego trendu. Z perspektywy katolickiej jest to kolejny objaw degradacji stosunków międzynarodowych, która jest następstwem odrzucenia prawa Bożego i nauki społecznej Kościoła. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Oman, budując swoją pozycję na wyłącznie pragmatycznych fundamentach, nie mógł stworzyć trwałego porządku – mógł jedynie opóźnić jego upadek.

Podsumowanie: neutralność bez Chrystusa jest iluzją

Artykuł Kuśmierskiego jest rzetelną analizą geopolityczną, która jednak – jak większość świeckich analiz – cierpi na fundamentalny brak: brak uznania prymatu Chrystusa Króla nad wszystkimi narodami i brak zrozumienia, że prawdziwy pokój możliwy jest jedynie w Jego Królestwie. Oman mógł przez 50 lat utrzymywać pozory stabilności, ale nie mógł stworzyć prawdziwego pokoju, bo prawdziwy pokój wymaga uznania prawa Bożego. „Nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inie imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). To jedyna prawda, której artykuł Kuśmierskiego nie zawiera – i to jedyna prawda, która naprawdę ma znaczenie.


Za artykułem:
Przyszłość Omanu. Czy neutralność przetrwa w regionie, który nie uznaje półcieni
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 09.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry