Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje zbliżające się referendum w Szwajcarii, w którym obywatele 14 czerwca 2026 r. zagłosują nad inicjatywą Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP) dotyczącą wpisania do konstytucji limitu 10 mln mieszkańców i radykalnego ograniczenia imigracji. Artykuł przedstawia argumenty obu stron – obawy prawicy dotyczące „przeobcowania” i szwajcarskiej tożsamości oraz ostrzeżenia ekonomistów i związków zawodowych o katastrofalnych skutkach gospodarczych ewentualnego zerwania umów z Unią Europejską. Tekst ukazuje również historię wykorzystywania imigrantów sezonowych (Saisonniers) w latach 60. XX wieku, ich półniewolnicze warunki życia oraz współczesne napięcia społeczne związane z dynamicznym wzrostem populacji. Artykuł „Tygodnika Powszechnego” jest jednak typowym produktem liberalnej narracji, która – choć z pewną sympatią opisuje cierpienie imigrantów – całkowicie pomija nadprzyrodzony wymiar sprawy, traktując ludzkość jedynie przez pryzmat ekonomii, praw człowieka i tożsamości narodowej, bez odwołania do niezmiennych praw Boga i nauki Kościoła Katolickiego.
Redukcja człowieka do jednostki ekonomicznej
Artykuł „Tygodnika Powszechnego” w całości opiera się na naturalistycznym paradygmacie, w którym człowiek jest postrzegany przede wszystkim jako jednostka gospodarcza – pracownik, konsument, podatnik lub beneficjent systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Cytowany przedstawiciel największego związku zawodowego w Szwajcarii, Marek Wieruszewski, mówi wprost: „Jeśli Szwajcaria nadal chce się rozwijać, imigracja jest niezbędna. Niektóre branże funkcjonują wyłącznie dzięki przyjezdnym”. Profesor Didier Ruedin z Uniwersytetu w Neuchâtel stwierdza, że „nie istnieje coś takiego, jak naukowo zdefiniowana optymalna wielkość populacji” i pytuje: „Kto miałby o tym decydować? Państwo? Rynek?”. Te sformułowania ujawniają całkowite zaabsorbowanie kategoriami materialnymi – PKB na mieszkańca, stopa bezrobocia, zapotrzebowanie na mieszkania, składki ubezpieczeniowe. Człowiek jest tu jednym z czynników produkcji, a nie istotą stworzoną na obraz i podobieństwo Boże, obdarzoną duszą nieśmiertelną i powołaną do życia wiecznego.
Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że „nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi” (za św. Augustynem). Dobro wspólne nie sprowadza się do wzrostu gospodarczego czy sprawnie funkcjonującej infrastruktury, lecz do warunków umożliwiających ludziom osiągnięcie ich ostatecznego celu – zbawienia wiecznego. Artykuł, relacjonując debatę o imigracji, nie wspomina ani słowem o tym, że każdy człowiek – Szwajcar czy imigrant – jest istotą o nadprzyrodzonym powołaniu, że jego godność nie wynika z posiadanego paszportu czy statusu prawnego, lecz z faktu stworzenia przez Boga i odkupienia Krwią Chrystusa. Milczenie o tym wymiarze jest najcięższym oskarżeniem, jakie można wysunąć wobec tego tekstu – jest to milczenie charakterystyczne dla całej mentalności liberalnej, która Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępiał jako modernistyczne zamknięcie się na wszelkość nadprzyrodzoną.
„Prawa człowieba” bez Boga – nowy politeizm
Artykuł operuje językiem, który jest obcy katolickiej tradycji myślenia o społeczeństwie. Mowa o „prawach socjalnych” imigrantów, o „prawie do dachu nad głową” (w kontekście inicjatywy jednego ze szwajcarskich kantonów), o „kontroli płac” i „zabezpieczeniu przed wyzyskiem”. Te kategorie, choć w swym naturalnym wymiarze mogą być uzasadnione, są w tekście przedstawiane jako autonomiczne i samowystarczalne – poza jakimkolwiek odniesieniem do Boga, Jego prawa i Kościoła. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) ostrzegał przed „bezbożną naturą i lekceważeniem Boga” jako religią państwową. W Syllabusie Błogosławionego Piusa IX (1864) potępiono jako błąd propozycję nr 77: „W obecnych czasach nie jest już celowe, aby religia katolicka była uznawana za jedyną religię państwa, z wyłączeniem wszelkich innych form kultu” oraz propozycję nr 79: „Jest fałszem twierdzenie, że swoboda publicznego wykonywania każdego rodzaju kultu oraz pełna władza dana wszystkim do otwartego i publicznego okazywania jakichkolwiek opinii i myśli łatwo prowadzi do zepsucia obyczajów i umysłów ludzi oraz do rozprzestrzeniania się zarazy indyferentyzmu”.
Artykuł „Tygodnika Powszechnego” nie tylko nie kwestionuje tych tendencji, lecz je w sposób milczący zatwierdza, przedstawiając świat wyłącznie w kategoriach ekonomicznych i socjologicznych. Cytowana wypowiedź Michaeli – córki włoskich imigrantów – o tym, że „zamykanie granic i tworzenie wysp dobrobytu dla uprzywilejowanych nie jest rozwiązaniem”, jest typowym przykładem liberalnej retoryki, która pod pozorem walki z nierównością odrzuca wszelkie różnice i hierarchie, w tym te ustanowione przez samego Boga. Kościół zawsze nauczał, że prawdziwa równość ludzi polega na wspólnym powołaniu do zbawienia, a nie na wyrównywaniu warunków materialnych – i że państwo ma obowiązek dbać zarówno o dobro materialne, jak i duchowe swoich obywateli, z prymatem tego drugiego.
Imigracja a powinność chrześcijańskiej miłosierności
Należy z całą stanowczością podkreślić: katolicka nauka nigdy nie zabraniała przyjmowania obcych ani nie potępiała migracji jako takiej. Wręcz przeciwnie, Pismo Święte wielokrotnie nakazuje traktowanie przychodnia z szacunkiem i miłosierdmem: „Przychodnia nie będziesz uciskał, bo i sami byliście przychodniami w ziemi egipskiej” (Wj 23,9). Chrystus powiedział: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przychodniem, a przygarnęliście Mi” (Mt 25,35). Jednakże te nauki dotyczą poszczególnych ludzi i ich powinności moralnych, a nie abstrakcyjnych „praw człowieka” wyrwanych z kontekstu teologicznego.
Prawdziwy Kościół katolicki – ten, który trwa w niezmiennym Magisterium sprzed 1958 roku – nauczał zaróżno powinności miłosierdzia wobec przychodni, jak i prawa każdego narodu do ochrony swojej tożsamości, porządku publicznego i dobra wspólnego. Pius XII w konstytucji apostolskiej Exsul Familia (1952) potwierdził, że imigracja jest prawem i obowiązkiem w określonych okolicznościach, ale jednocześnie podkreślił, że państwo ma prawo regulować napływ imigrantów ze względu na dobro wspólne. Nie istnieje „prawa człowieka” do osiedlania się gdzie się chce – istnieje prawo naturalne do emigracji w uzasadnionych przypadkach, ale nie i bezwarunkowe prawo do imigracji.
Artykuł „Tygodnika Powszechnego” nie tylko nie odróżnia tych kategorii, lecz całkowicie pomija nadprzyrodzony wymiar sprawy. Nie ma w nim ani słowa o tym, że Szwajcaria – jako kraj o chrześcijańskiej tradycji – ma obowiązek nie tylko dbać o dobro materialne swoich obywateli, ale przede wszystkim o ich zbawienie i zbawienie przyjezdnych. Nie ma w nim ani słowa o tym, że prawdziwa integracja nie polega na „przestrzeganiu zasad społecznych” (jak mówi Wieruszewski), lecz na przyjęciu wiary katolickiej i włączeniu się w sakramentalne życie Kościoła. To jest prawdziwa integracja – ta, która łączy ludzi nie wokół PKB czy systemu ubezpieczeń, lecz wokół Chrystusa Króla i Jego jedynego Kościoła.
Ekonomizm jako zastępstwo wiary
Cały artykuł jest przejawem tego, co Pius XI w Quas Primas nazywał „zeświecczeniem czasów obecnych, tzw. laicyzmem, jego błędami i niecnymi usiłowaniami”. Zaczęło się – pisał papież – od tego, że „przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami”. W artykułu „Tygodnika Powszechnego” nie ma ani jednego odniesienia do Chrystusa, do Kościoła, do wiary, do sakramentów, do modlitwy, do grzechu, do zbawienia. Cała rzeczywistość zredukowana jest do ekonomii, demografii i socjologii. Ludzie są pracownikami lub bezrobotnymi, konsumentami lub beneficjentami, obcokrajowcami lub rodowitymi Szwajcarami. Ich dusze – ich wieczne losy – nie istnieją w tym obrazie świata.
To jest duchowa pustyna, o której ostrzegał Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. Artykuł „Tygodnika Powszechnego” jest tego jaskrawym przykładem – przedstawia debatę o przyszłości całego kraju bez jednego odniesienia do Tego, który jest „Królem nad królami i Panem nad pany” (Ap 19,16).
Historia Saisonnierów – bolesne świadectwo, płytka interpretacja
Artykuł przywołuje historię szwajcarskich pracowników sezonowych (Saisonniers) z lat 60. XX wieku – ich półniewolnicze warunki, brak praw, konieczność ukrywania się, rozdzielenie rodzin. Jest to historia bolesna i warta pamięci. Jednakże sposób, w jaki jest ona przedstawiona, jest typowy dla liberalnej narracji: podkreśla się cierpienie, ale pomija się jego przyczyny głębsze i lekarstwo prawdziwe.
Michaela, córka włoskiej imigrantki, mówi: „Nazywali nas «dziećmi z szafy», bo musieliśmy się chować”. Artykuł nie zadaje sobie pytania, dlaczego tak się stało – dlaczego państwo szwajcarskie, kraj o chrześcijańskiej tradycji, dopuściło do takich warunków. Odpowiedź jest prosta: bo Szwajcaria, jak cała Europa, już wtedy odeszła od Chrystusa i Jego nauki</b. Bo zamiast budować społeczeństwo na fundamencie przykazań Bożych, zbudowało je na fundamencie zysku i wygody. Bo zamiast traktować imigrantów jak braci w Chrystusie, traktowała ich jak tanią siłę roboczą. To nie jest winą jedynie Szwajcarii – jest to owocem apostazji, która ogarnęła cały kontynent europejski od czasu odrzucenia przez narody panowania Chrystusa Króla.
Pius XI w Quas Primas pisał: „Jeżeli kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należytej wolności, jak porządku i uspokojenia, jak zgody i pokoju”. Gdyby Szwajcaria w latach 60. XX wieku rządziła się nauką Chrystusa Króla, nie doszłoby do wyzysku imigrantów – bo każdy człowiek byłby traktowany z godnością przysługującu mu jako odkupionej krwią Syna Bożej istocie. Ale Chrystus został usunięty z życia publicznego – i w jego miejsce wstawiono pieniądz.
Apostazja jako tło każdej tragedii społecznej
Artykuł kończy się wypowiedzią Michaeli: „Zamykanie granic i tworzenie wysp dobrobytu dla uprzywilejowanych nie jest rozwiązaniem”. To zdanie, brzmiące humanitarnie, jest w istocie wyrazem całkowitego zagubienia w naturalistycznym świetle. Prawdziwe rozwiązanie nie polega na otwieraniu ani zamykaniu granic – prawdziwe rozwiązanie polega na nawróceniu i przywróceniu panowania Chrystusa Króla nad narodami.
Pius XI przestrzegał: „Wówczas to wreszcie – że użyjemy słów, które poprzednik nasz Leon XIII przed 25 laty do wszystkich biskupów wypowiedział – będzie można uleczyć tyle wan, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą a każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca”.
Nie ma innego wyjścia. Nie ma reformy migracyjnej, która rozwiąże problemy Szwajcarii. Nie ma polityki integracyjnej, która zapewni prawdziwą harmonię. Jest tylko jedno lekarstwo – powrót do Chrystusa i Jego Kościoła. Do tego Kościoła, który trwa w niezmiennym Magisterium, w ważnych sakramentach, w prawdziwej Mszy Świętej – a nie w strukturach posoborowych, które od dziesięcioleci szerzą modernizm i apostazję pod pozorem „dialogu” i „otwartości”.
Czytelnik szukający prawdziwej nadziei musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwego pokoju, prawdziwej sprawiedliwości, prawdziwej solidarności poza Chrystusem i Jego Kościołem. Tym Kościołem nie są struktury posoborowe, które odrzuciły niezmienną wiarę i stały się synagogą szatana. Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmiennych doktryn, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. To tam, a nie w liberalnych artykułach „Tygodnika Powszechnego”, dusza znajduje prawdziwe ukojenie i prawdziwą nadzieję.
Za artykułem:
Referendum w Szwajcarii. Czy można zadekretować limit ludności? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 09.06.2026


