Portal „Tygodnik Powszechny” (16 czerwca 2026) publikuje tekst Łukasza Adamskiego, analityka Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego, diagnozujący głęboki kryzys w relacjach polsko-ukraińskich. Autor wskazuje na wzrost antyukraińskich nastrojów wśród Polaków – z 39 proc. pozytywnego stosunku do Ukraińców mieszkających w Polsce i 35 proc. negatywnego – przypisując tę zmianie m.in. wygaszenie emocjonalnej mobilizacji z 2022 roku, problemy z adaptacją części migrantów, błędy ukraińskiej dyplomacji, politykę pamięci Ukrainy heroizującą UPA oraz wzrost polskiego nacjonalizmu. Tekst jest jednak typowym produktem świeckiej, naturalistycznej analizy geopolitycznej, która całkowicie pomija wymiar duchowy rzeczywistości, traktując narody jako zbiorowości etniczne, a nie jako dusze powołane do zbawienia w jedynym prawdowym Kościele Chrystusa.
Naturalistyczna diagnoza bez duchowego fundamentu
Tekst Adamskiego jest wzorem świeckiej analizy stosunków międzynarodowych, w której ludzie są redukowani do kategorii statystycznych, a narody do podmiotów rywalizujących o interesy materialne. Autor mówi o „emocjonalnej mobilizacji z 2022 r.”, o „transakcyjnym pragmatyzmie” ukraińskich elit, o „rywalizacji o miejsca pracy” i „lęku przed objęciem działaniami wojennymi Polski”. To język politologii, nie teologii. Język, w którym nie ma miejsca na kluczowe pytanie: „Co Pan Bóg uczy w Ewangelii o miłości bliźniego, o przebaczeniu, o jedności w Chrystusie?”
Św. Paweł Apostoł napisał: „Już nie jesteście gośćmi i przychodźmi, lecz jesteście obywatelami świętych i domownikami Bożymi” (Ef 2,19 Wlg). W myśl nauki katolickiej nie istnieje fundamentalna różnica między Polakiem a Ukraińcem w porządku zbawienia – obaj są powołani do jednego Kościoła, jednej wiary, jednego Chrystusa. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że panowanie Chrystusa obejmuje wszystkich ludzi, niezależnie od przynależności narodowej: „Cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa”. Tekst Adamskiego, mówiąc o „polskim nacjonalizmie” jako o „świeckiej religii”, nie tylko nie potępi tej postawy w duchu katolickim, ale wręcz normalizuje ją, traktując jako naturalną konsekwencję „osłabienia wiary chrześcijańskiej”. To jest bolesne przemilczenie: zamiast wskazać, że prawdziwym lekarstwem na nacjonalizm jest powrót do Chrystusa Króla i Jego nauki, autor pozostawia czytelnika w naturalistycznej próżni.
Polityka pamięci bez prawdy o zbawieniu
Adamski słusznie wskazuje na heroizację UPA i Stepana Bandery przez władze ukraińskie jako jeden z katalizatorów pogorszenia stosunków. Rzeź wołyńska, w której zginęły dziesiątki tysięcy polskich cywilów – kobiet, dzieci, starców – jest faktem historycznym, który nie może być bagatelizowany. Jednakże analiza autora pozostaje na poziomie polityki pamięci i dyplomacji, bez głębszego duchowego wymiuru.
Prawdziwy Kościół katolicki naucza, że „Bóg nie jest Bogiem śmierci, lecz życia” (por. Mdr 1,13). Zbrodnie UPA były aktami nienawiści i okrucieństwa, które wymagają sprawiedliwości i pokuty – ale nie mogą stać się podstawą do roszczenia wyższości moralnej jednego narodu nad drugim. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał przed redukcję wiary do kategorii narodowych i politycznych. Każdy człowiek – Polak czy Ukraińec – jest grzesznikiem powołanym do nawrócenia. Tekst Adamskiego, mówiąc o „korzeniach dawnych krzywd” i „chwastach wzajemnych pretensji”, nie wskazuje na jedyną skuteczną drogę uzdrowienia: pokutę, przebaczenie i zjednoczenie w Chrystusie.
Polski nacjonalizm – objaw duchowej pustki
Autor diagnozuje wzrost polskiego nacjonalizmu jako „świeckiej religii”, która zastępuje wiarę w Boga. To trafna obserwacja, ale niepełna. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw (…) stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, ponieważ usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. Polski nacjonalizm, o którym pisze Adamski, jest nie tylko „objawem duchowej pustki” – jest bezpośrednią konsekwencją odrzucenia panowania Chrystusa Króla nad narodami.
Kiedy wiara w Boga ustępuje wierze w naród, kiedy autorytet Kościoła zastępuje „bezwzględna lojalność wobec interesów własnej wspólnoty” – wtedy rodzi się nacjonalizm, który może stać się narzędziem nienawiści. Tekst Adamskiego, zamiast wskazać na tę przyczynę, ogranicza się do konstatacji, że „wiara w Boga i Jego Ewangelię ustępuje wierze w naród”. To jest jak konstatowanie, że pacjent ma gorączkę, bez podawania lekarstwa. A lekarstwo jest jedno: powrót do Chrystusa Króla, do Jego nauki, do sakramentów, do prawdziwego Kościoła.
Brak wskazania prawdziwej solidarności
Adamski mówi o „solidarności” Polaków z Ukraińcami w 2022 roku, ale solidarność ta jest rozumiana w duchu humanitaryzmu, nie w duchu katolickiej miłości bliźniego. Prawdziwa solidarność chrześcijańska nie polega tylko na udzieleniu pomocy materialnej – choć i to jest ważne – ale na prowadzeniu bliźniego do Źródła Życia, do Chrystusa. Św. Pius X w encyklice Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „Kościół bardzo powoli przyzwyczaił się do pojęcia chrześcijanina-grzesznika, którego Kościół rozgrzesza swoim autorytetem” (propozycja 46). Prawdziwy Kościół zawsze nauczał, że rany duszy leczy się nie „obecnością” drugiego człowieka, ale Krwią Chrystusa, udzielaną w sakramencie przez upoważnionego kapłana.
Tekst Adamskiego nie wskazuje na tę prawdę. Mówi o „kulturze emocjonalnej przesady” polskich elit, o „błędach politycznych i komunikacyjnych” ukraińskich władz, o „rywalizacji o miejsca pracy” – ale ani słowem nie wspomina o tym, że prawdziwa solidarność między narodami może istnieć tylko w Chrystusie, w Jego Kościele, w sakramentalnym życiu. To jest fundamentalne pominięcie, które sprawia, że cała analiza pozostaje na powierzchni.
Rosyjska dezinformacja bez duchowej perspektywy
Autor wspomina o rosyjskiej dezinformacji, która „wzmacnia” antyukraińskie nastroje w Polsce. To prawdziwa groźba, ale analiza Adamskiego nie sięga głębiej. Rosja od wieków prowadzi wojnę przeciwko katolicyzmowi – nie tylko militarnie, ale i duchowo. Masoneria, komunizm, modernizm – to wszystko było narzędziami w rękach wroga Kościoła. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) ostrzegał przed „diaboliczną nienawiścią Chrystusa, Jego Kościoła, nauczania i tego Apostolskiego Stołu”. Rosyjska dezinformacja jest częścią tej wojny – ma na celu nie tylko pogorszenie stosunków polsko-ukraińskich, ale osłabienie chrześcijaństwa w regionie.
Tekst Adamskiego, zamiast wskazać na tę duchową wymiar walki, ogranicza się do technicznej diagnozy: „struktury okołokremlowskie” i „algorytmy platform społecznościowych”. To jak leczenie objawów bez zdiagnozowania choroby. A chorobą jest apostazja – odsunięcie Chrystusa od życia publicznego i prywatnego.
Zaklęcie: powrót do Chrystusa Króla
Czytelnik artykułu z „Tygodnika Powszechnego”, poszukujący prawdziwej nadziei, musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwego pokoju i solidarności poza Chrystusem i Jego Kościołem. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Wówczes to wreszcie będzie można uleczyć tyle wan, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą”.
Relacje polsko-ukraińskie, jakiekolwiekby były trudne, mogą zostać uzdrowione tylko przez powrót obu narodów do Chrystusa Króla – do Jego nauki, do sakramentów, do prawdziwego Kościoła. Dopóki Polacy i Ukraińcy będą szukać rozwiązań w polityce, dyplomacji, nacjonalizmie czy humanitaryzmie – będą budować na piasku. Tylko Chrystus jest fundamentem, na którym można zbudować trwały pokój.
Niechaj więc ten kryzys w relacjach polsko-ukraińskich stanie się okazją do nawrócenia – do powrotu do Chrystusa Króla, do Jego nauki o miłości bliźniego, do sakramentów, które uzdrawiają rany duszy. Inaczej będziemy tylko „plewić chwasty”, zamias usuwać przyczyny zła. A przyczyna jest jedna: odsunięcie Chrystusa od życia narodów.
Za artykułem:
Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukraińców. Skąd ta zmiana? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 16.06.2026




