Messi zaczyna mundial: czy o piłce można mówić językiem teologii i sztuki

Podziel się tym:

Michał Okoński, zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, w artykule opublikowanym 17 czerwca 2026 roku, opisuje hat trick Leo Messiego w meczu Argentyny z Algierią na Mistrzostwach Świata FIFA 2026, próbując wpisać grę argentyńskiego piłkarza w horyzont teologii i sztuki. Autor porównuje Messiego do „anioła o brudnej twarzy”, malarza Nowosielskiego, a jego grę traktuje jako „katalizator” pozwalający odnaleźć „nieśmiertelność” i „piękno” – bytujące rzekomo w samym człowieku. Artykuł, napisany z pozycji typowej dla katolickiego laicyzmu, w którym „Boga straciliśmy na wieki”, a sztuka zastępuje Objawienie, stanowi kolejny przykład duchowej pustki, w jakiej funkcjonuje świeckie środowisko określające się mianem katolickiego, pozbawione prawdziwego Kościoła i Jego sakramentalnego życia.


Piłka nożna jako substytut Objawienia – naturalistyczna duchowość laikatu

Okoński buduje swoją narrację na fundamentalnym założeniu, które sam uważa za oczywiste: „Boga straciliśmy na wieki”. To zdanie, zaczerpnięte z cytowanego eseju Ryszarda Koziołka Ćwiczenia z wyobraźni teologicznej, stanowi hermeneutyczny klucz do całego artykułu – i jednocześnie jego najcięższy błąd. Zamiast wskazać, że Bóg nie został „stracony”, lecz że to ludzie od Niego odwrócili się, poprzegrzewając sobie herezje i grzechy, autor przyjmuje za punkt wyjścia świecką, naturalistyczną wizję świata, w której Najświętsza Trójca jest nieistotna, a „nieśmiertelność” mieszka gdzieś w człowieku i czeka na „katalizator” w postaci piękna sportowego gestu.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1912) nauczał: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” – nie tylko tych, którzy w nich wierzą, ale wszystkich, bo „cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa”. Okoński nie tylko pomija tę fundamentalną prawdę, ale zastępuje ją panteistyczną wizją, w której „Bóg i nieśmiertelność mieszkają w człowieku” – brzmiące jak sentencja gnostycka, nie katolicka. Św. Paweł w Areopagie mówił poganom, że Bóg „nie jest daleki od żadnego z nas, bo w Nim żyjemy, i ruchomy jesteśmy, i jesteśmy” (Dz 17,28) – ale to oznacza zależność bytową od Stwórcy, nie immanentną „nieśmiertelność” tkwiącą w ludzkiej naturze jako taka.

„Anioł o brudnej twarzy” – angelologia odwrócona

Porównanie Messiego do anioła, zaczerpnięte z książki Jonathana Wilsona, jest w kontekście artykułu nieświadomym bluźnierstwem – lub świadomym zniżeniem rangi nadprzyrodzonej do poziomu sportowej metafory. Autor cytuje badaczkę twórczości Nowosielskiego: „Anioł to jest posłaniec, czyli ktoś, kto przesyła pewne treści z innych obszarów do naszej świadomości” – i zestawia to z piłkarzem, który „przesyla” piękne gole. Tymczasem św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (q. 110, a. 1) uczy, że aniołowie są czystymi duchami, posłańcami Bożymi, których istota polega na kontemplacji Boga i pełnieniu Jego rozkazów. Zestawienie posłańca Bożego z zawodowym sportowcem, który „fauluje w pierwszej połowie” i „tylko pobłażliwości sędziego” zawdzięcza brak kartki, jest nie tylko niestosowne, ale dowodzi całkowitego zatarcia granic między porządkiem nadprzyrodzonym a naturalnym.

Okoński pisze: „Z Messim jest podobnie: «aniołem o brudnej twarzy» był faulując w pierwszej połowie, jeszcze przy stanie 0:0, Aïssę Mandiego”. To zdanie, w którym grzech (faul, agresja) jest wpisywany w obraz „anioła”, stanowi dosłowne zniekształcenie katolickiej nauki o aniołach. Św. Paweł ostrzegał: „Nawet szatan przybiera postać anioła światłości” (2 Kor 11,14). Zestawienie grzesznego człowieka z aniołem bez żadnej rezerwy teologicznej jest symptomatyczne dla mentalności, w której porządek nadprzyrodzony został całkowicie zredukowany do poziomu literackiej metafory.

Piękno bez Piękna – estetyzm zastępujący teologię

Centralny wątek artykułu opiera się na tezie Koziołka, że „tylko sztuka potrafi «odmłodzić świat», czyli uczynić go w naszych oczach trwającym, dobrym i sensownym. «Boskim», choć Boga straciliśmy na wieki”. To zdanie zawiera kilka poważnych błędów teologicznych. Po pierwsze, nie „straciliśmy Boga” – Bóg jest wieczny i niezmienny, to ludzie od Niego odchodzą. Po drugie, sztuka nie „odmłodza świata” – świat jest upadłym stworzeniem oczekującym odkupienia, a nie estetycznej renowacji. Po trzecie, określenie świata jako „boskiego” w cudzysłowie, z jednoczesnym przyznaniem, że Bóg został „stracony”, jest oksymoronem wskazującym na panteizm lub ateizm – nie na katolicyzm.

Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) demaskował modernistów, którzy „redukują wiarę do uczucia religijnego” i zastępują nadprzyrodzone Objawienie subiektywnym przeżyciem estetycznym. Okoński, cytując Koziołka, wpisuje się właśnie w tę tradycję: piękno gry Messiego staje się „katalizator” odkrywania „nieśmiertelności” – czyli substytutem łaski uświęcającej, sakramentów i wiary w zmartwychwstanie. To jest herezja estetyzmu, potępiona przez Magisterium jako forma modernizmu.

Nowosielski, Zagajewski i Messi – fałszywy panteon

Autor konstruuje swoją argumentację na zestawieniu trzech postaci: malarza Jacka Nowosielskiego, poety Adama Zagajewskiego i piłkarza Leo Messiego. Wszyscy trzej są przedstawieni jako twórcy, którzy „odmłodzają świat” i pozwalają „odnaleźć nieśmiertelność”. To zestawienie jest symptomatyczne: w świecie, gdzie „Bóg został stracony”, ludzie budują fałszywy panteon z dzieł ludzkich, nadając im funkcje, które w prawdziwym katolicyzmie pełni wyłącznie Chrystus i Jego Kościół.

Pius XI w Quas Primas nauczał: „Chrystusowi Panu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi: skoro ludzie najdroższą Krwią Jego odkupieni, nowym jakby prawom poddani zostali Jego panowaniu”. Okoński nie wspomina o Chrystusie ani razu w kontekście „nieśmiertelności” – zamiast tego wskazuje na piłkarski gest jako drogę do transcendentnej doświadczenia. To jest zamiana porządku: stworzenie zastępuje Stwórcę, a zachwyt nad grą sportową zastępuje adorację Boga.

Milczenie o grzechu i cierpieniu – selektywna wrażliwość

Artykuł Okońskiego jest przykładem selektywnej wrażliwości charakterystycznej dla liberalnego katolicyzmu. Autor z zachwytem opisuje gole Messiego, porównuje je do „arcydzieł” malarskich, cytuje poezję i eseistykę – ale nie wspomina o tysiącach dzieci zabijanych codziennie w łonach macic, o rozpowszechnianiu antykoncepcji i propagowaniu związków homoseksualnych, o bluźniercze Mszach Novus Ordo, o apostazji zakażającej struktury okupującece Watykan. Świat, który „odmłodza” piłkarski gest, jest tym samym światem, w którym miliony ludzi żyje w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawionych łaski sakramentalnej, nieświadomych zbawienia.

Św. Paweł pisał: „Co zaś z tego, żebyś cały świat wygrał, a na swe duszę szkodę pobrał?” (Mk 8,36). Okoński nie zadaje tego pytania – zamiast tego proponuje estetyczną medytację nad piłkarskim gestem jako drogę do „nieśmiertelności”. To jest duchowa ślepota – zachwyt nad tymczasowym kosztem pominięcia wieczności.

Prawdziwy katalizator – Chrystus, nie Messi

Czytelnik szukający prawdziwej „nieśmiertelności” musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma nieśmiertelności poza zmartwychwstaniem – a zmartwychwstanie jest darem Bożym, udzielanym w sakramencie chrztu i utrwalanym w sakramencie Eucharystii. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Trzeba, aby Chrystus panował w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa”. Nie piłkarski gest, ale posłuszeństwo woli Bożej jest drogą do wiecznego życia.

Prawdziwy Kościół katolicki – ten, który trwa w niezmiennym nauczaniu sprzed 1958 roku, w ważnych sakramentach, w prawdziwej Mszy Świętej – jest jedynym miejscem, gdzie dusza znajduje prawdziwe ukojenie i nadzieję na zmartwychwstanie. Tam, a nie na stadionie, odbywa się prawdziwa Ofiara, w której Chrystus dokonuje odkupienia. Tam, a nie w piłkarskim geście, człowiek odnajduje prawdziwe piękno – piękno łaski uświęcającej.

Okoński kończy artykuł opisaniem trzeciego gola Messiego, który „zostawił piłkę poza zasięgiem rąk algierskiego bramkarza”. Piękny obraz – ale pusty, jeśli nie prowadzi do Tego, który jest „Droda, Prawda i Żywot” (J 14,6). Dopóki człowiek szuka „nieśmiertelności” w piłce nożnej, a nie w sakramencie pokuty i Najświętszej Ofiarze, pozostanie w duchowej ciemności – nawet jeśli ta ciemność jest oświetlona reflektorami stadionu.


Za artykułem:
Messi zaczyna mundial: czy o piłce można mówić językiem teologii i sztuki
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 17.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.