Pielgrzymka osób z niepełnosprawnościami w Skrzatuszu – piękna inicjatywa w pustce duchowej

Podziel się tym:

Portal eKAI (17 czerwca 2026) relacjonuje Diecezjalną Pielgrzymkę Osób z Niepełnosprawnościami, która odbyła się 16 czerwca w Skrzatuszu. W wydarzeniu uczestniczyło około 800 osób. Hasłem pielgrzymki były słowa „Bądźmy misjonarzami dobra”. Centralnym punktem była „Msza święta”, której przewodniczył „biskup” Krzysztof Zadarko. Uczestnicy wysłuchali kazań o przemienianiu cierpienia, spotkali się z misjonarzami z Madagaskaru, a „duszpasterz” Caritas mówił o zachęcaniu niepełnosprawnych do bycia „uczniami misjonarzami dobra” w codziennym życiu.


Piękna inicjatywa, puste duchowo

Należy powiedzieć wprost: sama idea organizowania pielgrzymki dla osób z niepełnosprawnościami jest rzeczą dobrą i godną pochwały. Każdy człowiek, niezależnie od stanu zdrowia, jest obrazem Bożym i zasługuje na szacunek, troskę i dostęp do życia duchowego. To, że około 800 osób z niepełnosprawnościami i ich rodziny znalazły się w sanktuarium w Skrzatuszu, świadczy o prawdziwej potrzebie duchowej, która tkwi w sercach ludzi. Opiekunka grupy z Polskiego Związku Niewidomych w Szczecinku, Aldona Mettel, trafnie to ujęła: „To są osoby, które lubią piękno, dobrze się czują w takiej atmosferze, ale też wśród piękna przyrody. Piękny kościół i otoczenie sanktuarium są dla nich ważne”. To zdanie oddaje coś, co znał już św. Tomasz z Akwinu – człowiek dąży do piękna jako odzwierciedlenia Boga, a miejsce sakralne naturalnie przyciąga duszę pragnącą spotkania ze Stwórcą.

Jednakże piękna forma nie może zastąpić treści. Artykuł, mimo że relacjonuje wydarzenie z pozytywnym oddźwiękiem, staje się kolejnym przykładem systemowego przemilczania tego, co w katolickim życiu duchowym jest najważniejsze. Redakcja eKAI, podobnie jak cała machina medialna struktur okupujących Watykan, prezentuje wydarzenie w takim sposób, jakby Kościół był jedynie organizacją charytatywną z elementami duchowymi, a nie Ciałem Mistycznym Chrystusa, którego głównym celem jest zbawienie dusz.

Kaznodzieja o miłowaniu choroby – retoryka wbrew nauce Kościoła

Najcięższy błąd teologiczny pojawia się w kazaniu „biskupa” Zadarko, którego fragmenty przytoczono w artykule. „Biskup” mówił: „Pan Jezus zachęca nas dzisiaj, abyśmy pozwolili Duchowi Świętemu wejść do naszego serca i to, czego nie lubimy, ne znosimy – bo przecież mamy prawo nienawidzić choroby i cierpienia – poddali Jego łasce”. Dalej dodał: „W ten sposób można zacząć miłować chorobę, zacząć miłować niepełnosprawność, zacząć miłować coś, co odpycha, co ogranicza, co unieszczęśliwia”.

Słowa te, choć brzmią pięknie i pocieszająco, zawierają poważne zniekształcenie katolickiej nauki o cierpieniu. Kościół katolicki nigdy nie nauczał, że należy „miłować chorobę” czy „miłować niepełnosprawność” jako taką. Cierpienie jest skutkiem grzechu pierworodnego – jest złem, choć zło, które Bóg dopuszcza, może być przez łaskę przekształcone w dobro. Św. Paweł Apostoł napisał: „Nie tylko to, ale też chlubimy się w uciskach, wiedząc, że ucisk wytrwałość wywołuje, wytrwałość zaś doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję” (Rz 5,3-4). Chrystus nie miał na celu, byśmy „miłowali” cierpienie, lecz byśmy je ofiarowali w zjednoczeniu z Jego Męką dla odkupienia dusz. Motto przywołane w artykule – „Tylko Chrystus przemienia cierpienie w mistyczny plac budowy” – jest sformułowaniem niebezpiecznie bliskim psychologizacji wiary, w której Chrystus staje się raczej terapeutą niż Odkupicielem.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) wyraźnie nauczał, że cierpienie ma wartość odkupieńczą tylko wtedy, gdy jest zjednoczone z Ofiarą Chrystusa na Krzyżu. Nie chodzi o „miłowanie” cierpienia, lecz o jego ofiarowanie. To fundamentalna różnica, której artykuł – a wraz z nim „biskup” kaznodzieja – nie tylko nie wyjaśnia, ale wręcz zaciera.

Misjonarz z dobra zamiast misjonarza z łaską

Hasło pielgrzymki – „Bądźmy misjonarzami dobra” – jest symptomatycznym przykładem redukcji chrześcijaństwa do moralnego humanitaryzmu. „Dyrektor Caritas” ks. Łukasz Bikun wyjaśnił: „Mogą to robić w swoich środowiskach w zwyczajny sposób: przez dobre uczynki, życzliwe słowa, zaangażowanie w pracę podczas warsztatów czy w domach opieki”. To zdanie, choć pozornie niewinne, oddaje całą patologię posoborowego myślenia: misja chrześcijańska zostaje zredukowana do „dobrych uczynków” i „życzliwych słów”.

Prawdziwy misjonarz nie niesie „dobra” w rozumieniu społecznym – niesie Chrystusa. Św. Paweł napisał: „Nie mogę się chlubić niczym innym jak tylko słabościami moimi, aby we mnie mieszkała moc Chrystusa” (2 Kor 12,9). Misja Kościoła nie polega na organizowaniu warsztatów terapii zajęciowej, lecz na prowadzeniu dusz do zbawienia przez sakramenty, modlitwę i ewangelizację. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał właśnie przed tym rodzajem modernizmu, który redukuje wiarę do „uczucia religijnego” i działalności społecznej, pozbawiając ją wymiaru nadprzyrodzonego.

Artykuł przytacza wypowiedź „ojca” Stanisława Łady, „duszpasterza chorych i osób niepełnosprawnych archidiecezji gdańskiej”, który „podzielił się doświadczeniem pracy w środowisku osób z niepełnosprawnościami”. Nie dowiadujemy się jednak niczego o tym, czy ten „duszpasterz” wspominał o sakramencie namaszczenia chorych, o ważności spowiedzi dla osób z niepełnosprawnościami, o możliwości przyjmowania Komunii Świętej, o modlitwie za nawrócenie. Zamiast tego – „doświadczenie pracy”, które brzmi jak relacja z projektu socjalnego.

Matka Boża Bolesna bez Krzyża

Warto zwrócić uwagę na fragment dotyczący kultu maryjnego. „Dyrektor Caritas” mówił: „Widzimy, jak ważny jest dla nich obszar wiary, a szczególnie Matka Boża Bolesna, która niosła cierpienie z nadzieją i siłą. Oni to rozumieją i dzisiaj mogą oddawać w Jej ręce swoje troski i cierpienia, właśnie przez ręce Maryi do Jezusa”.

To zdanie zawiera zarówno prawdę, jak i niebezpieczne przemilczenie. Prawda jest taka, że Matka Boża jest Pośredniczką łask i że oddawanie się w Jej ręce jest aktem wiary. Jednakże w artykule brak czegoś fundamentalnego – nie ma mowy o tym, że Maryja jest Matką Kościoła, że Jej macica jest Krzyż, a nie tylko „nadzieja i siła”. Najważniejsze jednak to, że w całym artykule nie pojawia się ani razu słowo „grzech”, ani „zbawienie”, ani „sakrament”. Maryja jest tu obecna jako pocieszycielka, ale nie jako Matka, która w Kanie Galilejskiej powiedziała: „Cokolwiek wam powie, uczyńcie” (J 2,5) – a Jezus dopiero wtedy dokonał cudu.

Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) wyraźnie nauczał: „Eternal salvation cannot be obtained by those who oppose the authority and statements of the same Church and are stubbornly separated from the unity of the Church and also from the successor of Peter, the Roman Pontiff”. Tymczasem w relacjonowanej pielgrzymce, choć uczestnicy są niewątpliwie osobami dobrej woli, nie ma żadnego śladu prawdziwej duchowości katolickiej – tej, która prowadzi do sakramentów, do nawrócenia, do walki z grzechem.

Atmosfera szczerości w systemie apostazji

Aldona Mettel, opiekunka grupy z Szczecinka, powiedziała: „Oni potrafią rozpoznawać, gdy ktoś uśmiecha się tylko dla pozorów, a tutaj czuje się szczerość, wartości duchowe, czuje się ducha, Pana Boga i myślę, że oni przyjmują to do siebie całymi sobą”. To zdanie jest wzruszające i prawdziwe – osoby z niepełnosprawnościami, często doświadczone w rozpoznawaniu fałszu, wyczuwają autentyczność. Problem polega na tym, że ta „szczerość” i „duchowość” funkcjonują w systemie, który od lat systematycznie odbiera wiernym prawdziwą pokarm duchowy.

Struktury okupujące Watykan od 1958 roku zredukowały Kościół do organizacji humanitarnej z elementami duchowymi. „Msza” Novus Ordo, w której brak jest prawdziwej ofiary przebłagalnej, „sakramenty” sprawowane według nowych rytuałów, które mogą być nieważne, „duchowni” szkoleni w duchu dialogu i ekumenizmu zamiast w duchu wiary i walki z grzechem – to wszystko tworzy pustkę, której nawet najpiękniejsza pielgrzymka nie jest w stanie wypełnić.

Co powinno być, a czego brakuje

Prawdziwa troska o osoby z niepełnosprawnościami w duchu katolickim wymaga przede wszystkim trzech rzeczy, których artykuł kompletnie pomija:

Po pierwsze – dostęp do ważnych sakramentów. Sakrament namaszczenia chorych, który według św. Jakuba „wznosi Pana” i „jeśli ktoś popełnił grzechy, będą mu odpuszczone” (Jk 5,14-15), powinien być centralnym punktem każdej pielgrzymki osób chorych i niepełnosprawnych. Artykuł nie wspomina o nim ani słowem.

Po drugie – prawdziwa Msza Święta według wiecznego mszału św. Piusa V, w której kapłan ofiaruje Boga Ofiarę przebłagalną za żywych i zmarłych. Msza Trydencka jest jedyną formą, w której Chrystus naprawdę obecny jest pod postaciami chleba i wina, a kapłan działa in persona Christi. Msza Novus Ordo, w swojej protestanizowanej formie, może nie być ważna, a więc może nie być Ofiarą w ogóle.

Po trzecie – ewangelizacja i nawrócenie. Osoby z niepełnosprawnościami, jak każdy człowiek, potrzebują usłyszeć pełną Prawdę o grzechu, o zbawieniu, o konieczności nawrócenia. Nie potrzebują „dobrych uczynków” jako misji – potrzebują Chrystusa, który powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca, jeśli nie przeze Mnie” (Jn 14,6).

Piękna forma, która nie może zastąpić prawdziwego życia

Diecezjalna Pielgrzymka Osób z Niepełnosprawnościami w Skrzatuszu jest inicjatywą, która w prawdziwym Kościele katolickim mogłaby być wielkim duchowym wydarzeniem. Osoby z niepełnosprawnościami, oddając się w ręce Matki Bożej, mogłyby doświadczyć prawdziwej łaski sakramentalnej, mogłyby wziąć udział w Mszy Świętej, w której Chrystus naprawdę się ofiaruje, mogłyby usłyszeć kazanie o nadziei nie w „miłowaniu choroby”, lecz w zjednoczeniu ich cierpienia z Ofiarą na Kalwarii.

Tymczasem, w ramach struktur posoborowych, ta pielgrzymka staje się kolejnym przykładem „święta bez treści” – pięknej formy, w której brakuje tego, co najważniejsze. Jak pisał Pius XI w Quas Primas: „Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych”. Dopóki struktury okupujące Watykan nie powrócą do niezmiennego nauczania, do prawdziwych sakramentów, do Mszy Świętej św. Piusa V – wszelkie inicjatywy, nawet najpiękniejsze, będą tylko cieniem tego, czym Kościół powinien być.

Osoby z niepełnosprawnościami, które przyjechały do Skrzatusza, zasługują na więcej niż „dobrych uczynków” i „życzliwych słów”. Zasługują na pełnię prawdy katolickiej, na prawdziwe sakramenty, na prawdziwą Ofiarę. Zasługują na Chrystusa – nie na Jego cień.


Za artykułem:
17 czerwca 2026 | 07:48Skrzatusz: Diecezjalna Pielgrzymka Osób z Niepełnosprawnościami
  (ekai.pl)
Data artykułu: 17.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: ekai.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.