Polscy katolicy w modlitwie przed krzyżem w Berlinie podczas brutalnej interwencji niemieckiej policji przeciwko manifestantom pod przewodnictwem Roberta Bąkiewicza

Po 35 latach czas na nowy traktat? Mularczyk: relacje z Niemcami są asymetryczne

Podziel się tym:

Portal Gość Niedzielny (17 czerwca 2026) relacjonuje wypowiedzi europosła PiS Krzysztofa Mularczyka, który na konferencji w Strasburgu ocenił, że polsko-niemiecki traktat z 1991 roku nie jest realizowany w sposób zapewniający równowagę obu stronom. Europoseł wskazał na asymetrię w traktowaniu Polonii w Niemczech wobec mniejszości niemieckiej w Polsce — dotyczy to finansowania organizacji polonijnych, nauczania języka polskiego oraz braku uznania Polaków za mniejszość narodową. Mularczyk odniósł się również do interwencji niemieckiej policji wobec polskiej manifestacji pod przewodnictwem Roberta Bąkiewicza w Berlinie, określając działania funkcjonariuszy jako „absolutnie brutalne” i „niepotrzebne”. Polityk zapowiedział wystosowanie listu do niemieckiego ministra spraw wewnętrznych. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował, że konsul na miejscu ustala okoliczności zatrzymania.


Asymetria traktatu — fakty i retoryka suwerenności

Krzysztof Mularczyk słusznie wskazuje na realny problem: traktat polsko-niemiecki z 1991 roku nie jest wypełniany równomiernie przez obie strony. Organizacje polonijne w Niemczech nie dysponują porównywalnym wsparciem instytucjonalnym i finansowym, jakie mniejszość niemiecka otrzymuje w Polsce. Nauczanie języka polskiego, kultury i historii w niemieckim systemie edukacyjnych pozostaje marginalne w porównaniu z tym, co oferowane jest mniejszości niemieckiej po naszej stronie granicy. To fakt, który nie wymaga dokumentowania — jest on notoryczny i potwierdzany przez lata raportów organizacji polonijnych.

Jednakże samo postulowanie „nowego traktatu” czy „uzupełnienia obecnego” zakłada fundamentalne założenie, że relacje między narodami mogą być uregulowane przez umowy dyplomatyczne. Z perspektywy katolickiej, prawdziwa równowaga w relacjach między ludami nie wynika z traktatów, lecz z panowania Chrystusa Króla nad narodami. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał: „Chrystus króluje w umysłach ludzi nie tak dlatego, że posiada głęboki umysł i ogromną wiedzę, ile raczej dlatego, że On sam jest Prawdą, a ludzie powinni zaczerpnąć prawdy od Niego i przyjąć ją posłusznie”. Dopóki narody — w tym polska i niemiecka — nie uznają publicznego panowania Chrystusa, traktaty będą zawsze odzwierciedlać stosunki sił, a nie sprawiedliwość.

Polonia bez Kościoła — naród bez duszy

Mularczyk mówi o „interesach polskiej społeczności” w Niemczech, ale nie definiuje, czym ta społeczność jest. Czy Polonia w Niemczech to grupa etniczna, wspólnota kulturowa, czy wspólnota wiary? Artykuł przemilcza fundamentalną kwestię: prawdziwa tożsamość polska jest nierozerwalnie związana z wiarą katolicką. Naród polski nie jest zbiorem osób o wspólnym pochodzeniu etnicznym — jest wspólnotą historyczną ukształtowaną przez Chrystusa, Jego Sakramenty i Jego Kościół. Bez tego fundamentu „interesy Polonii” redukują się do kwestii bytowych: finansowania, nauczania języka, reprezentacji politycznej.

Pius XI w Quas Primas podkreślał: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo — a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi”. Jeśli zgromadzenie ludzi — czy to w Polsce, czy w diasporze — nie ma Chrystusa za Króla, jest to jedynie agregat jednostek dążących do własnych interesów. Postulat „szerszego wsparcia dla nauczania języka polskiego” jest pozytywny, ale bez nauczania wiary katolickiej, język staje się pustą skorupą. Język polski rozwinął się w kulturze chrześcijańskiej, w liturgii, w kazaniach, w pieśniach kościelnych. Oddzielony od tego kontekstu jest narzędziem komunikacji, ale nie nośnikiem tożsamości narodowej w pełnym tego słowa znaczeniu.

Manifestacja w Berlinie — pamięć bez nadziei

Wydarzenia opisane w artykule — interwencja niemieckiej policji wobec członków Ruchu Obrony Granic pod przewodnictwem Roberta Bąkiewicza — są bolesnym świadectwem tego, jak traktowana jest pamięć polskich ofiar w kraju, który je zabił. Polacy, którzy chcieli pomodlić się przed pomnikiem upamiętniającym polskie ofiary i umieścić krzyż z tabliczkami informującymi o niemieckich zbrodniach, zostali brutalnie zatrzymani, skuci kajdankami i tymczasowo aresztowani. To nie jest incydent — jest kontynuacją polityki historycznej Republiki Federalnej Niemiec, która odmawia pełnego uznania zbrodni III Rzeszy wobec narodu polskiego.

Mularczyk określa działania policji jako „absolutnie brutalne” i „niepotrzebne” — to słuszna ocena, ale przemilcza głębszą prawdę. Niemcy nie uznają Polaków za mniejszość narodową nie z powodu formalnych braków prawnych, lecz dlatego, że uznanie takiego statusu wymagałoby pełnego rozliczenia zbrodni wojennych i okupacyjnych. A to z kolei wymagałoby uznania, że III Rzesza była państwem zbrodniczym, a nie „państwem, w którym pewne grupy popełniały błędy”. Dopóki Niemcy nie uczynią tego kroku — a wszystko wskazuje, że nie zamierzają — traktaty będą pozorem, a „współpraca” będzie oznaczać jednostronne ustępstwa polskiej strony.

Robert Bąkiewicz i Ruch Obrony Granic — między prawem a sprawiedliwością

Nagrania, na których niemieccy policjanci unieruchamiają i skuciają kajdankami członków ROG, w tym jego lidera Roberta Bąkiewicza, są wizualnym potwierdzeniem brutalności niemieckiego aparatu państwowego wobec Polaków. Bąkiewicz informował, że grupa nie prowadziła zgromadzenia — chciała jedynie pomodlić się i umieścić krzyż z tabliczkami. To akt pamięci, nie prowokacji. Niemniej jednak niemiecka policja zareagowała z użyciem siły, co świadczy o tym, że w Niemczech nie ma miejsca nawet na symboliczne upamiętnianie polskich ofiar.

Z perspektywy prawa naturalnego, prawo do modlitwy i upamiętniania zmarłych jest prawem niezbywalnym, wynikającym z natury ludzkiej. „Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni” (Mt 5,4). Polacy, którzy przybyli do Berlina, by uczcić ofiary niemieckiego bestialstwa, wykonywali akt sprawiedliwości — oddawali cześć tym, którzy zostali pomordowani. Żadne prawo pozytywne nie może legalnie zakazać takiego aktu. Użycie siły wobec modlących się ludzi jest aktem przemocy, który nie ma uzasadnienia w żadnym porządku prawnym — ani niemieckim, ani naturalnym, ani Bożym.

Brak katolickiej perspektywy w polskiej polityce zagranicznej

Artykuł przytacza wypowiedzi Mularczyka i rzecznika MSZ Wewióra, ale żaden z nich nie odwołuje się do wiary katolickiej jako fundamentu polskiej tożsamości narodowej. Mularczyk mówi o „asymetrii”, o „nowym traktacie”, o „prawach Polonii” — ale nie mówi o tym, że prawdziwa ochrona Polaków za granicą może pochodzić jedynie od Chrystusa i Jego Kościoła. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlatego jedni mają prawo rozkazywać, drudgy zaś mają obowiązek słuchać”.

Polska polityka zagraniczna — reprezentowana przez europosłów PiS czy rzeczników MSZ — operuje w ramach świeckiej, liberalnej dyplomacji, która nie uznaje prawa Bożego za źródło prawa międzynarodowego. Traktaty są negocjowane na poziomie interesów państwowych, nie zaś na poziomie wiary i moralności. To dlatego, że od 1958 roku struktury okupujące Watykan odrzuciły publiczne panowanie Chrystusa Króla nad narodami, a wraz z nimi — cały porządek prawny oparty na prawie naturalnym i Bożym.

Kwestie historyczne — rehabilitacja bez prawdy

Mularczyk podnosi konieczności rehabilitacji działaczy Związku Polaków w Niemczech oraz uregulowania spraw majątkowych związanych z konfiskatami III Rzeszy. To słuszny postulat, ale przemilcza fundamentalną kwestię: kto ma dokonywać rehabilitacji i na jakich podstawach? Jeśli rehabilitacja ma być dokonana przez niemieckie sądy, to będzie to akt prawny, ale nie akt sprawiedliwości. Prawdziwa rehabilitacja wymaga uznania, że III Rzesza była państwem zbrodniczym, że ludobójstwo Polaków było celowe i systematyczne, oraz że odpowiedzialność za te zbrodnie nie wygasła z upływem czasu.

Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) nauczał, że „Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast”. Prawdziwa rehabilitacja ofiar III Rzeszy wymaga nie tylko aktów prawnych, lecz także aktów duchowych — modlitwy za zmarłych, Mszy Świętych o intencji ofiar, uznania ich męczeństwa. Bez tego rehabilitacja pozostaje formalnością, która nie przywraca sprawiedliwości.

Piętno systemowej apostazji w polskiej polityce

Artykuł Gościa Niedzielnego, mimo że relacjonuje wydarzenia dotyczące polskich interesów za granicą, nie zadaje sobie trudu, by umieścić te wydarzenia w kontekście katolickim. Mularczyk mówi o „asymetrii”, o „nowym traktacie”, o „brutalności policji” — ale nie mówi o tym, że źródłem wszelkich niesprawiedliwości jest odrzucenie Chrystusa Króla. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołu władzy nauczania ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół od Chrystusa Pana, aby prowadził ludzi do szczęścia wiekuistego”.

Polska — jako naród, który przyjął chrzest w 966 roku i przez tysiąclecie był wierny Kościołowi — dziś jest państwem, które w swojej polityce zagranicznej nie uznaje prawa Bożego. Traktaty są negocjowane na poziomie interesów, nie wiary. Polonia jest traktowana jako grupa etniczna, nie jako wspólnota wiary. A ofiary III Rzeszy są upamiętniane jako „ofiary wojny”, nie jako męczennicy, którzy ponieśli śmierć za wiarę i ojczyznę.

Wniosek — powrót do Chrystusa Króla jako fundamentu polskiej polityki

Krzysztof Mularczyk ma rację, gdy mówi o asymetrii w relacjach polsko-niemieckich. Ma rację, gdy krytuje brutalność niemieckiej policji wobec Polaków. Ma rację, gdy postuluje nowy traktat. Ale wszystkie te postulaty są jałowe, dopóki nie zostaną osadzone w kontekście wiary katolickiej. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Dopokąd żył na ziemi, wstrzymał się zupełnie od wykonywania tej władzy, a jak niegdyś wzgardził posiadaniem rzeczy ludzkich i nic troszczył się o nie, tak pozostawił je wówczas i dziś je pozostawia ich właścicielom”. Chrystus nie niszczy władzy świeckiej, ale wymaga, by ta władza uznawała Jego suwerenność.

Prawdziwa ochrona Polonii, prawdziwe rozliczenie zbrodni III Rzeszy, prawdziwa równowaga w relacjach polsko-niemieckich — wszystko to możliwe jest jedynie wtedy, gdy Polska i Niemcy uznają Chrystusa Króla jako Suwerena narodów. Dopóki nie stanie się tak, traktaty będą pozorem, a Polacy za granicą będą narażani na dyskryminację i przemoc. „Wówczas to wreszcie będzie można uleczyć tyle wan, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą a każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca” (Pius XI, Quas Primas).


Za artykułem:
Po 35 latach czas na nowy traktat? Mularczyk: relacje z Niemcami są asymetryczne
  (gosc.pl)
Data artykułu: 17.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.