Portal Opoka (22 czerwca 2026) publikuje kazanie o. prof. Jacka Salija OP, wygłoszone w 2019 roku w katedrę łuckiej z okazji 76. rocznicy zbrodni wołyńskiej. Autor, przedstawiając się jako „syn ziemi wołyńskiej”, omawia kwestię pojednania polsko-ukraińskiego, odwołując się do nauczania i gestów Jana Pawła II oraz kardynała Lubomyra Huzara. Tekst wskazuje na konieczność „rozliczenia” i „przebaczenia” jako dwóch filarów pojednania, przy czym kładzie nacisk na oczyszczenie pamięci historycznej i wzajemne uznanie krzywd. Salij podkreśla, że pojednanie musi opierać się na prawdzie, ale jednocześnie ostrzega przed „zbyt pospiesznym” przebaczeniem, które mogłoby okazać się nieautentyczne. Warto zauważyć, że autor, mimo osobistego doświadczenia zbrodni wołyńskiej, nie wskazuje jednoznacznie na źródło nadprzyrodzonej pomocy w procesie pojednania, ograniczając się do refleksji o charakterze psychologicznym i społecznym.
Kazanie w próżni sakramentalnej
Analiza kazania o. Salija ujawnia fundamentalny problem charakterystyczny dla całej posoborowej duchowości: kompletne pominięcie roli Chrystusa Zbawiciela i łaski sakramentalnej w procesie pojednania. Autor mówi o „przebaczeniu”, „rozliczeniu” i „oczyszczeniu pamięci historycznej”, ale czyni to w kategoriach czysto naturalnych – psychologii społecznej i etyki humanistycznej. Brak jakiejkolwiek wzmianki o sakramencie pokuty jako jedynym skutecznym środkiem uzyskania odpuszczenia grzechów, o Mszy Świętej jako ofierze przebłagalnej za grzechy żywych i zmarłych, czy o modlitwie za wrogów jako obowiązku wynikającym z Ewangelii. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Tymczasem kazanie Salija, mimo deklarowanego katolickiego kontekstu, pozostaje w sferze moralnego humanitaryzmu, który nie jest w stanie zbawić dusz ani naprawdę pojednać narodów.
Jan Paweł II jako „patron pojednania” – bluźniercze nadużycie
Szczególnie rażącym elementem kazania jest wskazanie Jana Pawła II jako „patrona świętej sprawy pojednania polsko-ukraińskiego”. Jest to gest nie tylko teologicznie nieuzasadniony, lecz wręcz bluźnierczy. Jan Paweł II, jako jawny heretyk i apostata, który publicznie głosił błędy potępione przez niezmienne Magisterium Kościoła Katolickiego, nie może być patronem żadnej świętej sprawy. Św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice jednoznacznie stwierdza, że papież będąc jawnym heretykiem „przestaje sam w sobie być Papieżem i głową, tak jak przestaje sam w sobie być chrześcijaninem i członkiem ciała Kościoła”. Jan Paweł II, akceptując reformy Soboru Watykańskiego II, błogosłąc ekumenizm i wolność religijną, stał się uczestnikiem apostazji, a nie jej przeciwnikiem. Wskazywanie go na wzór do naśladowania w sprawie pojednania jest zatem nie tylko błędem, lecz prowadzi wiernych na manowce, sugerując, że heretyk może być autorytetem w sprawach wiary i moralności.
Kardynał Huzar i „wzorcowo ewangeliczna” deklaracja
O. Salij z zachwytem cytuje deklarację kardynała Lubomyra Huzara, określając ją jako „czystą, wzorcowo ewangeliczną”. Przypomnijmy jednak, że Huzar był hierarchą Kościoła greckokatolickiego, który w swoim nauczaniu i praktyce odchodził od niezmiennego katolicyzmu na wzór swoich „braci” z Rzymu. Jego deklaracja o przebaczeniu, choć z pozoru szlachetna, jest pozbawiona fundamentu teologicznego: mówi o przebaczeniu „Bogu, Stwórcy i Ojcu nas wszystkich”, ale nie wskazuje na Chrystusa jako Pośrednika pojednania, na Krzyż jako Źródło odkupienia, ani na sakramenty jako kanały łaski. To jest typowa dla posoborowego ekumenizmu retoryka, która zastępuje prawdę objawioną ogólnikami o „braterstwie” i „solidarności”. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał przed właśnie takim redukcjonizmem, który „redukuje wiarę do uczucia religijnego i subiektywnego przeżycia”.
Brak prawdy o zbrodniach – selekcja faktów
Choć kazanie deklaruje potrzebę „rozliczenia” i „uznania prawdy”, to jednocześnie celowo pomija kluczowe fakty historyczne. Autor wspomina o „polskich akcjach odwetowych”, w których „zginęli niewinni Ukraińcy”, ale nie podaje konkretnych liczb, nazwisk ani okoliczności tych zbrodni. Brak wzmianki o tysiącach Polaków zamordowanych przez UPA w bestialski sposób – spalonych żywcem, pociętych na kawałki, zabitych nożami i sierpami. Brak wzmianki o tym, że zbrodnie te były systematyczne i planowane, a nie „sporadyczne akcje odwetowe”. Ta selektywna prezentacja faktów jest typowa dla posoborowej narracji, która zamiast szukać prawdy, dąży do budowania „pokoju” kosztem sprawiedliwości. Jak pisał Pius XI w Quas Primas, „pokój możliwy jest jedynie w królestwie Chrystusa” – a nie poprzez zamazywanie zbrodni i manipulację historią.
Milczenie o roli Kościoła Katolickiego
Najbardziej symptomatycznym elementem kazania jest kompletne pominięcie roli prawdziwego Kościoła Katolickiego w procesie pojednania. Autor nie wspomina o konieczności nawrócenia do pełnej wiary katolickiej jako warunku zbawienia – zarówno dla Polaków, jak i Ukraińców. Nie przypomina, że jedynym Źródłem prawdziwego pokoju jest Chrystus, a nie ludzkie porozumienia. Nie wskazuje na Mszę Świętą jako ofiarę przebłagalną za grzechy narodów. Nie mówi o sakramencie pokuty jako sposobie uzyskania odpuszczenia grzechów. Zamiast tego, oferuje „oczyszczenie pamięci historycznej” i „wzajemne przebaczenie” w duchu czysto naturalnym. To jest duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki.
Konkluzja: pojednanie bez Chrystusa to iluzja
Kazanie o. Salija, mimo pozornej szlachetności intencji, jest typowym produktem posoborowej duchowości, która zastępuje nadprzyrodzoną wiarę naturalistycznym humanitaryzmem. Autor nie jest w stanie wskazać prawdziwego Źródła pojednania, ponieważ sam pozbawiony jest pełnej wiary katolickiej. Jego „dwa filary pojednania” – rozliczenie i przebaczenie – są puste bez Chrystusa, bez sakramentów, bez prawdziwego Kościoła. Jak nauczał św. Pius X, „prawdziwy Kościół katolicki zawsze nauczał, że rany duszy leczy się nie «obecnością», ale Krwią Chrystusa, udzielaną w sakramencie przez upoważnionego kapłana”. Dopóki nie zwrócimy się do Chrystusa Króla, dopóty wszelkie próby pojednania pozostaną tylko cieniem prawdziwego uzdrowienia, które jest w Nim.
Za artykułem:
„Jestem synem ziemi wołyńskiej”. O. Salij o dwóch filarach pojedania polsko-ukraińskiego (opoka.org.pl)
Data artykułu: 22.06.2026


