Portal „Tygodnik Powszechny” (22 czerwca 2026) relacjonuje badania japońskiego neurobiologi Keity Umejimy, które rzekomo dowodzą, że czytanie tekstów na papierze jest bardziej efektywne dla zrozumienia i zapamiętywania niż czytanie na ekranie. Artykuł przedstawia wyniki eksperymentu z 25 studentami, którzy czytali mangę „Kuuneru Futari, Sumu Futari” – najpierw na papierze lub tablecie, a następnie w skanerze MRI. Badacze stwierdzili, że czytelnicy „papierowi” wykazywali niższą aktywność mózgu w obszarach językowych, co zinterpretowano jako mniejszy wysiłek poznawczy. Artykuł zamyka się spekulacjami o przyczynach tego zjawiska, wskazując na wskazówki przestrzenne i fizyczne poczucie postępu lektury. Jednakże cała ta analiza, choć pozornie neutralna naukowo, jest przedstawiona w kontekście portalu, który od dziesięcioleci służy jako narzędzie propagandowe sekty posoborowej, a sam artykuł – mimo że nie dotyczy bezpośrednio teologii – jest symptomem głębszego problemu: redukcji człowieka do czysto naturalistycznego, materialistycznego wymiaru, w którym jedynym kryterium prawdy jest empiria pozytywistyczna, a wszelkie pytania o sens, cel i transcendentną naturę ludzkiego umysłu pozostają bez odpowiedzi.
Redukcja człowieka do maszyny – naturalistyczna antropologia
Artykuł otwiera się zdaniem, które z pozoru wydaje się niewinne: „Gdyby nasz mózg działał jak komputer, to nie robiłoby mu różnicy, w jaki sposób wprowadzamy do niego informacje.” To zdanie, choć ma charakter hipotetyczny, zakłada materialistyczną koncepcję umysłu ludzkiego – jako urządzenia przetwarzającego dane. Taka analogia jest typowa dla kognitywizmu redukcjonistycznego, który odmawia człowiekowi duszy rozumiejącej (anima rationalis) i sprowadza go do złożonego biologicznego mechanizmu. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (I, q. 75, a. 2) naucza, że dusza ludzka jest forma substancjalna ciała – nie jest z nim tożsama, lecz jest zasadą życia, rozumienia i woli. Redukcja umysłu do funkcji „przetwarzania informacji” jest więc nie tylko naukowo niewystarczająca, ale teologicznie błędna – pomija wymiar duchowy, który jest istotą ludzkiej natury.
Milczenie o transcendentnym sensie czytania
Cały artykuł koncentruje się na efektywności poznawczej – szybkości rozumienia, zapamiętywania, wysiłku mózgu. Nie ma ani słowa o tym, dlaczego czytamy, jaki jest cel lektury, ani jak czytanie wpływa na życie duchowe człowieka. Dla katolickiej antropologii czytanie nie jest jedynie procesem poznawczym, lecz aktem intelektu, który może być skierowany ku prawdzie, dobru i pięknu. Św. Augustyn w Confessiones opisuje czytanie Pisma Świętego jako spotkanie z Bogiem, które prowadzi do nawrócenia. Św. Benedykt w Regula nakazuje codzienną lekturę (lectio divina) jako środek uświęcenia. Artykuł z „Tygodnika Powszechnego” pomija ten wymiar całkowicie – czytanie jest traktowane wyłącznie jako technika poznawcza, a nie jako droga do mądrości i zbawienia.
Przewaga papieru – lekcja zignorowana przez nowoczesność
Badania cytowane w artykule wskazują, że papier zapewnia „silniejsze wskazówki przestrzenne” i „fizyczne poczucie postępu lektury”. To ciekawe spostrzeżenie, które – gdyby zostało pogłębione – mogłoby prowadzić do refleksji nad relacją człowieka do materii, ciała i sensów. Jednakże artykuł zatrzymuje się na poziomie neurobiologii, nie wychodząc ku metafizyce. Dla katolickiej tradycji ciało i materia nie są przeciwne duchowi, lecz są jego sakramentem – znakiem widzialnym rzeczy niewidzialnych. Papier, jako fizyczny nośnik, angażuje ciało – dotyk, wzrok, ruch – i w ten sposób integruje człowieka w całości. Ekran, natomiast, izoluje wzrok od ciała, tworząc iluzję czysto intelektualnego kontaktu z treścią. To zjawisko można porównać do różnicy między Mszą Świętą – w której kapłan ofiaruje Chrystusa w konkretnych znakach (chleb, wino, gesty) – a protestancką „modlitwą” w której wszystko zredukowane jest do abstrakcyjnego „ducha”.
„Tygodnik Powszechny” jako narzędzie sekty posoborowej
Nie można analizować tego artykułu w izolacji od kontekstu, w którym został opublikowany. „Tygodnik Powszechny” od 1956 roku jest jedną z najważniejszych platform propagandowych sekty posoborowej w Polsce. Jego redakcja, przez dziesięciolecia, promowała modernizm, ekumenizm, dialog z komunizmem i odrzucenie niezmiennego Magisterium. Artykuł o czytaniu na papierze i ekranie, choć pozornie neutralny, jest częścią szerszej narracji: przedstawia świat wyłącznie w kategoriach nauki pozytywistycznej, bez odniesienia do wiary, tradycji ani transcendentnego sensu. To jest typowe dla posoborowej mentalności, która – zgodnie z encykliką Pascendi Dominici gregis św. Piusa X – redukuje religię do „uczucia religijnego” i „doświadczenia wewnętrznego”, pozostawiając „naukę” jako jedyny autorytet w sprawach świeckich.
Brak odniesienia do tradycji katolickiej
Artykuł nie wspomina ani razu o tradycji katolickiej czytania – ani o lectio divina, ani o roli książki w życiu zakonnym, ani o znaczeniu druku w rozwoju kultury chrześcijańskiej. To milczenie jest symptomatyczne. Kościół katolicki przez wieki chronił i promował książkę jako narzędzie ewangelizacji – od rękopisów klasztornych po drukarnie Gutenberga. Artykuł z „Tygodnika Powszechnego” traktuje książkę wyłącznie jako nośnik informacji, a nie jako środek łaski i mądrości. To jest kolejny przykład redukcjonizmu, który jest wspólny cechą wszystkich publikacji tego portalu.
Wniosek: czytanie bez duszy
Podsumowując, artykuł o czytaniu na papierze i ekranie, choć przedstawia ciekawe dane naukowe, jest pozbawiony najważniejszego wymiaru – duchowego. Redukcja człowieka do mózgu, a czytania do procesu poznawczego, jest wyrazem materialistycznej antropologii, która jest sprzeczna z nauką katolicką. Prawdziwe czytanie – czy to na papierze, czy na ekranie – powinno być aktem miłości do prawdy, a nie tylko wysiłkiem poznawczym. Jak pisze św. Paweł: „Nie przez moc, nie przez siłę, ale przez Ducha Mojego, mówi Pan Zastępów” (Za 4,6). Bez tego duchowego wymiaru każda lektura – nawet ta na papierze – pozostaje pustą skorupą.
Za artykułem:
Mózg lubi papier. Dlaczego czytanie na ekranie wymaga większego wysiłku? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 22.06.2026



