Portal EWTN News (22 czerwca 2026) informuje o wygranej Abelarda de la Espriella w prezydenckich wyborach w Kolumbii według wstępnego wyniku głosowania. Kandydat konserwatywnej partii Defensores de la Patria uzyskał 49,6% głosów, pokonując Ivána Cepedę z rządzącego Paktu Historycznego. De la Espriella obiecał być prezydentem wszystkich Kolumbijczyków, wezwał do zjednoczenia kraju i zakończywystąpienie okrzykiem „Niech żyje Chrystus Król!” Jako jedyny kandydat podpisał „Zobowiązanie do Życia i Rodziny”, sprzeciwia się ideologii płci i legalizacji marihuany. Wstępny wynik wywołał protesty rządzącego obozu, który zapowiedział kwestionowanie wyników ponad 33 tysięcy lokali wyborczych. Sam fakt wyboru kandydata deklarującego się jako obrońca życia i rodziny zasługuje na uznanienie, jednak analiza jego wypowiedzi i kontekstu wyborczego ujawnia poważne braki, które bez głębszego uzasadnienia teologicznego i instytucjonalnego oparcia w prawdziwym Kościele Katolickim pozostają jedynie deklaracjami o charakterze politycznym, a nie duchowym.
Wygrana polityczna, ale duchowa pustka?
Wygrana Abelarda de la Espriella w wyborach prezydenckich w Kolumbii, choć wstępna, budzi nadzieję wśród wiernych dążących do obrony życia i rodziny. Jego deklaracje – obrona prawa do życia, sprzeciw wobec ideologii płci, zobowiązanie do walki z narkotykami – są krokami w kierunku, który z pewnością lepiej odpowiada prawu naturalnemu niż polityka jego przeciwnika. Jednakże sam fakt wyrażania tych postaw nie wystarczy, by mówić o prawdziwym odnowieniu duchowym ani o realizacji Królestwa Chrystusa. Wypowiedzi de la Espriella, choć pozytywne w porównaniu z programem lewicowych kandydatów, pozostają na poziomie retoryki politycznej, a nie głębokiego przekonania teologicznego. Nie ma w nich żadnego odniesienia do autorytetu Kościoła Katolickiego, do roli sakramentów, do konieczności nawrócenia narodu czy do prymatu łaski nad człowiekową wolą. To nie jest program katolicki – to program konserwatywny, który może być korzystny, ale nie jest wystarczający dla zbawienia dusz.
„Niech żyje Chrystus Król!” – ale czy w sercu?
Zakończenie przemówienia de la Espriella okrzykiem „Niech żyje Chrystus Król!” jest bez wątpienia gestem godnym uznania, szczególnie w czasach, gdy większość przywódców świata wypiera Boga z przestrzeni publicznej. Jednakże sam okrzyk nie wystarczy, jeśli nie idzie w parze z głębokim zrozumieniem, co oznacza Królestwo Chrystusa. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) wyraźnie nauczał, że Chrystus króluje nie tylko w umysłach, ale i w woliach, sercach i ciałach ludzi. Jego panowanie nie jest symboliczne – jest realne i wymaga posłuszeństwa w każdym aspekcie życia, zarówno prywatnego, jak i publicznego. De la Espriella nie powołał się na tę encyklikę, nie wskazał na konieczność ustanowienia święta Chrystusa Króla w Kolumbii, nie mówił o obowiązku publicznego oddawania czci Bogu. Jego „Niech żyje Chrystus Król!” brzmi jak hasło wyborcze, a nie jako wyznanie wiary. Czy to zwykła retoryka, czy autentyczne przekonanie? Bez głębszej analizy jego działań i programu trudno to ocenić, ale sam kontekst medialny i polityczny nie sprzyja duchowej głębi.
Brak odniesienia do autorytetu Kościoła Katolickiego
Jednym z największych braków w wypowiedziach de la Espriella jest całkowite pominięcie roli Kościoła Katolickiego jako instytucji kierującej narodem ku zbawieniu. Mówi o Bogu, o życiu, o rodzinie, ale nie o Kościele, nie o sakramentach, nie o potrzebie ewangelizacji. To jest typowy objaw naturalistycznego humanitaryzmu, który Pius X potępił w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) jako jedną z cech modernizmu. Człowiek, nawet dobry katolik, nie może samodzielnie budować Królestwa Chrystusa bez wsparcia łaski sakramentalnej i przewodnictwa prawdziwego Kościoła. De la Espriella nie wskazał na konieczność współpracy z biskupami Kolumbii w duchu wierności Magisterium sprzed 1958 roku, nie mówił o potrzebie restauracji liturgii, o znaczeniu Mszy Trydenckiej, o roli kapłana jako mediatora między Bogiem a ludem. Jego program pozostaje w sferze politycznej, a nie duchowej.
Ideologia płci jako zagrożenie – ale czy wystarczy się jej sprzeciwiać?
De la Espraella wyraźnie oświadczył, że jest „wrogiem ideologii płci” i sprzeciwia się próbom „warunkowania dzieci” w szkołach. To stanowisko jest zgodne z nauką Kościoła, która od wieków potępia wszelkie próby naruszenia naturalnego porządku płciowego. Jednakże sam sprzeciw wobec ideologii płci nie wystarczy, jeśli nie idzie w parze z pozytywną nauką o człowieku, o jego godności, o celu życia, o grzechu i odkupieniu. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) przestrzegał przed błędem, że można osiągnąć zbawienie poza Kościołem Katolickim. De la Espriella nie wskazał na konieczność nawrócenia Kolumbijczyków do prawdziwej wiary, nie mówił o potrzebie katechezy, o znaczeniu sakramentów, o roli modlitwy i ofiary. Jego sprzeciw wobec ideologii płci jest słuszny, ale bez głębszego uzasadnienia teologicznego pozostaje jedynie deklaracją polityczną, a nie duchowym programem odnowy.
Walka z narkotykami – ale czy bez Boga?
De la Espriella obiecał „żelazną rękę” w walce z narkotykami i zbrojnymi grupami. To obietnica, która może przynieść korzyści materialne, ale nie rozwiąże problemu duchowego. Narkotyki są tylko symptomem głębszej choroby – grzechu, braku wiary, pustki duchowej. Pius XI w Quas Primas pisał, że dopóki Chrystus nie będzie królował w sercach ludzi, nie będzie pokoju ani porządku. Walka z narkotykami bez jednoczesnej ewangelizacji, bez nawrócenia, bez przywrócenia autorytetu Kościoła jest jak leczenie objawów bez usunięcia przyczyny. De la Espriella nie mówił o potrzebie modlitwy, o roli Kościoła w leczeniu uzależnień, o znaczeniu sakramentu pokuty. Jego program pozostaje w sferze świeckiej, a nie duchowej.
Zobowiązanie do Życia i Rodziny – ale czy bez sakramentów?
Podpisanie „Zobowiązania do Życia i Rodziny” przez de la Espriella jest gestem godnym uznania, ale samo w sobie nie gwarantuje realizacji katolickich wartości. Obrona życia i rodziny musi być oparta na prawdziwej wierze, na sakramentalnym życiu, na posłuszeństwie Magisterium. Bez tego pozostaje jedynie deklaracją polityczną, która może być łatwo zlekceważona lub zinterpretowana na sposób niezgodny z nauką Kościoła. De la Espriella nie wskazał na konieczność współpracy z prawdziwymi biskupami Kolumbii, nie mówił o potrzebie restauracji liturgii, o znaczeniu Mszy Trydenckiej, o roli kapłana jako mediatora między Bogiem a ludem. Jego program pozostaje w sferze politycznej, a nie duchowej.
Kontekst wyborczy – brak duchowego oparcia
Wybory w Kolumbii odbywają się w kontekście głębokiego podziału politycznego i duchowego. Z jednej strony mamy kandydata deklarującego się jako obrońca życia i rodziny, z drugiej – kandydata wspieranego przez lewicowy rząd, który promuje ideologię płci, aborcję i inne złożenia sprzeczne z prawem naturalnym. Jednakże sam fakt wyboru de la Espriella nie oznacza, że Kolumbia stała się krajem katolickim. Bez głębokiej odnowy duchowej, bez nawrócenia, bez przywróczenia autorytetu Kościoła, bez restauracji liturgii i sakramentów, wszelkie reformy polityczne będą tylko tymczasowe i powierzchowne. Pius XI w Quas Primas przestrzegał, że dopóki Chrystus nie będzie królował w sercach ludzi, nie będzie pokoju ani porządku. De la Espriella nie wskazał na tę prawdę w swoich wypowiedziach.
Podsumowanie – nadzieja, ale też ostrzeżenie
Wygrana Abelarda de la Espriella w wyborach prezydenckich w Kolumbii jest krokiem w dobrym kierunku, ale nie wystarczy do realizacji Królestwa Chrystusa. Jego deklaracje o obronie życia, rodziny, sprzeciwie wobec ideologii płci i walki z narkotykami są słuszne, ale bez głębszego uzasadnienia teologicznego i instytucjonalnego oparcia w prawdziwym Kościele Katolickim pozostają jedynie deklaracjami o charakterze politycznym. Bez nawrócenia, bez ewangelizacji, bez restauracji liturgii i sakramentów, bez przywrócenia autorytetu Kościoła, wszelkie reformy będą tylko tymczasowe i powierzchowne. Czytelnik musi zostać wyprowadzony z błędu, że sam wybór dobrego politycy wystarczy do zbawienia narodu. Prawdziwe zbawienie jest możliwe tylko przez Chrystusa i Jego Kościół – ten, który trwa w wiernych wyznających wiarę katolicką integralnie, a nie w strukturach okupujących Watykan.
Za artykułem:
Colombia elects Abelardo de la Espriella as new president, according to preliminary vote count (ewtnnews.com)
Data artykułu: 22.06.2026



