Przyjaźń jako nowy bóg – utopia bez Chrystusa

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (23 czerwca 2026) prezentuje esej Geoffroya de Lagasneriego „We trzech” jako próbę zbudowania nowego porządku społecznego opartego na przyjaźni, która miałaby zastąpić rodzinę, państwo i – jak się okaże – samego Boga. Filip Fierek, recenzując tę pozycję, oddaje hołd wizji, w której relacja homoseksualna trzech mężczyzn staje się „zasadą istnienia”, centrum codziennego doświadczenia i punktem nawigacyjnym dla przemiany całego społeczeństwa. Artykuł, choć opakowany w język filozoficznej erudycji, jest w istocie manifestem ateizmu egzystencjalnego, który próbuje odpowiedzieć na pytanie o sens życia bez Jezusa Chrystusa, bez sakramentów, bez Kościoła – a jedynie przez apoteozę ludzkiej więzi, która w realiach grzechu pierworodnego nie może być niczym innym niż karykaturą prawdziwej wspólnoty.


Przyjaźń bez Boga – próba odpowiedzi na pytanie, którego człowiek sam sobie nie może postawić

Centralny problem eseju de Lagasneriego, tak jak go odtwarza „Tygodnik Powszechny”, jest problemem, który katolik rozpozaje natychmiast: próba znalezienia sensu życia w samym człowieku. De Lagasnerie, cytując Bourdieu, stwierdza, że „głównym celem ludzkiej egzystencji jest próba wyrwania się z przypadkowości i bezcelowości, znalezienie racji bytu, uzasadnienie naszego istnienia”. To pytanie jest fundamentalne i prawdziwe – ale odpowiedź, którą proponuje francuski socjolog, jest odpowiedzią człowieka, który odrzucił Objawienie i zamknął się w labiryncie własnego „ja”.

Prawda katolicka odpowiada na to pytanie jednoznacznie i ostatecznie: „Bo tak umiłował Bóg świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Sens ludzkiego istnienia nie jest „wyrwaniem się z przypadkowości” przez własną siłę woli ani przez więź z drugim człowiekiem – lecz uczestnictwem w życiu Bożym przez łaskę sakramentalną. Św. Augustyn wyznawał: „Utworzyłeś nas, Panie, dla Siebie, i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spoczyne w Tobie” (*Confessiones* I,1). De Lagasnerie tego nie wie – albo nie chce wiedzieć. Jego odpowiedź na tragizm ludzkiego losu to „czysta afirmacja życia” i „budowanie na własnych fundamentach” – co w praktyce oznacza budowanie na piasku, o czym ostrzegał sam Chrystus: „Każdego więc, kto słucha słów moich i wypełnia je, można porównać z mężem roztropnym, który dom swój zbudował na skale” (Mt 7,24).

Redukcja człowieka do „troski o siebie” – odwrócenie od Boga i bliźniego

Artykuł podkreśla, że projekt de Lagasneriego nawiązuje do starożytnej „troski o siebie” (epimeleia heautou), tak ważnej dla późnego Foucaulta. Fierek zauważa, że ta praktyka „w pierwszym ruchu opiera się na zwrocie ku własnej jaźni”, ale – cytując Hadota – jej ostatecznym celem jest „przekroczenie siebie ku całości, kosmosowi, innemu”. To prawda o filozofii starożytnej, ale autor artykułu nie docenia fundamentalnej różnicy: starożytni filozofowie, choć błędnie, szukali Boga – de Lagasnerie szuka samego siebie.

Prawdziwa „troska o siebie” w ujęciu katolickim to troska o zbawienie własnej duszy, która nie polega na „budowaniu na własnych fundamentach”, lecz na pokorze, nawróceniu i posłuszeństwie wobec woli Bożej. Św. Ignacy Loyola w swoich Ćwiczeniach duchowych – tych prawdziwych, katolickich, nie zaś zdegenerowanych ćwiczeniach de Lagasneriego – uczył, że „człowiek jest stworzony po to, aby chwalić, czcić i służyć Bogu Panu naszemu, a przez to osiągnąć zbawienie”. Wszelka asceza, która nie jest skierowana ku Bogu, jest ascezą szatana – bo szatan też ćwiczy, też się „troszczy o siebie”, też buduje na własnych fundamentach. I jego fundamentem jest pycha.

Przyjaźń jako „siła opozycyjna” – rewolucja przeciw porządkowi Bożemu

Najbardziej symptomatycznym fragmentem artykułu jest opis przyjaźni jako siły, która „funkcjonuje jako siła opozycyjna wobec mechanizmów wtłaczania w określone ramy i role” i pozwala „wymknąć się logice opresji”. De Lagasnerie wymienia konkretne „opresyjne” instytucje: rodzinę, państwo, normy społeczne dotyczące spędzania świąt. To jest przyjaźń zbuntowana przeciw Bogu – bo to Bóg ustanowił rodzinę, to Bóg powierzył państwu władzę (por. Rz 13,1-2), to Bóg nakazał świętowanie dni świętych.

Prawdziwa przyjaźń katolicka nigdy nie jest „siłą opozycyjną” wobec prawa Bożego – jest siłą, która wzmacnia wiernego w wypełnianiu jego powinności. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (II-II, q. 23, a. 1) definiuje przyjaźń jako „miłość wzajemną z wolnego wyboru, opartą na jakimś wspólnym dobru”. Tym „wspólnym dobrem” w katolicyzmie jest zawsze Bóg – bonum commune, które nie jest abstrakcją polityczną, lecz osobistym Bogiem, Źródłem wszelkiego dobra. Przyjaźń, która nie ma Boga za fundament, jest przyjaźnią opartą na wspólnym grzecze – a taką właśnie jest relacja opisywana w eseju de Lagasneriego.

Homoseksualizm jako „forma życia” – bluźnierstwo wobec natury ludzkiej

Artykuł milczy – a raczej przemilcza z godnością recenzenta – o fundamentalnym fakcie: relacja opisywana w „We trzech” jest relacją homoseksualną. De Lagasnerie, Eribon i Louis to mężczyźni żyjący w związkach homoseksualnych, a ich „przyjaźń” jest w istocie wspólnotą grzechu. Pismo Święte mówi o tym jednoznacznie: „Nie wchodźcie w związki z kobietami, porzucając naturalne ich używanie, lecz płoną wzajemnie pożądaniem, mężczyzna z mężczyzną popełniając bezczynność i otrzymując w samej sobie należną za swoje błądzenie karę” (Rz 1,27). Sobór Watykański I w konstytucji Dei Filius potępił jako herezję twierdzenie, że „można osiągnąć zbawienie w jakiejkolwie religii” – a tym bardziej można je osiągnąć w grzechu.

„Tygodnik Powszechny” – organ, który przez dekady służył jako platforma infiltracji modernistycznej w polskim Kościele – nie ma odwagi nazwać rzeczy po imieniu. Zamiast tego operuje eufemizm „przyjaźń” i „forma życia”, maskując rzeczywistość grzechu śmiertelnego. To jest ta sama taktyka, którą stosował Karol Wojtyła, gdy jako „papież” celebrował „teologię ciała”, która w istocie była teologią rozpuści – bo zamiast wzywać do pokuty, gloryfikowała ciało i jego pragnienia.

Utopia bez Chrystusa – zbawienie przez „afirmację życia”

De Lagasnerie proponuje „czystą afirmację życia” i „uwolnienie się od zewnętrznych źródeł sensu” jako remedium na tragiczność ludzkiego losu. To jest czysty ateizm egzystencjalny – wierzy się w nic, prócz samego siebie. Fierek, recenzując tę wizję, pisze o „jak najszerszym otwarciu horyzontów” i „wartości regulatywnych” utopii. Ale katolik wie, że utopia bez Chrystusa jest utopią antychrysta.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał: „Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych”. Nie ma „afirmacji życia” poza Chrystusem – bo poza Nim jest tylko śmierć. „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca, jeśli nie przeze Mnie” (J 14,6). De Lagasnerie proponuje drogę, która nie prowadzi do Ojca – prowadzi do otchłani.

Państwo jako dyspensator sensu – krytyka bez konstrukcji

Artykuł krytykuje państwo jako „głównego dyspensatora sensu”, który „rozdaje medale i ordery, maskując tym samym absurd ludzkiej egzystencji”. To prawda częściowa – państwo świeckie rzeczywiście nie może dać człowiekowi ostatecznego sensu. Ale de Lagasnerie nie proponuje w zamian prawdziwego Królestwa Chrystusa – proponuje „przyjaźń na sztandarach”, co jest karykaturą Królestwa Bożego.

Prawdziwy porządek społeczny, zgodnie z nauką Quas Primas, wymaga, by „Chrystus panował w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa; niech Chrystus króluje w woli, która powinna słuchać praw i przykazań Bożych; niech panuje w sercu, które, wzgardziwszy pożądliwościami, ma Boga nade wszystko miłować i do Niego jedynie należeć”. Tymczasem de Lagasnerie proponuje „autonomiczne reguły” i „dobrowolne relacje” – co w istocie jest apoteozą wolności grzesznej, którą Kościół zawsze potępiał.

Milczenie o grzeche – najcięższe oskarżenie

Największym błędem artykułu – i to błąd celowy, nie przypadkowy – jest całkowite pominięcie kwestii moralnej. Fierek pisze o „przyjaźni” de Lagasneriego, Eribona i Louisa, nie wspominając ani słowem, że jest to relacja homoseksualna. Milczy o grzeche, milczy o potrzebie pokuty, milczy o sakramencie spowiedzi, który jest jedynym źródłem odpuszczenia grzechów. Milczy o Eucharystii, która jest jedyną prawdziwą Ofiarą przebłagalną za grzechy świata.

To milczenie nie jest neutralnością – jest apostazją. Św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „współczesnego katolicyzmu nie da się pogodzić z prawdziwą wiedzą bez przekształcenia go w pewien chrystianizm bezdogmatyczny” (propozycja 65). „Tygodnik Powszechny” od dziesięcioleci realizuje właśnie tę herezję – i artykuł o de Lagasneriem jest kolejnym tego dowodem.

Prawdziwa przyjaźń istnieje tylko w Chrystusie

Czytelnik, który szuka prawdziwej odpowiedzi na pytanie o sens życia, o przyjaźń, o wspólnotę, musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwej przyjaźni poza Chrystusem – bo „kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie” (Mt 12,30). Prawdziwa wspólnota istnieje tylko w Kościele katolickim, gdzie wierni są zjednoczeni w Eucharystii, gdzie grzechy są odpuszczane w sakramencie pokuty, gdzie łaska płynie z ważnych sakramentów.

Prawdziwa przyjaźń katolicka to przyjaźń św. Franciszka z św. Klary, św. Jana od Krzyża ze św. Teresy z Avili, św. Karola Boromeusza ze św. Filipem Neri – przyjaźnie, które nie były „siłami opozycyjnymi” wobec Bożego prawa, lecz wyzwaniami do coraz doskonalszego wypełniania tego prawa. To są przyjaźnie, które prowadziły do świętości – a nie do „afirmacji życia” w grzechu.

De Lagasnerie, Eribon i Louis budują na piasku. Ich „utopia” jest utopią bez Boga, a więc utopią bez nadziei. „Bo cóż pożytku ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a na swej duszy szkodę poniesie?” (Mt 16,26). Odpowiedź na to pytanie nie znajduje się w paryskiej kawiarni Le Select – znajduje się w konfesjonale i przy ołtarzu, w prawdziwym Kościele katolickim, który trwa tam, gdzie jest ważna Msza Święta, ważne sakramenty i niezmienna doktryna.


Za artykułem:
O pożytkach płynących z przyjaźni: de Lagasnerie, Eribon, Louis
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 23.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.