Portal „Tygodnik Powszechny” (23 czerwca 2026) relacjonuje test w pełni autonomicznych dronów przeprowadzony w 2024 roku w rejonie Bachmutu, w którym maszyny miały samodzielnie — bez nadzoru człowieka — wyszukiwać i niszczyć cele, zabijając rosyjskich żołnierzy. Artykuł porusza kwestię łańcucha rażenia, odpowiedzialności za decyzje podejmowane przez sztuczną inteligencję oraz problem regulacji prawnych broni autonomicznej. Tekst ukazuje technologiczny wyścig zbrojeń, w którym prawo międzynarodowe przegrywa z logiką siły. Jednakże cała analiza prowadzona jest w ramach świeckiej etyki i prawa międzynarodowego, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar odpowiedzialności moralnej człowieka i suwerenne panowanie Chrystusa Króla nad wszystkimi narodami — co stanowi symptom głębszego duchowego bankructwa współczesnego świata.
Łańcuch rażenia bez łańcucha odpowiedzialności
Portal „Tygodnik Powszechny” przedstawia problem broni autonomicznej jako kwestię techniczno-prawną: kto ponosi odpowiedzialność, gdy maszyna zabije człowieka? Etyk dr Maciej Zając cytowany jest z twierdzeniem, że „kluczowe decyzje moralne podejmuje człowiek, który uznaje budynek za cel wojskowy”, a robot jest „jedynie narzędziem ich wykonania”. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża stwierdza wprost: „To nie system uzbrojenia musi działać zgodnie z prawem, ale ludzie, którzy go używają”.
Taka analiza, choć pozornie rozsądna, jest radykalnie niewystarczająca. Redukuje ona problem moralny do kwestii jurysdykcji i procedur, jakby odpowiedzialność za zabicie człowiega była sprawą kontraktu między państwami, a nie przykazania Bożego: „Nie zabijaj” (Wj 20,13). Prawo międzynarodowe, o którym mówi się w artykule, jest produktem humanizmu wyjętego z kontekstu wiary — opiera się na konsensusie ludzkim, nie zaś na niezmiennym prawie naturalnym pochodzącym od Boga. Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać.”
Technologia bez moralności — owoc odrzucenia Chrystusa Króla
Artykuł wskazuje, że „im szersze się wytwarza królestwo i wszystkich ludzi obejmuje, tym bardziej ludzie stają się świadomi tej łączności, która ich jednoczy” — ale mówi tylko o królestwie technologicznym, o łączności cyfrowej, o systemach AI. O królestwie Chrystusa, które jest przede wszystkim duchowe i odnosi się do rzeczy duchowych, nie ma ani słowa. A przecież to właśnie odrzucenie panowania Chrystusa Króla nad narodami i jednostkami otworzyło drogę do sytuacji, w której maszyny — pozbawione zdolności moralnej, niezdolne do rozróżnienia dobra od zła w sensie nadprzyrodzonym — decydują o życiu i śmierti ludzi.
Pius XI ostrzegał w Quas Primas, że „zarazą, która zatruwa społeczeństwo ludzkie” jest „zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm, jego błędy i niecne usiłowania”. Rozwój broni autonomicznej jest logiczną konsekwencją tego zeświecczenia: gdy człowiek odrzuca Boga jako Źródło prawa moralnego, pozostawia sobie jedynie prawo pozytywne, które z definicji jest zmienne, względne i podatne na manipulację. W świecie bez Chrystusa Króla prawo międzynarodowe staje się „martwym przepisem konwencji wydrukowanej na ładnym papierze”, jak słusznie zauważa w artykule prof. Tomasz Aleksandrowicz — ale nie wyciąga z tego wniosku, że remedium jest powrót do panowania Chrystusa, a nie kolejna konwencja.
Odpowiedzialność moralna poza prawem pozytywnym
Portal przytacza wypowiedzi ekspertów, którzy rozważają odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez autonomiczną broń w kategoriach prawa międzynarodowego. Dr Zając mówi o dowódcie, który „wysyła maszynę”, i o programistach, na których ciąży „dokładnie ta sama zasada”. Ale żaden z cytowanych ekspertów nie podnosi najważniejszego wątku: odpowiedzialności wobec Boga.
Zabicie niewinnego człowieza — czy to przez drona, czy przez żołnierza — jest morderstwem, niezależnie od tego, czy prawo międzynarodowe je sankcjonuje. „Kto zabija człowieka, niech będzie podlegał sądowi” (Rdz 9,6). Prawo Boże jest nadrzędne wobec wszelkiego prawa ludzkiego. Jak nauczał bł. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore, „Bóg toleruje no example of conduct more from others than from priests when He sees those, whom He ordains for the improvement of others, give example of their own depravity” — a z tego powodu odpowiedzialność za zbrodnie wojenne spoczywa przede wszystkim przed Bogiem, który „zna umysły, serca, myśli i naturę wszystkich”. Dowódcy, którzy wysyłają autonomiczne maszyny zabijające, programiści, którzy tworzą algorytmy rozpoznawania celów, i politycy, którzy zatwierdzają takie systemy — wszyscy ponoszą odpowiedzialność moralną wobec Boga, niezależnie od tego, czy sądzi ich jakiś trybunał międzynarodowy.
Iluzja kontroli — „człowiek w pętli”
Artykuł opisuje systemy izraelskie Lavender, Habsora i Where’s Daddy, w których oficerowie zatwierdzali wskazania AI średnio co 20 sekund — decydując o życiu i śmierti ludzi w tempie, które wyklucza jakąkolwiek rzetelną ocenę moralną. Portal komentuje: „Formalnie człowiek pozostawał 'w pętli’, ale skala i tempo działania rodzą pytania o rzetelną ocenę każdego przypadku.”
To jest kluczowy wątek, który jednak nie zostaje rozwinięty w sposób właściwy. Problem nie polega na tym, że tempo decyzji jest zbyt szybkie dla ludzkiego sądu — problem polega na tym, że ludzki sąd, odcięty od wiary i prawa Bożego, jest z natury upadły i skłonny do zła. Jak czytamy w Lamentabili sane exitu (propozycja 58): „Nie należy uważać za pewne, że siły moralne człowieka są wystarczające do osiągnięcia dobra bez łaski Bożej.” Systemy te nie tylko wykluczają rzetelną ocenę — one formalnie legalizują sytuację, w której człowiek przerzuca odpowiedzialność moralną na maszynę, która nie ma zdolności moralnej, a tym samym czyni się współwinnym każdego popełnionego przez nią czynu.
Wyścig zbrojeń bez granic moralnych
Portal informuje o memorandum prezydenta Trumpa NSPM-11, które nakazuje przyspieszenie wdrażania AI w wojsku, o chińskim systemie Atlas umożliwiającym kierowanie rojem ponad 90 dronów, o rosyjskich systemach amunicji krążącej Klin. Prof. Aleksandrowicz konstatuje: „Wydaje mi się, że wchodzimy w epokę będącą przeciwieństwem maksymy plus ratio quam vis. Dziś najpierw jest siła, a dopiero potem myśli się o prawie.”
Ta diagnoza jest trafna, ale niepełna. Świat nie „wchodzi w epokę” przeciwieństwa plus ratio quam vis — świat został w nią wepchnięty przez odrzucenie Chrystusa Króla i Jego prawa. Jak nauczał Pius XI: „Chrystusowi jako Człowiekowi dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi” — ale ta władza została odrzucona przez narody, które wolą siłę nad sprawiedliwość, technologię nad moralność, maszynę nad człowieka. Wyścig zbrojeń autonomicznych jest nie skutkiem „postępu”, lecz skutkiem apostazji — odrzucenia Boga przez ludzkość, która zamiast szukać pokoju Chrystusowego w Królestwie Chrystusowym, buduje maszyny śmierci.
Prawo międzynarodowe bez Boga — martwy papier
Artykuł wskazuje, że prace nad międzynarodową konwencją regulującą broń autonomiczną „od blisko dekady donikąd nie doprowadziły”, a USA i Rosja są przeciwne takiej konwencji. Prof. Aleksandrowicz stwierdza: „Prawo międzynarodowe funkcjonuje z woli państw. Jeżeli tej woli nie ma, pozostaje martwym przepisem konwencji wydrukowanej na ładnym papierze.”
To jest prawda, ale wymaga pogłębia. Prawo międzynarodowe jest martwym papierem nie dlatego, że państwa nie chcą go przestrzegać — lecz dlatego, że opiera się na fałszywym fundamencie. Prawo, które nie ma źródła w prawie Bożym, jest z definicji pozbawione mocy obowiązującej. Jak nauczał św. Paweł: „Nie ma władzy jakiej nie od Boga” (Rz 13,1). Władza państw, które odrzucają Boga, jest władzą uzurpowana, a prawo przez nie wydane — pozbawione autentycznej legitymacji. Konwencja regulująca broń autonomiczna, nawet gdyby została uchwalona, byłaby kolejnym „martwym przepisem”, bo nie rozwiązywałaby problemu źródłowego: odrzucenia Boga przez ludzkość.
Zbawienie poza maszynami — powrót do Chrystusa Króla
Artykuł kończy się pesymistyczną wizją przyszłości: „Prawdziwym problemem nie jest już to, czy w pełni autonomiczna broń trafi na pole walki, lecz jak będzie wyglądał świat, gdy stanie się ona jego stałym elementem.” Portal nie oferuje rozwiązania — jedynie konstatuje, że „państwa i ich armie nie inwestują miliardów w technologie, których nie zamierzają użyć”.
Jedynym rozwiązaniem jest powrót do Chrystusa Króla. Nie chodzi o kolejną konwencję międzynarodową, nie chodzi o „etyczne algorytmy” — chodzi o uznanie, że „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Dopóki narody nie uznają panowania Chrystusa nad sobą, dopóty będą budować maszyny śmierci — bo człowiek bez Boga jest zdolny do wszelkiego zła. Jak ostrzegał Pius XI w Quas Primas: „Oby się to stało, Czcigodni Bracia, iżby nie należący do Kościoła zapragnęli i przyjęli dla dobra swego zbawienia słodkie jarzmo Chrystusowe.”
Za artykułem:
Autonomiczne drony i AI na wojnie. Kto odpowiada, gdy maszyna zabija? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 23.06.2026


