Ojcostwo pozbawione nadprzyrodzonego porządku: Recenzja rozmowy z Maciejem Cuske

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” – głośnica polskiego neokatechumenatu i avantgardy modernistycznej – publikuje wywiad z reżyserem Maciejem Cuske z okazji premiery filmu „Kandydaci Śmierci”. Rozmowa kręci się wokół relacji ojca z synem, traumatów pokoleniowych, „przyjaźni” jako najwyższej wartości oraz roli kamery jako medium zrozumienia. Czytelnik otrzymuje dawkę ciepłego humanitaryzmu, psychologicznej introspekcji i estetyki niedoskonałości. To czysty naturalizm, który usurpuje miejsce ojcostwa boskiego, zamiast wskazać na Ojca wszechmogącego, od którego każde ojcostwo na niebiesiach i na ziemi bierze nazwę (Ef 3,15).


Poziom faktograficzny: Dekonstrukcja mitu „dobrego ojca” bez Boga

Relacja Cuskego z ojcem opiera się na braku przytulenia, na „klepaniu po głowie” i darach nieadekwatnych (młotek dla pięciolatka). Syn twierdzi, że dał ojcu „to, czego mu brakowało” – uważność, obecność, kamerę. Film „Kandydaci Śmierci” staje się pretekstem do wspólnego przebywania w lesie, na tratwie, przy ogniu. Artykuł relacjonuje te fakty jako dowód miłości. Jednakże miłość pozbawiona celu nadprzyrodzonego nie jest miłością chrześcijańską, lecz tylko afektem naturalnym. Ojciec Cuszek nie uczy syna kazań Bożych, nie prowadzi go do sakramentów, nie uczy go walczyć z grzechem. Uczy go „obserwacji”, „otwartości na bodźce”, „radzenia sobie”. To wychowanie do autonomii pelagiańskiej, w której człowiek sam się ratuje siłą woli i przyjaźni rówieśników. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauka: „Chrystus króluje w umysłach ludzi… dlatego, że On sam jest Prawdą”. Gdy Prawda zniknie z wychowania, zostaje tylko subiektywna narracja.

Poziom faktograficzny: Kamera jako fałszywy mediator zbawienia

Cuszek przyznaje: „Znalazłem patent – skoro mam tę trudność [rozmowy], zastąpię ją obserwacją”. Kamera staje się protezą relacji, tarczą („zbroją”) przed bliżnością. Reżyser traktuje filmowanie „po żołniersku”, narzuca synowi i kolegom trudne warunki (błoto, jaskinie, tratwa), by – jak twierdzi – nauczyć ich wiary we własne siły. To jest pedagogika stoicyzmu pogańskiego, a nie chrześcijańska wychowawczość. Święty Paweł uczy: „Ojcowie, nie drażnicie dzieci waszych, ale wychowujcie je w nauce i przestrodze Pańskiej” (Ef 6,4). Nauka Pańska wymaga katechezy, sakramentów, modlitwy. Cuszek zastępuje to wspólnym kręceniem horrorów. Scena przytulania przy psie Fruni, opisana jako „jeden z najważniejszych momentów”, jest apoteozą smutku naturalnego, pozbawionego nadziei zmartwychwstania. Psalmista mówi: „Przed oczami Pańskimi cenne jest zgon świętych Jego” (Ps 115,15 Wlg). Tutaj cenne jest tylko wspólne płaczenie nad prochem psa.

Poziom językowy: Słownictwo terapii zastępuje słownictwo wiary

Analiza leksykalna wywiadu ujawnia totalną dominację żargonu psychologicznego. Występują: „trawma”, „zbroja”, „demony”, „wsparcie”, „bezpieczna przystań”, „uzdrowienie”, „proces wychowywania się”, „relacja przyjaźni”. Słowa „grzech”, „łaska”, „sakrament”, „modlitwa”, „zbawienie”, „Królestwo Boże”, „wieczny żywot” – nie występują ani razu. To jest realizacja błędu potępionego przez św. Piusa X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907), propozycja 26: „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia”. Tutaj dogmaty zniknęły w ogóle. Została czysta „funkcja praktyczna” – psychoterapia. Zwrot „czasem musimy coś zrobić za swoich ojców” brzydko brzmie w ustach syna, który powinien czcić ojca (4. przykazanie), a nie go zastępować. To odwrócenie porządku boskiego na rzecz egocentrycznego humanizmu.

Poziom językowy: Ironia i autostylizacja jako maska beznadziei

Cuszek mówi o „niezdarnym przytulaniu”, „klepaniu po głowie”, „patencie na wakacje”. Stylizuje się na „zwykłego faceta”, który „nie daje rady”, ale „się podnosi”. To retoryka nowoczesnego antyhrdina, który chce być bliski, bo jest „autentyczny”. Autentyczność stała się nowym bożkiem, wypierającą świętość. „Lubię tego bohatera, który często nie daje sobie rady” – mówi o sobie samej. Kult niedoskonałości bez dążenia do doskonałości (Mt 5,48) to esencja nowoczesnego pelagianizmu. Język ten ma ułudzać czytelnika, że „tak to jest”, że „wszyscy mamy problemy”, a wiara jest zbędna. To jest „mądrość mięsna”, która „jest śmiercią” (Rz 8,6 Wlg).

Poziom teologiczny: Ojcostwo jako partycypacja w Ojcostwie Bożym, a nie biologiczna funkcja

Katolicka teologia ojcostwa (patria potestas) jest partycypacją w władzy Ojca Niebieskiego. Ojciec ma za zadanie zrodzić dzieci dla Kościoła i dla nieba. Cuszek mówi: „Wspólne robienie filmów nie miało zamienić mojego syna… w artystów. Miało sprawić, żeby fantastycznie spędzili swoją młodość”. Cel wychowania to „fantastyczne spędzenie młodości”, a nie zbawienie duszy. To jest herezja naturalizmu, potępiona w Syllabusie błędów Piusa IX (1864), propozycja 48: „Katolicy mogą aprobowac system edukacji młodzieży niezwiązany z wiarą katolicką”. Syn Cuszka, Staś, ma pamiętnik z zdjęciami „z momentu, kiedy on przychodzi na świat… że powstał z miłości”. Miłość ludzka, tak. Ale czy miłość Boża? Czy chrzest? Czy stan łaski? Artykuł milczy. To milczenie jest głośniejsze niż słowa. Omawia się „ceremonię pożegnalną” z psem, a milczy o Mszy Świętej, o Ekstremalnym Namazaniu, o modlitwie o uspokojenie duszy.

Poziom teologiczny: „Przyjaźń” zamiast hierarchii i sakramentów

Cuszek stwierdza: „Głównym wektorem tej opowieści była dla mnie relacja przyjaźni. To najsilniejsza więź, w tej przyjaźni mieści się też relacja ojca z synem”. To jest rewolucja w porządku stworzenia. Ojcostwo to autorytet, odpowiedzialność, błogosławieństwo, karanie (Prz 13,24). Przyjaźń to relacja równych. Zastępowanie ojcostwa przyjaźnią to bunt przeciwko IV przykazaniu i przeciwko Bożemu planowi. Pius XI w Quas Primas pisze: „Chrystus króluje w woli ludzi… nakłania i natchnieniem swoim sobie ją podbija”. Ojciec ma podbijać wolę syna do dobra, a nie negocjować z nim na zasadach partnerstwa. Scena z Rafałem, synem alkoholikiem, który „pęka” i pali papierosa, by „przepalać emocje”, jest pokazana jako moment głębokiej wspólnoty. Gdzie jest tu sakrament pokuty? Gdzie kierowanie do Chrystusa Uzdrowiciela? Gdzie moc Krwi Ofiary? Brak ich jest duchowym okrucieństwem wobec człowieka w upadku.

Poziom symptomatyczny: Owoc rewolucji liturgicznej i pastoralnej po 1958 roku

Ten wywiad to nie przypadek. To jest typowy produkt „Kościoła Nowego Adwentu”. „Tygodnik Powszechny” od dziesięcioleci promuje antropocentryzm, psychologizację wiary, redukcję ewangelii do dialogu i towarzyszenia. Duchowieństwo posoborowe (w cudzysłowie, bo pozbawione jurysdykcji i sakramentów) uczy wiernych, że Bóg to „doświadczenie”, „relacja”, „obecność”. Msza Novus Ordo stała się stołem zgromadzenia, a nie Ofiarą Przebłagalną. Sakrament pokuty zniknął z praktyki. Wierni zostają sami sobie – z kamerą, z pamiętnikiem, z psem, z traumą. Cuszek jest ofiarą tego systemu, a jednocześnie jego propagator. Nie zna innego języka, bo nikt go nie nauczył. „Nie dogasi knotka o nikłym płomieniu” (Mt 12,20) – ten nikły płomień wiary w sercu Cuszka nie został rozdmuchany przez pasterzy, lecz zagłuszony przez hałas świata i fałszywą pastoralność.

Poziom symptomatyczny: Kultury śmierci w przebraniu kultury życia

Tytuł filmu „Kandydaci Śmierci” jest programowy. Śmierć jest tu heroizowana, naturalizowana, estetyzowana. Tratwa z beczek, jaskinie, pustynia, błoto – to scenografia walki z naturą, bez Boga. Chrystus Zmartwychwstał pokonał śmierć. W świecie Cuszka śmierć wygrywa, bo jest ostatecznym horyzontem. „Rodząc się, idziemy w jedną stronę… wciąż nam coś przypomina, dokąd zmierzamy” – mówi reżyser. Tak, do sądu Bożego. Ale o sądzie, o piekle, o raju, o czyścicu – ani słowa. To jest „laicyzm, jego błędy i niecne usiłowania”, o których pisał Pius XI w Quas Primas. Gdy Chrystus Króla wyeliminuje się z życia publicznego i prywatnego, „giną narody i jednostki”. Cuszek i jego synowie to jednostki ginące w cieniu, bo nikt im nie pokazał Światła Świata.

Prawdziwe ojcostwo rodzi się z Ojcostwa Bożego i do niego prowadzi. Jedyny lek na traumy pokoleniowe to łaska sakramentalna, Msza Trydencka, spowiedź, modlitwa różańcowa, wychowanie w strachu Bożym. Tylko w Kościele Katolickim – tym przedsoborowym, trwającym w wiernych biskupach i kapłanach ważnie wyświęconych – ojciec może stać się ikoną Ojca Niebieskiego. W strukturach posoborowych, w „Tygodniku Powszechnym”, w filmach Cuszka – ojciec jest tylko starszym kolegą z kamerą, który też się boi. To nie jest dobroć. To jest porzucone pole bitwy.


Za artykułem:
Maciej Cuske: Czasem musimy coś zrobić za swoich ojców
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 25.08.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry