Portal eKAI relacjonuje, że w niedzielę 27 września w katedrze gnieźnieńskiej odbędzie się „Msza św.”, podczas której czternastu mężczyzn zostanie włączonych do grona kandydatów do „święceń diakonatu stałego”. Przewodzi „ks.” Jakub Kapelak, dyrektor Ośrodka Formacji. Kandydaci to mężowie rodziny, studiujący na świeckim Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Całość nazywana jest „procesem rozeznawania powołania”. To nie jest przywracanie sakramentu, lecz inscenizacja pozbawiona łaski w strukturach, które odrzuciły wiarę ojców.
Faktografia: nowelizacja zamiast tradycji, uniwersytet zamiast seminarium
Artykuł donosi, że „obrzęd włączenia do grona kandydatów” jest „pierwszym takim w historii archidiecezji”. To przyznanie same w sobie demaskuje nowość. Diakonia stała, zniesiona w Kościele łacińskim w średniowieczu, została sztucznie przywrócona przez Sobór Watykański II (Lumen gentium, 29) i motu proprio Sacrum Diaconatus Ordinem Pawła VI (1967). Jest to łamanie lex orandi, lex credendi (prawo modlitwy to prawo wiary). Tradycja Kościoła zna tylko diakonia przejściową, stopień do kapłaństwa. Ustalenie diakonatu stałego dla mężatych mężczyzn to innowacja pastoralna, a nie odtworzenie instytucji apostolskiej.
Szczególnie objawowe jest miejsce formacji: „Wydział Teologiczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu”. Świecka uczelnia państwowa, pozbawiona missio canonica (kanonicznego posłannictwa) od prawidłowego biskupa, staje się kowalem „duchownych”. To realizacja błędu potępionego w Syllabus błędów Piusa IX (pkt 47): „najlepsza teoryja społeczeństwa cywilnego wymaga, by szkoły powszechne… były w pełni poddane władzy cywilnej”. Tu władza cywilna formuje „diakonów” dla sekty posoborowej. Brak seminarium, brak formacji ascetycznej, brak łacińskiego, brak gregoriańskiego – jest tylko „kurs z teologii” i „warsztaty biblijne i liturgiczne”.
Język: psychologizacja powołania, utrata kategorii nadprzyrodzonych
Słownictwo artykułu należy do paradygmatu humanistyczno-psychologicznego. Czytamy o „procesie rozeznawania”, „etapach”, „warsztatach”, „spotkaniach formacyjnych”, „rekolekcjach prowadzonych przez ks. Andrzeja Nowickiego”. Zniknęło słowo „powołanie” w sensie teologicznym (vocatio divina), zastąpione przez „głos wzywającego Boga” odczytywany „w miejscach pracy i rodzinnych parafiach”. Żony „muszą wyrazić zgodę” – traktowane jako partnerzy w umowie cywilnoprawnej, a nie jako pomocnicy w wierze.
Termin „ksiądz” i „biskup” ujęty w cudzysłów przez redakcję naszego portalu, w oryginale brzmiało oficjalnie. To język legalizujący usurpację. „Obrzęd włączenia” zastępuje sakramentalne ordinatio (święcenie). „Kandydatura” to termin administracyjny, nie kanoniczny w sensie CIC 1917 (kan. 219). Mowa o „posłudze lektoratu i akolitatu” – niższych posługach, które w nowym prawie (1983) przestały być sakramentałami, a stały się „instytucjami laickimi”. Język ten buduje narrację o „zawodzie diakona”, a nie o stanie sakramentalnym.
Teologia: symulacja sakramentu bez ważnego biskupa i bez intencji Kościoła
Najcięższy zarzut dotyczy ontologii sakramentu. Sakrament święceń (Ordo) wymaga ważnego biskupa (validus episcopus) oraz intencji czynienia to, co robi Kościół (intentio faciendi quod facit Ecclesia). „Biskup” gnieźnieński (Wojciech Polak lub jego pomocnicy) przyjął herezje Soboru Watykańskiego II (kollegialność, wolność religijna, ekumenizm, nową msze). Zgodnie z bulłą Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV oraz kan. 188 §4 CIC 1917, jawna herezja pozbawia urzędu ipso facto (z samego faktu).
Św. Robert Bellarmin uczy: „Jawny heretyk nie może być papieżem ani biskupem… nie może być głową tego, czego nie jest członkiem” (De Romano Pontifice). Bez ważnego biskupa nie ma ważnych święceń. „Msza”, podczas której to ma się odbyć, to Novus Ordo Missae – nowa liturgia, która zredukowała Ofiarę do wspólnotowego posiłku, usunęła Canon Romanum i intencję ofiary przebłagalnej. W takim kontekście „instalacja diakonów” to czysta symulacja, simulatio sacramenti, grożąca grzechem świętokradztwa, a wręcz bałwochwalstwem, gdyby ktoś wierzył w realność nadprzyrodzoną tego aktu. Pismo Święte ostrzega: „Nikt nie przyjmuje sobie honoru, ale ten, który jest wołany przez Boga” (Hbr 5,4). Tu wołają struktury okupacyjne.
Objaw: duchowa pustka maskowana aktywizmem i strukturami
Cała przedsięwzięcie – „Ośrodek Formacji”, „wikariusz biskupi ds. stałej formacji”, „zjazdy”, „studia” – to budowanie babelowej wieży administracyjnej na ruinach wiary. Pius XI w encyklice Quas Primas napisał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. Tu Bóg usunięty z sakramentu, zastąpiony przez „proces rozeznawania” i „zgodę żony”.
Inicjatywa ta, choć ludzko ładna (rodziny, modlitwa, chęć służby), w rzeczywistości jest pastwiskiem dla dusz. Wierni, widzący „diakonów” w habatach, mogą pomyśleć, że mają do czynienia z duchownymi posiadaczami łaski. Tymczasem łaska sakramentalna nie przepływa przez rury posoborowe. Jedynym ratunkiem dla tych mężczyzn i ich rodzin jest ucieczka do prawdziwego Kościoła – tam, gdzie sprawowana jest Msza Trydencka, gdzie biskupi mają sukcesję apostoliczną, a sakramenty działają ex opere operato (z samej czynności wykonywanej). Bez tego – „dom dzienny, dom nocny” bez Chrystusa Króla. To nie jest diakonia, to jest agonia struktury, która nie ma co dać, a daje pozory.


