Kłamstwo jako norma bytu: demaskata ludzkiej fałszywości bez Boga

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” publikuje felieton Olgi Drendy pt. „Czy można żyć zmyślonym życiem?”. Autorka, opierając się na relacjach antropologa Jacka Olędzkiego i przykładach takich jak Buffy Sainte-Marie czy Szara Sowa, opisuje zjawisko mitomanii i kłamstwa tożsamościowego jako powszechną ludzką cechę. Drenda zwraca uwagę na łatwość, z jaką społeczeństwo przyjmuje sfabrykowane narracje, oraz na rolę chęci wierzenia w bohaterów. Artykuł pozostaje jednak w sferze czysto socjologicznej i psychologicznej, całkowicie pomijając teologiczną naturę kłamstwa jako grzechu przeciw Ósmemu Przykazaniu i boskiej Prawdzie. To jest dowodem na to, że bez Chrystusa, który jest Prawdą, ludzkość upada w bezdnę kłamstwa, a prasa posoborowa staje się propagatorem naturalizmu.


Poziom faktograficzny: Dekonstrukcja relacji o kłamstwie bez Prawdy

Felietonistka przedstawia serię przypadków: od anonimowych znajomych, przez pracownika brytyjskiej uczelni, po słynne mistyfikacje tożsamościowe Buffy Sainte-Marie i Szarej Sowy. Drenda traktuje te historie jako materiał do refleksji nad ludzką psychiką i mechanizmami społecznego ulegania fałszowi. Całkowicie pomija jednak fakt, że każde z opisanych kłamstw jest grzechem śmiertelnym, jeśli spełnia warunki wiedzy i woli, a nie tylko „właściwością czy skłonnością” zdrowych ludzi. Antropolog Olędzki twierdzi, że ludzie kłamią „przede wszystkim dla rozrywki i urozmaicenia sobie monotonii życia”. Ta diagnoza, przyjeta bezkrytycznie, redukuje zło moralne do potrzeby rozrywki. „Kto jest z Boga, słucha słów Bożych” (J 8,47 Wlg). Kto odrzuca Prawdę, staje się synem kłamstwa.

Drugim poważnym brakiem faktograficznym jest opis postawy otoczenia. Drenda zauważa, że „inni chcą w nie wierzyć” i „wolą żyć w świecie bohaterów, a nie statystów”. To jest prawdą socjologiczną, ale artykuł nie pyta, dlaczego ludzie wolą kłamstwo. Nie wspomina, że natura upadła pożąda kłamstwa, bo diabeł „jest kłamczuchą i ojcem jego” (J 8,44 Wlg). Pominięcie tego wymiaru sprawia, że opisywane zjawiska stają się bezkontekstowymi kuriozytami. Historia Szarej Sowy, której żona Odżibwejka nie poznala prawdy przez lata, jest przedstawiona jako anegdota, a nie jako tragedia życia w fałszu, które wyklucza z Królestwa Bożego.

Poziom językowy: Retoryka uległości wobec błędu

Słownictwo felietonu jest obarczone głębokim naturalizmem. Używa się terminów: „mitoman”, „fantazjowanie”, „koloryzowanie”, „ubarwianie”, „zmyślony życiorys”. Słowo „grzech” nie pojawia się ani razu. Słowo „kłamstwo” występuje rzadko, zawsze w cudzysłowie lub jako opis zachowania, a nie jako ocena moralna. To jest język psychologii pozbawiony teologii. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegł, że moderniści redukują wiarę do „uczucia religijnego”. Drenda redukuje moralność do psychologii. Zwrot „zdrowy rozsądek” jest powtarzany jak mantra, stając się bożkiem zastępczym Prawdy. „Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków” (Ps 44,7 Wlg) – tylko w Bogu jest pewność, a nie w ludzkim rozsądku, który „jest mieczem obosiecznym”.

Ton wypowiedzi jest zrezygnowany, a wręcz zuchwalny w swojej bezradności. „Najciekawsze, jak często udaje się ludziom utrzymać taką fantazję aż do samego końca” – pisze autorka z nutą fascynacji. Brak jest jakiegokolwiek wezwania do nawrócenia, do życia w prawdzie, do spowiedzi. Zamiast tego czytamy o „szarości” przypadku Sainte-Marie, która „umiała się dzielić”. To jest język relatywizmu, który bieli grzech, jeśli towarzyszy mu filantropia. Taki styl pisma, w organie nazywającym się „katolickim”, jest dowodem na to, że duchowa natura czynu ludzkiego została całkowicie wymazana z narracji publicznej.

Poziom teologiczny: Brak Boga jako przyczyna epidemii kłamstwa

Każde kłamstwo jest obrażą godności Bożej, bo Bóg jest Prawdą. „Ego sum via, et veritas, et vita” (Ja jestem droga, i prawda, i życie – J 14,6 Wlg). Kto kłamie, naśladuje diabła, a nie Boga. Felieton Drendy jest symptomatyczny: analizuje skutki (zmyślone życie), ale ignoruje przyczynę (odstąpienie od Boga). W strukturach posoborowych, gdzie „Tygodnik Powszechny” pełni funkcję tuby propagandowej, nauka o grzechu została zastąpiona przez socjologię i terapię. Kanon 188.4 Kodeksu z 1917 roku mówi o publicznym odstąpieniu od wiary. Publiczne kłamstwo, które staje się stylem bytu, jest formą apostazji od Prawdy.

Rozwiązanie problemu kłamstwa nie leży w „naiwnych pytaniach” ani w „zdrowym rozsądku”, o których pisze Drenda. Rozwiązanie jest w sakramencie pokuty i w życiu w łasce uświęcającej. Artykuł milczy o Najświętszej Ofierze, o Mszy Świętej Trydenckiej, o konieczności wiary katolickiej do zbawienia. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) naukał, że „Królestwo Chrystusowe jest przede wszystkim duchowe i wymaga, by Chrystus panował w umyśle, woli i sercu”. Gdzie Chrystus nie króluje, panuje ojciec kłamstwa. Prasa posoborowa, promując naturalistyczne wyjaśnienia zła, buduje królestwo szatana, a nie Królestwo Boże.

Poziom symptomatyczny: Objaw apostazji w strukturach posoborowych

Publikacja takiego tekstu w „Tygodniku Powszechnym” nie jest przypadem. Jest owocem rewolucji soborowej, która zamieniła Kościół w agencję humanitarną. Dokument „Gaudium et spes” otworzył drzwi do antropocentryzmu, w którym człowiek staje się miarą wszystkiego, a Bóg znika z horyzontu. Drenda pisze o „wspólnocie, która myśli samodzielnie” – to jest hasło rewolucji, bunt przeciwko Magisterium. Prawdziwy Kościół katolicki, ten sprzed 1958 roku, uczy, że myślenie ma podlegać wierze. „Extra Ecclesiam nulla salus” (Poza Kościołem nie ma zbawienia). Sekta posoborowa, okupująca Watykan, produkuje treści, które uspokajają sumienie w grzechu, zamiast je trącić.

Ostateczna diagnoza jest jedyna: bez Chrystusa Króla, bez Prawdziwej Mszy, bez sakramentów, bez niezmiennej doktryny – ludzkość tonie w morzu kłamstwa. Inicjatywy takie jak felieton Drendy, pozbawione nadprzyrodzonego wymiaru, są tylko „świecą bez ognia” – mają kształt, ale nie dają światła. Jedyna rada dla czytelnika szukającego prawdy: odrzucić naturalizm prasy posoborowej, wrócić do Tradycji, do Mszy Świętej Wszechczasów, do spowiedzi u kapłana ważnie wyświęconego. Tylko tam, gdzie panuje Chrystus Król, kłamstwo ustępuje miejsca Prawdzie, która wyzwala.


Za artykułem:
Czy można żyć zmyślonym życiem? Takich historii jest zdumiewająco wiele
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 06.10.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry