Portal Opoka informuje o wygasających protestach w Iranie, ograniczając analizę do płaskiego opisu geopolitycznego napięcia między reżimem teokracji islamskiej a świeckim imperializmem amerykańskim. W całym tekście nie znajdziemy ani słowa o prawdziwym źródle kryzysu – odrzuceniu Królewskiej władzy Chrystusa nad narodami oraz zastąpieniu prawa Bożego krwawymi ideologiami.
Naturalistyczne ślepe zaułki współczesnej analizy
„Demonstracje nadal pojawiają się w niektórych mniejszych miastach, jednak mają charakter sporadyczny, a sytuacja w kraju w pewnym stopniu uspokaja się” – relacjonuje portal, powtarzając bezmyślnie narrację stacji Al-Dżazira. To klasyczny przykład modernistycznej redukcji: krwawe prześladowania obywateli sprowadzone do „sporadycznych incydentów”, duchowa pustka islamskiego reżimu zamaskowana technokratycznym żargonem o „kryzysie gospodarczym”. Jak uczy Pius XI w Quas primas: „Państwa, które nie uznają panowania Zbawiciela naszego, muszą doświadczać nieustannych niepokojów i częstych wojen” (1925). Irański chaos to jedynie kolejne potwierdzenie tej zasady.
„Władze Iranu nie wierzą w to, że zagrożenie atakiem ze strony USA minęło po słowach Trumpa o zakończeniu zabijania protestujących” – powiedział Hassan Ahmadian z Uniwersytetu w Teheranie.
Czyż można znaleźć lepszy przykład teologicznego bankructwa współczesnej dyplomacji? Dwie heretyckie potęgi – islamski fundamentalizm i amerykański liberalizm – wzajemnie się szantażują, podczas gdy żadna nie uznaje prawdziwego Króla Narodów. Trump grozi „karami”, podczas gdy jego własny kraj legalizuje dzieciobójstwo prenatalne. Reżim Chamenei’ego morduje protestujących, zapominając, że wszelka władza pochodzi od Boga (Rz 13,1). Jak przypomina św. Robert Bellarmin: „Żaden heretyk nie może sprawować prawowitej władzy, będąc poza Kościołem” (De Romano Pontifice).
Ekonomiczny redukcjonizm jako objaw apostazji
Szczególnie obrzydliwy jest materialistyczny ton analizy: „Powszechne niezadowolenie, związane z pogarszającą się sytuacją ekonomiczną, nadal się utrzymuje”. To dokładnie ta sama błędna optyka, którą potępia Pius X w Lamentabili sane, nazywając „przeklętą żądzą nowości” (1907). Protesty przedstawiane są jako spontaniczny bunt przeciw drożyźnie, podczas gdy w rzeczywistości stanowią wołanie dusz pozbawionych łaski Chrystusowego Królestwa.
Gdzie w tym wszystkim głos prześladowanych chrześcijan? Portal milczy o męczennikach wiary katolickiej w Iranie, skupiając się wyłącznie na „prawach człowieka” – heretyckim koncepcie potępionym w Syllabusie błędów Piusa IX (1864). Punkt 39 jasno stwierdza: „Państwo, jako źródło wszelkich praw, posiada pewne prawo nieograniczone żadnymi granicami” – to właśnie owa diabelska zasada przyświeca zarówno teokracji muzułmańskiej, jak i świeckiemu imperializmowi USA.
Królestwo Boże jako jedyne rozwiązanie
Artykuł wspomina o „masowym pogrzebie około 300 funkcjonariuszy służb specjalnych”, zupełnie pomijając duchowy wymiar tej tragedii. Czyż nie czas przypomnieć słowa Chrystusa: „Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18,36 Wlg)? Prawdziwy pokój możliwy jest jedynie pod berłem Zbawiciela, a nie pod batutą ajatollahów czy demokratycznych polityków.
Najjaskrawszą herezją tekstu jest milczące założenie, że rozwiązaniem mogą być świeckie interwencje: czy to ze strony NATO, czy USA. Tymczasem Sobór Laterański IV naucza niezbicie: „Jedna jest owczarnia i jeden pasterz” (konst. 1). Jak długo narody będą odrzucać społeczne panowanie Chrystusa Króla, tak długo powtarzać się będą irańskie dramaty – najpierw pod czerwonym sztandarem rewolucji islamskiej, jutro pod różową flagą „praw człowieka”.
Za artykułem:
Cichną protesty w Iranie. Atak USA pozostaje nadal opcją, której obawia się reżim (opoka.org.pl)
Data artykułu: 15.01.2026







