Portal Gość Niedzielny (20 stycznia 2026) relacjonuje powstanie tzw. Rady Pokoju pod przewodnictwem prezydenta USA Donalda Trumpa. Struktura mająca początkowo zarządzać odbudową Strefy Gazy rozrasta się w nieokreśloną międzynarodową organizację z aspiracjami do zastąpienia ONZ. Do zarządu zaproszono ponad 60 przywódców – w tym prezydenta Polski Karola Nawrockiego oraz Władimira Putina – choć już Francja i Kanada zgłaszają wątpliwości co do jej „poszanowania zasad Narodów Zjednoczonych”. Projekt finansowany ma być przez wpływy od państw członkowskich (minimum 1 mld dolarów za stałe członkostwo), a jego architektami są Jared Kushner, Tony Blair i kontrowersyjni biznesmeni.
Naturalizm zastępuje porządek nadprzyrodzony
Inicjatywa Trumpa jest klasycznym przejawem modernistycznej herezji społecznej, która – jak potępiał Pius X w Lamentabili sane – redukuje problemy ludzkości do płaszczyzny czysto materialnej. Cała koncepcja Rady Pokoju pomija fundamentalną prawdę katolicką wyrażoną w encyklice Quas primas Piusa XI: „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Budowanie struktur pokoju bez uznania Regnum Sociale Christi to jak wznoszenie domu na piasku (Mt 7, 26).
Rada Pokoju (ang. Board of Peace), w skład zarządu której będą wchodzić Trump i światowi przywódcy, ma być wspomagana przez dwa organy wykonawcze i wysokiego przedstawiciela, który będzie nadzorował samorząd w Strefie Gazy.
Wizja pokoju oderwanego od „słodkiego jarzma Chrystusowego” (Mt 11, 30) stanowi jawne odrzucenie nauki Soboru Watykańskiego I o „wiecznym i nieodwołalnym przymierzu zawartym z Bogiem przez Chrystusa” (Konst. Pastor aeternus). Co więcej, sam pomysł powierzenia zarządzania konfliktami ciału zdominowanemu przez polityków i miliarderów (Marc Rowan, Yakir Gabay) jest kwintesencją masonerii, która – jak ostrzegał Pius IX w Syllabusie błędów – dąży do zastąpienia Bożego porządku rządami „liczb i sumy materialnych sił” (błąd 60).
Amoralny ekumenizm władzy
Skład zaproszonych do Rady budzi głęboki niepokój. Obok „pana” Nawrockiego figuruje Władimir Putin – odpowiedzialny za ludobójstwo na Ukrainie oraz turecki minister Hakan Fidan wspierający islamskie bojówki. Taka „komunia bankierów i tyranów” stanowi pogwałcenie zasady św. Pawła: „Cóż wspólnego ma sprawiedliwość z nieprawością? Albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?” (2 Kor 6, 14).
Podawane są informacje, że do takiej Rady zapraszane są także osoby czy politycy, z którymi w żaden sposób po drodze polskiemu prezydentowi nie jest. Z całą pewnością takim politykiem jest Władimir Putin – dodał [Marcin Przydacz].
Katolicka nauka społeczna zawsze stała na straży zasady bonum ex integra causa – cel nie uświęca środków. Tymczasem Rada Pokoju realizuje dokładnie tę błędną zasadę, którą potępił Pius XI w Divini Redemptoris: „W imię pokoju godzi się na współpracę nawet z diabłem”. Obecność byłego premiera Tony’ego Blaira – architekta wojny w Iraku i zwolennika aborcji – dobitnie pokazuje, że chodzi o polityczny kalkul, a nie autentyczne dzieło pokoju.
Mamoną płatny pokój
Finansowanie Rady poprzez „opłaty członkowskie” po 1 mld dolarów obnaża jej prawdziwy charakter jako przedsięwzięcia korporacyjnego pod płaszczykiem humanitaryzmu. To kwintesencja kapitalistycznej logiki potępionej przez Leona XIII w Rerum novarum, gdzie „chciwość zysku przemienia handel w narzędzie wyzysku”. Biznesowe podejście do pokoju (członkostwo odnawialne za zgodą przewodniczącego) stanowi karykaturę chrześcijańskiej koncepcji pax Christi jako daru łaski.
Nie dziwi więc, że wśród architektów projektu znajdują się postaci jak Jared Kushner (zięć Trumpa) czy Marc Rowan (prezes Apollo Global Management) – reprezentujący interesy światowej finansjery. Cała struktura przypomina masoneryjne marzenie o „rządzie światowym”, czego Pius IX przestrzegał w Syllabusie (błąd 39: „Państwo jako źródło wszystkich praw posiada władzę nieograniczoną”).
Zamach na suwerenność i porządek prawny
Ambitne plany „rozwiązywania innych konfliktów” (w tym ukraińskiego) poprzez Radę Pokoju stanowią próbę podważenia istniejącego ładu międzynarodowego. Jak zauważa francuskie źródło cytowane przez AFP, inicjatywa „wykracza poza samą kwestię Gazy” i kwestionuje rolę ONZ. Jest to jawny przejaw globalistycznej utopii, przeciwko której Pius XII w Summi Pontificatus przestrzegał: „Pokój Chrystusa tylko w Królestwie Chrystusowym. Usiłowania, by zbudować powszechny pokój bez Boga, są z góry skazane na niepowodzenie”.
Administracja Trumpa postrzega Radę jako „potencjalny substytut ONZ, (…) rodzaj równoległego, nieoficjalnego organu zajmującego się konfliktami również poza Gazą”.
Co charakterystyczne, struktura Rady pozostaje celowo „niejasna” (jak przyznaje sam artykuł), co otwiera drogę do nadużyć władzy. Brak przejrzystości jest zaprzeczeniem katolickiej zasady bonum commune, która wymaga jasnych reguł sprawowania rządów (Pius XI, Quadragesimo anno). Tymczasem cały projekt przypomina raczej korporacyjną dyktaturę niż narzędzie prawdziwego pokoju.
Zamiast uciekać się do takich „nowych inicjatyw”, światowe przywództwo powinno powrócić do niezmiennych zasad katolickiej nauki społecznej: uznania panowania Chrystusa Króla, ochrony życia od poczęcia, obrony rodziny i sprawiedliwego podziału dóbr. Jak pisał Leon XIII w Rerum novarum: „Pokój nie może być oddzielony od sprawiedliwości” – a tej nie zapewnią żadne rady złożone z polityków i miliarderów.
Za artykułem:
Rada Pokoju zaczyna przybierać konkretną formę (gosc.pl)
Data artykułu: 20.01.2026







