Europejska Karta Ekumeniczna jako drogowskaz do apostazji
W katedrze św. Mikołaja w Kaliszu odbyła się kolejna edycja bluźnierczego spektaklu podszywającego się pod modlitwę o jedność chrześcijan. Portal ekai.pl relacjonuje wydarzenie z 24 stycznia 2026 r., gdzie pod przewodnictwem „biskupa” Damiana Bryla zgromadzili się przedstawiciele różnych sekt, w tym zwierzchnik schizmatyckiego Kościoła polskokatolickiego Andrzej Gontarek. Całość oprawiono w retorykę fałszywej duchowości, ignorującą extra Ecclesiam nulla salus – zasadę głoszącą, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia.
„W tym roku chcemy Panu Bogu dziękować za (… ) przyjęcie Europejskiej Karty Ekumenicznej. Chcemy, żeby ten dokument był dla naszych Kościołów dobrym drogowskazem”
– oznajmił „bp” Bryl. Tym samym jawnie poparł dokument sprzeczny z nauczaniem Piusa XI, który w encyklice Mortalium animos (1928) stanowczo potępił „zgubny błąd”, jakim jest wiara w możliwość jedności Kościoła z heretykami poprzez dialog. Papież przypominał: „Kościół katolicki jeden tylko ma ziemski zarząd i kierunek”. Tymczasem Europejska Karta Ekumeniczna – owoc masonerii i modernistów – forsuje relatywizm religijny, stawiając na równym poziomie prawdę objawioną i herezję.
Teologiczny bankructwo „zwierzchnika” Gontarka
Andrzej Gontarek, samozwańczy zwierzchnik sekty polskokatolickiej, posunął się do stwierdzenia:
„Nie przynosimy ze sobą Boga polskokatolickiego, prawosławnego, protestanckiego (… ) bo mamy Boga jedynego”
. To klasyczny przykład religijnego synkretyzmu, potępionego przez św. Piusa X w dekrecie Lamentabili sane (1907). Kościół zawsze nauczał, że heretycy i schizmatycy czczą fałszywego boga – wytwór własnych błędnych doktryn. Jak zauważył św. Robert Bellarmin: „Ci, którzy nie wierzą w Chrystusa lub nie wierzą w Niego tak, jak naucza Kościół, nie mogą mieć prawdziwej wiary w Boga”.
Gontarkowe wezwanie do „dzielenia się dobrem” z pominięciem konieczności nawrócenia na jedyną prawdziwą wiarę stanowi jawne odrzucenie misji ewangelizacyjnej Kościoła. Przypomina to raczej humanitarną filantropię niż katolicką miłość bliźniego, która „przede wszystkim troszczy się o zbawienie duszy” (św. Alfons Liguori).
Polska Rada Ekumeniczna – masońskie narzędzie destrukcji
Ks. Julian Kopiński z polskokatolickiej sekty podziękował za możliwość „wspólnego chwalenia Boga mimo różnic”. Ta retoryka to echo potępionych przez Piusa IX tez modernistów w Syllabusie błędów (1864):
„Protestantyzm jest niczym więcej niż inną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej, w której można podobać się Bogu równie dobrze jak w Kościele katolickim”
(pkt 18). Tymczasem Sobór Florencki (1442) definitywnie stwierdził: „Nikt, choćby nawet przelewający krew za imię Chrystusa, nie może być zbawiony, jeśli nie pozostaje w łonie Kościoła katolickiego i w jedności z nim”.
Lista uczestników wydarzenia mówi sama za siebie:
- „ks. Michał Kühn” z parafii „ewangelicko-augsburskiej” (czyli luterańskiej sekty odrzucającej ofiarny charakter Mszy);
- pastorzy Jerzy Rycharski i Janusz Wanat reprezentujący pentekostalną sektę „Kościoła Bożego w Chrystusie”;
- „ks. Roman Woźniak” z grupy określanej mianem „grekokatolickiej” – w rzeczywistości współpracującej z modernistyczną pseudomagisterią.
Msza? Nie – profanacja ołtarza!
Największym zgorszeniem pozostaje fakt, że to bluźniercze zgromadzenie odbyło się w kontekście tzw. „Mszy św.”. Jak przypomina bulla Pius IV Dominici gregis (1564), udział heretyków w katolickiej liturgii stanowi świętokradztwo. Co więcej, sama „Msza” sprawowana przez „bpa” Bryla – wyświęconego w nieważnych posoborowych rytach – nie posiada charakteru ofiarnego, będąc jedynie protestancką „wieczerzą zgromadzenia” (co potwierdza instrukcja Redemptionis Sacramentum z 2004 r., jednak my odrzucamy wszystkie dokumenty posoborowe).
Organizatorzy – „diecezja kaliska” i lokalny oddział Polskiej Rady Ekumenicznej – działają w myśl zasady: „Promiscua haereticorum et catholicorum sacra communicatio” (wspólne uczestnictwo katolików i heretyków w obrzędach), potępionej przez Benedykta XIV w konstytucji Ex quo primum (1756).
Duch Antychrysta za fasadą braterstwa
Całe to przedsięwzięcie wpisuje się w plan budowy religii uniwersalnej zapowiedzianej przez masońskiego „proroka” Alberta Pike’a. Hasło „Jeden Bóg i Ojciec” służy relatywizacji prawdy, gdyż – jak uczył Leon XIII w Satis cognitum (1896) – „Chrystus ustanowił jeden tylko Kościół, w przeciwnym razie nie byłoby jedności wiary ani kultu, lecz rozbicie i rozpad”.
Tymczasem uczestnicy kaliskiego spotkania konsekwentnie pomijają:
- konieczność nawrócenia heretyków na jedyną prawdziwą wiarę;
- obowiązek publicznego wyznawania królewskiej władzy Chrystusa nad narodami (Pius XI, Quas primas);
- groźbę wiecznego potępienia dla tych, którzy trwają w herezji.
Zamiast tego serwują się nam „deficytowe dobro” w postaci pustego humanizmu pozbawionego nadprzyrodzonej perspektywy. Ta „modlitwa” to w istocie akt apostazji – zdrady Chrystusa Króla pod płaszczykiem pobożności. Jak ostrzegał św. Wincenty à Paulo: „Komunikowanie z heretykami w rzeczach świętych jest komunikowaniem z demonami”.
Za artykułem:
24 stycznia 2026 | 07:36Modlitwa o jedność chrześcijan w Kaliszu (ekai.pl)
Data artykułu: 24.01.2026







