Portal Więź.pl w artykule Agaty Kulczyckiej z 24 stycznia 2026 propaguje naturalistyczną koncepcję uczuć oderwaną od katolickiej nauki o miłości teologalnej. „Ludzie, raz się żyje. Mówcie o swoich uczuciach” – brzmi hasło przewodnie tekstu, które stanowi klasyczny przykład redukcji nadprzyrodzonej cnoty do psychologicznych emocji. Autorka, podając się za psychoterapeutkę i studentkę teologii, forsuje modernistyczną wizję relacji międzyludzkich, gdzie „szczera bliskość” zastępuje łaskę uświęcającą, a „zdrowa emocjonalnie duchowość” wypiera konieczność stanu łaski.
Psychologizacja cnót w posoborowej narracji
Kulczycka pisze: „Czy trudne jest mówienie tego rodzicom, partnerom, dzieciom, przyjaciołom? Czy prościej jest oznaczyć kumpla na zdjęciu i podpisać je «best bro ever», czy powiedzieć mu: «Dziękuję, że zawsze mogę na Ciebie liczyć»?”. To fałszywe przeciwstawienie pomija fundamentalną prawdę, że miłość chrześcijańska (agape) nie jest emocjonalnym ekshibicjonizmem, lecz cnotą wlaną przez Boga (1 Kor 13, 1-13). Jak nauczał św. Tomasz z Akwinu: „Miłość jest przyjaźnią człowieka z Bogiem, która polega na uczestnictwie w szczęściu wiecznym” (Summa Theologiae II-II, q. 23, a. 1). Tymczasem ośrodek Więź.pl promuje terapeutyczny substytut wiary, gdzie wystarczy „być szczerym” zamiast być w stanie łaski.
„Świat wirtualny umożliwia szczególny rodzaj regulacji emocjonalnej. Pozwala przeżywać uczucia «na zewnątrz» relacji, bez konieczności ich ujawniania w realnym kontakcie” – cytuje Kulczycka Martę Rużyłowicz-Szeremetę.
Ta obserwacja, choć trafna, służy jedynie jako punkt wyjścia do kolejnego błędu: pominięcia faktu, że prawdziwa miłość wymaga ofiary krzyża (Mt 16, 24), a nie psychologicznych technik. Brak jakiegokolwiek odniesienia do nauki Piusa XII o niebezpieczeństwach współczesnych mediów (Encyklika Miranda prorsus) czy św. Pawła o konieczności „ukochania niewygodnej prawdy” (2 Tes 2, 10) demaskuje naturalistyczne przesłanie całego tekstu.
Modernistyczne źródła „zdrowej duchowości”
Szczególnie niepokojący jest fragment o „pomocy osobom skrzywdzonym przemocą seksualną w Kościele”. Choć sama troska o ofiary jest chwalebna, kontekst działalności Kulczyckiej w fundacji „Składak” współprowadzącej rekolekcje kapłańskie z osobami „skrzywdzonymi” budzi poważne wątpliwości doktrynalne. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX (1864): „Kościół nie może rezygnować z prawa do wyłącznego kształtowania duchowieństwa” (punkt 45). Włączanie osób świeckich w formację kapłanów to jawne naruszenie kanonu 132 §1 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r.
Promowana przez autorkę „zdrowa emocjonalnie duchowość” to w istocie odgrzewany modernizm potępiony w dekrecie Lamentabili sane exitu św. Piusa X (1907), który przestrzegał przed „redukcją wiary do subiektywnych przeżyć” (punkt 25). Kulczycka, studiująca teologię w posoborowych strukturach, reprezentuje właśnie to podejście – gdy pisze o „współprzeżywaniu” jako celu samym w sobie, bez odniesienia do obiektywnych norm moralnych.
Tymczasem Królowa Marja w objawieniach prawdziwie zatwierdzonych (np. w Lourdes) nigdy nie wzywała do „szczerości emocjonalnej”, lecz do modlitwy różańcowej, pokuty i nawrócenia grzeszników. Jak przypomina encyklika Piusa XI Quas Primas (1925): „Pokój Chrystusowy możliwy jest tylko w Królestwie Chrystusowym” – nie zaś w psychologicznych technikach komunikacyjnych.
Antyklerykalny podtekst i negacja hierarchii
Artykuł utrwala niebezpieczną narrację o „przemocy seksualnej w Kościele” jako swoistym znaku firmowym instytucji, co stanowi klasyczny przykład posoborowego antyklerykalizmu. Brak rozróżnienia między grzesznikami w Kościele a samym Kościołem jako Mistycznym Ciałem Chrystusa jest rażącym naruszeniem eklezjologii wyrażonej w encyklice Piusa XII Mystici Corporis (1943).
Wspomniane rekolekcje „Z martwych wstanie” współprowadzone przez świeckich to jawna kontestacja władzy biskupiej, zakazana przez kanon 1257 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Ten sam duch przebija z hasła „Ludzie, raz się żyje” – które jest żywcem zaczerpnięte z liberalnego indywidualizmu, nie zaś z chrześcijańskiego memento mori.
Erozja pojęcia miłości w posoborowiu
Najgłębszy błąd artykułu tkwi w zawężeniu miłości do płaszczyzny psychologicznej. Tymczasem Sobór Trydencki (sesja VI, kan. 7) definitywnie potępił tych, którzy twierdzą, że „wszystkie uczynki przed usprawiedliwieniem są grzechami”. Miłość bez łaski uświęcającej jest jedynie naturalną cnotą – nie zaś drogą do zbawienia. Jak ostrzegał św. Augustyn: „Jeśli nie będziecie uczestnikami mojej miłości, na nic wam się przyda wszelkie ludzkie przywiązanie” (Homilie na Ewangelię Jana, 65, 2).
Portal Więź.pl, promujący „personalistyczne spojrzenie”, w rzeczywistości propaguje personalizm oderwany od tomistycznych fundamentów – co Pius XII potępił w przemówieniu do uczestników Kongresu Rodziny (1951). Gdy Kulczycka pisze o „otwarciu drogi do szczerej bliskości”, zapomina, że każda autentyczna bliskość musi być oczyszczona przez krzyż (Mk 8, 34).
W czasach apostazji, gdy struktury okupujące Watykan porzuciły misję głoszenia Ewangelii, teksty takie jak analizowany służą jedynie utrwaleniu kultu człowieka zamiast kultu Boga. Jak przestrzegał św. Paweł: „Jeśli tylko w tym życiu nadzieję pokładamy w Chrystusie, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania” (1 Kor 15, 19). Prawdziwa miłość nie kończy się na „raz się żyje” – lecz sięga wieczności.
Za artykułem:
Ludzie, raz się żyje. Mówcie o swoich uczuciach (wiez.pl)
Data artykułu: 24.01.2026


