Portal Tygodnik Powszechny relacjonuje rozmowę z Ronem Iveyem, doradcą „papieża” Leona XIV ds. sztucznej inteligencji, który przedstawia technologiczny utopizm jako wyzwanie dla „Kościoła”. Wypowiedź ta odsłania głęboką apostazję struktur posoborowych, które porzuciły nadprzyrodzoną misję Kościoła na rzecz świeckiego doradztwa etycznego.
Naturalistyczne zawężenie misji Kościoła
Ron Ivey deklaruje: „Kościół ma moralny obowiązek zaoferować wiernym odpowiedź na rewolucję, która właśnie zachodzi”. To jawna redukcja nadprzyrodzonej misji Kościoła – jedynego stróża zbawczych prawd – do roli bioetycznego think-tanku. Jak nauczał Pius XI w Quas Primas: „Pokój Chrystusowy może zapanować jedynie w Królestwie Chrystusowym”, nie zaś w dialogu z transhumanistycznymi sektami.
„Antiqua et nova”: modernistyczna mistyfikacja
Chwalona przez Iveya watykańska nota „Antiqua et nova” (2025) stanowi klasyczny przykład modernistycznej dywersji językowej. Dokument ten głosi, że
„AI ocenia nas tylko na podstawie pracy i rezultatów, a przecież nie można pomijać godności człowieka”
– co jest karykaturą katolickiej nauki o godności osoby ludzkiej jako imago Dei. Godność ta pochodzi bowiem wyłącznie z uczestnictwa w życiu Bożym (2 P 1,4), nie zaś z humanistycznych deklaracji.
Tech-gnoza jako współczesne bałwochwalstwo
Ivey zdradza, że w Dolinie Krzemowej „ludzie wierzą, że budują boga – superinteligencję czy wręcz osobliwość”. To bezpośrednie wypełnienie się słów Psalmisty: „Bałwany ich są śrebro i złoto, robota rąk człowieczych. […] Podobni niech im będą, którzy je czynią” (Ps 113B:4,8). Już św. Paweł przestrzegał przed „przebóstwieniem stworzenia zamiast Stwórcy” (Rz 1:25), co dziś przybiera postać technologicznej gnozy.
AI jako narzędzie demoralizacji
Przyznanie, że „AI-dziewczyny i AI-chłopcy osłabiają nasze społeczne i emocjonalne zdolności” nie zmienia faktu, że struktury posoborowe same stały się narzędziem duchowej degradacji. Gdy prawowici pasterze powinni głosić: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” (Wj 20:3), oni zajmują się „refleksją” nad chatbotami – jak gdyby możliwy był kompromis z bałwochwalstwem.
Transhumanizm kontra Królestwo Chrystusowe
Próby przeciwstawienia transhumanizmu rzekomo „progresywnemu” katolicyzmowi to kolejny sofizmat. Ivey twierdzi: „Kościół naucza, że człowiek ma się upodabniać do Boga, stanowi przeciwwagę dla transhumanizmu”. Tymczasem upodobnienie do Boga (2 Kor 3:18) dokonuje się wyłącznie przez łaskę uświęcającą, nie zaś przez „pozytywną odpowiedź” na technologiczne wyzwania. Jak przypomina Syllabus Piusa IX (pkt 13), Krzyż Chrystusowy jest jedyną drogą zbawienia, nie zaś dialog ze zwodzicielami.
Fałszywy prorok nowej ery
Postać Rona Iveya jako „doradcy papieskiego” ujawnia całkowite oderwanie posoborowej sekty od depozytu wiary. Gdy św. Pius X potępiał modernizm jako „zbiór wszystkich herezji” (Lamentabili, pkt 65), dziś jego duchowi spadkobiercy zajmują się „wspólnotowym rozeznawaniem” w sprawach AI. To nie Kościół, lecz parodia Kościoła, która – jak zapowiedziano – „będzie mówić rzeczy zdumiewające przeciwko Bogu” (Dn 7:25).
Tym, którzy szukają prawdziwej odpowiedzi na technologiczny chaos, pozostaje powrót do Regnum Christi – Królestwa Chrystusa Króla, gdzie „wszystkie rzeczy poddane są pod nogi Jego” (1 Kor 15:27). Wszelkie zaś struktury współpracujące z tech-gnozą są jedynie współczesną wieżą Babel, skazaną na rozproszenie przez Boży sąd.
Za artykułem:
W Dolinie Krzemowej wierzą, że budują boga. Co można przeciwstawić tej nowej religii? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








