Portal „Gość Niedzielny” publikuje przesłanie przewodniczącego Episkopatu Polski abpa Tadeusza Wojdy SAC z okazji rozpoczęcia Wielkiego Postu 2026. Abp Wojda zachęca do „odkrywania na nowo miłosierdzia Bożego, szczególnie w sakramentach spowiedzi i Eucharystii”, podkreślając, że „sensem tej czterdziestodniowej duchowej drogi jest przygotowanie się do Wielkanocy” i że „nie jest to czas biernego oczekiwania, lecz aktywnego nawrócenia i czujności”. Nawiązując do 800. rocznicy śmierci św. Franciszka z Asyżu, przywołuje jego modlitwę o pokój, kończąc wezwaniem: „Szukajmy zatem Chrystusa na drogach naszej codzienności”. To przesłanie, choć pozornie pobożne, jest symptomaticzne dla modernistycznej sekty posoborowej, która redukuje wiarę katolicką do etyki społecznej i dewocyjnego humanitaryzmu, pozbawiając ją dogmatów, sakramentów w prawdziwej formie oraz obowiązku publicznego wyznawania jedynego Kościoła.
Naturalistyczna duchowość episkopatu: redukcja Wielkiego Postu do humanitaryzmu
Przewodniczący Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC, w liście na początek Wielkiego Postu 2026, przedstawia program duchowości dla wiernych, który – choć ubrany w pobożne słownictwo – w istocie odzwierciedla radykalny brak katolickiej treści charakterystyczny dla struktur posoborowych. Jego przesłanie skupia się na subiektywnej „duchowej drodze”, „odkrywaniu miłosierdzia” i „szukaniu Chrystusa na drogach codzienności”, całkowicie przemilczając fundamentalne prawdy wiary, konieczność uczestnictwa w prawdziwych sakramentach oraz obowiązek walki z herezjami, które od dziesięcioleci niszczą Kościół. Taka redukcja wiary do immanentnej etyki i emocjonalnego doświadczenia jest bezpośrednim owocem soborowej rewolucji i stanowi formę apostazji.
Autorytet abpa Wojdy: biskup sekty posoborowej
Z perspektywy integralnej wiary katolickiej, abp Wojda nie jest prawdziwym biskupem w rozumieniu Kościoła katolickiego. Jako uczestnik struktur posoborowych, które odrzucają niezmienną doktrynę i liturgię, podlega zasadzie, iż heretyk (a fortiori cała wspólnota heretycka) traci wszelką jurysdykcję ipso facto. Św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice nauczał, że jawny heretyk przestaje być członkiem Kościoła i głową, a zatem nie może sprawować urzędu. Bulla Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV stanowi, że promocja heretyka jest „nieważna, nieobowiązująca i bezwartościowa”. Abp Wojda, jako biskup koncelebrant z uzurpatorami i uczestnik liturgii invalidnej (Mszy Nowus Ordo), wchodzi w komunię z herezją i apostazją. Jego nauczanie nie ma mocy wiążącej, a wezwania do postu i nawrócenia są pozbawione skuteczności, ponieważ nie wynikają z prawdziwego Kościoła, lecz z sekty, która zrewidowała wiarę podług modernistycznych zasad.
Faktograficzna dekonstrukcja: piękne słowa, puste znaczenie
Artykuł źródłowy cytuje abpa Wojdę: „Niech ten czas stanie się dla nas okazją do ponownego zbliżenia się do Chrystusa” oraz „Szukajmy zatem Chrystusa na drogach naszej codzienności”. Te sformułowania, pozornie pobożne, są niebezpiecznym pustosłowiem. Gdzie w tym przesłaniu jest Chrystus? Nie jako Odkupiciel, który złożoną Krwią Swoją wykupił ludzkość, ale jako abstrakcyjny „przyjaciel” czy „obraz” do odkrycia w codzienności. Milczy się tu o Chrystusze Królu, którego panowanie nad narodami i społeczeństwami wymaga publicznego wyznania Jego praw i podporządkowania Mu wszystkich spraw ludzkich. Encyklika Piusa XI Quas Primas naucza, że „Królestwo Chrystusa obejmuje wszystkich ludzi” i że „nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania”. Abp Wojda redukuje Królestwo Chrystusa do subiektywnego doświadczenia „duchowej drogi”, co jest zaprzeczeniem katolickiej eklezjologii i zapoczątkowaniem niebezpiecznego naturalizmu.
Podobnie, wezwanie do „odkrywania miłosierdzia Bożego, szczególnie w sakramentach spowiedzi i Eucharystii” jest obliczone na wprowadzenie w błąd. Sakramenty w strukturach posoborowych są w większości przypadków invalidne lub złej formy. Msza Nowus Ordo, powszechnie odprawiana, jest „profanacją najświętszej Ofiary Kalwarii” (kard. Bugnini), a spowiedź często pozbawiona jest konieczności wyrzeczenia się herezji i nawrócenia do katolickiej wiary. Abp Wojda nie ostrzega, że przyjmowanie „Komunii” w takich strukturach, gdzie Msza została zredukowana do stołu zgromadzenia, jest świętokradztwem i bałwochwalstwem. Milczy o konieczności unikania tych sakramentów, dopóki nie powrócimy do prawdziwego Kościoła i tradycyjnej formy.
Język nowomowy: „duchowa droga” zamiast „drogi krzyżowej”
Analiza językowa przesłania abpa Wojdy ujawnia typowe dla modernizmu przejście od obiektywnej, dogmatycznej wiary do subiektywnej, immanentnej duchowości. Określenie „duchowa droga” (zamiast np. „droga krzyżowa” lub „droga doskonałości ewangelicznej”) sugeruje proces samodoskonalenia, a nie uczestnictwo w ofierze Chrystusa i łasce przez sakramenty. „Aktywne nawrócenie i czujność” brzmi jak slogan psychologiczny, a nie wezwanie do pokuty, wyrzeczenia się grzechu i wiary w jedynego Boga. Nawiązanie do św. Franciszka jest szczególnie niepokojące. Modlitwa o pokój: „O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju. Spraw abyśmy mogli, nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać…” – choć piękna, w ustach abpa Wojdy staje się instrumentalizacją wiary do celów społecznych, pozbawioną wymiaru ofiary i odkupienia. Św. Franciszek żył w całkowitej zgodzie z Kościołem katolickim, podczas gdy abp Wojda reprezentuje sektę, która zrewidowała wiarę. To bluźniercze przywoływanie świętego do usprawiedliwienia modernistycznej agendy.
Teologiczna próżnia: milczenie o ofierze i herezjach
Najbardziej rażącym w przesłaniu abpa Wojdy jest teologiczna próżnia. W całym tekście nie ma ani jednego odwołania do centralnej prawdy wiary: Ofiary Mszy Świętej jako niezmiennego odtwarzania ofiary Kalwarii. Pius XI w Quas Primas podkreśla, że Chrystus „jako Kapłan złożył ofiarę ze Siebie samego za grzechy nasze i wiecznie ją składa”. Abp Wojda milczy o tym, że bez prawdziwej Mszy Trydenckiej nie ma łaski, nie ma ofiary przebłagalnej, a post staje się jedynie dietą lub ćwiczeniem moralnym. Syllabus Errorum Piusa IX potępia błąd nr 24: „Kościół nie ma mocy używania siły, ani żadnej władzy czasowej, bezpośredniej czy pośredniej”. W kontekście Wielkiego Postu oznacza to, że Kościół ma prawo i obowiązek nauczać, że post i wyrzeczenia mają sens tylko w oparciu o ofiarę Chrystusa i w intencji naprawienia obrazu Bożego. Abp Wojda, nie wspominając o ofierze, redukuje post do ludzkiego wysiłku, co jest zaprzeczeniem łaski.
Równie niepokojące jest milczenie o herezjach, które od 60 lat zalewają Kościół. Syllabus Errorum potępia błąd nr 15: „Każdy człowiek jest wolny wybrać i wyznawać religię, którą uzna za prawdziwą”. To właśnie podłożem współczesnego ekumenizmu, w który wpisuje się język abpa Wojdy o „szukaniu Chrystusa na drogach codzienności” – bez wskazania, że można Go znaleźć tylko w Kościele katolickim. Błąd nr 77: „W obecnych czasach nie jest już pożądane, aby religia katolicka była jedyną religią państwa, wykluczając inne kulty”. Abp Wojda, nie mówiąc o publicznym panowaniu Chrystusa Króla (czego nauczał Pius XI), akceptuje laicyzację społeczeństwa. Jego przesłanie jest więc nie tylko pustym humanitaryzmem, ale i ukrytym poparciem dla wolności religijnej i ekumenizmu, potępionych przez Piusa IX.
Symptomatologia apostazji: kler mówi, ale nie głosi Chrystusa
Przesłanie abpa Wojdy jest typowym objawiem systemowej apostazji, o której ostrzegał św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis i dekrecie Lamentabili sane exitu. Moderniści, jak pisze Pius X, „pod pozorem poważniejszej krytyki oraz w imię metody historycznej” zmierzają do „skażenia” dogmatów. Abp Wojda, nie wspominając o dogmatach, o herezji Bergoglio (który zmarł w 2025, ale jego duchowość przetrwała), o konieczności wyznawania wiary bez kompromisów, wchodzi w tę linię. Jego język jest „duchowy”, ale pozbawiony treści nadprzyrodzonej. Milczy o sakramentach jako koniecznych drodze łaski, o sądzie ostatecznym, o wiecznym potępieniu – bo to „niepokoi” współczesnego człowieka. To jest właśnie „duchowość” posoborowa: emocje, dobre uczynki, „szukanie Chrystusa”, ale bez Chrystusa w Eucharystii, bez Kościoła jako jedynego zbawiciela, bez walki z błędami.
Nawet wezwanie do spowiedzi jest heretyckie w kontekście, gdyż w strukturach posoborowych spowiedź często pozbawiona jest konieczności wyrzeczenia się herezji i nawrócenia do katolickiej wiary. Syllabus Errorum (błąd nr 21) potępia: „Kościół nie ma mocy definiowania dogmatycznie, że religia katolicka jest jedyną prawdziwą religią”. Abp Wojda, nie mówiąc o tym, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia (czego nauczał Pius IX w Quanto conficiamur), zachęca do „odkrywania miłosierdzia” bez konieczności wyrzeczenia się błędnych wyznań. To jest ekumenizm w praktyce.
Konkluzja: odrzucenie modernistycznej pustki i powrót do Tradycji
Przesłanie abpa Wojdy na Wielki Post 2026 jest kolejnym dowodem na to, że struktury posoborowe całkowicie odeszły od katolickiej wiary. Ich kler mówi językiem pobożności, ale treść tej pobożności jest naturalistyczna, humanistyczna i pozbawiona nadprzyrodzonego charakteru sakramentów. Wielki Post, zgodnie z niezmienną tradycją Kościoła, to czas pokuty, wyrzeczenia, modlitwy, ale przede wszystkim uczestnictwa w prawdziwej Ofierze Mszy Świętej i spowiedzi w celu odzyskania stanu łaski. Bez tego jest jedynie dietą lub ćwiczeniem moralnym, które nie przynosi owoców zbawienia.
Wierni katolickie muszą odrzucić takie „przesłania” i wrócić do niezmiennej Tradycji, reprezentowanej przez Kościół przedsoborowy i współczesnych biskupów i kapłanów, którzy – zachowując wierność – sprawują swój urząd w ukryciu. Tylko prawdziwa Msza Trydencka, prawdziwa spowiedź, wyznanie wiary bez kompromisów i publiczne wyznawanie Królestwa Chrystusa (czego domagał się Pius XI) mogą przygotować nas do Wielkanocy. Czas Wielkiego Postu nie jest czasem na „duchowe doświadczenia” w sekcie, lecz na pokutę i nawrócenie do jedynego Kościoła katolickiego, którego zewnętrzna formy zostały zniszczone, ale który trwa w wiernych.
Za artykułem:
Przewodniczący Episkopatu: Niech czas Wielkiego Postu zbliży nas do Chrystusa (gosc.pl)
Data artykułu: 17.02.2026






