Portal Gość Niedzielny (28 sierpnia 2025) relacjonuje wyjaśnienia dr. Sebastiana Szklarka dotyczące pomiarów stanu Wisły w Warszawie, gdzie odnotowano rekordowo niski poziom 6 cm. Ekohydrolog z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN tłumaczy, że „zero na wodowskazie to umowny punkt odniesienia” nieoznaczający wyschnięcia rzeki, wskazując na procesy erozji i antropogeniczne przekształcenia koryta. Artykuł ogranicza się do czysto materialistycznej analizy zjawisk hydrologicznych, całkowicie pomijając ich metafizyczny i moralny wymiar w perspektywie odwiecznego porządku Bożego.
Redukcja stworzenia do laboratoryjnego eksperymentu
Katastrofalne pominięcie przyczyny pierwszej w analizie zjawisk przyrodniczych stanowi jawną apostazję od katolickiego rozumienia świata jako liber naturae (księgi natury) objawiającej chwałę Stwórcy. Jak nauczał papież Pius XII w encyklice Humani generis: „Prawdziwa nauka (…) nigdy nie sprzeciwia się prawdom wiary chrześcijańskiej” (AAS 42 [1950], s. 575). Tymczasem przedstawiona narracja, skupiona wyłącznie na czynnikach naturalnych i ludzkich, implikuje przyjęcie heretyckiego założenia o autonomii stworzenia względem Boga – co już w 1864 roku potępił Pius IX w Syllabusie jako błąd naturalizmu (pkt 3).
Susza jako symptom moralnego bankructwa
Przemilczenie duchowych przyczyn klęsk żywiołowych jest zdradą misji katolickiego dziennikarstwa. Św. Augustyn w Państwie Bożym jednoznacznie wskazywał, że „plagi zesłane na Egipt były nie tylko karą, ale przede wszystkim znakiem mocy Boga nad stworzeniem” (Lib. X, cap. 12). Tymczasem artykuł, używając biurokratycznego języka („SNQ – wielkość średniego niskiego przepływu”), redukuje dramat suszy do problemu technicznego. To echo modernistycznej herezji potępionej przez św. Piusa X w Pascendi, gdzie demaskowano „tendencję do sprowadzania religii do czystego humanitaryzmu” (ASS 40 [1907], s. 642).
Kult nauki zastępuje cześć należną Bogu
Bezkrytyczne cytowanie autorytetu „Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN” bez katolickiej oceny metodologii badań stanowi cichą apostazję. Papież Pius XI w Divini Redemptoris ostrzegał przed „fałszywym humanitaryzmem, który lekceważy najwyższe dobro – zbawienie duszy” (AAS 29 [1937], s. 106). Tymczasem przedstawiona analiza, skupiona na wskaźnikach hydrometrycznych, całkowicie ignoruje rzeczywisty problem: moralne przyczyny dewastacji stworzenia, o których mówi św. Paweł: „Stworzenie bowiem zostało poddane marności (…) z powodu tego, który je poddał” (Rz 8,20).
Milczenie o publicznym panowaniu Chrystusa Króla
Najcięższym zarzutem jest całkowity brak wezwania do nawrócenia i publicznego uznania monarchii społecznej Chrystusa jako remedium na ekologiczne kryzysy. Jak nauczał Pius XI w Quas Primas: „Pokój Chrystusa w królestwie Chrystusowym” (AAS 17 [1925], s. 609) jest jedyną drogą do przywrócenia harmonii w stworzeniu. Przedstawienie suszy jako wyłącznie „problem hydrologiczny” świadczy o całkowitej utracie nadprzyrodzonej perspektywy charakterystycznej dla neo-kościoła posoborowego.
Nauka bez Boga jako narzędzie neo-pogaństwa
Gdy dr Szklarek stwierdza: „Zero wodowskazu (…) nie należy mylić z głębokością koryta”, ujawnia się zasadniczy błąd epistemologiczny: wiara w możliwość obiektywnego poznania stworzenia bez odniesienia do Stwórcy. To dokładnie ten sam błąd, który potępiał św. Pius X w dekrecie Lamentabili, wymieniając tezę 58: „Prawda nie jest bardziej niezmienna niż sam człowiek, ponieważ rozwija się z nim, w nim i przez niego” (Denzinger 2058). W ten sposób hydrologia staje się nowym kultem zastępującym teologię.
Za artykułem:
Ekohydrolog: zero wodowskazie nie oznacza wyschniętej rzeki (gosc.pl)
Data artykułu: 28.08.2025