Teatr bez Boga: Jak Jon Fosse i łódzkie sceny odcinają się od Tradycji

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (31 marca 2026) informuje o próbach do spektaklu „Sen o jesieni” Jona Fossego w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka w Łodzi. Wywiad z reżyserem Tomaszem Fryzełem i scenografką Anną Oramus ujawnia całkowite odcięcie tej inicjatywy od katolickiej wizji sztuki i życia, redukując ją do świeckiego, egzystencjalnego humanitaryzmu pozbawionego nadprzyrodzonego sensu. Spektakl, przedstawiający duchowe spotkania na cmentarzu, staje się syntezą współczesnej choroby: pięknego, pustego gestu, który w próżni doktrynalnej sekty posoborowej próbuje wypełnić ludzką tęsknotę za transcendencją, lecz bez Chrystusa i Jego Kościoła pozostaje jedynie literackim ćwiczeniem w melancholii.


Redukcja sacrum do estetyki egzystencjalnej

Analiza tekstu źródłowego od razu ujawnia fundamentalny błąd: sztuka, zwłaszcza teatr, jest tu pojmowana wyłącznie jako przestrzeń do badania ludzkich stanów emocjonalnych („melancholia”, „utrata”, „pamięć”), a nie jako środek do gloryfikacji Boga i prowadzenia dusz do zbawienia. Reżyser Tomasz Fryzeł mówi o „świeckiej epifanii” i „zatrzymaniu czasu”. To język filozoficzny, nie teologiczny. Pomija się całkowicie, że prawdziwa sztuka katolicka – od misteriów średniowiecza po dzieła św. Jana Pawła II – służyła przede wszystkim odsłonięciu tajemnicy Odkupienia. W encyklice Quas Primas Pius XI przypomina, że „Królestwo Chrystusowe jest przede wszystkim duchowe” i że Chrystus króluje w umyśle, woli i sercu człowieka. Tu króluje jedynie subiektywne odczucie. Scenografia Anny Oramus – „czarne, pofalowane podłoże” przypominające „spaloną ziemię” – to metafora duchowej pustki, nie zaś miejsca, gdzie jak w prawdziwym kościele, ziemia jest poświęcona i nasycona Krwią Chrystusa. Brakuje sakramentalnego wymiaru, brakuje Krzyża, brakuje Mszy Świętej. To jest teatr pozbawiony Ofiary.

Język humanitaryzmu jako substytut języka wiary

Słownictwo użyte w wywiadzie jest wyraziste: „egzystencjalny”, „paradoks czasowy”, „moment uświadomienia”, „energia przestrzeni”. To słownictwo psychologii i filozofii egzystencjalnej, nie katolickiej teodicei. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis potępił modernistów za redukcję wiary do „uczucia religijnego”. Tu mamy dokładnie ten mechanizm: zamiast mówić o łasce, o sakramentach, o konieczności pokuty i pojednania z Bogiem, mówi się o „pęknięciach w rzeczywistości” i „napięciach w tekście”. Jest to czysto imanentystyczne patrzenie. Nawiązanie do „cmentarza” mogłoby być głęboko katolickie (memento mori, oczekiwanie na zmartwychwstanie), lecz w ujęciu Fossego i jego tłumaczy staje się jedynie plastycznym tłem do rozważań o nietrwałości. W Quanto Conficiamur Moerore Pius IX pisał o „śmierci i sądzie wiecznym” jako o realiach, które powinny kształtować życie. Tutaj śmierć jest jedynie estetycznym motywem.

Pominięcie Królestwa Chrystusa jako źródła wszelkiej prawdziwej sztuki

Najbardziej bolesnym milczeniem jest całkowite przemilczenie roli Chrystusa Króla jako jedynego źródła ładu, piękna i prawdy. W encyklice Quas Primas Pius XI naucza, że „Królestwo Chrystusowe obejmuje wszystkich ludzi” i że „nie ma innego imienia pod niebem, danego ludziom, w którym mamy być zbawieni” (Dz 4,12). Spektakl Fossego, opisany jako „świecka epifania”, jest dokładnym przeciwieństwem: jest epifanią bez Boga. Reżyser marzy o „krótkim momencie uświadomienia sobie własnego istnienia”, podczas gdy prawdziwa epifania to objawienie się Chrystusa w duszy przez łaskę. Teatr, który nie prowadzi do Chrystusa, jest – w świetle katolickiej etyki – bezwartościowy, a nawet szkodliwy, gdyż utrwala człowieka w jego samotności. Syllabus błędów Piusa IX potępia błąd, że „Kościół nie powinien mieć władzy nad państwem i społeczeństwem” (błęd 19, 20). Tutaj mamy jego kulminację: sztuka całkowicie wyparowana z Kościoła, żyjąca na marginesie, nie służąca Królestwu Chrystusowemu.

Symptom apostazji: kultura w niewoli laicyzmu

Ten spektakl nie jest odosobnionym zjawiskiem. Jest on logiczną konsekwencją systemowej apostazji, o której pisał Pius XI w Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. Kultura, odcięta od swego źródła, które jest Chrystus, staje się samowystarczalna i pusta. Łódzki Teatr Nowy, jako instytucja państwowa w Polsce, działa w pełni w ramach sekty posoborowej, która – jak wykazał Pius IX w Lamentabili sane exitu – redukuje sakramenty i wiarę do „psychologicznej rozmowy” (błęd 46). Spektakl o „duchach na cmentarzu” to idealna metafora stanu duszy w sekcie posoborowej: żywi, ale duchowo martwi, krążący wokół pustki, nie mogący dotrzeć do żywego źródła, którym jest prawdziwy Kościół katolicki z Mszywą Trydencką i ważnymi sakramentami. To nie jest krytyka samego Fossego – pisarza poza Kościołem – ale bezwzględna krytyka środowiska, które taki tekst wybiera i tak go inscenizuje, nie zadając sobie trudu, by go osadzić w nadprzyrodzonym kontekście.

Konieczność powrotu do sztuki służącej Królestwu Chrystusowemu

W obliczu takiej pustki, jedynym lekarstwem jest powrót do integralnego katolicyzmu. Sztuka musi znów stać się służebnicą Ewangelii. Pius XI w Quas Primas apelował, by „wszyscy wierni zrozumieli, że pod sztandarem Chrystusa-Króla dzielnie i zawsze walczyć powinni”. To nie jest walka o cenzurę, ale o prawdę. Prawdziwy teatr katolicki nie będzie się bał poruszać tematów śmierci i egzystencji, ale zawsze wskazywał na Jedyną, która jest Jezus Chrystus. Gdyby scenografia tego spektaklu zawierała choćby symbol Krzyża, choćby nawiązanie do modlitwy za zmarłych, byłaby to choć iskierka nadziei. Jej brak jest świadectwem duchowego bankructwa. W Quanto Conficiamur Moerore Pius IX napisał: „Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast”. Gdzie są te „zastępy” w dzisiejszej kulturze? Zastąpiono je duchami na scenie. Czas, by odrzucić tę pustkę i wrócić do tego, co jest „życiem i światłością ludzkości” – do Chrystusa Króla.

Ostatnie wezwanie: odrzucenie kultury bez Boga

Artykuł w „Tygodniku Powszechnym” jest nieświadomym świadectwem głębokiej kryzysu. Opisuje się techniczne aspekty inscenizacji, ale nie zadaje najważniejszego pytania: po co ten spektakl w świecie, który ginie bez Boga? W Quas Primas Pius XI ostrzegał: „Gdy poza Chrystusem i Jego prawdziwym Kościołem nie ma uzdrowienia”. Ten spektakl, w swej doskonałej artystycznej formie, jest właśnie taką iluzją uzdrowienia. Jest jak świeca bez ognia – ma kształt, ale nie daje światła. Dla katolika integralnego jedyną odpowiedzią jest całkowite odrzucenie takiej „kultury” jako heretyckiej i dążenie do odtworzenia sztuki, która – jak wszystkie rzeczy – ma służyć chwale Boga. Nie chodzi o niszczenie teatru, ale o jego odzyskanie dla Chrystusa. „Niechaj Chrystus króluje w umyśle, w woli, w sercu i w ciele” – to jest program, który stoi w ostrej sprzeczności z everything, co przedstawia łódzka próba.


Za artykułem:
Fosse i Fryzeł, fragment większej całości. O łódzkich spektaklach
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 31.03.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.