Artykuł portalu The Pillar (30 kwietnia 2026) relacjonuje, jak biskup Kansas City-St. Joseph, James Vann Johnston, z radością przyjął zaproszenie właściciela Kansas City Royals do konferencji prasowej ogłoszenia planów budowy nowego stadionu MLB – stadionu, którego home plate ma znajdzie się zaledwie sto metrów od wieży parafii Our Lady of Sorrows. Johnston widzi w tym „wspaniałą okazję do ewangelizacji”, nową „trasę bazową dla Ewangelii” i „bramę do Kościoła” dla osób, które „normalnie nie miałyby związku z Kościołem”. Biskup planuje dostosować godziny Mszy do meczów, utrzymywać kościół otwysty dla spowiedzi i adoracji, a także liczy na wzrost liczby parafian dzięki rozwojowi mieszkaniowemu wokół stadionu. Artykuł przedstawia tę sytuację jako triumf – zarówno dla parafii, jak i dla samego biskupa, który z dumą informuje, że wieża kościoła będzie „najwyższą rzeczą” w okolicy, wyższą niż sam stadion. To jest właśnie wizja „Kościoła”, który mierzy sukces liczbą widzów telewizyjnych i bliskością do rozrywki masowej.
Stadion jako nowy ołtarz – redukcja Kościoła do atrakcyjnej przystani
Portal The Pillar prezentuje tę historię z niemal entuzjastycznym uniesieniem, jakby bliskość stadionu baseballu była darem niebios dla zanikającej parafii. Biskup Johnston mówi wprost: „Chcemy, aby ludzie włączili parafię w swoje doświadczenie związane z dniem meczowym” i „to daje nam wspaniałą bramę do innych ludzi, którzy normalnie nie miałyby związku z Kościołem”. Te słowa, pozornie pełne optymizmu pasterskiego, są w istocie dokumentem duchowej pustki, w jakiej funkcjonuje posoborowe „duchowieństwo”. Zamiast głosić Chrystusa Króla, którego „królestwa nie będzie końca” (Łk 1,33 Wlg), biskup promuje kościół jako uzupełnienie rozrywki sportowej – miejsce, do którego kibice zaglądają między inningami, by „poczuć obecność Boga”, zanim wrócą do picia piwa na trybunach.
Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Królestwo Chrystusa „jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych” i że „ludzie, którzy chcą należeć do niego, przygotowują się przez pokutę, ale wejść nie mogą inaczej, jak przez wiarę i chrzest, który oznacza wewnętrzne odrodzenie”. Johnston redukuje to królestwo do funkcji serwisowej – kościół ma być „przystankiem” dla gości meczowych, a nie Domem Bożym, w którym czci się Najświętszy Sakrament i składa Najświętszą Ofiarę. To jest dokładnie ta „zeświecczenia czasów obecnych”, którą Pius XI potępił jako „zarazę zatrującą społeczeństwo ludzkie”, gdy „zaczęto powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religiami fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie” (Quas Primas).
Język możliwości zamiast języka wiary – analiza retoryki apostazji
Zwróćmy uwagę na język, wim którym Johnston wyraża swoją radość: „wspaniała okazja”, „nowy rozdział w historii parafii”, „dynamiczny ruch młodych dorosłych”, „brama do Kościoła”, „ewangelizacja, która naprawdę działa w tym kontekście”. To język marketingowy, język menedżera ds. rozwoju, a nie język biskupa katolickiego. Nie ma w nim ani słowa o konwersji, o pokucie, o konieczności nawrócenia, o grzechu, o sądzie ostatecznym, o piekle, o konieczności sakramentu pokuty. Mowa o „spotkaniach z innymi”, o „otwartości serca”, o „szukaniu czegoś prawdziwego” – to jest słownik psychologii pozytywnej, a nie teologii katolickiej.
Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie na sumie prawdopodobieństw” (propozycja 25). Johnston nie mówi o wierze jako o pewnym przyzwoleniu umysłu na prawdy objawione przez Boga – mówi o „otwartości serca” i „szukaniu czegoś prawdziwego”, co jest wyrazem modernistycznego subiektywizmu, który Pius X bezlitośnie demaskował w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907). „Wiara katolicka” – pisał święty papież – „polega na tym, że z wierzącego umysłu dokonuje się bezwarunkowe przyzwolenie wobec prawd objawionych przez Boga”, a nie na „uczuciu religijnym” ani „pragnieniu czegoś prawdziwego”.
Młodzi dorośli i „Holy Spirit” – pobożne frazesy bez treści
Johnston przyznaje, że parafia Our Lady of Sorrows cierpi na zmniejszenie liczby parafian, ponieważ „starzy parafianie się wyprowadzają”, ale jednocześnie chwali się wzrostem liczby „młodych dorosłych” przychodzących na Mszę. Przypisuje to „Duchowi Świętemu”, który „używa zamieszania, które ludzie poczuli, wstrząsania ich rzeczywistości” – w tym COVID-19 i „zgryzoty, które ludzie doświadczają niemal w każdej sferze życia”. To jest pobożna nakładka na całkowity brak teologicznej głębi. Prawdziwy Duch Święty działa przez sakramenty, przez łaskę uświęcającą, przez wiarę, nadzieję i miłość – a nie przez „zamieszanie” i „wstrząsanie rzeczywistością”, które Johnston porównuje do terapii egzystencjalnej.
W artykule nie ma ani jednego słowa o tym, czym jest Msza Święta – czy jest to ofiara przebłagalna, czy zwykłe „zgromadzenie” w duchu posoborowym. Nie ma słowa o ważności sakramentów – czy Msza odprawiana w tej parafii jest Mszą Trydencką, czy nowomodernistycznym „ukochaniem” w duchu Novus Ordo. Nie ma słowa o tym, czy kapłani w tej parafii udzielają ważnych sakramentów, czy – jak to ma miejsce w strukturach posoborowych – praktykują ekumenizm i dialog międzyreligijny zamiast głoszenia jedynej prawdy zbawiennej.
Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) wyraźnie nauczał: „Wiadoma jest katolicka nauka, że nie można być zbawionym poza Kościołem katolickim. Wieczne zbawienie nie może być uzyskane przez tych, którzy sprzeciwiają się władzy i oświadczeniom tegoż Kościoła i są uporczywie oddaleni od jedności Kościoła”. Johnston nie wspomina o tej nauce – zamiast tego mówi o „spotkaniach z innymi, którzy nie są katolicy ani chrześcijanie”, jakby te spotkania same w sobie były wartością, niezależnie od tego, czy prowadzą do nawrócenia i przyjęcia prawdziwej wiary.
Stadion wyższy niż Krzyż – symbole i ich znaczenie
Johnston z dumą informuje, że „wieża kościoła będzie najwyższą rzeczą” w okolicy i że „będzie wyższa niż sam stadion”. To zdanie, pozornie dumnie brzmiące, jest w istocie tragiczne – bo wieża kościoła katolickiego powinna zawsze i wszędzie być wyższa niż jakikolwiek budynek świecki, nie dlatego, że „stadion się zmienił”, ale dlatego, że Krzyż jest zawsze wyższy niż świat. Fakt, że Johnston traktuje to jako „okazję” i „nowy rozdział”, zamiast jako oczywisty porządek rzeczy, świadczy o tym, że żyje w mentalności, w której Kościół musi szukać „okazji” do przetrwania, zamiast być źródłem światła i prawdy dla wszystkich.
Artykuł wspomina, że kościół „będzie widoczny w telewizji” podczas meczów i że stanie się „rozpoznawalnym punktem orientacyjnym związanym ze stadionem”. To jest właśnie eschatologia posoborowa – Kościół jest wart tylko wtedy, gdy jest „widoczny”, gdy ma „ekspozycję medialną”, gdy jest „marką” rozpoznawalną wśród kibiców baseballu. Prawdziwy Kościół katolicki nie potrzebuje stadionu, by być widoczny – potrzebuje ważnych kapłanów, ważnych sakramentów i wiernych żyjących w stanie łaski.
Biskup jako kibic – utrata godności apostolskiej
Najbardziej symptomatycznym fragmentem artykułu jest relacja Johnstona o tym, jak „z radością” przyjął informację o stadionie, bo „może chodzić pieszo na mecze” i jak „przejął” Royals po ich zwycięstwie w World Series w 2015 roku, które nastąpiło „kilka dni przed jego instalacją jako nowego biskupa”. To jest obraz biskupa katolickiego, który traktuje sport jako swoją osobistą rozrywkę i który cieszy się, że będzie mógł chodzić na mecze – jakby to był główny dar, jaki stadion może mu oferować.
Pius XI w Quas Primas pisał, że „Chrystusowi Panu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi” i że „nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania”. Biskup, który przedstawia swoją radość w kategoriach kibica baseballu, a nie w kategoriach pasterza dusz, wykazuje, że jego priorytety są odwrócone. Nie mówi o tym, jak stadion może służyć zbawieniu dusz – mówi o tym, jak stadion może służyć jego wygodzie i rozrywce.
Brak krytycyzmu – The Pillar jako tuba propagandowa
Artykuł portalu The Pilar nie zadaje żadnych pytań krytycznych. Nie pyta, czy Johnston jest prawdziwym biskupem katolickim, czy jego „święcenia” są ważne, czy Msza odprawiana w jego „diecezji” jest prawdziwą Mszą Świętą. Nie pyta, czy „młodzi dorośli” przyciągani do parafii rzeczywiście przyjmują wiarę katolicką w jej integralności, czy też są ofiarą „otwartości serca”, która prowadzi do zatarcia granic między prawdą a fałszem.
W świetle nauczania Piusa IX w Quanto Conficiamur Moerore, który potępiał „okrutną i bluźnierczą wojnę prowadzoną przeciwko Kościołowi katolickiemu”, artykuł ten jest przykładem medialnej papki, która ukrywa duchową ruinę za fasadą entuzjazmu i „nowych możliwości”. Nie ma w nim ani słowa o tym, że prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta według wiecznego mszału św. Piusa V, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmiennego Magisterium, a Chrystus Król panuje niepodzielnie.
Prawdziwa ewangelizacja – nie stadion, lecz Krzyż
Prawdziwa ewangelizacja nie polega na dostosowywaniu godzin Mszy do meczów baseballu, lecz na głoszeniu pełnej, niezmiennej i bezwarunkowej prawdy o Chrystusie i Jego Kościele. Polega na nauczaniu, że „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12 Wlg). Polega na wzywaniu do nawrócenia, do pokuty, do przyjęcia sakramentów w prawdziwym Kościele – a nie na tworzeniu „bram do Kościoła” dla kibiców, którzy „normalnie nie miałyby związku z Kościołem”.
Pius X w Pascendi Dominici gregis ostrzegał przed modernistami, którzy „redukują wiarę do uczucia religijnego” i „podstawiają pod Kościół ludzki zamiast Bożego”. Johnston, zamiast głosić Chrystusa Króla, głosi stadion jako „nową trasę bazową dla ewangelizacji” – i właśnie ta metafora ujawnia całą głębię duchowej katastrofy, w jakiej znajdują się struktury posoborowe. Kościół, który potrzebuje stadionu, by być „widoczny”, jest Kościołem, który utracił swoją tożsamość i stał się jedną z wielu instytucji świeckich, walczących o uwagę konsumenta.
Tylko powrót do niezmiennego Magisterium, do ważnych sakramentów, do Mszy Trydenckiej i do publicznego uznania panowania Chrystusa Króla nad wszystkimi narodami i instytucjami – w tym nad stadionami baseballu – może przynieść prawdziwe zbawienie dusz. Dopóki „biskupi” będą raczej kibicami niż pasterzami, dopóty „ewangelizacja” będzie oznaczała jedynie adaptację do świata, a nie jego odkupienie.
Za artykułem:
Catholic home run? Historic parish welcomes MLB neighbor (pillarcatholic.com)
Data artykułu: 30.04.2026





