Lektor Tomasz Fiałkowski w „Tygodniku Powszechnym” recenzuje książkę Hanny Krall i Zbigniewa Libery „Nie mówi się takich rzeczy” – dzieło, w którym reporterka rozmawia z Ojczenaszem o duchach, niedomkniętych historiach i świecie po śmierci, a artysta tworzy „niepokojący kosmos” ilustracji. Recenzent podkreśla, że prace Libery nie ilustrują tekstu, lecz „przeciwstawiają rozedrganemu światu porwanych opowieści tajemnicę równowagi barwnych form”. Książka łączy reporterskie okruchy z uzupełnieniami dawnych historii – od żydowskich dziewcząt nawiedzających żywych po ofiary wojenne i inkwizycję. Fiałkowski zastanawia się, czy to Ojczenasz jest oprowadzany po swoim dziele, czy raczej czytelnicy, i czy nie przypomina nam to obowiązku pamięci. Artykuł, ukazujący się w numerze 21/2026 „Tygodnika Powszechnego”, jest dostępny wyłącznie dla subskrybentów tego tygodnika, który określa się mianem „jedynego polskiego tygodnika społeczno-kulturalnego” i wspólnoty „myślącej samodzielnie”.
Bóg na wycieczce po cmentarzu – teologia obojętności w wydaniu literackim
Recenzja Fiałkowskiego, nawet w swojej zdawkowej formie, ujawnia coś więcej niż gust literacki redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Ujawnia bowiem cały światopogląd, w którym Bóg – Ojczenasz – jest traktowany jako ciekawski turysta własnego stworzenia, który „nie chce się angażować”, „wybiera niewiedzę” i „lubi rozmawiać z tym, który go zaszczyca pytaniem”. To nie jest żadna głęboka teologia apofatyczna ani teologia cierpienia. To jest teologia obojętności – Bóg, który jest obecny, ale bezsilny; wszewiedzący, ale niechętny do działania; stwórca, który „nie ma pojęcia”, co robi ze swoją wiedzą. Krall tłumaczy: „Co robi z wiedzą? Nie mam pojęcia. Staram się nie być wścibska”. To jest właśnie duchowa postawa, którą św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) demaskował jako modernistyczną redukcję wiary do subiektywnego przeżycia – Bóg jest, ale nie ma znaczenia, czy o Nim wiemy, czy nie, bo i tak „byłoby nudno” znać wszystkie zakończenia.
Duchy zamiast sakramentów – naturalistyczna duchowość bez łaski
Książka Krall i Libery porusza temat duchów – żydowskich dziewcząt, które „nawiedzają żywych”, Isabel Lopez spalonej na stosie w XVI-wiecznej Kordobie, która „opętała teraz pewną studentkę z Seattle”, oraz „duchów tych, co niedawno odeszli, jak Urszula Kozioł czy Marcin Wicha”. Cały ten kosmos duchowy jest prezentowany w sposób, który nie tylko ignoruje naukę katolicką o stanie zmarłych, ale ją aktywnie zniekształca. Kościół katolicki naucza z całą jasnością, że dusze zmarłych przebywają w trzech stanach: w niebie (czyste dusze błogosławione), w czyściu (dusze wymagające oczyszczenia) lub w piekle (dusze skazane na wieczne potępienie). Nie ma w katolickiej teologii miejsca na „duchy nawiedzające żywych” w sensie spirytystycznym – to jest zabroniona praktyka, potępiona przez Kościół jako bałwochwalstwo i komunikacja z demonami. Kanon 2117 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku wyraźnie zakazuje uczestnictwa w seansach spirytystycznych, a św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (II-II, q. 95) potępia wszelkie próby komunikacji z zmarłymi jako grzech przeciwko boskości. Fiałkowski, recenzując książkę, nie tylko nie zwraca uwagi na ten teologiczny skandal, ale prezentuje cały ten duchowy bałagan jako coś naturalnego, wręcz poetyckiego.
Obowiązek pamięci bez obowiązku prawdy
Recenzent kończy swoją notkę pytaniem: „Czy po prostu nie przypomina się nam o obowiązku pamięci?” To jest kluczowe sformułowanie, bo ujawnia całą metodę „Tygodnika Powszechnego” i jego duchowego zaplecza. Pamięć jest tu pojęta jako wartość samo w sobie – pamięć o ofiarach, o duchach, o „niedomkniętych historiach” – ale jest to pamięca wolna od prawdy. Nie ma w niej miejsca na sąd Boży, na rozróżnienie dobra i zła, na naukę o grzechu i odkupieniu. Pamięć o dziewczynkach, które „nawiedzają żywych”, jest traktowana z tym samym szacunkiem co pamięci o ofiarach wojny. To jest właśnie ta „pamięć” o której ostrzegał Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) – pamięć, która nie prowadzi do Chrystusa Króla, lecz do kultu ludzkiego cierpienia jako wartości absolutnej. Prawdziwy obowiązek pamięci w katolickim rozumieniu to pamięć o Bożym planie zbawienia – o tym, że każda dusza ma wartość nie ze względu na swoje cierpienie, ale ze względu na to, czy żyje w łasce Bożej, czy poza nią.
„Tygodnik Powszechny” jako przekaźnik duchowej pustki
Nie można pominąć milczeniem kontekstu, w którym ukazuje się ta recenzja. „Tygodnik Powszechny” jest jednym z najważniejszych periodyków tzw. „kościoła posoborowego” w Polsce – pisma, które od dekad służy jako platforma dla liberalnego, modernistycznego katolicyzmu, dalekiego od niezmiennego nauczania Kościoła. Fakt, że recenzent – Lektor Tomasz Fiałkowski, od lat związany z tym tygodnikiem – prezentuje książkę o duchach i Bogu-turystce bez żadnej krytycznej uwagi teologicznej, jest tego jaskrawym dowodem. To nie jest przypadek ani niewiedza – to jest systemowa cecha tego typu prasy. „Tygodnik Powszechny” od dziesięcioleci kształtuje czytelnika w duchu, w którym Bóg jest obojętny, duchy są pożądane, a prawda jest względna. To jest duchowa pustka, którą posoborowe struktury pozostawiły po sobie – pustka, która jest wypełniana kolejnymi „niepokojącymi kosmosem” i „tajemnicami równowagi barwnych form”.
Konstruktywne wskazanie: powrót do prawdziwej duchowości
Czytelnik szukający prawdziwej duchowości musi zostać wyprowadzony z błędu. Prawdziwy Kościół katolicki naucza, że Bóg nie jest obojętnym obserwatorem, lecz aktywnym Pasterzem, który „wie, ile włosów jest na głowach” (Mt 10,30) i który „przyszedł, aby Syn Człowieczy szukał i zbawiał to, co zginęło” (Łk 19,10). Prawdziwa pamięć to pamięć o Bożym planie zbawienia – o tym, że każda dusza ma wartość nie ze względu na swoje cierpienie, ale ze względu na to, czy żyje w łasce Bożej, czy poza nią. Prawdziwa duchowość to nie kontemplacja duchów i „niedomkniętych historii”, lecz życie sakramentalne – Eucharystia, pokuta, modlitwa, ofiara. To jest nauka, której „Tygodnik Powszechny” nie jest w stanie zaoferować, bo jego duchowe zaplecze jest puste od dziesięcioleci. Czytelnik szukający prawdy musi szukać jej tam, gdzie ona jest zachowana – w prawdziwym Kościele katolickim, w ważnych sakramentach, w niezmiennym nauczaniu, w Mszy Świętej według wiecznego mszału św. Piusa V.
Za artykułem:
Książka tygodnia: Krall i Libera oprowadzają Boga po świecie umarłych (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 19.05.2026








