Tygodnik Powszechny recenzuje dwie powieści Jacqueline Harpman – „Ja, która nie poznałam mężczyzn” i „Orlanda” – przedstawiając je jako „powiastki filozoficzne” zawierające „coś z «Metamorfoz» Owidiusza doprawionych myślami Sartre’a”. Artykuł opisuje sukces komercyjny tych dzieł w pandemii, biografię autorki oraz treści obu powieści, w tym motywy zmiany płci, izolacji i egzystencjalnego zagubienia. Redakcja nie kwestionuje ani nie analizuje moralnie przedstawionych treści, traktując je jako wartościowe dzieła literackie godne uwagi czytelnika katolickiego.
Literacka apoteoza nihilizmu egzystencjalistycznego
Artykuł z „Tygodnika Powszechnego” stanowi jaskrawy przykład tego, jak katolicki portal prasowy – bo tak deklaruje się ten periodyk – może bez żadnej refleksji moralnej i teologicznej promować dzieła niosące w sobie truciznę filozoficzną sprzeczną z całą nauką Kościoła. Porównanie powieści Harpman do myśli Jean-Paula Sartre’a – ateisty, komunisty i twórcy filozofii odrzucającej naturę ludzką, Boga i obiektywną moralność – powinno samo w sobie wystarczyć, by od razu odrzucić takie dzieło jako niebezpieczne dla duszy. Tymczasem recenzja Agaty Pyzik nie tylko nie zawiera ostrzeżenia, ale wręcz zachęca do lektury, sugerując, że „książki Harpman należy czytać jak powiastki filozoficzne”. Czyż nie jest to duchowe wychwalanie błędu pod pozorami intelektualnej ciekawości?
Sartre, którego myśli stanowią punkt odniesienia dla recenzentki, w swoim dziele Bycie i nicość (1943) głosił, że „istnienie poprzedza esencję” – to znaczy, że człowiek nie ma żadnej danej od Boga natury, lecz sam sobie ją konstruuje. Jest to herezja bezpośrednio sprzeczna z nauką Kościoła, która uczy, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże (Genesis 1,27), posiada naturę określoną przez Stwórcę i powinien ją realizować w służbie Bogu. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) podkreślał, że Chrystus panuje nad umysłami ludzi właśnie dlatego, że jest Prawdą, a ludzie „powinni zaczerpnąć prawdy od Niego i przyjąć ją posłusznie”. Propozycja, by czytać dzieła inspirowane myślą ateisty jako „powiastki filozoficzne”, jest więc nie tylko błędem, ale bezpośrednim podważaniem panowania Chrystusa nad intelektem wiernego.
Redukcja człowieka do ciała i pożądania
Druga z recenzowanych powieści, „Orlanda”, opisywana jest jako dzieło, w którym bohaterka „zamieszkuje w ciele atrakcyjnego 20-letniego mężczyzny” i zachwyca się „nowo «nabytym» penisem”. Recenzentka nie tylko nie potępiła tego bluźnierczego treści, ale wręcz z entuzjazmem opisywała erotyczne sceny, dodając, że „Harpman bawi się tu naszymi oczekiwaniami, nie szczędzi też pełnych erotyzmu opisów”. To nie jest recenzja literacka – to reklama pornograficzna ubrana w szaty intelektualizmu.
Św. Paweł Apostoł napisał do Koryntian: „Czy nie wiecie, że ciała są świątynią Ducha Świętego, który jest w was, którego otrzymaliście od Boga? Nie waszmi jesteście. Bo nabyciście za cenę. Służcież tedy Bogu w ciele waszym” (1 Kor 6,19-20). A w Liście do Galatów wylicza „uczynki ciała” – „cudzołóstwo, nieczystość, rozpustność, bałwochwalstwo, czary, wrogie postępowanie, spory, zazdrość, gniew, spory, rozłamy, herezje, zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne” – ostrzegając, że „ci, którzy tak postępują, Królestwa Bożego nie odziedziczą” (Gal 5,19-21). Opisywanie zachwytu nad zmianą płci i erotycznych doświadczeń w ciele przeciwnym płci nie jest „egzystencjalną eksploracją człowieczeństwa” – jest to głoszenie ideologii gender, która odrzuca Boży porządek stworzenia i prowadzi duszę do zguby.
Pius IX w Syllabus of Errors (1864) potępił jako błąd twierdzenie, że „nie należy potępiać takiego egzegety, którego rozumowanie prowadzi do wniosku, iż dogmaty są fałszywe albo wątpliwe z punktu widzenia historycznego” (propozycja 24). Analogicznie, nie wolno katolickiemu czasopismu promować dzieł, których rozumowanie prowadzi do wniosku, że płeć ludzka jest płynna, a pożądanie – neutralnym zjawiskiem pozbawionym wymiaru moralnego.
Milczenie o grzechu jako forma apostazji medialnej
Najcięższym zarzutem wobec artykułu jest jednak nie to, co mówi, ale to, co przemilcza. Recenzja nie zawiera ani słowa ostrzeżenia przed treściami sprzecznymi z wiarą i moralnością katolicką. Nie ma żadnej wzmianki o tym, że opisywane w powieściach doświadczenia – zmiana płci, erotyczne eksperymenty, egzystencjalne zagubienie bez odniesienia do Boga – są objawami głębokiego kryzysu duchowego, a nie „cudów” literackich.
Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „współczesnego katolicyzmu nie da się pogodzić z prawdziwą wiedzą bez przekształcenia go w pewien chrystianizm bezdogmatyczny, to jest w szeroki i liberalny protestantyzm” (propozycja 65). Artykuł w „Tygodniku Powszechnym” jest właśnie takim przykładem – katolicki portal, który recenzuje dzieła ateistyczne i pornograficzne bez żadnej krytyki, traktując je jako wartościowe dla czytelnika. To nie jest katolicka kultura – to kultura synkretyczna, w której Bóg i szatan, łaska i grzech, prawda i fałsz są stawiane na jednym poziomie.
Holokaust jako tło, wiara jako brakujący element
Artykuł wspomina o tragicznym doświadczeniu Harpman – antysemityzmie, Holokauście, wysiedleniu, chrzcie w Casablance jako środku przetrwania. Są to fakty godne współczucia i modlitwy. Jednak recenzja nie wyciąga z nich wniosku, jaki wyciągnąłby prawdziwy katolik – że jedyną prawdziwą nadzieją dla cierpiących jest Chrystus i Jego Kościół. Zamiast tego, cierpienie autorki jest przedstawione jako inspiracja do tworzenia dzieł o nihilizmie egzystencjalistycznym i płynności płci.
Pius XI w Quas Primas napisał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. To samo można powiedzieć o kulturze – gdy usunie się Boga z kultury, zburzona zostaje fundamenty, a na ich miejsce przychodzą dzieła takie jak te Harpman: intelektualnie wyrafinowane, ale duchowo puste i moralnie toksyczne.
Apel do czytelników – wybierajcie życie
Czytelnicy „Tygodnika Powszechnego” – jeśli jeszcze zachowali zdrowy rozsądek i wiarę – powinni wiedzieć, że dzieła takie jak „Orlanda” i „Ja, która nie poznałam mężczyzn” nie są „powiastkami filozoficznymi” – są to manifesty ateizmu i nihilizmu, które mogą zaszkodzić duszy. Św. Paweł napisał: „Nie zwodźcie się: złe towarzystwa psują dobre obyczaje” (1 Kor 15,33). To samo dotyczy złej lektury.
Prawdziwy Kościół katolicki – ten, który trwa w niezmiennej Tradycji, a nie w strukturach posoborowych – zawsze nauczał, że sztuka powinna służyć prawdzie i pięknu, a nie propagować grzech i błąd. Jak napisał Pius XII w radiomoowieniu z 1955 roku: „Sztuka, która nie służy prawdzie, nie jest sztuką w pełnym tego słowa znaczeniu”. Książki Harpman nie służą prawdzie – służą kulturowi apostazji i duchowej śmierci.
Niech czytelnicy wybierają życie – a nie śmierć. Niech wybierają Chrystusa – a nie Sartre’a. Niech wybierają prawdziwą sztukę, która prowadzi do Boga – a nie fałszywą, która od Niego odwraca.
Za artykułem:
Podwójne życie. Świetne powieści Jacqueline Harpman po polsku (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 26.05.2026




