Pierwsza monografia artystyczna Wojciecha Młynarskiego

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje premierę monografii artystycznej Wojciecha Młynarskiego autorstwa Romana Dziewońskiego – pierwszej takiej publikacji poświęconej twórcy około trzech tysięcy tekstów piosenek, scenariuszy, librett operowych i musicalowych. Artykuł przedstawia Młynarskiego jako „poetę”, „wnikliwego obserwatora” i „samotnika”, który „sprowadzał nieokiełznaną wyobraźnię na ziemię” w dorzeczu Wisły. Tekst zawiera fragmenty recenzji książki oraz biogram artysty. Jednocześnie strona pełna jest treści marketingowych i subskrypcyjnych, a sam artykuł jest dostępny wyłącznie dla płacących abonentów – co samo w sobie stanowi wymowny komentarz do tego, jak „katolicki” portal traktuje kulturę i dostęp do niej. Poniższa analiza dekonstruuje zarówno przedstawiony materiał, jak i kontekst, w jakim został opublikowany, z perspektywy niezmiennego nauczania Kościoła katolickiego.


Streszczenie faktograficzne i jego niedoskonałości

Portal „Tygodnik Powszechny” informuje o publikacji książki Romana Dziewońskiego „Wojciech Młynarski. Mamy taką sytuację” wydanej przez Wydawnictwo Lira. Artykuł przedstawia Młynarskiego jako wszechstronnego twórcę – poetę, tłumacza, artystę kabaretowego, reżysera, a nawet kompozytora. Cytowane są opinie recenzentów, w tym Roberta Kasprzackiego, który podkreśla, że „wielkim tematem jego piosenek była Polska”, oraz Moniki Ochędowskiej, która przytacza słowa syna artysty o piosence jako „formie magicznej”. Artykuł zawiera również obszerny biogram Młynarskiego i zachęcający do lektury fragment.

Jednakże już na poziomie faktograficznym rzuca się w oczy powierzchowność przedstawienia twórczości artysty. Młynarski, choć z pewnością ważna postać kultury polskiej drugiej połowy XX wieku, jest przedstawiony w sposób wyłącznie laudacyjny, bez głębszej refleksji nad treścią jego utworów, ich wymiarem etycznym czy wpływem na kształtowanie światopoglądu odbiorców. Portal, który pretenduje do miana „tygodnika społeczno-kulturalnego”, ogranicza się do noty informacyjnej wzbogaconej o fragmenty recenzji, nie podejmując żadnej merytorycznej analizy wartości przekazu artystycznego Młynarskiego w kontekście katolickiej antropologii.

Poziom językowy: estetyzacja zamiast prawdy

Język artykułu jest typowy dla mainstreamowej kultury liberalno-świeckiej: „poeta”, „wnikliwy obserwator”, „sprowadzał nieokiełznaną wyobraźnię na ziemię”, „piękno polszczyzny”. Są to sformułowania, które same w sobie nie są błędne, ale w kontekście katolickim wymagają precyzji. Wyobraźnia człowieka upadłego, nie ujarzmiona łaską Bożą, nie jest neutralnym dobrem – może być źródłem zarówno piękna, jak i zguby. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że wyobraźnia (imaginatio) jest zdolnością duszy zmysłowej, która wymaga uregulowania przez rozum i wolę podporządkowaną Bogu (Summa Theologiae, I, q. 78, a. 4). Mówienie o „nieokiełznanym” pięknie bez wskazania jego celu i granic jest wyrazem romantycznego indywidualizmu, nie zaś katolickiej ascezy.

Podobnie sformułowanie „wielkim tematem jego piosenek była Polska” wymaga katolickiej korekty. Ojczyzna jest dobrem, ale dobrem stworzonym, nie zaś absolutnym. Jak uczył św. Augustyn w De Civitate Dei, jedyną prawdziwą ojczyzną człowieka jest Civitas Dei – Miasto Boże. Miłość ojczyzny ziemskiej, choć słuszna, musi być podporządkowana miłości Boga i bliźniego, a nie stać się idolem. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) wyraźnie ostrzegał przed sytuacją, gdy „ludzie, usunąwszy Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”, tracą fundament prawdziwego pokoju i szczęścia. Przedstawienie Młynarskiego jako „wieszczu” polskości bez tego katolickiego zakotwiczenia jest formą naturalistycznego patriotyzmu, który Pius IX w Syllabus Errorum (1864) potępiał jako błąd numer 40 – twierdzenie, że „nauczanie Kościoła katolickiego jest wrogie dobru i interesom społeczeństwa”.

Poziom teologiczny: milczenie o najważniejszym

Najcięższym zarzutem wobec artykułu jest to, co przemilcza. Portal katolicki, relacjonując życie i twórczość artysty, nie podejmuje żadnej refleksji nad wymiarem duchowym przekazu Młynarskiego. Czy jego piosenki niosły ze sobą wartości zgodne z nauką Kościoła? Czy kształtowały odbiorców w duchu prawdziwej wiary, nadziei i miłości? Czy też, przeciwnie, utrwalały naturalistyczny światopogląd, w którym Bóg, sakramenty i życie wieczne są obecne jedynie jako dekoracje?

Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał przed modernistami, którzy „redukują wiarę do uczucia religijnego” i „podstawiają pod wszystkie tajemnicę religijne subiektywne przeżycie”. Artykuł o Młynarskim, mimo że dotyczący kultury świeckiej, wpisuje się w ten sam schemat: przedstawia sztukę jako wartość samą w sobie, oderwaną od prawdy objawionej. „Forma magiczna” piosenki, o której mówi syn artysty, jest pojęciem dwuznacznych – magia w rozumieniu katolickim jest przeciwieństwem łaski Bożej, a piękno sztuki może być instrumentem zbawienia lub zguby, w zależności od tego, czy prowadzi do Boga, czy od Niego odwraca.

Św. Paweł napisał: „Wszystko jest czyste dla czystych, ale dla nieczystych i niewiernych nic nie jest czyste” (Tt 1,15). Sztuka, która nie jest odniesiona do Boga, staje się bałwochwalstwem – czci się dzieło zamiast Twórcy. Artykuł „Tygodnika Powszechnego” nie podejmuje tej fundamentalnej teologicznej refleksji, pozostawiając czytelnika w naturalistycznej iluzji, że kultura świecka jest neutralnym dobrem.

Poziom symptomatyczny: „katolicki” portal bez katolickiej treści

Artykuł o Młynarskim jest symptomatyczny dla całego „Tygodnika Powszechnego” i, szerzej, dla sekty posoborowej w Polsce. Portal, który powinien być głosem prawdziwego Kościoła katolickiego, funkcjonuje jako zwykły medium liberalno-świeckie, z tą jedyną różnicą, że jego treści są opakowane w estetykę katolicką. Publikacja recenzji książki o kabarecie bez żadnej teologicznej refleksji, w „katolickim” tygodniku, jest dowodem na to, że struktury posoborowe przestały być depozytariuszem Prawdy i stały się jedynie kanałem przepuszczającym mainstreamową kulturę świecką.

Pius XI w Quas Primas pisał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. To samo można powiedzieć o katolickiej prasie posoborowej: gdy usunięto Chrystusa z centrum uwagi, zamieniając Go w jedną z wielu kulturalnych ciekawostek, fundamenty autentycznego katolickiego przekazu zostały zburzone. Artykuł o Młynarskim jest tego banalnym, ale wymownym przykładem.

Konwencja subskrypcyjna jako metafora duchowej niewoli

Warto zwrócić uwagę na okoliczność, która mogłaby wydawać się marginalna, ale która stanowi głęboką metaforę sytuacji katolickiej prasy posoborowej: artykuł jest dostępny wyłącznie dla subskrybentów płacących 29 złotych miesięcznie. W erze, gdy prawdziwy Kościół katolicki udziela łaski zbawienia bezinteresownie – „darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8) – portal katolicki pobiera opłatę za dostęp do recenzji książki o kabarecie. To nie jest kwestia zwykłej komercyjności; jest to objaw mentalności, w której kultura katolicka została zredukowana do towaru, a wiara – do stylu życia dla zamożnych intelektualistów.

Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) pisał o „wszelkiej niewierności i obojętności religijnej” jako o „śmiertelnym wirusie” rozprzestrzeniającym się wśród wiernych. Płatna subskrypcja „katolickiego” portalu, który nie przynosi wiernemu niczego ponad to, co oferuje zwykły portal kulturalny, jest jednym z owoców tego wirusa.

Podsumowanie: kultura bez Chrystusa

Artykuł o pierwszej monografii Wojciecha Młynarskiego w „Tygodniku Powszechnym” jest niewinny na pierwszy rzut oka – zwykła nota informacyjna o książce. Jednakże w świetle niezmiennego nauczania Kościoła katolickiego staje się ona świadectwem głębokiej duchowej pustyni, w jakiej funkcjonuje katolicka prasa posoborowa. Portal, który powinien być głosem Prawdy, jest głosem mainstreamu. Portal, który powinien prowadzić do Chrystusa, prowadzi do kabaretu. Portal, który powinien budować Królestwo Boże, buduje markę komercyjną.

Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta według wiecznego mszału św. Piusa V, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmiennymi prawdami wiary, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. Tam, a nie w płatnych subskrypcjach „katolickich” portali, dusza znajduje prawdziwe ukojenie i prawdziwą kulturę – tę, która jest ancilla theologiae (służebnicą teologii) i prowadzi człowieka do wiecznej szczęśliwości.


Za artykułem:
Pierwsza monografia artystyczna Wojciecha Młynarskiego
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 26.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.