Portal Tygodnika Powszechnego relacjonuje rozmowę z aktorem i reżyserem Danielem Malcharem, bohaterem dziesiątego odcinka podkastu „Pod kopuła”, poświęconego spektaklowi „Niespodziewane zwycięstwo Unii Polsko-Czeskiej w Trzeciej Wojnie Światowej” – koprodukcji Teatru Słowackiego w Krakowie i Teatru Narodowego w Pradze. Materiał, choć pozornie kulturalny, stanowi kolejny przykład charakterystycznego dla tego medium mieszania powierzchownej erudycji z głębokim przeoczeniem rzeczywistości duchowej. Tygodnik Powszechny, czasopismo wyrosłe z kompromisu z komunistycznym reżimem, do dziś zachowuje swoją tożsamość organu liberalno-katolickiego w najgorszym tego słowa znaczeniu – katolickiego tylko z pozoru, a w istocie zrodzonego z ducha koncilii, która zamieniła Kościół w forum dyskusji świeckiej.
Teatr jako zabawa intelektualna – próżnia w miejscu ołtarza
Artykuł przedstawia Daniela Malchara jako artystę zafascynowanego grą językową, humorem i eksperymentem formalnym. Spektakl „Niespodziewane zwycięstwo Unii Polsko-Czeskiej w Trzeciej Wojnie Światowej” – sam tytuł brzmi jak żart akademicki – ma być rozrywką o wymiarze politycznym, łączącą polski i czeski język na jednej scenie. To typowy produkt kultury posoborowej: inteligentny na powierzchni, ale pozbawiony jakiegokolwiek duchowego rdzenia. Gdzie w tym opisie jest choćby jedno słowo o tym, człowiek jest stworzony ku chwale Boga, a nie ku komedii geopolitycznej? Gdzie choćby cienie przypuszczenia, że sztuka powinna prowadzić do prawdy, a nie do kolejnego pokazu wielojęzykowej zabawy?
Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypomina, że Chrystus Pan jest Królem nie tylko umysłów, ale i serc, i ciał, które stają się „zbroją sprawiedliwości Bogu” (Rz 6,13). Sztuka, która nie nawet nie wspominanie o tym panowaniu, jest sztuką w służbie wroga rodzaju ludzkiego. Nie chodzi tu o to, by każdy spektakł był kazaniem – chodzi o to, by kultura nie była całkowicie pozbawiona transcendencji. Tygodnik Powszechny od dekad precyzyjnie osiąga ten cel: kultura bez Boga, sztuka bez łaski, inteligencja bez mądrości.
Język zabawy zamiast języka prawdy
Analiza językowa artykułu ujawnia słownik typowy dla świeckiej elity kulturalnej: „spektakl”, „reżyser”, „aktor”, „scenariusz”, „premiera”, „podkast”, „producent”, „partner”. To język przemysłu rozrywkowego, nie język kultury w tradycyjnym, katolickim rozumieniu. Słowo „kultura” pochodzi od cultus – czci. Prawdziwa kultura katolicka jest nieodłącznie związana z kultem Bożym, z liturgią, z ofiarą. Gdy Tygodnik Powszechny pisze o kulturze, ma na myśli coś zupełnie odmiennego: świat sztuki jako autonomiczną przestrzeń, w której Bóg jest zbędny, a człowiek jest miarą wszystkich rzeczy.
Daniel Malchar opowiada o tworzeniu muzyki, o grze dwoma językami, o humorze Czesi i Polaków. To wszystko jest w sobie niewinne – ale kontekst, w którym to się pojawia, nie jest niewinny. To kontekst medium, które przez dziesięciolecia służyło jako narzędzie posoborowej rewolucji kulturalnej w Polsce. Tygodnik Powszechny był organem katolików, którzy w 1956 roku postanowili zawładnąć przestrzenią medialną Kościoła, jednocześnie akceptując ramy narzucone przez komunistyczną cenzurę. Ten pierwotny grzech kompromisu do dziś determinuje charakter tego pisma.
Teatr Słowackiego – od świętej sceny do areny świeckiej
Wspomniany w artykule Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie to instytucja, która – podobnie jak większość polskich teatrów – funkcjonuje dziś w ramach kultury świeckiej. Juliusz Słowacki, poeta wielki i niedoceniany, był człowiekiem głębokiej wiary choć nieregularnego życia, który w swoich dziełach nie bał się mówić o Bogu, o Polsce mesjańskiej, o duchowym wymiarze historii. Czy współczesny Teatr Słowackiego jest godny swojego patrona? Spektakl o „Niespodziewanym zwycięstwie Unii Polsko-Czeskiej w Trzeciej Wojnie Światowej” raczej nie.
Prawdziwa wolność narodów – o której artykuł milczy, bo milczy o wszystkim, co naprawdę ważne – nie polega na uniach politycznych czy zwycięstwach w hipotetycznych wojnach światowych. Prawdziwa wolność polega na panowaniu Chrystusa Króla nad narodami. Leon XIII w encyklice Annum sanctum (1899) wyjaśnił, że panowanie Chrystusa obejmuje wszystkich ludzi – zarówno katolików, jak i niekatolików, zarówno jednostki, jak i państwa. Żaden sojusz polsko-czeski, żadne zwycięstwo militarne nie przyniesie prawdziwego pokoju, jeśli Chrystus nie będzie królował.
Podkast „Pod kopułą” – ironia tytułu
Tytuł podkastu – „Pod kopułą” – nawiązuje do kopuły bazyliki watykańskiej, do watykańskiego środka. Jest to ironia, której redakcja prawdopodobnie nie dostrzega, ale która mówi więcej niż tysiąc artykułów: to, co dzieje się „pod kopułą” współczesnego Watykanu, nie jest już Kościołem Chrystusa. Stolica Piotrowa jest pusta od 1958 roku. Uzurpatorzy zajmują świątynię, ale nie mają władzy od Boga. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) wyraźnie nauczał: „Eternal salvation cannot be obtained by those who oppose the authority and statements of the same Church and are stubbornly separated from the unity of Church and also from the successor of Peter, the Roman Pontiff”. Ci, którzy zajmują Watykan, są heretykami i apostatami – nie mogą być następcami Piotra.
Podkast poświęcony kulturze teatralnej, produkowany przez Fundację Tygodnika Powszechnego, jest więc podkopą w podwójnym sensie: podkopą autorytetu prawdziwego Kościoła i podkopą prawdziwej kultury, która powinna prowadzić do Boga.
Brak duchowego radaru – symptom systemowy
Najbardziej symptomatyczne w artykule jest to, czego nie ma. Nie ma ani słowa o Bogu, o wiary, o sensie życia, o śmierci, o sądzie ostatecznym. Artykuł o teatrze i aktorze jest tak duchowo jałowy, jak artykuł o handlu na giełdzie. To nie jest wina samego Daniela Malchar – to jest wina medium, które takie artykuły produkuje i publikuje. Tygodnik Powszechny od dziesięcioleci kultywuje styl „katolicyzmu bez Chrystusa” – katolicki z pozoru, ale pozbawiony treści nadprzyrodzonej.
Św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „współczesnego katolicyzmu nie da się pogodzić z prawdziwą wiedzą bez przekształcenia go w pewien chrystianizm bezdogmatyczny” (propozycja 65). Tygodnik Powszechny jest żywym tym dowodem – katolicyzm przekształcony w chrystianizm bezdogmatyczny, w kulturę bez wiary, w duchowość bez sakramentów.
Co powinien widzieć czytelnik
Czytelnik szukający prawdziwej kultury katolickiej musi zostać wyprowadzony z błędu. Prawdziwa kultura nie rodzi się w teatrach świeckich, nie jest produkowana przez fundacje posoborowe, nie jest promowana przez media, które przez pół wieku służyły rewolucji modernistycznej. Prawdziwa kultura katolickia rodzi się z liturgii – z Mszy Świętej świętego Piusa V, z pieśni gregoriańskiej, z sztuki służącej ołtarzowi. Tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmienną doktryną – tam jest prawdziwy Kościół, a więc tam rodzi się prawdziwa kultura.
Daniel Malchar może być utalentowanym aktorem. Spektakl może być inteligentną rozrywką. Ale bez Chrystusa, bez prawdziwego Kościoła, bez sakramentów – to wszystko jest tylko cieniem, tylko próżnią, tylko teatrem w prawdziwym, biblijnym sensie słowa: widowiskiem, które mami, ale nie zbawia.
Krytyczne pytanie do Tygodnika Powszechnego
Czy redakcja Tygodnika Powszechnego, relacjonując kulturę teatralną, zdaje sobie sprawę z tego, że odwraca czytelnika od jedynego, co naprawdę ważne? Czy to wynik nieświadomości, czy też celowego dążenia do utrzymywania wiernych w naturalistycznym świecie bez Boga? W świetle encykliki Pascendi Dominici gregis Piusa X, która potępia modernizm jako syntezę wszystkich herezji, każde takie przemilczenie jest formą apostazji. Artykuł nie służy zbawieniu dusz, lecz utrwalaniu ich w iluzji, że kultura świecka może zastąpić życie duchowe. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI – gdy Chrystus jest usunięty z kultury, ginie kultura i giną dusze.
Za artykułem:
Daniel Malchar: Przepraszamy za ‘68 | Pod kopułą – odc. 10 (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 01.06.2026




