Artykuł „Tygodnika Powszechnego” z 23 czerwca 2026 roku, napisany przez Łukasza Kamińskiego, relacjonuje wydarzenia czerwca 1976 roku – strajków w Radomiu, Ursusie i Płocku, które stały się katalizatorem powstania Komitetu Obrony Robotników i ostatecznie Solidarności. Autor szczegółowo opisuje mechanizmy represji komunistycznej władzy, brutalność „ścieżek zdrowia”, masowe zwolnienia z pracy oraz śmierć ks. Romana Kotlarza. Jednak w całym tekście – poświęconom jednemu z najważniejszych momentów oporu przeciwko ateistycznemu reżimowi – nie znajdujemy ani jednego słowa o roli Kościoła katolickiego jako instytucji, która w tamtym czasie była jedyną realną siłą zdolną stanowczo przeciwstawić się komunizmowi. Artykuł Kamińskiego, mimo faktograficznej rzetelności, jest tekstem napisanym z perspektywy świeckiej, historycznej, pozbawionej wymiaru duchowego i teologicznego – a tym samym staje się kolejnym przykładem bezwolnej współpracy z narracją, która ukrywa, że bez prawdziwego Kościoła nie ma prawdziwego wyzwolenia.
Robotnicy bez Chrystusa – naturalistyczna opowieść o buncie
Łukasz Kamiński, historyk i dyrektor Ossolineum, przedstawia czerwiec 1976 roku jako wydarzenie wyłącznie społeczno-polityczne. Opisuje mechanizmy gospodarcze (kredyty zachodnie, kryzys naftowy, niewydolność centralnego planowania), represje polityczne (ZOMO, SB, „ścieżki zdrowia”) i konsekwencje (KOR, Solidarność). Jest to opowieść wewnętrznie spójna, ale radykalnie niekompletna – bo całkowicie pomija nadprzyrodony wymiar walki, która właśnie się rozgrywała. W 1976 roku Polska była krajem, w którym Kościół katolicki – mimo prześladowań – pozostawał jedyną instytucją, która nie była całkowicie podporządkowana partii komunistycznej. To właśnie Kościół, a nie inteligencja czy robotnicy sami w sobie, stanowił trwałą oporę przeciwko materializmowi i ateizmowi państwowemu. Tymczasem Kamiński nie poświęca ani akapitu roli hierarchii kościelnej, nie wspomina o listach biskupów, nie analizuje homilii wygłaszanych w intencji ojczyzny. Jego narracja jest narracją świecką, a więc – w istocie – narracją kompatybilną z materialistycznym światopoglądem, który odrzuca istnienie duszy i życia wiecznego.
„Ścieżki zdrowia” – cierpienie bez nadziei nadprzyrodzonej
Artykuł szczegółowo opisuje brutalność represji: „Już w noc po zamieszkach setki zatrzymanych osób brutalnie pobito. Urządzano im „ścieżki zdrowia”, zmuszając do biegu między szpalerami funkcjonariuszy uzbrojonych w pałki”. Jest to opis potwornego cierpienia fizycznego. Ale gdzie w tym opisie jest wzmianka o tym, że te same osoby – zanim trafiły na „ścieżki zdrowia” – mogły przystąpić do sakramentu pokuty, przyjąć Komunię Świętą, usłyszeć słowa pocieszenia z ust kapłana? Gdzie jest wzmianka o tym, że Kościół ofiarował Msze Święte za tych, którzy cierpieli? Kamiński pisze o „śmierci ks. Romana Kotlarza, prześladowanego przez SB za to, że pobłogosławił protestujących robotników w Radomiu” – ale nie wyjaśnia, dlaczego błogosławieństwo kapłana miało takie znaczenie. Dla autora jest to gest sympatii społecznej, nie zaś akt duchowy, który w świetle wiary katolickiej ma wartość odkupieńczą. To klasyczny przykład naturalizmu dziennikarskiego: cierpienie jest opisane, ale jego sens nadprzyrodowy – przemilczany.
Kościół, którego nie ma
Najbardziej rzucającym się w oczy brakiem artykułu jest całkowite pominięcie roli Episkopatu Polski w okresie poprzedzającym czerwiec 1976. W 1975 roku, gdy władza komunistyczna proponowała nowelizację konstytucji PRL, to właśnie Episkopat Polski – wspomniany zdawkowo przez Kamińskiego („Swoje krytyczne stanowisko przedstawił także Episkopat Polski”) – stanowił moralny autorytet, wobec którego musiała się liczyć nawet partia. List biskupów do Sejmu był aktem nie tylko politycznym, ale i duchowym – przypominał o prawach człowieka wynikających z jego godobego obrazu, a nie z woli państwa. Tymczasem Kamiński ogranicza rolę Episkopatu do jednego zdania, traktując ją jako jeden z wielu „głosów krytycznych”, obok Listu 59 czy protestów studenckich. To jest rażące zniekształcenie proporcji historycznych. W Polsce Ludowej Kościół był jedyną instytucją, która – dzięki swojej sakramentalnej strukturze i niezależności od państwa – mogła skutecznie przeciwstawić się komunizmowi. Robotnicy mogli protestować, ale to Kościół dawał im nadzieję, że ich cierpienie nie jest bez sensu.
Kapłan jako funkcjonariusz – redukcja duchownego
Kamiński wspomina o ks. Romanie Kotlarzu jako ofierze prześladowań, ale nie wyjaśnia, czym był kapłan w systemie komunistycznym. W PRL duchowny był obywatelem drugiej kategorii – podsłuchiwany, zastraszany, pozbawiony możliwości normalnego sprawowania posługi. Mimo to to właśnie kapłanowie – od biskupów po proboszczów parafialnych – stanowili trwałą siłę oporu. To oni wygłaszali kazania, w których – nawet w sposób zakamuflowany – przypominali o godności człowieka, o prawie do oporu wobec tyranii, o Królestwie Chrystusa, które nie jest z tego świata. Kamiński nie poświęca ani zdania roli kazania, roli Eucharystii, roli sakramentu pokuty w życiu tych, którzy protestowali. Jego robotnicy są istotami wyłącznie materialnymi – pracują, protestują, cierpią, umierają. Nie mają duszy, którą trzeba ratować. Nie mają grzechów, które trzeba odpuszczać. Nie mają życia wiecznego, do którego zmierzają. To jest czysty naturalizm, który – choć nie świadomie – służy komunistycznej narracji o człowieku jako wyłącznie bycie gospodarczym.
Solidarność bez Króla – triumf bez Chrystusa
Artykuł kończy się stwierdzeniem, że czerwiec 1976 był „katalizatorem dla powstania nowej fali opozycji, która utorowała drogę do powstania Solidarności”. Jest to prawda historyczna, ale niepełna. Solidarność – której symbolem był krzyż, której patronką była Matka Boża, której przywódcami byli ludzie wierzący – była w dużej mierze owocem duchowego fundamentu, który stanowił Kościół. Bez Mszy Świętych odprawianych w intencji ojczyzny, bez modlitwy różańcowej, bez sakramentów – Solidarność byłaby jedynie związkiem zawodowym, który łatwo by zdekomponował. Tymczasem Kamiński przedstawia Solidarność jako wynik wyłącznie politycznej i społecznej organizacji – efekt „solidarności i wzajemnej pomocy”, nie zaś efekt wiary katolickiej, która dawała siłę do cierpienia i nadzieję na zwycięstwo.
Represje i brak odkupienia
Kamiński opisuje represje z imponującą szczegółowością: „314 osób skazano na areszt, kilkadziesiąć ukarano grzywną. Przed sądami stanęły 272 osoby, wyroki sięgały 10 lat więzienia. Tysiące osób w całym kraju zwolniono z pracy”. Są to fakty, które należy znać. Ale gdzie jest w tym opisie wzmianka o tym, że więzienie – w tradycji katolickiej – może być miejscem odkupienia? Że św. Maksym Kolbe w Auschwitz dowodził, że nawet w obozie koncentracyjnym można ofiarować siebie za drugiego? Że cierpięcy za wiarę – nawet w więzieniu komunistycznym – mogą zyskać zasługi niebieskie? Kamiński nie o tym nie wspomina, bo dla niego więzienie jest wyłącznie miejscem cierpienia, nie zaś miejscem możliwości duchowego wzrostu. To jest perspektywa materialistyczna, która odrzuca naukę Kościoła o wartości cierpienia zjednoczonego z Męką Chrystusa.
Konkluzja – historia bez Boga
Artykuł Łukasza Kamińskiego jest rzetelnym opracowaniem historycznym, ale – jak większość współczesnej historiografii świeckiej – jest tekstem, który ukrywa prawdę o człowieku jako istocie duchowo-materialnej. Czerwiec 1976 roku był buntem robotników przeciwko komunistycznej tyranii – ale był też momentem, w którym wielu z tych robotników modliło się, przyjmowało sakramenty, ufało Kościołowi. Bez tego wymiaru duchowego nie da się zrozumieć, dlaczego Polacy – mimo represji – nie załamali się ostatecznie. Kamiński, pisząc o „bohaterach” czerwca 1976, nie wspomina, że prawdziwym bohaterem jest ten, kto – w świetle wiary – potrafi ofiarować siebie za drugiego, wierząc w życie wieczne. To nie jest wina Kamińskiego jako historyka – jest to wina systemu, który wyeliminował Boga z narracji o historii, zostawiając jedynie ludzi, którzy walczą, cierpią i umierają – bez nadziei, bez odkupienia, bez Chrystusa Króla.
Za artykułem:
Czerwiec 1976. Protesty, które otworzył drogę do Solidarności (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 23.06.2026


