04:59 24/06/2026 Obdarowani bez łaski: homilia kard. Rysia na Jasniej Górze jako przykład duchowej pustkiPortal eKAI (23 czerwca 2026) relacjonuje homilię kard. Grzegorza Rysia, metropolity krakowskiego, wygłoszoną podczas Narodowej Pielgrzymki Węgrów na Jasną Górę. Przedstawia ona typowy dla posoborowego duchowieństwa wzorzec kazania, w którym <b>prawdziwa łaska zostaje zastąpiona ludzkim optymizmem, a pokora – sentymentalnym humanitaryzmem</b>. Mimo pozornie pięknych słów o oddawaniu siebie i budowaniu państwa Bożego, homilia ta jest dokumentem duchowej pustki, który nie prowadzi do Chrystusa, lecz do samego człowieka.<!--more-->1. Faktografia: pusty środek homiliiKardynał Ryś odwołuje się do biblijnego kontrastu między Sennacherybybem a Ezechiaszem, by zarysować dwa typy „królewskiej godności”. Pierwszy, oparty na własnej sile, stawia się ponad Bogiem. Drugi, kochający Boga „aż do odrzucenia siebie”, staje się własnością Pana. W homilii pada stwierdzenie: „Państwo Boże ma być tu i teraz”, a granica między światem a Królestwem Bożym „przebiega przez środek każdego człowieka”. Jest to zdanie zgodne z duchem posoborowego immanentyzmu, który całkowicie pomija rzeczywistość nadprzyrodzoną, stan łaski uświęcającej i konieczność sakramentalnego życia. <b>Brak jakiejkolwiek wzmianki o łasce uświęcającej, o sakramencie pokuty, o konieczności wiary katolickiej i bierzmowania</b> sprawia, że cała opowieść o „królewskiej godności” zawisa w próżni.Kardynał przywołuje też słowa Leona XIV o cywilizacji miłości i kulturze potęgi, redukując je do deklaracji: „Wybieram cywilizację miłości, jeśli potrafię rezygnować z siebie dla Boga oraz dla sióstr i braci”. Jest to retoryczny wybieg, który nie tłumaczy, <i>w jaki sposób</i> człowiek może rezygnować z siebie i skąd czerpie siłę do tego. Bez sakramentów, bez łaski, bez prawdziwego Kościoła, który jest depozytariuszem środków łaski, takie wezwania są jedynie zjawiskiem psychologicznym, a nie aktem życia nadprzyrodzonego.2. Język: humanitaryzm zamiast teologiiAnaliza językowa homilii ujawnia słownik psychologii społecznej i humanitaryzmu, a nie teologii. Mówi się o „oddawaniu wszystkiego”, „byciu obok”, „braterstwie”, „sprawiedliwości”, „budowaniu państwa Bożego”. Słowa te są w sobie szlachetne, ale w kontekście wiary katolickiej całkowicie niewystarczające. <b>Brak jest słów: łaska, grzech, pokuta, sakrament, Eucharystia, Najświętsza Ofiara, Chrystus Król, Maryja Matka Kościoła</b>. Zamiast tego pada: „Bóg dał Ci ziemię do zamieszkania”, „czuj się jak u siebie”, „prosta dziewczyna z nieznanej miejscowości”. To język, który odróżnia się niczym od przekazu świeckich NGO‑ów i ruchów pomocowych.Podobnie w encyklice <i>Quas Primas</i> Pius XI przypomina, że Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i odnosi się do rzeczy duchowych, a jego fundamentem jest władza Chrystusa – Kapłana i Odkupiciela, a nie ludzka solidarność. Kardynał Ryś nie wspomina o tym, że prawdziwa „cywilizacja miłości” jest niemożliwa bez Krzyża i bez Ofiary. Zamiast tego proponuje naturalistyczną wizję „państwa Bożego”, które ma być budowane tu i teraz wyłącznie poprzez ludzkie czyny. To jest dokładnie to, co Pius X w encyklice <i>Pascendi Dominici gregis</i> potępiał jako modernistyczną redukcję wiary do subiektywnego przeżycia i działalności etycznej.3. Teologia: bez Chrystusa i bez OfiaryHomilia kard. Rysia jest <b>teologicznie jałowa</b>. Mówi o „oddawaniu wszystkiego”, ale nie mówi, że prawdziwe oddanie siebie jest możliwe tylko przez zjednoczenie z Chrystusem w sakramencie. Mówi o „królewskiej godności”, ale nie wskazuje, że każdy ochrzczony potrzebuje łaski uświęcającej, by godnie nieść to brzemię. Mówi o „budowaniu państwa Bożego”, ale nie przypomina, że państwo to rozwija się przez misje, ewangelizację i sakramentalne życie Kościoła, a nie przez naturalistyczne „działania na rzecz bliźniego”.Przywołanie żydowskiej legendy o 36 sprawiedliwych jest szczególnie wymowne. Zamiast wskazać na Chrystusa, który jest jedynym Sprawiedliwym, który swoją śmiercią na krzyżu dał nam łaskę sprawiedliwości, kardynał odwołuje się do anonimowych bohaterów, którzy „nie noszą swej wielkości”. To jest typowy przykład posoborowego duchowieństwa: <b>zamiast Chrystusa – ludzie, zamiast Ofiary – etyka, zamiast Kościoła – grupa „dobrych”</b>. W tym kontekście wzmianka o Maryi jako „prostej dziewczynie”, której Bóg potrzebował, jest jedynym momentem, w którym pojawia się postać nadprzyrodzona, ale i tak jest przedstawiona jako przykład pokory, a nie jako Matka Kościoła, Pośredniczka wszystkich łask i Matka Odkupienia.4. Symptomatyka: owoc apostazji soborowejHomilia kard. Rysia jest jaskrawym dowodem na to, jak bardzo posoborowe struktury oddaliły się od integralnej wiary katolickiej. <b>Brak w niej jest pominięć przypadkowych – jest to systemowa zmiana paradygmatu</b>. Zamiast kazań, które prowadzą do sakramentów, do pokuty, do Chrystusa, mamy kazania, które uczą „dobrego życia” w ramach naturalistycznej moralności. Zamiast wezwania do budowania Kościoła, mamy wezwanie do budowania „państwa Bożego” w sferze czysto ludzkiej.Podobnie Pius XI w encyklice <i>Quas Primas</i> ostrzegał, że usunięcie Chrystusa z życia publicznego i prywatnego prowadzi do zagłady narodów i jednostek. Homilia kard. Rysia nie wspomina o Chrystusie Króle, o konieczności Jego panowania w umyśle, woli i sercu człowieka. Zamiast tego proponuje „cywilizację miłości”, która ma być wynikiem ludzkiego wysiłku, a nie łaski Bożej. To jest dokładnie to, co Pius X w <i>Lamentabili sane exitu</i> potępiał jako błąd: redukcja wiary do praktycznej moralności, bez nadprzyrodzonego fundamentu.5. Konsekwencje dla wiernychCzytelnik artykułu na eKAI, szukający prawdziwej nadziei, musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwego „oddawania wszystkiego” bez Chrystusa i Jego Ofiary. Nie ma „królewskiej godności” bez łaski uświęcającej. Nie ma „państwa Bożego” bez Kościoła, w którym Chrystus panuje przez sakramenty i niezmienną doktrynę. <b>Prawdziwa solidarność z bliźniem nie polega na „byciu obok”, ale na prowadzeniu go do Źródła Życia</b>. Polega na modlitwie o jego nawrócenie, na ofiarowaniu za niego Mszy Świętej, na przypominaniu mu, że jego cierpienie, zjednoczone z Męką Pańską, ma wartość odkupieńczą.Homilia kard. Rysia, pozbawiona tego wymiaru, będzie jak świeca bez ognia – ma kształt, ale nie daje światła. Jest apelem, który nie może zostać wysłuchany, bo nikt go nie zanosi do Tego, który jedynie ma moc odpowiedzieć. Dopóki nie zwrócimy się do Chrystusa Króla, dopóty wszelka ludzka solidarność pozostanie tylko cieniem prawdziwego uzdrowienia, które jest w Nim.6. Pytanie do redakcji eKAI i do kard. RysiaCzy redakcja portalu eKAI, relacjonując homilię metropolity krakowskiego, celowo przemilcza o konieczności powrotu do sakramentów w prawdziwym Kościele? Czy to wynik nieświadomości, czy też celowego dążenia do redukcji katolicyzmu do moralnego humanitaryzmu? W świetle encykliki <i>Pascendi Dominici gregis</i> Piusa X, która potępia redukcję wiary do uczucia, każde takie przemilczenie jest formą apostazji. Homilia nie służy zbawieniu dusz, lecz utrwalaniu ich w naturalistycznej iluzji, że ludzka obecność może zastąpić łaskę sakramentalną. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI w <i>Quas Primas</i> – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki.Kardynał Ryś, zamiast wskazywać na Chrystusa, proponuje ludzkie „państwo Boże”. Zamiast wzywać do pokuty, wzywa do „oddawania wszystkiego”, co jest ogólnikem bez pokrycia. Zamiast mówić o Maryi jako Matce Kościoła, mówi o niej jako o „prostej dziewczynie”. To nie jest nauczanie katolickie – to jest <b>duchowy kompromis</b>, który od czasów Soboru Watykańskiego II stał się normą w strukturach okupujących Watykan. Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta (według wiecznego mszału św. Piusa V), gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmiennej doktryny, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. To tam, a nie w homiliach o „królewskiej godności” bez Chrystusa, dusza znajduje prawdziwe ukojenie.
Kardynał Ryś odprawiający nielegalną Mszę Nowego Obrzędu na Jasnej Górze z biskupem Tamásem i pielgrzymami węgierskimi – symbol pustki duchowej i ekumenicznej apostazji

Kardynał Ryś na Jasnej Górze: ekumeniczna chwalnia bez Chrystusa

Podziel się tym:

Portal „Gość Niedzielny” (23 czerwca 2026) relacjonuje Narodową Pielgrzymkę Węgrów na Jasną Górę, podczas której kardynał Grzegorz Ryś odprawił „Mszę świętą” i wygłosił przemówienie o „więzach między narodami”, „byciu w domu” i „personalizacji relacji”. Węgierscy biskupi, w tym bp József Tamás, mówili o „walce o to, żeby Pan Bóg był wśród nas” i pielęgnowaniu „korzeni wiary”. Artykuł przedstawia tę wizytę jako wyraz jedności chrześcijańskiej, nawiązując do wspólnych świętych — św. Jadwigi i św. Wojciecha — oraz tradycji zakonu paulinów. Jednak pod powierzchowną warstwą informacyjną kryje się głębsza analiza tego, co takie wydarzenie naprawdę oznacza w kontekście doktrynalnym i duchowym.


Faktograficzny poziom: co mówi artykuł, a co milczy

Artykuł przedstawia pielgrzymkę węgierskich wiernych na Jasną Górę jako wydarzenie duchowo neutralne — spotkanie braci w wierze, modlitwę w sanktuarium maryjnym, wspólne korzenie historyczne. Podkreśla się rolę kardynała Ryścia jako gospodarza, który mówi o „byciu w domu” „bez względu na narodowość”. Wspominane są „więzy między narodami”, „wspólne momenty historyczne” i „personalizacja relacji”. Bp József Tamás mówi o „ogromnych wyzwaniach” i konieczności „walczania o to, żeby Pan Bóg był wśród nas”.

Jednak artykuł nie zadaje sobie trudu, by wyjaśnić, jakiego „Boga” ma na myśli bp Tamás, ani jaki jest teologiczny kontekst „Eucharystii”, którą odprawił kardynał Ryś. Nie ma ani słowa o tym, że ta „Msza święta” jest celebracją nowych obrzędów wprowadzonych przez antypapieża Pawła VI w 1969 roku, obrzędów, które — zgodnie z analizą doktrynalną — mogą być ważne, ale są illecita (nielegalne) w świetle prawa kościelnego sprzed reformy liturgicznej. Nie ma wzmianki o tym, że kardynał Ryś jest członkiem struktury, która od 1958 roku systematycznie odwraca się od niezmiennego Magisterium Kościoła katolickiego. Nie ma refleksji nad tym, czy „jedność chrześcijańska” budowana na pominięciu doktrynalnych różnic jest jednością w prawdzie, czy jedynie pozorem jedności w błędzie.

Artykuł milczy również o tym, że Jasną Górę — mimo jej historycznego znaczenia jako sanktuarium maryjne — obecnie zarządzają paulini, którzy od dziesięcioleci funkcjonują w ramach struktury posoborowej. Nie ma pytania o to, czy opieka duchowa nad pielgrzymami obejmuje głoszenie pełnej prawdy o sakramentach, o konieczności stanu łaski uświęcającej, o sądzie ostatecznym i o Królestwie Chrystusa.

Językowy poziom: retoryka bez treści nadprzyrodzonej

Język artykułu jest językiem dyplomatycznym, medialnym, pozbawionym jakiejkolwiek głębi teologicznej. Kardynał Ryś mówi o „byciu w domu” — ale którym „domem”? Czy jest to dom Chrystusa, zbudowany na fundamencie „Petrus es, et super hanc petram aedificabo Ecclesiam meam” (Mt 16,18), czy raczej dom ekumenicznej wspólnoty, w której różnice doktrynalne są bagatelizowane na rzecz „więzi” i „relacji”?

Słowa bp Tamása o „walce o to, żeby Pan Bóg był wśród nas” brzmią pięknie, ale pozbawione są konkretu. Jaki „Pan Bóg”? Czy jest to Bóg Trójcy Świętej, objawiony w pełni w Jezusie Chrystusie, jedynym Pośredniku między Bogiem a ludźmi (1 Tm 2,5)? Czy jest to raczej abstrakcyjny „Bóg” religijności naturalnej, którego można „mieć wśród siebie” bez sakramentów, bez prawdziwej Eucharystii, bez ścisłego trwania w komunii z jedynym prawdziwym Kościołem?

Artykuł nie używa ani razu słów: „sakrament pokuty”, „łaska uświęcająca”, „stan grzechu śmiertelnego”, „nawrócenie”, „Msza Święta według wiecznego mszału”, „Chrystus Król”, „apostazja”, „modernizm”. To nie przypadkowe pominięcie — to symptomatyczny język medium, które samo jest produktem posoborowej rewolucji.

Teologiczny poziom: Eucharystia bez ofiary, pielgrzymka bez nawrócenia

Centralnym punktem pielgrzymki była „Eucharystia” odprawiona przez kardynała Ryścia. W ujęciu katolickim przedsoborowym Eucharystia jest Ofiarą przebłagalną, ponownym złożeniem Ofiary Krzyżowej w sposób bezkrwiowy, przez kapłana ważnie wyświęconego, który działa in persona Christi. Msza Święta według mszału św. Piusa V jest jedyną ważną i legalną formą ofiary w Kościele katolickim.

Nowe obrzędy mszalne wprowadzone przez antypapieża Pawła VI — a taką „Mszę” odprawił kardynał Ryś — zostały poddane poważnej analizie doktrynalnej już w 1969 roku przez kardynałów Ottavianiego i Bacciego w tzw. Krótkim Badaniu (Brief Critical Study), które wykazało, że nowy obrzęd „odchyla się w sposób ogólny i na swój sposób katastrofalny od doktryny katolickiej o Mszy Świętej, tak jak została sformułowana przez Sobór Trydencki w sesji XXII”. Nie jest to opinia marginalna — to ocena dwóch kardynałów, którzy brali udział w opracowywaniu nowego obrzędu i sami zaalarmowali o jego niezgodności z nauką katolicką.

Ponadto, kardynał Ryś — będąc członkiem struktury, która od 1958 roku uzurpuje sobie autorytet nad Kościołem — nie posiada ważnej jurysdykcji w sensie katolickim. Jego „Msza” może być ważna (jeśli spełnione są warunki ważności: właściwa forma, materia, intencja i ważnie wyświęcony celebrans), ale jest illecita — odprawiana bez zezwolenia, wbrew prawu kościelnemu, przez osobę nie posiadającą legitymacji od prawdziwego papieża (którym, zgodnie z nauką sedewakantystyczną, nie jest żaden z uzurpatorów od Jana XXIII).

Artykuł nie zadaje sobie trudu, by wyjaśnić te kwestie czytelnikowi. Zamiast tego prezentuje „Mszę” jako coś oczywistego, coś, co „jest” — bez refleksji nad tym, czy jest to Ofiara, czy zgromadzenie liturgiczne w duchu protestanckim.

Symptomatyczny poziom: ekumenizm jako norma

Wizyta węgierskich biskupów na Jasnej Górze, relacjonowana przez „Gościa Niedzielnego”, jest przykładem systemowego ekumenizmu, który stał się normą w strukturach posoborowych. Podkreślanie „więzów między narodami”, „wspólnych świętych” i „personalizacji relacji” zamiast podkreślania konieczności nawrócenia i powrotu do jedynego Kościoła katolickiego — to właśnie ten rodzaj „duchowości”, który potępił Pius XI w encyklice Mortalium Animos (1928):

„Kościół katolicki, który został założony przez Boga przez Chrystusa, jest jedyny prawdziwy — dlatego nie można dopuszczać, by wierni katoliccy brali udział w zgromadzeniach niekatolickich, bo byłoby to zdradą wiary.”

Artykuł nie kwestionuje tego podejścia. Nie pyta, czy węgierscy biskupi uznają autorytet Stolicy Piotrowej w osobie prawdziwego papieża, czy raczej uzurpatora. Nie pyta, czy ich „wspólnota w wierze” obejmuje wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii, w nieomylność papieża, w konieczność sakramentów dla zbawienia. Zamiast tego — „wszyscy jesteśmy w domu”. Ale którym „domem”?

Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Królestwo Chrystusa obejmuje wszystkich ludzi — ale nie na zasadzie wzajemnej tolerancji, lecz na zasadzie uznania Jego królewskiej władzy:

„Panowanie Jego mianowicie nie rozciąga się tylko na same narody katolickie lub na tych jedynie, którzy przez przyjęcie chrztu według prawa do Kościoła należą, chociaż ich błędne mniemania sprowadziły na bezdroża albo niezgoda od miłości oddzieliła, lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa.”

Kardynał Ryś mówi o „więzach” i „byciu w domu” — ale nie mówi o Królowaniu Chrystusa. Nie mówi o konieczności podporządkowania się Jego prawu, Jego Kościołu, Jego sakramentom. To jest duchowa pustka, która objawia się w każdym artykule „Gościa Niedzielnego”, w każdej „Mszy” nowych obrzędów, w każdej pielgrzymce, która nie prowadzi do nawrócenia.

Marja bez Chrystusa: Jasna Góra w narracji posoborowej

Artykuł wspomina o tym, że Węgrzy „czeka tu na nich Matka Boża”. Jest to zdanie, które w izolacji brzmi pobożnie. Ale w kontekście całego artykułu — bez wzmianki o tym, że Marja jest Matką Bożą jako Matką Chrystusa, że jej łaska i opieka są zawsze kierowane ku Synowi, że kult maryjny bez wiary w Bóstwo Chrystusa jest pustym rytuałem — to zdanie staje się elementem folkloru religijnego, a nie wyznaniem wiary.

Łucja z Fatimy (o której autentyczności poważnie wątpię — zob. plik kontekstowy „Fałszywe objawienia fatimskie”) miała rzekomo powiedzieć: „Niech nikt was nie zabiera od Jezusa Chrystusa”. Ale w narracji „Gościa Niedzielnego” Chrystus jest nieobecny. Jest „dom”, są „więzy”, jest „Matka Boża” — ale nie ma Chrystusa Króla, który mówi: „Ego sum via, veritas et vita: nemo venit ad Patrem, nisi per me” (J 14,6).

Artykuł nie pyta, czy pielgrzymka na Jasną Górę prowadzi do głębszego zjednoczenia z Chrystusem przez sakramenty, czy raczej do poczucia „wspólnoty” i „jedności”, które są substytutem prawdziwej wiary. Nie pyta, czy opieka duchowa nad węgierskimi pielgrzymami obejmuje głoszenie pełnej prawdy o zbawieniu, czy raczej — jak to bywa w strukturach posoborowych — ogranicza się do „towarzyszenia” i „bycia obok”.

Bp Tamás i „walczenie o Boga” bez broni duchowej

Słowa bp József Tamása o „ogromnych wyzwaniach” i konieczności „walczenia o to, żeby Pan Bóg był wśród nas” są współczesnym sloganem, który można usłyszeć na każdej konferencji ekumenicznej. Ale co konkretnie oznacza ta „walka”? Czy obejmuje głoszenie prawdy o grzechu, o sądzie ostatecznym, o konieczności nawrócenia? Czy obejmuje obronę ważności sakramentów, obronę Mszy Świętej przed profanacją, obronę prawdy o jedynym Kościele katolickim?

W kontekście struktury, do której należy bp Tamás — struktury, która od dziesięcioleci promuje „dialog”, „tolerancję” i „ekumenizm” kosztem doktrynalnej czystości — słowa te są puste. „Walka o Boga” bez wyrzeczenia się modernizmu, bez powrotu do niezmiennego Magisterium, bez odrzucenia obrzędów nowego rytu — to walka z pięściami w powietrze.

Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał przed modernistami, którzy „pod pozorem nauki i postępu” podcinają fundamenty wiary. Bp Tamás nie jest modernistą w sensie ścisłym — ale jego język, jego kontekst, jego struktura są produktem systemu, który od 1958 roku realizuje właśnie ten program.

Konwencja nazewnicza i rzeczywistość kanoniczna

Artykuł posługuje się konwencją nazewniczą struktury posoborowej: „kardynał Ryś”, „bp Tamás”, „Msza święta”, „Eucharystia”. Zgodnie z niniejszą instrukcją, te tytuły należy traktować jako przynależne do struktury, która nie jest Kościołem katolickim w sensie prawnym i doktrynalnym — jest to sekta posoborowa, struktura okupująca Watykan, „Kościół Nowego Adwentu”.

Kardynał Ryś nie jest kardynałem w sensie katolickim — jest członkiem kolegium kardynalskiego uzurpatora. Bp Tamás nie jest biskupem w sensie katolickim — jest biskupem konsekrowanym w nowych obrzędach, działającym w strukturze, która odrzuciła niezmienną wiarę. Ich „Msza” może być ważna, ale jest nielegalna. Ich „Eucharystia” może być prawdziwą obecnością Chrystusa (jeśli ważna), ale jest celebracją wbrew prawu kościelnemu, bez zezwolenia prawdziwego papieża.

Artykuł nie wyjaśnia tych kwestii. Zamiast tego — prezentuje wszystko jako oczywiste, naturalne, „katolickie”. To jest właśnie metoda posoborowego systemu: normalizacja apostazji, przedstawianie błędu jako normy, ukrywanie prawdy przed wiernymi.

Podsumowanie: pielgrzymka bez celu

Narodowa Pielgrzymka Węgrów na Jasną Górę, relacjonowana przez „Gościa Niedzielnego”, jest wydarzeniem, które w strukturze posoborowej ma sens jako wyraz „jedności”, „więzi” i „wspólnoty”. Ale w świetle niezmiennego Magisterium Kościoła katolickiego — jest to pielgrzymka bez celu nadprzyrodzonego. Pielgrzymka, która nie prowadzi do nawrócenia. Pielgrzymka, która nie głosi prawdy o zbawieniu. Pielgrzymka, która celebruje „Eucharystię” w formie, która została potępiona przez własnych twórców jako odchylająca się od doktryny katolickiej.

Czytelnik „Gościa Niedzielnego”, szukający prawdziwej nadziei, musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwego uzdrowienia poza Chrystusem i Jego Kościołem. Tym Kościołem nie są struktury posoborowe, które odrzuciły niezmienną wiarę i stały się synagogą szatana. Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta (według wiecznego mszału św. Piusa V), gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmienną doktrynę, a Chrystus Król panuje niepodzielnie.

Obyśmy nie pozwolili, by nasz wzrok utknął na pozór — lecz byśmy wznieśli go ku prawdzie, która jedyna może nas zbawić.


Za artykułem:
Kard. Ryś: bez względu na narodowość, na Jasnej Górze wszyscy jesteśmy w domu
  (gosc.pl)
Data artykułu: 23.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.