Beneńskie Biennale jako ołtarz relatywizmu i pogaństwa

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje przebieg 61. Międzynarodowego Biennale Sztuki w Wenecji, które pod kuratelą zmarłej Koyo Kouoh otrzymało tytuł „In Minor Keys”. Redakcja podaje, że po raz pierwszy w historii imprezy szeroko rozumiany Zachód stał się mniejszością, a główny nurt wystawy tworzą artyści z Globalnego Południa, odwołujący się do lokalnych wierzeń, rytuałów i marginalnych tradycji. Opisano pawilony narodowe, w tym polski z instalacją „Języki z wody”, oraz prace podejmujące wątki ruiny, natury i polityki, przy czym sam tekst unika jednoznacznej oceny ideowej, skupiając się na estetycznym odbiorze. Opisana przez „Tygodnik Powszechny” ekspozycja jest bezbożnym triumfem naturalizmu, w którym miejsce chrześcijańskiej kultury zajęły pogańskie mistry i relatywistyczna demagogia.


Poziom faktograficzny: demontaż cywilizacyjnego porządku

Cytowany artykuł stwierdza wprost:

„Po raz pierwszy w historii weneckiej imprezy szeroko rozumiany Zachód był mniejszością. (…) Twórcy tegorocznego Biennale nie chcieli dokonywać rewizji. Statystyki dotyczące płci, pochodzenia czy geografia artystyczna, jak sami podkreślają, nie były dla nich najważniejsze”.

Fakt ten, podany przez redakcję jako neutralna informacja, oznacza w rzeczywistości całkowite wyparcie łacińskiej cywilizacji z przestrzeni, która przez wieki była dziedzictwem chrześcijańskiej Europy. Wenecja, niegdyś perła chrześcijańskiego sacrum, dziś gości pawilony państwowe będące – jak trafnie zauważa Brittany Rosemary Jones przywołana w tekście – „mikrokosmosem świata” i symbolami władzy. Brak w relacji jakiegokolwiek odniesienia do upadku sztuki sakralnej i do zastąpienia kanonu piękna ukształtowanego przez Kościół katolicki ułudą „sztuki globalnej”.

Autor wymienia dzieło Alfredo Jaara, w którym szklana gablotka ze szczątkowym sześcianem z kobaltu i litu ma przypominać, że „od rzeczywistości nie ma ucieczki”. Faktograficznie jest to przyznanie, że współczesna ekspozycja stała się arena surowego materializmu. Redakcja odnotowuje też pawilon austriacki przekształcony w „wodny park rozrywki”, gdzie „co godzinę wspina się naga kobieta” uderzająca w dzwon. Opis ten, podany bez oburzenia, świadczy o całkowitej degrengoladzie obyczajowej w przestrzeni publicznej, którą katolicka nauka społeczna zawsze uznawała za podległą prawu moralnemu.

Poziom językowy: retoryka milczenia o Bogu

Ton tekstu jest asekuracyjny i biurokratyczny, naszpikowany frazami typu „podejmowanie różnych opowieści”, „wsłuchanie się w głosy artystów”, „apolityczna z założenia”. Takie słownictwo służy zamaskowaniu apostazji kulturalnej. Użycie określenia „wierzenia i rytuały” wobec szamańskich wizji Kadera Attii, który w instalacji przywołuje słowa o „wirusach komputerowych jako bytach duchowych”, jest językowym zrównaniem prawdy objawionej z pogańską magią. Redakcja pisze o „myśleniu magicznym zepchniętym na margines”, nie dodając, że margines ten jest właśnie miejscem odrzucenia przez Kościół katolicki.

Język relacji unika jakiejkolwiek oceny moralnej aktów takich jak nagość w pawilonie austriackim. Zamiast nazwać to skandalem, użyto eufemizmu: „niepozbawiona humoru wystawa podejmująca kwestie czystości i zanieczyszczenia”. To klasyczna retoryka posoborowej poprawności, gdzie veritas (prawda) ustępuje przed opinio (mniemaniem) tłumu. Brak w tekście słów „grzech”, „zbawienie”, „łaska”, co w świetle niezmiennej doktryny jest najcięższym przemilczeniem.

Poziom teologiczny: bałwochwalstwo ubrane w formy artystyczne

Artykuł wskazuje, że wystawę otwiera wiersz palestyńskiego poety Refaata Alareera, a istotnym motywem są „wierzenia i rytuały” oraz „szamańskie” wizje. W świetle niezmiennego Magisterium tym praktykom odpowiada potępienie pogaństwa zawarte w Soborze Trydenckim i encyklikach przeciwko naturalizmowi. Pius IX w Sylabusie błędów (1864) potępił pogląd, iż „religią państwa może być bezbożność” (błąd 55), a tu publiczna instytucja kulturalna czyni z pogaństwa główny nurt. Brak ostrzeżenia, że udział w takich ekspozycjach jako w czynnościach kulturowych jest jeśli nie li tylko bałwochwalstwem, to grzechem ciężkim przeciw pierwszemu przykazaniu.

Encyklika „Quas Primas” Piusa XI (1925) przypomina, że regnum Christi (królestwo Chrystusa) obejmuje wszystkie narody i każdą dziedzinę życia, w tym sztukę. Tymczasem opisywane Biennale realizuje program odwrócony: Chrystus Król jest w nim całkowicie nieobecny, a Jego miejsce zajęły „byty duchowe” wirtualne i muchomory Carstena Höllera. Prawdziwa sztuka chrześcijańska miała za cel gloria Dei (chwałę Bożą), nie zaś „uko jenie” w molowych tonacjach bez Boga.

Poziom symptomatyczny: owoc soborowej rewolucji

Opisana w „Tygodniku Powszechnym” impreza jest symptomem systemowej apostazji, w której struktury okupujące Watykan od 1958 roku dopuściły do całkowitego wyrugowania chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej. Gdy antypapież Jan XXIII zwołał zgromadzenie, które zainicjowało „Kościół Nowego Adwentu”, otwarto bramy dla relatywizmu, który dziś kwituje w Wenecji. Redukcja Zachodu do mniejszości to logiczna konsekwencja hermeneutyki ciągłości, głoszącej, że wszystkie kultury są równie wartościowe w oczach Boga, co jest błędem potępionym przez Piusa IX w błędzie 16 Sylabusza.

Nagość w pawilonie austriackim i szamańskie praktyki to owoce wolności religijnej i wolności słowa, którymi neo kościół karmił masy. Gdy „Tygodnik Powszechny” – tuba środowisk sprzyjających posoborowiu – relacjonuje to bez potępienia, staje się współuczestnikiem duchowej ruiny. Jedynym ratunkiem jest powrót do niezmiennej Tradycji, gdzie sztuka służyła Mszy Świętej, a nie instalacjom z moczu.

Polski pawilon i inne iluzje

Redakcja chwali polską instalację „Języki z wody”, gdzie „grupa osób słyszących i głuchych odtwarza pieśni wielorybów”. Jest to piękne wizualnie, lecz pozbawione sensu nadprzyrodzonego. Zamiast psalmu „Cantate Domino canticum novum” (Śpiewajcie Panu pieśń nową), mamy naśladowanie zwierząt morskich. To kolejny dowód, że współczesna „sztuka” to ucieczka od celu stworzenia człowieka, którym jest poznanie Boga.

Prawdziwa kultura katolicka wymaga odrzucenia tych przejawów i powrotu do dzieł służących chwale Bożej. Niech czytelnik zapamięta: Biennale w Wenecji stało się świątynią szatana, a nie miejscem piękna. Tylko Kościół przedsoborowy zachował depozyt prawdziwej sztuki sakralnej, których neo kościół nie jest w stanie przywrócić.


Za artykułem:
Biennale w Wenecji pokazuje najważniejsze trendy współczesnej sztuki
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 17.07.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry