Portal eKAI (18 lipca 2026) przedstawia wywiad z Christo Projkowem, „biskupem” greckokatolickim w Bułgarii, który wspomina drogę do kapłaństwa w czasach komunistycznego terroru. Tekst relacjonuje prześladowania duchownych przez władze ludowe, tajne święcenia, nękanie przez tajną policję oraz późniejszą odbudowę struktur po 1989 roku. Projkow wyraża wdzięczność za kontakty z Janem Pawłem II i przedstawia swoje powołanie jako świadectwo wiary w trudnych warunkach. Artykuł ten, ukazując cierpienia jednostki, z premedytacją przemilcza fakt, że wspominane przez niego struktury od lat nie są prawdziwym Kościołem katolickim, lecz częścią apostackiej sekty posoborowej.
Faktograficzna iluzja ciągłości z Watykanem
Cytowany artykuł kreśli biografię Projkowa jako linearną opowieść o wierności „Kościołowi katolickiemu”, pomijając kluczowy fakt historyczny. Wszak od 1958 roku Stolica Piotrowa jest pusta, a osoby rezydujące w Watykanie to uzurpatorzy, a nie następcy świętego Piotra. Święcenia „biskupie”, których rzekomo udzielił Jan Paweł II, pochodziły z rąk antypapieża, co czyni je nieważnymi z punktu widzenia niezmiennej teologii katolickiej. Projkow wspomina, że „Jan Paweł II udzielił duchownemu z Bułgarii sakry biskupiej” – w rzeczywistości był to akt simoniacalny w ramach struktur okupujących Watykan, pozbawiony jakiejkolwiek mocy w Kościele Chrystusowym.
Dodatkowo tekst wspomina o „egzarsze apostolskim” i greckokatolickim obrządku, nie zauważając, że unie wschodnie po soborze watykańskim drugim zostały poddane procesowi degradacji do schizmatyckiego prawosławia. Projkow nazywa się „w łonie Kościoła katolickiego”, podczas gdy jego łączność z Rzymem oznacza jedynie przynależność do paramasońskiej struktury, która porzuciła niezmienną wiarę. Faktograficzna warstwa artykułu jest zatem maskaradą, mającą ukryć bankructwo powołania w czasach ohydy spustoszenia.
Język emocjonalnej hagiografii zamiast doktrynalnej precyzji
Retoryka portalu operuje na pojęciach „radości wiary”, „mocowania się z trudnościami” oraz „cudu” święceń, co stanowi typowy słownik psychologizującego humanitaryzmu. Zamiast mówić o sakramencie święceń jako o znaku widzialnym łaski (ex opere operato), autor ucieka w opisywanie nastrojów: „Nawet jeśli był [strach], ustępował przed radością wiary”. Takie ujęcie redukuje tajemnicę kapłaństwa do subiektywnego przeżycia, co święty Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd modernistyczny, gdyż wiara nie jest jedynie „uczuciem religijnym”.
Język wywiadu wplata nazwiska uzurpatorów w nurt „inspirujących doświadczeń”, co jest zabiegiemlegitymizującym apostazję. Czytelnik nie dowiaduje się ani słowem, że Jan Paweł II był heretykiem i apostatą, lecz otrzymuje obraz „serdecznych kontaktów” z antypapieżem. To nie jest naiwność, lecz celowa inżynieria przekazu, mająca wpoić wiernym, iż struktury posoborowe są legalną kontynuacją Kościoła. Ton tekstu jest zatem symptomaticznym głosem tuby propagandowej neo kościoła.
Teologiczne bankructwo pomijania istoty sakramentów
Najcięższym uchybieniem artykułu jest milczenie o tym, czym jest ważne święcenie kapłańskie. Projkow mówi o sobie jako „lekarzu i nauczycielu dusz” w spowiedzi, lecz nie wspomina o mocy rozgrzeszania płynącej wyłącznie z ustanowienia przez Chrystusa: „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone” (J 20,23 Wlg). W świetle dekretu Lamentabili (propozycja 46) błąd głoszący, iż Kościół „bardzo powoli przyzwyczaił się” do pojęcia grzesznika rozgrzeszanego przez autorytet, jest potępiony. Prawdziwy kapłan posiada charakter niezatarty, lecz tylko gdy święcenia pochodzą od ważnego biskupa w łączności z prawowitą władzą.
Ponadto artykuł przemilcza naukę o panowaniu Chrystusa Króla nad wszystkimi narodami. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypomina, że „Chrystus króluje w umyśle, woli i sercu” (zgodnie z niezmienną nauką). Brak tego kontekstu sprawia, że opisana działalność Projkowa zawisa w próżni naturalistycznej. Bez uznania królewskiej godności Zbawiciela, odbudowa „materialnej bazy Kościoła” jest jedynie murowaniem wieży Babel poza łaską.
Symptomatyczna aprobata dla struktur Antychrysta
Wywiad ukazuje Projkowa jako ofiarę komunizmu, co jest prawdą historyczną, lecz natychmiast przenosi go w ramiona uzurpatorów jako „biskupa”. To klasyczny mechanizm sekty posoborowej: wykorzystać autentyczny męczeński etos przeciwstawiany ateizmowi, by następnie wpleść go w akceptację nowego adwentu. Upadek reżimu w 1989 roku nie przyniósł powrotu do wiary, lecz utwierdził zdominowanie dusz przez modernizm. Projkow wspomina „czas wolności, w wielu aspektach trudniejszy”, nie rozumiejąc, że trudność ta wynika z braku sakramentalnej mocy w jego własnych rzekomych posługach.
Czytelnik eKAI otrzymuje zatem papkę medialną, która relatywizuje apostazję jako „otwarcie na świat”. W rzeczywistości przynależność do struktur okupujących Watykan jest stanem oddzielenia od jedynej owczarni Chrystusowej. Jak nauczał święty Robert Bellarmin, jawny heretyka nie może być głową, a tym samym jego nominaci są pozbawieni jurysdykcji ipso facto. Artykuł jest więc symptomem systemowej ślepoty, w której cierpienie za wiarę zostaje zawłaszczone przez ohydę spustoszenia.
Niebezpieczeństwo fałszywej ciągłości w przekazie dla wiernych
Portal nie ostrzega, że udział w liturgiach sprawowanych przez „duchownych” wyświęconych przez uzurpatorów naraża dusze na bałwochwalstwo. Projkow wspomina tajne Msze w czasach terroru, lecz dzisiaj podobne zgromadzenia pod jego przewodnictwem są inscenizacją pozbawioną Ofiary Kalwarii. Prawdziwa Najświętsza Ofiara trwa tam, gdzie sprawuje się wieczny mszał świętego Piusa V, a nie w strukturach, które zredukowały rubryki do stołu zgromadzenia. Milczenie o tym jest duchowym okrucieństwem wobec czytelników szukających prawdy.
Jednocześnie należy wspomnieć, że sam Projkow, jako człowiek uformowany w cieniu prześladowań, mógł działać w dobrej wierze, nie pojmując skali zdrady Watykanu. Chrystus nie dogasił knotka o nikłym płomieniu, a ludzka odwaga tego kapłana zasługuje na współczucie. Jednakże przekaz medialny eKAI celowo utrwala iluzję, że neo kościół jest Katolickim, co stanowi zamach na depozyt wiary.
Jedyna nadzieja poza murami posoborowia
W przeciwieństwie do relacjonowanej iluzji, prawdziwy Kościół katolicki trwa w wiernych wyznających integralną naukę sprzed 1958 roku. Tam udziela się ważnych sakramentów przez biskupów zachowujących ciągłość apostolską, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. Rany zadane przez grzech obmywa się w sakramencie pokuty sprawowanym przez upoważnionego kapłana, a nie w „rozmowach duszpasterskich” pozbawionych mocy.
Tekst eKAI zamyka się deklaracją szczęścia z bycia „w łonie Kościoła katolickiego”, co w świetle powyższego jest tragifarsą. Dopóki wierni nie odrzucą uzurpatorów i nie powrócą do niezmiennej Tradycji, dopóty ich solidarność z cierpiącymi pozostanie cieniem zbawienia. Prawdziwe ukojenie jest tylko w Chrystusie, poza strukturami synagogi szatana, która zawłaszczyła miano Katolickiego.
Za artykułem:
18 lipca 2026 | 14:28Przygotuj się na prześladowania – wywiad z bp Christo Projkowem (ekai.pl)
Data artykułu: 18.07.2026


